sobota, 28 lutego 2015

Współlokatorzy cz. 7 - ostatnia

Przypominam o konkursie, w którym do wygrania atrakcyjna podkładka pod myszkę. Macie jeszcze cały jutrzejszy dzień na wzięcie udziału, więc do dzieła! 

Tymczasem zapraszam do przeczytania ostatniej odsłony serii "współlokatorzy", która powstała dzięki sugestii jednego z czytelników :)


Popatrzyłam na niego piorunującym wzrokiem. Miałam ochotę się kochać, to prawda. Mogłam to zrobić nawet z nim, nie tylko z Basią, ale liczyłam, że zrobimy to bardziej na osobności, jeśli w ogóle. Co to za pomysł, byśmy pieściły się przy jego penetrującym wzroku. Spojrzałam na przyjaciółkę, która wydawała się nie mieć z tym problemu. Zbliżała się już do mnie swoim ponętnym i gorącym ciałem. Pchnęła mnie, dając mi znak, bym się położyła. Oddałam się jej ruchom i posłusznie położyłam się na podłodze, rozszerzając lekko nogi. Poczułam jej gorący oddech na moim ciele, przesuwający się w górę. Zatrzymała się przy mojej szyi i dotknęła swoimi ustami mojego ciała. Poczułam dreszcz przeszywający moje ciało. Basia wyczuła moje podniecenie i całowała mnie dalej, przesuwając się do moich piersi. W głowie miałam zupełny mętlik. Z jednej strony już od dłuższego czasu pragnęłam się kochać i osiągnąć orgazm, w jakikolwiek sposób. Z drugiej strony czułam się zażenowana, że Jacek patrzy na nas wygłodniałym wzrokiem. Przyjaciółka znalazła się międzyczasie swoimi ustami na moim biuście. Wycałowała go dokładnie i przygryzła moje sutki. Syknęłam podniecona jej działaniami. Nie zatrzymywała się na dłużej, tylko schodziła coraz niżej. W końcu dotarła do mojej mokrej muszelki. Już dotknięcie ustami mojej rozgrzanej i mokrej dziurki spowodowało niesamowity efekt. Drgnęłam cała i poczułam skurcz w podbrzuszu. To nie był jeszcze orgazm, ale czułam, że jestem niesamowicie blisko.

piątek, 27 lutego 2015

Współlokatorzy cz. 6 (gra w butelkę)

Ponownie przypominam o konkursie, jak dotąd tylko jeden uczestnik, nie oddajcie tak łatwo tej podkładki!
Tymczasem kolejna część współlokatorów, początkowo miała być ostatnia, ale będzie jednak jeszcze jedna, po sugestii z komentarza w poprzedniej części :)


Rozsiedliśmy się wygodnie na podłodze z butelką pośrodku nas. Zdecydowaliśmy, że Basia ma zakręcić jako pierwsza. Opornie, ale zgodziła się bo w końcu i tak ktoś musiał zacząć. Ruszyła w ruch butelką po czystej i wylosowała swojego narzeczonego.
-Teraz losuję ci zadanie – powiedział Jacek i kliknął w telefonie – uwaga…
Patrzyłyśmy na niego z niecierpliwością, co też każe robić swojej dziewczynie.
-Wylosowana osoba daje osobie po swojej lewej stronie buziaka w czółko – przeczytał gdy wyświetliło się zadanie
Po lewej stronie Jacek miał swoją dziewczynę. Pochylił się w jej stronę i dał jej szybkiego buziaka w czółko. Uśmiechnęli się do siebie i wróciliśmy do gry.
-Okej to teraz ja – zakomunikował Jacek i zakręcił butelką – na kogo wypadnie…  Basia, teraz ty! Już ci losuję zadanie
Ponownie kliknął w telefonie i czekaliśmy chwilę na wylosowane zadanie. Po chwili oczekiwania jedyny facet w naszym gronie wyrecytował,
-Wylosowana osoba całuje osobę po swojej lewej stronie w usta – i uśmiechnął się bardzo mocno
Oczywiście to ja siedziałam po lewej stronie Basi, stąd ten jego uśmiech. Przyjaciółka nie czekając nachyliła się w moją stronę. Nasze usta kolejny już raz tego dnia się spotkały. Złączyłyśmy się w namiętnym i długim pocałunku, przy akompaniamencie mruczącego z zadowolenia Jacka. Basia położyła dłoń na moim policzku i wsunęła swój język do moich ust, po czym przerwała pocałunek i usiadła na swoim miejscu. Nie byłam zachwycona, że tak szybko się to skończyło, ale gra dopiero się zaczynała, jeszcze mnóstwo okazji pewnie się nadarzy. Teraz Basia ponownie losowała. Zakręciła butelką bardzo mocno. Wypadło na mnie.

czwartek, 26 lutego 2015

Współlokatorzy cz. 5

Zachęcam do brania udziału w konkursie! Atrakcyjna, profesjonalna, podkładka pod myszkę jako nagroda główna!

