wtorek, 2 lutego 2016

Niewinny pokerek cz. 2

 Przyniosłem nowe napoje, a Piotrek zdał w tym czasie karty. Widziałem po Ewie jak się stresuje tym wszystkim. Samą grę starała się jednak przeprowadzać bardzo płynnie i rzeczowo. W pierwszym rozdaniu przegrał nasz gość, który pozbył się marynarki. W następnym przegrała Ewa i pozbyła się skarpetek.
-Śliczne stópki – dodał jej odwagi Piotr
-Dziękuję – uśmiechnęła się Ewa
Wszyscy mieliśmy już nieźle w czubie, więc gra szła nam dosyć powoli, a zbieranie par czy innych układów stawało się coraz trudniejsze. Rozdania zaczęły wygrywać pojedyncze pary, ale nikt się tym specjalnie nie przejmował. Trzecie partia zakończyła się porażką Piotrka, który w ślad za Ewą zrzucił swoje skarpetki. Kolejna partia to znów porażka Piotra, który chyba najbardziej dotkliwie odczuwał  skutki alkoholu. Nie zrażony niepowodzeniem, śmiało zrzucił z siebie koszulkę i położył ją obok siebie. Popatrzyłem na żonę, która wlepiła na chwilę wzrok w nagi tors gościa. Od razu dało się wyczuć, że nasza zabawa zaczyna przynosić efekt. Normalnie odwróciła by wzrok i zawstydziła by się. Tym razem ośmielona przebiegiem naszego wieczoru, zlustrowała dokładnie wzrokiem klatę naszego przyjaciela i spokojnie wróciła do gry.

Kolejne rozdanie przyniosło pierwszą moją przegraną. Jako, że byłem najskromniej ubrany z całej trójki, od razu pozbyłem się koszulki. Prawdę mówiąc, bardziej intymne wydawało mi się w tamtej chwili zdjęcie skarpetek niż zdjęcie koszulki, stąd taki mój wybór.
-ale śliczne klaty w koło – skomentowała moja żona, gdy odłożyłem koszulkę na bok
-twoją też chętnie zobaczymy, więc postaraj się i przegraj – ze śmiechem odpowiedział Piotrek
Karty poszły w ruch i zaczęliśmy kolejne rozdanie. Nie wiem czy to zbieżność losu, czy faktycznie wykorzystanie rady kolegi, ale w tym rozdaniu Ewa nie zebrała nawet jednej pary. Oczywiście nie mogła w takim wypadku liczyć na wygraną, ani choćby na remis, więc czerwieniąc się lekko zaczęła zdejmować z siebie swoją biała bluzeczkę.
-tylko macie się nie gapić – poprosiła, choć i tak musiała zdawać sobie sprawę, że po takiej ilości alkoholu takie słowa zarówno ja, jak i Piotrek, puścimy mimo uszu

Nieśpiesznym ruchem biały t-shirt powędrował ku górze, ukazując nam najpierw brzuszek, a później cudowne, duże, kształtne piersi, zakryte białym, pełnym stanikiem. Obaj z Piotrkiem wlepiliśmy przez chwilę nasze wzroki w wiadome miejsce i cieszyliśmy oczy tym widokiem. Alkohol i wcześniejsza rozmowa sprawiły, że nawet nie czułem się zazdrosny o przyjaciela, który rozbierał wzrokiem moją kobietę.
-mieliście się nie gapić – wyrwała nas z transu Ewa
-kiedy naprawdę ciężko oderwać wzrok – odpowiedział rozmarzonym głosem Piotrek – kurde, oddałbym wszystko by zobaczyć ten twój biust nago
-bez przesady, nie musisz od razu oddawać wszystkiego – odpowiedziałem z uśmiechem - wystarczy, że wygramy jeszcze parę razy
-a na pewno nie wygracie, podczas wpatrywanie się we mnie – rzuciła w naszym kierunku Ewa – także karty w dłoń i rozdawajcie

