niedziela, 16 lipca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 4]



 -kurwa Piotr, prawie to zrobiłam, rozumiesz?! – krzyknęła po wyjściu na korytarz Edyta – prawie cię zdradziłam, nie panując nad tym!
-to nic złego – Piotr spróbował zapanować nad emocjami żony – nic się nie stało
-jak to nie? Nie chciałam tego, ale nie potrafiłam się wyrwać.. to było… to było… zbyt silne
-no i trzeba było się temu poddać, wiesz przecież, że tego chcę – mężczyzna odważył się zagrać w otwarte karty
-ty tak naprawdę? – zdziwiła się Edyta – myślałam.. że to takie zachcianki, fantazje, ale raczej nie do spełnienia
-chcę tego, naprawdę – spokojnie tłumaczył Piotr – wszystko to, co ci mówiłem o moich upodobaniach, to prawda. Gdy ci faceci cię dotykali… Gdy byli tak blisko swoimi ciałami… Myślałem, że eksploduję! To było coś niesamowitego!  
-serio? – patrzyła swoimi dużymi oczami Edyta – zresztą nieważne, wracajmy do domu
-serio – wzruszył ramionami Piotr – zostawisz ich tak? Rozpalonych? – wskazał głową w kierunku, z którego przyszli
-ojj wydaje mi się, że ja to nie jestem gotowa na zdradę, przynajmniej nie dzisiaj… i tym bardziej z dwoma facetami naraz – zrobiła niepewną minę Edytę
-a mi się wydaje, że jeszcze 3 minuty temu byłaś gotowa – uśmiechnął się Piotr
-spadaj! – dała mu kuksańca żona i zniknęła za drzwiami szatni dla kobiet
-no cóż, jak na to, czego się spodziewałem jeszcze dzisiaj rano, to i tak dzień jest super – podsumował pod nosem Piotr i odszedł w stronę męskiej szatni

niedziela, 9 lipca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 3]



 -brr, aż zmarzłam przez ten arktyczny deszcz – Edyta zatelepała się efektownie pokazując odczuwany chłód
-widzę – odpowiedział z uśmiechem Piotr, wyciągnął rękę i dotknął jej twardego, ciągle sterczącego sutka – i czuję
-eh, zboczeniec
-taki twój, kochanie – wyszczerzył zęby – co teraz zaplanowałaś?
-jest takie jedno miejsce, które sobie upatrzyłam – zamyśliła się Ewa, założyła klapki i wyszła z Piotrem – w saunie suchej było za gorąco, prawda?
-zdecydowanie
-ale w aromatycznej było cudownie, nie?
-tak – zgodził się mężczyzna – ale do czego zmierzasz?
-do tego, że jest tu jeszcze jedna sauna podobna do tej aromatycznej. Nazywa się sauna ziołowa. Też ma podobną temperaturę, też w niej pachnie, tylko, że ziołami
-no to idziemy – gestem ręki Piotr wskazał żonie kierunek wyjściowych drzwi i zachęcił, by prowadziła ich w to miejsce

piątek, 30 czerwca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 2]

Edyta i Piotr po odsłuchaniu wszystkich ważnych informacji (w zasadzie tylko Edyta je wysłuchała, Piotr poprzestał na pierwszej) udali się do szatni. Osobno Ona, osobno On. Piotr był niepocieszony brakiem koedukacyjnych szatni, co tylko rozbawiło Edytę. Piotr szybko pozbył się ubrań i już po minucie czekał owinięty w ręcznik na swoją ukochaną. Spotkali się na korytarzu, tuż przy wyjściu z szatni na strefę saun. Edyta, tak jak mąż, była owinięta w ręcznik. Z tą różnicą, że nie tylko przepasana w pasie, ale owinięta w taki sposób, by zakryć górne i dolne części ciała, które zazwyczaj okryte są bielizną u kobiety.
-no proszę, jak pięknie wyglądasz – Piotr skomplementował małżonkę, widząc jej zgrabne ciało, zakryte tylko ręczniczkiem, który z łatwością mógłby z niej zedrzeć
-ty też – uśmiechnęła się Edyta – gdzie najpierw?
-ty wybieraj, ja jestem na tyle zaskoczony sytuacją, że nie wiem
-to ja chcę tu – wskazała ręką saunę aromatyczną

piątek, 23 czerwca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 1]

-ohh, taak! Taak! Cudownie! Dochodzę!! – kobieta chciała krzyczeć z rozkoszy, ale cudem powstrzymywała się przez wzgląd na dziecko, śpiące w pokoju obok
Mężczyzna wchodził w nią z impetem. Raz po raz. Mocno. Jak maszyna. Wiedział, że Ona to uwielbia i wtedy odpływa najbardziej. Ona dociskała go jeszcze swoimi nogami do siebie. Chciała, by wchodził jeszcze głębiej, by aż rozrywał ją w środku! Jeszcze chwila, chwilunia… Napięła się i zacisnęła mięśnie, które ujawniały się tylko w takich momentach. On też był już blisko. Dwa, trzy pchnięcia i wbicie. Mocne, do samego końca. Aż jądra uderzyły o twarde, ściśnięte pośladki ukochanej. Wystrzelił swój ładunek prosto w jej wnętrze. Był spełniony, Ona też.