A tymczasem, dalsza część opowiadania Współlokatorzy, miłej lektury :)

Namiętnie przyssała się do moich ust i zaczęła ściągać w międzyczasie moje ubrania. W ekstazie podniecenia wylądowałyśmy na kanapie. Przerwałyśmy pocałunek i szybko pozbyłyśmy się bluzek i staników. Ustami odnalazłam sutki mojej ukochanej. Lizałam je i ssałam jak opętana. Basia w tym czasie rozpinała swój i mój rozporek w spodniach. Gdy nacieszyłam się jej cycuszkami pozbyłyśmy się spodni. Przyjaciółka pieszcząc moje ciało zniżyła się do okolic krocza i szybkimi ruchami języka nawilżyła moją cipkę. Gdy ociekała już moimi sokami połączonymi z jej śliną odsunęła głowę.
-Nawilż też mnie, na sucho nie pojedziemy – powiedziała i rozsiadła się wygodnie na kanapie
Bardzo seksownie wyglądała siedząc tak zupełnie naga, na kanapie w obcym dla nas miejscu. Poczułam w sobie żar podniecenia. Zsunęłam się z siedzenia i klęcząc dopadłam muszelkę Basi. Pozostawiając na boku romantyczność, mocno od samego początku świdrowałam językiem po jej dziurce. Była bardzo mokra od soków, ale trochę więcej poślizgu nigdy nie zaszkodzi. Wysmarowałam ją całą moją śliną, tak, że będąc cała mokra, ślicznie błyszczała w sztucznym świetle dawanym przez żyrandol.
-Już, wystarczy, włóżmy to wreszcie bo nie wytrzymam! – krzyknęła, odpychając moją głowę

wtorek, 24 lutego 2015

Współlokatorzy cz. 4

Basia doszła do siebie po niedawnym orgazmie. Popatrzyła mi w oczy. Uśmiechnęłam się. Pragnęłam jej, chciałam pieścić się z nią dalej, ale nie byłam pewna czy ona chce tego samego. Odwzajemniła mój uśmiech, dając mi trochę pewności siebie. Zbliżyłam się do niej i pocałowałam ją namiętnie w usta.
-Cudowna jesteś – wyszeptałam, przerywając po chwili pocałunek
-Ty też – odpowiedziała – kończymy?
-Wolałabym nie – szepnęłam zgodnie z prawdą
-Ja też – uśmiechnęła się Basia
Znów złączył nas pocałunek. Tym razem dużo dłuższy i bardziej podniecający. Nasze ręce wędrowały po naszych ciałach, pieszcząc się nawzajem. Oderwałam się od ust mojej kochanki i przesunęłam się w dół, dopadając ustami do jej seksownych piersi. Jej sutki cały czas stały, tak jak na początku  zabawy. Nie mogłam się powstrzymać i przyssałam się do nich. Nie chciałam, by któryś był poszkodowany, więc co chwilę ssałam innego. Basia przyśpieszyła oddech. Podobały jej się moje pieszczoty. Oderwałam się od jej sutków i językiem, okrężnymi ruchami, lizałam jej seksowne piersi. Były takie gładkie i miały tak fantastyczny kształt… Poczułam, że pieszcząc ją, sama robię się mokra. Przesunęłam się niżej i znów znalazłam się między udami kochanki. Tym razem nie byłam tak subtelna jak za pierwszym razem, tylko od razu zabrałam się do pieszczenia jej łechtaczki. Usłyszałam jęki zadowolenia. Swoją dłoń instynktownie przesunęłam na swoją muszelkę i zaczęłam palcami pieścić swoją cipkę. Zaczęłam wydawać z siebie jęki, tłumione przez ciągłe pieszczenie językiem cipki Basi. Czułam niesamowite podniecenie tą sytuacją i czerpałam nieziemską przyjemność. Nie potrafiłam oderwać się od jej szparki, ciągle starając się pieścić ją jak najlepiej potrafię. W swojej cipce miałam już 3 paluszki i mocno się nimi posuwałam. Basia ręką pociągnęła mnie do siebie, odrywając od swojej napalonej dziurki.
-Spróbujmy coś innego, widziałam kiedyś w pornosach fajną pozycję dla kobiet – powiedziała i poprosiła, bym usiadła