Piotrek zebrał się w sobie i zaczął tasować karty do następnego rozdania. Ja zerknąłem na żonę i mrugnąłem do niej, czując radość i dumę, że w końcu się trochę przełamała. Bałem się, czy w dalszej fazie rozgrywki dalej będzie taka odważna i czy zrzuci z siebie coś jeszcze, gdy przegra. Wpadłem na plan, by dorobić nam jeszcze po jednym drinku. Byliśmy już na tyle pijani, że ten jeden drink i tak nie mógł już bardziej nam zaszkodzić, a jeśli miałby odrobinę pomóc, byłoby bosko. Wstałem i zebrałem trzy szklaneczki ze stołu, po czym ruszyłem do kuchni. Zrobiłem trzy dosyć mocne drinki, przy okazji łyknąłem trochę zimnej wody dla ostudzenia emocji i wróciłem do pokoju. Ewa i Piotrek czekali na mnie grzecznie, z rozdanymi już kartami. Niosąc drinki, nachyliłem się do żony i wyszeptałem jej do ucha:
-jesteś cudowna, kocham cię! – od razu wywołałem tym uśmiech na twarzy żony
-co to za sekrety? – wzburzył się Piotr – nie ma takiego szeptania
-spokojnie Piotruś, bez nerwów – uspokoiła go Ewa – nic takiego sekretnego mi nie powiedział
-to czemu nie mówicie na głos? – zapytał nie dając za wygraną
-bo knujemy jak cię rozebrać – zaśmiałem się, rozluźniając tym samym spiętego kolegę
-dobra gramy, bo i tak już się przedłużyło przez te drinki – Ewa wyraźnie nabrała ochoty do gry, wzięła w jedną rękę swoje karty, w drugą chwyciła świeżego drinka – to za pomyślne rozdanie – uniosła szklankę w toaście
-za rozdanie! – chórem powtórzyliśmy za Ewą i stuknęliśmy się szklankami, po czym każdy upił solidny łyk drinka

Karta znów nie szła najlepiej, na co zapewne wpływ miał nasz stan upojenia. Jedna para króli, trzymana przez Ewę, zapewniła jej bezapelacyjne zwycięstwo. Tym bardziej, że ja z Piotrkiem nie mieliśmy zupełnie nic.
-to co remis – powiedziałem – nie ma przegranego
-jak to – zbuntowała się Ewa – obaj przegraliście ze mną – uśmiechnęła się – no już, już! Zrzucać ciuszki!
-jak sobie życzysz – Piotrek nawet nie protestował
Wstał, rozpiął swoje spodnie i zrzucił je na ziemie, po czym ponownie usiadł na krześle. Dopiero bo zdjęciu ciasnych dżinsów można było zauważyć, jak podnieciła go ta gra. Jego bokserki były bardzo, ale to bardzo naprężone, a na końcu wybrzuszenia zaczynała być widoczna mała, mokra plamka. Ja byłem w bardziej komfortowej sytuacji, bo wystarczyło, że zrzuciłem skarpetki. Popatrzyłem na Ewę, która zawiesiła się nieco na widok Piotra.
-kochanie, wszystko ok? – zapytałem, wyrywając ją z zamyślenia
-tak, tak… po prostu robi się dość ciekawie – uśmiechnęła się – grajmy dalej
Myślałem, że Ewa nieco się onieśmieli i zacznie kombinować jakby tu zakończyć grę, a tu proszę, odwaga na całego. Wziąłem karty i rozdałem kolejną partię. Rozmyślając o tym, jak bardzo dzisiaj moja żona się zmienia i otwiera, zupełnie zapomniałem o grze i przegrałem rozdanie. Chcąc nie chcąc, musiałem zdjąć spodnie.

Ewa uśmiechnięta od ucha do ucha obserwowała, jak wstaje, rozpinam rozporek i powoli zsuwam swoje dżinsy. Oczywiście podobnie jak w przypadku Piotrka, mój twardy penis mocno się naprężył gdy poczuł ulgę od spodni i sterczał dumnie naciągając mocno bokserki.
-mm mężuś chyba też zadowolony z gry – kokieteryjnie powiedziała Ewa, po czym dodała – no panowie, muszę przyznać, że nie macie się czego wstydzić… obaj
Nieco zaskoczyły mnie te słowa, bo jak na nią były bardzo odważne, ale pochlebiały zarówno mi jak i Piotrkowi, więc nasze męskie „ega” zostały zaspokojone i z radością mogliśmy wrócić do gry.