Spoceni, szczęśliwi, zaspokojeni. Edyta i Piotrek wtulili się w siebie nago, po cudownym seksie jaki przed chwilą odbyli.
-wiesz, jesteś w tym świetny – skomplementowała męża Edyta
-dzięki – uśmiechnął się – ty też jesteś dobra
-skoro tak twierdzisz – ze szczerym uśmiechem wtuliła się jeszcze bardziej – Kocham Cię
-Ja Ciebie też kochanie
Dał jej kolejnego buziaka tego wieczora. Tym razem mniej erotycznie, w czoło. Piotrek przypatrzył się swojej żonie. Młodsza od niego o dwa lata. On za dwa dni miał mieć 35-te urodziny, Ona nie tak dawno miała trzydzieste trzecie, a wciąż urodą przypominała seksowną dwudziestoparolatkę. Choć nie była najszczuplejszą kobietą na świecie, bo jednak nieco krągłości tu i tam się u niej pokazywało, ani też najwyższą, bo ciężko o taki tytuł przy wzroście 165 cm, to mimo wszystko była ładna. Dla Piotra - piękna, dla całego świata – po prostu – ładna. Nie była gruba, tego nie można było jej zarzucić. Wręcz grzechem byłoby takie stwierdzenie. To, że nie chodziła w wadze „piórkowej” nie robiło z niej automatycznie otyłej. Po prostu była zaokrąglona w niektórych miejscach. W dodatku jej krągłości uwypuklały się nie tylko w boczkach czy udach, które dziwnie rozrosły się po ciąży, ale też krąglutkich i – dzięki przysiadom – sprężystych pośladkach oraz dużym, wciąż jędrnym i kształtnym biuście w rozmiarze duże D. Te atuty sprawiały, że Edyta wciąż potrafiła przyciągnąć wzrok mężczyzn. Potrafiła się podobać. Piotr był z tego dumny.

środa, 14 czerwca 2017

Chcę oglądać twoje nogi... [cz.9 - ostatnia]

Po schodach wbiegaliśmy tak szybko, jak jeszcze nigdy wcześniej. Oboje z Iloną braliśmy po dwa schodki na raz, by jak najszybciej znaleźć się na górze. Później korytarzem przedostaliśmy się na wprost do pokoju, który przez nasz pobyt zajmował Marek ze swoją wybranką. Gdy tylko przekroczyliśmy próg sypialni, Ilona wpiła się we mnie swoimi gorącymi ustami. Nie czekając nawet na zamknięcie drzwi, zaczęła całować mnie namiętnie i błądzić swoimi dłońmi po moim ciele. Ja zacząłem odwdzięczać się jej tym samym, gdy tylko drzwi do pokoju zostały już przeze definitywnie mnie zamknięte. Wolałem być pewny, że nikt już nas nie zauważy. W myśl zasady, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Dłużej jednak i ja nie potrafiłem już zwlekać. Razem z Iloną bez zbędnego czekania przystąpiliśmy do działania, niczym para spragnionych siebie i wygłodniałych kochanków. Zaczęliśmy się dotykać po całym ciele, całować, pieścić i… rozbierać. W ekspresowym tempie pozbyliśmy się wszystkich tekstyliów jakie mieliśmy na sobie. Zrzucając wszystko z nas jak leci przesuwaliśmy się po pokojowej wykładzinie, aż dotarliśmy w okolice łóżka już całkiem nadzy. Ja cały czas nie mogłem oderwać dłoni od rozpalonego, cudownego, nagiego już ciała Ilony. Nie mogłem nacieszyć się tą chwilą, gdy bez skrupułów mogłem dotykać jej całej, zupełnie nagiej sylwetki. Z gracją wędrowałem dłońmi po jej ciele i podziwiałem jej idealnie wyćwiczone ciało, nienagannie gładką skórę i niemal idealne kształty. Moja kochanka w tym czasie gładziła mnie jedną ręką po torsie, a drugą po pośladkach. Zachowywaliśmy się jak wygłodniałe lisy, które od bardzo dawna nie miały okazji na konsumpcje. Ilona cały czas nieprzerwanie mnie całowała, nie tyle namiętnie się wpijając w moje usta, co raczej ordynarnie się ze mną liżąc, wpychając mi głęboko swój zwinny, gorący język. Gdy w końcu oderwała się od moich ust pchnęła mnie na łóżko. Wylądowałem na plecach i podpierając się na łokciach spojrzałem na nią.
-czekałam na to od pierwszego dnia tutaj – powiedziała zagryzając seksownie wargę

piątek, 9 czerwca 2017

Chcę oglądać twoje nogi... [cz. 8]