niedziela, 22 lutego 2015

Współlokatorzy cz. 3

-Hej, przepraszam że ci przeszkadzam, ale wiesz co? Jacek nie daje znaku życia i… O rany, przyjdę później! – przerwała nagle Basia, gdy wchodząc do pokoju zobaczyła mnie, leżącą nago, tak jak zostawił mnie Robert.
-Daj spokój, chodź – powiedziałam i przykryłam się kocem –kobieta kobiety nie musi się wstydzić
-Na pewno? – zmieszana odwróciła się w moją stronę
-No chodź, mów co jest – ponagliłam
Usiadła na środku łóżka i popatrzyła na mnie.
-No bo Jacek nie daje znaku życia odkąd wyszedł. Zaczynam się o niego martwić. Chciałam się spytać, czy nie dawał ci jakiegoś sygnału, że może gdzieś iść czy coś?
-Nie, nic nie mówił. Pogadaliśmy chwilę jak wychodziłam do baru, potem jak wróciłam to trochę sobie podocinaliśmy jak zawsze, a gdy przyszedł Robert już go nie widziałam – opowiedziałam jej wszystko
-Ehh, to nie wiem co z nim jest. Nic mi nie mówił, że gdzieś się wybiera. Nie wiem gdzie się podział, nawet telefonów nie odbiera
-Na pewno niedługo wróci, pewnie coś mu wyskoczyło do załatwienia na mieście i dlatego tak wyparował, a telefon pewnie wyciszył i zapomniał, zobaczysz, nie ma się co martwić – pocieszyłam ją
-Też mam taką nadzieję – z westchnieniem odpowiedziała Basia – ale ty masz chyba wieczór udany co? – zapytała gdy jej wzrok zatrzymał się na rozrzuconych po podłodze prezerwatywach – widziałam tego przystojniaka jak wychodził, niezłe ciacho
-Całkiem, całkiem – odparłam – seks był super, ale niestety jednorazowy
-Ojj czego?
-Bo niestety przystojniak jest zajęty. Ma narzeczoną i zdradził ją ze mną, choć mówił, że to luźny związek i może jeszcze wpaść jeśli zechcę
-Niezły dupek – z przekąsem rzuciła Basia – ale chociaż na raz miałaś udany seks
-No jeśli tak na to spojrzeć to owszem

czwartek, 19 lutego 2015

Współlokatorzy cz. 2

-Zakładaj! – z wejścia rzuciłam gumkę Robertowi – i mocno mnie przeleć, odpłacając się za to, że załatwiłam ci tą gumkę!
-Mi załatwiłaś? A ty nic z tego nie masz? – zadrwił ze mnie
-Przestań gadać i bierz się do roboty! – ponagliłam go
Odeszły mu chęci do rozmowy i założył zabezpieczenie na swojego penisa. Wypięłam się ponownie na czworaka i seksownie zakręciłam dupcią.
-Ale wiesz, mogłam się troszkę wysuszyć
-Spoko, poradzimy sobie – odpowiedział i nachylił się
Podrażnił chwilę językiem moją muszelkę, obficie ją śliniąc. Wyprostował się i podsunął bliżej, po czym wbił się swoją cudowną pałą w moją cipkę. Poczułam jak mocno się wciska, dobijając swoim ciałem o moje. Dawno się z nikim nie kochałam, zrobiłam się przez to ciaśniejsza i trochę mnie zabolało gdy tak mocno we mnie wszedł. Po chwili jednak rozluźniłam się i wczułam w ruchy przystojniaka. Nie mogąc się powstrzymać głośno jęczałam, gdy raz po raz wypełniał moją dziurkę. Miał bardzo szybkie ruchy, czuć było, że jest wysportowany i dobry w te klocki. Szybkim tempem wbijał się we mnie, dając mi niezapomniane chwile rozkoszy.

Z każdym ruchem czułam jakby miał rozerwać mnie od środka.
-Dobrze ci, suczko? – zapytał w trakcie posuwania mojej szparki
-Mhm, świetny ahhh jesteś – wysapałam między jękami – pieprz mnie, ohh tak! Cudownie!
Po tych słowach posuwał mnie jakby jeszcze szybciej i mocniej. Krzyczałam głośno po każdym jego wbiciu, było mi nieziemsko przyjemnie. Ostatkiem sił wstrzymywałam swój orgazm. Wyczułam, że Robert też jest już blisko.

środa, 18 lutego 2015

Współlokatorzy

Małe kłopoty techniczne, przez co nie mogłem wstawić opowiadań. Za to w nagrodę świeżutkie, ledwie skończone :) Miłego czytania! :D