 To, co działo się w tym rozdaniu, zupełnie nie przypominało wcześniejszych partii. Każdy bardzo skupiony wpatrywał się w swoje karty i dokładnie analizował sytuację. Z resztą, nie było się czemu dziwić. Ewa chciała wygrać, by zobaczyć któregoś z naszych penisów, a ja z Piotrem usilnie staraliśmy się nie przegrać, by nie zostać tym pierwszym rozebranym. W końcu każdy z nas wymienił karty i nadszedł moment, który zbliżał się nieubłaganie od startu rozgrywki. Wyłożyliśmy wszyscy karty na stół.
-2 pary – zacząłem
-również 2 pary – druga wyłożyła Ewa
-no to każdy ma po dwie pary – uśmiechnął się Piotrek – teraz patrzmy kto ma najstarsze
-damy i ósemki – znów to ode mnie się zaczęło
-kurde no, dziesiątki i szóstki
-haha ja walety i piątki, to sumą jestem razem z Ewą – skończył wykładanie nasz gość
-no tak, tylko, że tą starszą parę masz wyższą, więc to Ewa przegrała – oświadczyłem
-no nieee – udając rozpacz powiedziała żona i z szerokim uśmiechem na ustach zaczęła zsuwać swoje dżinsy – liczyłam, że wygram któryś z was zostanie nagi… ehh, tak to ja się muszę rozbierać
Niby od niechcenia opuszczała spodnie, pokazując nam coraz więcej swoich zakrytych do tej pory wdzięków. Najpierw dostrzegliśmy z Piotrkiem jej czarne figi. Zwykłe, takie jak nosiła na co dzień, ale w tej sytuacji i tak wystarczająco seksowne. Później odsłoniły się jej śliczne uda i łydki, aż całe spodnie wylądowały na podłodze.
-wybaczcie mi tą nieskompletowaną bieliznę, ale nie spodziewałam się, że ktoś na nią będzie patrzył – zarumieniła się Ewa
-nic nie szkodzi – szybko odpowiedział Piotrek – kurde, dziewczyno, jaka ty jesteś seksowna! Przez te ciuchy zupełnie nie było tego widać, a teraz… bomba! To grzech, że trzymałaś widok takiego ciała tylko dla męża aż do tej pory!
-przestań, bo jeszcze ci uwierzę – niby bagatelizowała komplementy Ewa, a w oczach widać było jej radość, jaką jej one sprawiają
-wracamy do gry? – zapytałem
-no daj spokój – wypaliła Ewa – już każdy jest w bieliźnie! Wystarczy!
-jak wystarczy? – nie dałem za wygraną – a kto przed chwilą grał i liczył na to, że przegra któryś z nas? Teraz jak ty jesteś zagrożona, to już kończymy? A nie moja droga, gramy dalej! – zadecydowałem i rozdałem kolejną partię

Ewa wydawała się lekko przestraszona takim przebiegiem sytuacji, ale nie potrafiła odmówić po takim postawieniu sprawy. Chwyciliśmy karty w dłoń i w pełnym skupieniu zaczęliśmy grę. Każdy wymienił po dwie karty, ale widziałem zrezygnowanie w oczach mojej żony, gdy odebrała swoje nowe karty z talii. Przeszło mi nawet przez myśl, by się podłożyć i przegrać, ale zrezygnowałem z tego pomysłu. W końcu sama zgodziła się na grę, no to gramy!

Jako pierwszy wyłożyłem swoje karty, pewny zwycięstwa. Miałem fula więc nie widziałem jakiegokolwiek zagrożenia. Piotrek zrezygnowany machnął ręką i rzucił swoje karty na stół.
-nic nie mam – zakomunikował – przewaliłem!
Popatrzyłem w kierunku żony, sądząc, że zobaczę na jej twarzy ulgę. Jednak jej mina zupełnie się nie zmieniła. Dalej wyglądała na przestraszoną. Zdziwiłem się nieco.
-no kochanie, dawaj, gorzej być nie może – dodałem jej otuchy
-gorzej nie, ale może być tak samo… - odpowiedziała mi Ewa – również nic nie mam
-o proszę – ucieszył się Piotrek – to będzie mi raźniej
-zapewne – bezemocjonalnie powiedziała żona i dodała po dłuższej pauzie, już pełna emocji – chłopaki, to były żarty, takie wygłupy, kończymy to już prawda?
-nie ma mowy! – szybko odpowiedział nasz gość – taka wygrana, a ty chcesz kończyć!
-ale.. ja i tak już dużo dzisiaj pokazałam… więcej to ponad moje siły!
-dasz radę skarbie – znów postanowiłem dodać jej otuchy – to była już ostatnia partia, więc całkiem naga nie zostaniesz
-jak to ostatnia? – niemal wszedł mi w słowo Piotrek
-no, a co? Przegrałeś i po co grać dalej? Ja nie potrzebuje pokera by zdjąć majtki z mojej żony, a ona nie potrzebuje gry by ściągnąć bokserki ze mnie, więc po co to kontynuować?
Widziałem jak fala ulgi przepływa przez Ewę. Tym razem moje słowa naprawdę dały jej odwagi.
-to nie fair – zasmucił się Piotr – liczyłem, że rozbierzemy się wszyscy do naga
-aż tak ci zależało, by zobaczyć mojego ptaka? – zaśmiałem się
-wiesz, że nie o to chodzi! – dał za wygraną – no dobra, Ewa, rozbieramy się?
-mhm – cicho mruknęła moja żona i zaczęła odpinać swój stanik
Widziałem jak telepią się jej ręce przy odpinaniu zamka. Niby wiedziała, że to już koniec, ale jednak ten wielki krok do przodu był jeszcze przed nią. Piotr nie obserwując na razie mojej żony, szybkim ruchem ściągnął swoje majtki i zakrył dłońmi swojego penisa. Ewa w końcu uporała się z zamkiem i zsunęła stanik, zakrywając szybko rękami swoje piersi. W zasadzie może ćwierć sekundy było widać jej nagie piersi.