Sobotni poranek przywitał nas wszystkich piękną pogodą. Słońce świeciło radośnie od najwcześniejszych godzin porannych, wprawiając dziewczyny w cudowny nastrój. Ja z Markiem również cieszyliśmy się, że w końcu wykorzystamy te wakacje jak należy, choć do radości naszych pań było nam daleko. Obie nasze piękniejsze połowy zaraz po śniadaniu poleciały zrzucić swoje szlafroczki i ubrać się stosownie do miejsca, w które się wybierają. Ilona wróciła jako pierwsza, zanim zdążyliśmy z kolegą spakować odpowiedni prowiant w postaci napojów procentowych. Spojrzałem na wybrankę Marka. Była ubrana iście na plażę, i to raczej tą naszą, prywatną. Nie chcąc się przebierać milion razy, od razu zeszła w figach od stroju kąpielowego i nieco dłuższej, prześwitującej, białej bluzce. Zgodnie z wczorajszą umową zawartą z Kasią, była bez stanika. Jej długie, seksowne, zgrabne nogi, nie przysłonięte żadnymi spodenkami czy sukienkami prezentowały się naprawdę uroczo. Ilona uśmiechnęła się, widząc nasze miny, z których nietrudno było wyczytać zachwyt nad jej ciałem. Pomogła nam zapakować kilka browarków i jakieś chipsy do plecaka. Stanęliśmy gotowi w salonie. Kątem oka obserwowałem Ilonę, która swoim wyglądem i ubiorem naprawdę przyciągała męskie oczy. Była bardzo pociągająca, a do tego od wczoraj wiedziałem, że jest dość otwarta… Chwilę później całą moją i Marka uwagę skradła jednak Kasia. Moja żona poszła całkiem na łatwiznę w doborze stroju i zeszła do nas w samych stringach od stroju kąpielowego. Jej nagi biust pięknie falował w ślad za jej krokami, a cudowne, niemal nagie ciało kusiło swoimi krągłościami. Ilona patrzyła przez chwilę z zazdrością w oczach na moją małżonkę.
-co jest, miałyśmy być dzisiaj topless – powiedziała Kasia patrząc na Ilonę, gdy znalazła się już w salonie, razem ze wszystkimi

piątek, 2 czerwca 2017

Chcę oglądać twoje nogi... [cz. 7]

Leżeliśmy jakiś czas z Kasią w łóżku i rozmawialiśmy na temat tego, co dzisiaj zaszło. Oboje nie mieliśmy do siebie pretensji, bo każde z nas pragnęło tego, co zrobiliśmy. Choć oboje na swój sposób. Ja nigdy bym tego nie rozpoczął sam z siebie. Wykorzystałem okazję, jaką stworzyła mi Kasia z Iloną podczas masażu, ale sam bym tego nie zaaranżował. Mimo to cieszyłem się, że zrobiliśmy coś szalonego w łóżku. Zazdrość, jaka przewijała się przeze mnie na samym początku, teraz odpłynęła gdzieś w niepamięć. Ufałem Kasi, ufałem Markowi, nie miałem też podstaw, by nie ufać Ilonie.
-dobrze kochanie, wszystko sobie wyjaśniliśmy, więc chyba czas wstawać – żona, ciągle będąca nago, zaczęła podnosić się z łóżka – muszę wziąć prysznic po tym wszystkim
-mi chyba też się przyda – uśmiechnąłem się do żony – idziemy razem?
-czemu nie – ucieszyła się Kasia
Wstaliśmy oboje z łóżka. Zobaczyłem jak żona rozgląda się nerwowo po pokoju.
-czego szukasz?
-kurwa… - zaklęła Kasia – Ilona zabrała mój szlafrok jak wychodziła
-a swojego nie zostawiła? – zapytałem
-no właśnie nie, bo nie przyszła w szlafroku
-oj w sumie, co się martwisz – dodałem otuchy małżonce – przecież wszyscy domownicy widzieli cię już nago, to możesz iść bez
-mówisz? – zapytała niepewnie Kasia po czym uśmiechnęła się – a w sumie, dobrze mówisz!
Żona chwyciła czyste majtki na zmianę i ruszyła nago do drzwi. Ja swoje bokserki miałem już na sobie, więc również złapałem tylko czyste na zmianę w dłoń i podążyłem za nią. Idąc korytarzem do łazienki dostrzegłem na schodach Marka, który schodził akurat na dół. Odwrócił się w naszą stronę i uśmiechnął się szeroko na widok paradującej korytarzem Kasi. Widziałem, jak odprowadza ją wzrokiem do samej łazienki, aż zniknęła za futryną, po czym pokiwał głową, podśmiewając się pod nosem. Spojrzał na mnie i obaj uśmiechnęliśmy się do siebie. Marek ruszył dalej na dół po schodach, a ja doszedłem do łazienki, w której czekała już żona.