-Kochanie, wróciłem!  - obudził mnie dźwięk wchodzącego do mieszkania Jacka i krzyczącego do swojej narzeczonej
-Akurat jak niedługo wychodzę! – odpowiedział mu głos Basi z pokoju obok
Dalej już rozmawiali będąc blisko siebie, więc nic nie słyszałam. Cóż i tak zdążyli mnie obudzić, więc trzeba było podnieść się z popołudniowej drzemki. Lubiłam swoich współlokatorów, byli naprawdę fajni i świetnie nam się razem mieszkało, ale czasem nie potrafili pomyśleć, że w dzień mogę potrzebować ciszy. Krzyczeli do siebie na pożegnanie i przywitanie gdy któreś z nich wychodziło bądź przychodziło i choćby to była szósta rano, zawsze robili to bardzo głośno. Nie wiem dlaczego to robili, skoro mieszkali w jednym pokoju, spali razem i mogli się żegnać i witać w pokoju. Mimo wszystko jakoś się do tego przyzwyczaiłam. Usłyszałam pukanie do drzwi.
-Proszę – zaprosiłam pukającego siadając na łóżku i poprawiając trochę rozczochrane włosy po spaniu
Uśmiechnięta twarz Basi pojawiła się w otwieranych drzwiach.
-Hej Aga, potrzebujesz coś ze sklepu? Bo śmigam na miasto
-Nie dzięki, sama też się niedługo wybieram – podziękowałam za pamięć
-Okej, jakby co to Jacek zostaje w mieszkaniu – poinformowała mnie i wyszła z pokoju
Chwilę później usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Leniwie podniosłam się i przebrałam w bardziej wyjściowe ciuchy. Założyłam czarną, bardzo krótką sukienkę i rajstopy z seksownym paskiem po boku. Do tego czarne, wysokie szpilki i tak kusząco ubrana postanowiłam wyjść na miasto. Lubiłam prowokować mężczyzn swoim strojem, a dziś potrzebowałam rozrywki i odskoczni od ciężkich, uczelnianych zajęć. Zdecydowałam się wyjść do baru mimo wczesnej pory i naciągnąć jakiegoś przystojniaka na drinka. Gdy wyszłam z pokoju Jacek obrzucił mnie wzrokiem.
-Uuu chyba ktoś na podryw idzie – stwierdził lustrując mnie od stóp po głowę – w takim stroju to wyrwiesz każdego
-Nie mam zamiaru nikogo wyrywać, idę tylko na drinka
-To przecież ja ci mogę zrobić i się z tobą napić – zaproponował
-Jacuś, masz dziewczynę? No to jej pilnuj, a nie mnie – ucięłam dyskusję i wyszłam z mieszkania

niedziela, 15 lutego 2015

Walentynkowy prezencik…

I znów minął 14 luty, czyli wyimaginowane święto wszystkich zakochanych. Co roku nie wiem co kupić swojej ukochanej, co roku zastanawia mnie po co w ogóle to święto istnieje i po co się je obchodzi. Niemniej jednak moja żona podchodziła do tego z wielkim zapałem i rok w rok wymyślała mi jakiś trafiony prezent. W ubiegłym roku sprawiła sobie komplet cudownej bielizny i zrobiła mi niespodziankę, wkładając go i czekając w mieszkaniu pełnym świeczek i płatków róż. Ja do romantyków nie należałem i wszelkie takie pomysły nigdy nie potrafiły trafić na czas do mojej głowy. Kiedy nawet wpadałem na fajny pomysł, to zazwyczaj już z tydzień czy dwa po jakimś święcie, a przed kolejnym już o tym nie pamiętałem. Tym razem postanowiłem jednak dać z siebie wszystko i już od miesiąca planowałem jak choć jeden raz w życiu zaskoczyć moją żonę Patrycję. Chciałem spełnić jej fantazję którą wyznała mi podczas jednego z naszych namiętnych wieczorów. Pati powiedziała mi wtedy, że marzy jej się seks w większym gronie. Początkowo zareagowałem negatywnie, ale gdy przemyślałem to sobie na spokojnie, zdałem sobie sprawę, że mnie również podnieca taka myśl.

sobota, 14 lutego 2015

Noc poślubna cz. 3 - ostatnia.

Miesiąc później…

-Cześć kochanie – krzyknęłam wchodząc do mieszkania – Jesteś głodny? Wracając z pracy zrobiłam zakupy i już biorę się za obiad!
-Hej – odpowiedział mi Paweł – obiad może zaczekać, mamy gościa
-Kto przyszedł? – zapytałam zaskoczona bo nie spodziewałam się żadnych odwiedzin
-Artur, fotograf, ma do nas sprawę
-A jaką? – zapytałam zaskoczona
-Nie wiem, nie chciał mi powiedzieć, mówi, że powie jak będziemy razem
-Ahh to chodźmy – powiedziałam i ruszyłam w stronę salonu – Dzień dobry, cóż to za zaszczyt znów cię widzieć – przywitałam się wchodząc
-Witaj Gosiu – odpowiedział Artur – no już jesteśmy w komplecie, to siadajcie i powiem o co chodzi. Jest dla was propozycja na udział w sesji, a dokładniej ta propozycja dotyczy Gosi. Zgłosiła się do mnie firma z Niemiec i zaproponowała współpracę. Polegać by to miało w skrócie na tym, że chcą sfinansować odważną sesję, którą ja miałbym zrobić. Wasze zdjęcia które mam na swojej stronie strasznie im się spodobały. Chcieliby, by koniecznie Gosia wystąpiła w tej sesji. Tematem ma być seks w trójkącie, resztę mam ustalić sam, byleby zdjęcia były bardzo odważne, czyli coś takiego jak wam robiłem. I istotny szczegół, do udostępnienia  z twarzą. Co do udziału Pawła nic nie wspominali, ale ja chciałbym robić zdjęcia wam obojgu, więc jeśli nie będą mieli nic przeciwko to oferta jest dla was dwojga. Płacą 10 tysięcy euro dla samej Gosi aby tylko się zgodziła, więc myślę, że sporo można wynegocjować za wasz udział w tym projekcie. Oczywiście musiałby być też drugi mężczyzna, model, ale takimi sprawami zajęlibyśmy się wspólnie, żebyście mogli wybrać. Wiem, że to nie łatwa decyzja więc nie oczekuję odpowiedzi od razu, pomyślcie i dajcie znać ok?