Oboje przegrani stali tak z zasłoniętymi częściami ciała, które w tym rozdaniu mieli pokazać. Postanowiłem zareagować, bo chyba nie na tym ta gra miała polegać.
-halo, halo, odsłaniamy! Co to za zakrywanie? Tego nie było w zasadach!
Myślałem, że wzrok mojej żony zwali mnie z nóg. Widać było jej złość na mnie, ale stwierdziłem, że w końcu raz się żyje. Może mi to wybaczy.
-dobra na trzy, cztery – powiedział nasz gość i na umówiony sygnał rozłożył ręce, ukazując swojego sporego i mokrego penisa
Był mniej więcej porównywalny z moim, więc nie zrobił ani na mnie, ani na Ewie jakiegoś wielkiego wrażenia. Mimo wszystko moja żona się uśmiechnęła, bo chyba bała się rozczarowania. Sama również zdjęła dłonie ze swoich piersi i pokazała nam swoje dwa cudowne cycuszki.
-stary nie kłamałeś! Cudowne piersi! Naprawdę śliczne! – zaczął komplementować Piotr – do tego te śliczne sutki… ajj, aż chciało by się je possać!
-no, no, nie pozwalaj sobie – szybko sprowadziła go na ziemię Ewa – to co, napatrzyliście się i możemy się ubierać?
-zaraz, zaraz – zaryzykowałem jej gniew po raz kolejny – jak za młodu graliśmy w pokera rozbieranego, to w momencie gdy ktoś przegrał gra się odwracała i zaczynała się gra o fanty. Losowo rzucaliśmy na stół jakiś ciuszek i wygrany go zgarniał
-przeginasz skarbie – rzuciła wymownie Ewa
-a mnie się pomysł podoba – z uśmiechem powiedział Piotrek – wyluzuj się Ewa, już więcej się rozbierać nie musisz, a co widzieliśmy, to już i tak nie zmienisz. A chyba szkoda kończyć, taką fajną grę i przyjemny wieczór?
-może i szkoda… - zamyśliła się żona – no dobra, ale po pierwsze, trzeba więcej drinków!, a po drugie, jak ktoś wygra rzecz kogoś innego, to co z tym niby robi?
-to ci już wyjaśnię, jak wrócę z drinkami – specjalnie zawiesiłem rozmowę, pozostawiając ich w niepewności

Wstałem i zebrałem szklaneczki na drinki, po czym udałem się do kuchni, zostawiając półnagą Ewę i zupełnie gołego Piotrka na chwilę samych w pokoju. Specjalnie zrobiłem nieco większe drinki, bo zapowiadała się jeszcze dosyć długa i ciekawa gra… cdn

6 komentarzy:

  1. Rozwija się ciekawie - i dość realistycznie, a to akurat duży plus.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Opowiadania świetne natomiast czas miedzy wstawianiem kolejnych części troszke za długi... myślę, że tak do dwóch tygodni maxymalnie przy długich częściach byłoby dobrze.
    pozdrawiam i gratuluje pomysłowości..
    Pozdrowienia dla Rielle :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dokładnie taka sama opinia jak u poprzedników, co z tego że teraz wstawi autor część trzecią, jak ja już drugiej nie pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Blog umiera...

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie umiera, na dniach pojawi się 3 część tego opka, ale z uwagi na to, że blog jest tylko moim hobby, nie przynoszącym żadnego zysku, nie jestem w stanie poświęcać mu dużo czasu. Niestety.

    Chciałbym wstawiać opowiadania nawet co 2-3 dni, ale jest to niemożliwe, ponieważ wbrew pozorom opowiadania nie pisze się w godzinę, a ciężko znaleźć dużo wolnego czasu na poświęcanie się swojemu hobby.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.