piątek, 13 lutego 2015

Noc poślubna cz. 2

Jadąc po zdjęcia czułam narastające podniecenie z każdym ubywającym metrem drogi. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Zaszaleliśmy tamtego wieczora, pokazaliśmy więcej niż mieliśmy w planach, ale ile i jak uchwycił Artur nie wiedzieliśmy. Przesłał nam zdjęcia z wesela, ale po odbiór zdjęć z nocy poślubnej kazał się stawić osobiście, tłumacząc, że przez internet takich rzeczy lepiej nie wysyłać. Zgodziliśmy się z nim i tak oto w czwartkowy wieczór jechaliśmy do domu fotografa.
-Ależ jestem podekscytowana tymi zdjęciami, choć nawet ich nie widziałam – nie wytrzymałam wreszcie i zwróciłam się do męża – robię się mokra na samą myśl, że je zobaczę
-Doskonale cię rozumiem, też od wczoraj o niczym innym nie myślę – odpowiedział – jeszcze do tego obrabiał je obcy facet i będzie je nam pokazywał
-Tak to bardzo podniecające… - zamyśliłam się przypominając sobie jak przebiegała sesja i jak obojętny był na mój widok Artur. Ciekawe czy chociaż trochę zauważył mnie jak obrabiał te zdjęcia, czy wygrał profesjonalizm i odporność na takie akty.
-I jesteśmy na miejscu – wyrwał mnie z zamyślenia głos Pawła

czwartek, 12 lutego 2015

Noc poślubna

Opowiadania z realnymi zdjęciami są w fazie projektu, dlatego jak na razie powracam do normalnych opowiadań z fotkami z sieci. Ostrzegam jest nieco dłuższe i tym razem opowiadanie opisane przez... kobietę. Miłej lektury! 

-ding dong- usłyszałam dzwonek do drzwi, który wyrwał mnie z zamyślenia.
-Kochanie otwórz! Jeszcze nie jestem gotowa – krzyknęłam do świeżo upieczonego męża i kontynuowałam przygotowania do naszej „nocy poślubnej”. Nałożyłam już na siebie specjalnie zakupioną, białą, koronkową bieliznę, białe pończochy samonośne i białe szpileczki. Narzuciłam na to, kontrastujący, czarno-czerwony szlafrok, z śliskiej satyny. Zostało tylko umalować się na bóstwo.
-Kto to? – zapytałam, gdy usłyszałam głosy w korytarzu
-Artur, przyszedł troszkę wcześniej – odpowiedział mi głos Pawła.
Paweł, to właśnie mój świeżo poślubiony mąż, miłość mojego życia, a Artur to fotograf, który robił zdjęcia i kręcił film z naszego wesela i z którym umówiliśmy się na sesję z naszej nocy poślubnej. W planie mieliśmy kilka zdjęć z gry wstępnej i kilka bardziej odważnych, pokazujących nagość, ale bez wulgaryzmu. Pomysł na taką sesję urodził się w naszych głowach na długo przed ślubem, a że byliśmy odważną i zwariowaną parą, nie wstydziliśmy się nagości, a Artur wydawał się sympatyczny i godny zaufania, postanowiliśmy już trzy dni po ślubie zrealizować tą zachciankę.  

środa, 11 lutego 2015

Wizyta ponętnej kuzynki cz.3 - ostatnia.

Kolejne dni ułożyły się nadspodziewanie dobrze, tak mi się przynajmniej wtedy wydawało. Sandra miała dużo wolnego na uczelni, więc nie dane mi było przebywać dłuższy czas sam na sam z Leną. A nawet w krótkich chwilach gdy byliśmy razem, kuzynka nie dawała po sobie niczego poznać, zachowywała się tak jak zawsze. Ulżyło mi, bo sam nie chciałem niczego więcej, kochałem Sandrę i już sam ten masaż wystarczająco mnie dołował, ale postanowiłem o nim już więcej nie wspominać. Sandra chyba też nic nie wyczuła podejrzanego w naszym zachowaniu, więc w względnym spokoju dotrwaliśmy do niedzieli, czyli dnia wyjazdu Leny.
Oczywiście dziewczyny już od rana nie mogły się nagadać, choć Lena wyjeżdżała stosunkowo późno. Znalazła pociąg dopiero przed 20 i tym też zdecydowała się podróżować. Po obiedzie Sandra zaproponowała zakupy, na które kuzynka zareagowała z nieskrywanym entuzjazmem. Ja, wiadomo, wolałem zostać w domu, więc nawet nie próbowały mnie specjalnie namawiać. Po kilku godzinach spędzonych w samotności, wróciły piękne panie, obładowane wielkimi torbami zakupów. 

wtorek, 10 lutego 2015

Wizyta ponętnej kuzynki cz.2

 Długo nie mogłem zasnąć, obwiniając się o moje fantazję. Niby nie zdradziłem mojej dziewczyny, a czułem się jakbym to zrobił. Jak mogłem podczas seksu z nią, wyobrażać sobie inną kobietę? W dodatku jej siostrę cioteczną! To dość chora sytuacja... Stwierdziłem jednak po długich przemyśleniach, że nic strasznego się nie stało. Czasami nie mamy wpływu na to, o czym fantazjujemy, a jako zdrowy facet, nie mogło być dziwne, że fantazjowałem o pięknej kobiecie, gdy ją wcześniej zobaczyłem prawie nago. Uspokoiłem się tym trochę i w końcu udało mi się zasnąć.
Kolejny dzień zaczął się od nerwowego poranka. Zapomniałem nastawić budzik, a że była środa i tym razem to ja miałem wcześniej na uczelnię i wstawałem jako pierwszy, to zaspałem o dobre pół godziny i musiałem wszystko robić w biegu. Oczywiście na zajęcia się spóźniłem tak czy tak, ale na szczęście nie więcej niż studencki kwadrans. Sandra miała iść dopiero na 12, a ja już o 13 kończyłem, także Lena nie na długo zostawała dziś sama. Gdy wracałem do mieszkania Sandra napisała mi, żebym nie tłukł się za mocno, bo kuzynka śpi. Podobno strasznie niewygodnie jej się spało i wstała z  niewiarygodnym bólem pleców, więc korzystając z okazji, że miała zostać sama, poszła się położyć w naszym łóżku i trochę wypocząć. Dlatego też, wchodząc do mieszkania starałem się być jak najciszej. Po cichutku zdjąłem buty i kurtkę, zamknąłem się w kuchni i czytałem książkę, a jedynym hałasem był szmer przewracanych kartek.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Wizyta ponętnej kuzynki

Przez niemal całkowicie zasłonięte roletami okna, maleńka strużka światła wpadała do pomieszczenia, wypełniając go delikatnie i powoli budzącym się do życia dniem. W takim ogarniętym półmrokiem pokoju, spałem nie zdając sobie zupełnie sprawy która jest godzina. Obudziłem się słysząc jakieś hałasy w mieszkaniu. Szybko uświadomiłem sobie, że to moja dziewczyna, która miała iść dzisiaj na uczelnię. Pewnie już późno i musiała się szykować, nie chcąc mnie budzić. Ja akurat miałem dzisiaj wolne, ahh jak cudownie.  Zauważyłem swoją ukochaną przy naszej szafie, zamyśloną nad tym, w co się dzisiaj ubrać. Patrzyłem na nią, gdy tak w skupieniu się ubierała. Zakładała właśnie bieliznę, koronkowe, białe majteczki już były na swoim miejscu, dobierała jeszcze stanik. Ileż kobiety muszą poświęcić czasu aby wszystko co na siebie włożą dokładnie przemyśleć? Tyle godzin w swoim życiu poświęcać na pytania w stylu: czy ten stanik nie prześwituje?, czy ramiączka mi nie wystają spod koszulki?, czy majtki się nie przebijają przez te spodnie lub legginsy?, Czy bielizna pasuje do dzisiejszego stroju?, Czy koszulka pasuje do spodni?, Albo spodnie do koszulki? Nie żebym na to narzekał, bo gdy kobieta zada sobie te wszystkie pytania i dobierze do nich strój, w większości efekt powala. Wolę jednak metodę typowego faceta, czyli nie zadawanie sobie tyle trudu przy tak prostych czynnościach i – w większości - zakładanie tego co jest czyste i pod ręką. Zapatrzyłem się w jej subtelne ruchy przy zakładaniu stanika, na dzisiaj wybrała biały w czerwone kropki. 

Wakacje na Maderze cz. 5 – ostatnia

Kończące serię opowiadanie. Uprzedzam jest dość długie, ale warto przeczytać. Aby lepiej się czytało, tym razem aż trzy gorące fotki :)


Kolejny dzień na klimatycznej wyspie zaczęliśmy od spotkania z przyjaciółmi z Holandii, którzy szykowali się już do wyjazdu. Wymieniliśmy się numerami i kontaktami, zapewniając, że na pewno nasz kontakt się nie skończy wraz z ich wyjazdem. Kasia pożegnała Milana trochę przydługim, jak na przyjacielski, uściskiem i dała mu całusa w usta. Wyściskaliśmy się też z Timem i Anna i życzyliśmy im dobrej drogi. Kiedy wyszli już z hotelu poszliśmy do pokoju.
-Szkoda, że już pojechali nie? – zagadnęła Kasia – bardzo sympatyczni ludzie, uśmiechnięci, otwarci
-To prawda, byli bardzo pozytywni i też żałuję, że już musieli jechać – odpowiedziałem – A co my na dzisiaj planujemy? Znowu plaża?
-Jeśli o mnie chodzi, to ja na pewno idę na plażę, a ty to jak chcesz
-No chyba chodzimy razem? Czy coś się zmieniło? – zapytałem
-Zawsze możesz robić coś innego, widziałam, że wczoraj nie specjalnie ci się podobało opalanie
-No to prawda, nie jestem zwolennikiem leżenia bezczynnie na pisaku, ale poradzisz sobie sama?
-Pewnie, przecież biorę tylko koc i krem, a już o to, że ktoś mnie nasmaruje to po wczorajszym dniu chyba nie musisz się martwić prawda? – zapytała z uśmiechem i błyskiem w oku
-O tak, o to na pewno się nie muszę martwić, jestem nawet pewny, że znajdzie się takich panów całe mnóstwo, szczególnie gdy mnie nie będzie obok – odpowiedziałem
-No właśnie, więc postanowione, idę sama, a ty co robisz?
-Jeszcze nie wiem, ale coś wymyślę

niedziela, 8 lutego 2015

Wakacje na Maderze cz. 4

-Dużo widziałeś? – zapytała mnie Kasia gdy usiadłem obok – bo zauważyłam cię jak mnie nacierał gdy leżałam na plecach
-No przyszedłem trochę wcześniej, słyszałem jeszcze jak cię namawiał na to smarowanie – odpowiedziałem – skąd On się w ogóle tutaj znalazł? I dlaczego pozwoliłaś mu na tak dużo?!?
-Już ci mówię. Wracałam tutaj po pływaniu i kiedy przechodziłam sobie obok ludzi, On podszedł do mnie i powiedział mi, że świetnie wyglądam i dobrze, że chociaż ja dzisiaj zrzuciłam stanik bo nie byłoby na kogo popatrzeć. Zapytałam go czy lubi patrzeć czy może coś więcej, nie gniewaj się, chciałam tylko poflirtować. Powiedział, że zależy co mam na myśli, odpowiedziałam, że jak na razie to potrzebuję by mi ktoś nasmarował plecy bo ty pływasz, a sama nie dam rady. Jak możesz się domyślać zgodził się. Po drodze powiedział mi, że nazywa się Vasco, jest z Hiszpanii i przyleciał tutaj z kumplami na kilka dni. Gdy dotarliśmy na miejsce, bardzo sumiennie natarł moje plecy, nogi i zahaczył trochę o pośladki. Potem pogadaliśmy chwilę i zaczął mnie namawiać żebym się obróciła, a on posmaruje mi resztę ciała. Przepraszam kochanie, nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale on miał taki cudowny dotyk… Takie silne, duże dłonie, do tego prawił mi takie komplementy. Nie potrafiłam się powstrzymać, pragnęłam jego dotyku, pragnęłam by mnie pieścił. Dałam się ponieść podnieceniu, wiem, że nie powinnam, ale gdybyś przyszedł, a nie tylko się przyglądał nie doszło by do tego.
-Ależ kochanie ja się nie gniewam, popatrz tylko jak ta cała sytuacja mnie podnieciła – wskazałem głową na bokserki, gdzie znów po jej opowiadaniu prężnie stał mój kolega – i wiesz przecież, że chciałbym abyś na tych wakacjach czuła się wspaniale, więc nie przejmuj się takimi rzeczami. Szalejmy, póki jest okazja. Wrócimy do Polski i wszystko wróci do normy.

sobota, 7 lutego 2015

Wakacje na Maderze cz. 3

Następnego dnia już chwilę po śniadaniu (dość późnym, bo blisko południa) udaliśmy się ponownie na pobliską plażę. Żar dosłownie lał się z nieba, więc musieliśmy to wykorzystać. Znaleźliśmy dość ustronne miejsce na plaży, spory kawałek od pozostałych ludzi i oddawaliśmy się słonecznej kąpieli. Tym razem nie musiałem nawet namawiać Kasi do zdjęcia stanika, sama zanim jeszcze zdążyłem rozłożyć koc i wyjąć olejek już go zrzuciła. Z czasem zaczęło przybywać kolejnych plażowiczów, co niestety spowodowało, że znaleźliśmy się gęsto otoczeni innymi ludźmi. Zrobiło się głośno i mniej przyjemnie, zwłaszcza, że dzisiaj nie było zbyt dużo skłonnych kobiet do opalania się toples i moja Kasia przyciągała uwagę sporej grupki facetów. Nie zrażona tym jednak prężyła się na kocu, niby rozciągając mięśnie od długiego leżenia. 

czwartek, 5 lutego 2015

Wakacje na Maderze cz. 2


Kolacja przebiegła spokojnie, oprócz tego, że Kasia po raz drugi w życiu założyła prześwitującą sukienkę i nie wzięła do niej stanika (swoją drogą zastanawiał mnie fakt, skąd ta sukienka się tutaj wzięła, skoro była najrzadszą używaną częścią garderoby mojej dziewczyny). Widok miałem przecudowny przez cały posiłek, a i niektórzy przebywający w restauracji panowie również zauważając odważny strój mojej narzeczonej zawieszali na niej oko. Cały nasz nastrój zawierał się w mieszance podniecenia i radości z pobytu tutaj. Zjedliśmy zamówione dania i raczyliśmy się drinkami, podziwiając zachód słońca. 
-O zobacz, chyba kelner znowu przypadkiem się pojawi i zapyta czy nic nam nie trzeba – zaśmiałem się
-Robi się bezczelny, podchodzi już chyba szósty raz i tylko się na mnie gapi – powiedziała Kasia
-To chyba miłe nie? Wydawało mi się, że chciałaś uzyskać taki efekt?
-No tak, miłe, ale bez przesady. Podobać się i czuć czyjś wzrok na sobie jest przyjemnym uczuciem, ale takie chamskie podchodzenie i gapienie się po jakim czasie zaczyna denerwować
-To chodź, zwijamy się stąd – zaproponowałem – w końcu dopiero zaczyna się wieczór, może gdzieś jeszcze skoczymy?
-Może jacuzzi? Nigdy nie byłam w czymś takim, mogłoby być przyjemnie – rzuciła pomysł
-Czemu nie – odpowiedziałem 


wtorek, 3 lutego 2015

Wakacje na Maderze

Wreszcie, po wyrzeczeniach, odkładaniu kasy i dorabianiu gdzie się da, udało się nam nazbierać na wymarzone wakacje na Maderze. Całkiem ekskluzywne miejsce – tym bardziej dla studentów. Bilety zarezerwowane, wszystko dopięte na ostatni guzik i lecimy. Z moją narzeczoną, Kasią, szczupłą, kształtną brunetką (rozmiar ciuchów 38, biust „C”) poznałem się jeszcze w szkole. Potem liceum i aż na studia. Nie zawsze byliśmy razem, ale zawsze nas coś do siebie ciągnęło, a od kilku lat już pociągnęło na całość. Kochaliśmy się i byliśmy razem bardzo szczęśliwi. Marzyliśmy o wspólnych wakacjach w jakimś cieplejszym kraju niż nasz. Dlatego cały lot uśmiech nie schodził z naszych twarzy i ciągle gadaliśmy co będziemy robić, co zwiedzać, gdzie opalać itd. Oczywiście nie stać nas było ani na wynajęcie domku, ani tym bardziej na łódkę czy jacht, więc wylądowaliśmy w klasycznym hotelu,  bynajmniej nie pięciogwiazdkowym. Mimo wszystko z basenem, drink barem czy maleńkim SPA i tak był dla nas spełnieniem marzeń. 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Moja żona dobrze wie, jak zwrócić na siebie uwagę… cz.4-ost

Wszyscy wyszli, rozjechali się do domów. Zostaliśmy z Ewą sami, z zapachem orgii unoszącym się z każdego niemal zakątka domu i masą niewypowiedzianych przeżyć i uczuć. Żona poszła w końcu porzucić swój seksowny szlafrok który tak dużo odsłaniał i ubrała się w dresik, ja posprzątałem trochę w salonie po naszych wyczynach i usiadłem przed telewizorem. Ewa po chwili usiadła obok mnie, czuć było gęstniejące powietrze, bo nikt nie wiedział od czego zacząć i co czuje druga osoba.

-Jesteś na mnie zły? W sumie to ja wszystko zaczęłam, a potem nie mogłam się już oprzeć żądzy i podnieceniu jakie we mnie narosło. Przepraszam… - zaczęła moja żona
-Nie przepraszaj. Sam ci pozwoliłem na striptiz, potem sam wyrażałem zgodę na kolejne części garderoby i w końcu sam również dałem ponieść się emocjom. Nie jestem zły, wręcz szczęśliwy. Wiesz przecież, że często fantazjowałem o seksie w większym gronie i w pewnym sensie spełniliśmy te fantazje właśnie tej nocy.
-Cieszę się, że nie jesteś zły – powiedziała Ewa patrząc z odchodzącym już lękiem w oczach – i wiesz, ja zawsze byłam przeciwna tym twoim fantazjom, ale wczoraj było naprawdę cudownie i skoro nie jesteś zły, to nie żałuję niczego. Ale wiesz jest coś, czego nie wiesz jeszcze..