piątek, 15 września 2017

Michał i Zosia – "cholerny mecz" cz. 1

Przepraszam za długi okres bez opowiadań - nawalił mi sprzęt (dysk), straciłem wszystkie swoje opowiadania i zanim to wszystko ogarnąłem minęło trochę więcej czasu niż przypuszczałem... - Incognito. 



Środowy wieczór w domu Michała i Zosi często wiązał się z wieczornymi seansami „Pana Domu” przed telewizorem. Jako wielki fan piłki nożnej Michał nie mógł odmówić sobie męskich wieczorów z Ligą Mistrzów. Najczęściej męskie wieczory obejmowały jedynie jego samego, bo z kolegami Michałowi nie oglądało się meczów aż tak przyjemnie, więc jeśli już ich zapraszał – to z reguły na mecze, które średnio go interesowały. Rozpraszali go, komentowali wszystko na głos, czasem kibicowali nie tym, co Michał, w związku z tym, mężczyzna wolał oglądać te najlepsze jego zdaniem mecze w samotności. Dzisiejszego wieczoru postanowił nie odbiegać od swojej normy, zwłaszcza, że środowy, wieczorny mecz, zapowiadał się doprawdy wybornie. Po godzinie 20:30 Michał rozsiadł się przed telewizorem, nalał sobie kufel piwa i z pilotem w ręku rozpoczął swój seans. Zosia w tym czasie krzątała się po domu, nie chcąc przeszkadzać swojemu ukochanemu. Znała jego upodobania i jak najbardziej je akceptowała. W końcu ta cała Liga Mistrzów to ledwie kilka wieczorów w miesiącu, więc nie było to jakieś wielkie wyrzeczenie ze strony Zosi, aby odstąpić mężowi telewizor i nie nękać go jakimiś pierdołami. Michał wpatrywał się w ekran, gdzie transmisja „dotarła” właśnie na stadion, a komentatorzy przywitali się i zaczęli omawiać składy. Zosia w tym czasie przezornie wycofała się do sypialni. Postanowiła ogarnąć dzisiaj swoją garderobę, bo zaczynała już pękać w szwach. Odsunęła duże, przesuwane drzwi, za którymi znajdowało się sporych rozmiarów pomieszczenie, przeznaczone dla ciuchów Zosi i Michała. Kobieta popatrzyła krytycznie na panujący tu nieporządek i zaczęła układać ubrania, najpierw od tych, które walały się na podłodze. Gdy pierwsze koszule i spodnie znalazły się już na swoich miejscach, Zosia zauważyła walający się zupełnie nie tu, gdzie powinien, stanik. Chwyciła go i powędrowała z nim do szuflad, w których trzymała bieliznę. Wyciągnęła pierwszą i odłożyła stanik. Spojrzała na niedużą reklamówkę, która leżała na dnie szuflady. Wzięła ją w rękę i ostrożnie wyjęła zawartość. Jej oczom ukazała się czerwona, delikatna bielizna zakupiona na ostatnich zakupach z Grześkiem i Krzyśkiem.

sobota, 19 sierpnia 2017

Michał i Zosia - zakupy



W dotychczasowym życiu Michała i Zosi nie działo się nic, co można było nazwać wariacją czy szaleństwem. Byli małżeństwem z krótkim, trzyletnim stażem, mieli ledwie po 30 lat i niemal całe życie przed sobą. Jedyny kłopot jaki mógł ich martwić to zaciągnięty ogromny kredyt na dom, ale dzięki dobrze płatnej pracy, nawet to nie stanowiło większego problemu. Tak mógł opisać ich ktoś widzący ich na co dzień, z boku, nie wnikając w szczegóły ich prywatnego życia. Kiedy jednak nastawała noc – a ściślej ujmując – pojawiają się na ich horyzoncie sypialnia i ochota na seks – potrafili zaszaleć. Oboje. W łóżku ich życie zmieniało się o 180 stopni. Kochali się często, w różnych pozycjach, o różnych porach i w różnych układach. Seks w kuchni, na tarasie, w ogrodzie czy samochodzie był dla nich czymś pociągającym, więc nie odmawiali sobie przyjemności. Fantazjowali o seksie w większym gronie – ale jak dotąd tylko raz kochali się w trójkącie – na jednej z suto zakrapianych imprez, zaprosili do swojego pokoju koleżankę Zosi. Michał cały czas wspomina to doświadczenie jako jedno z lepszych w swoim życiu. Zosia nieco mniej, bo musiała przełknąć tamtego wieczoru bardzo dużą dawkę napływającej do jej głowy zazdrości, ale dzięki substancji procentowej krążącej po ich żyłach było jej wtedy zdecydowanie łatwiej. Później zgodnie stwierdzili, że obojgu się podobało i że nie mają do siebie o nic pretensji. Od tego jednak czasu nie mieli już dobrej okazji ani czasu by poszaleć z dodatkową osobą w łóżku. Mimo tego, że już niedługo po tamtym trójkącie zaczął im chodzić po głowie pomysł o trójkącie z dodatkowym facetem. Zosia z jednej strony pragnęła rewanżu na Michale, a z drugiej po prostu chciała poczuć się rozpieszczona przez dwóch facetów. Michał zgodził się na taki układ bez marudzenia, bo miał w pamięci przyzwolenie żony i cudowną noc z dwoma kobietami. Mimo tego nie nadarzyła się żadna okazja do trójkąta, a małżeństwo nie chciało tego robić z byle kim. Przerabiali więc ten scenariusz jedynie w myślach, opowiadając sobie różne pomysły podczas seksu. Zosia rozkręcając się w fantazjach pozwoliła mężowi na kupienie wibratora, który był nieco większy niż penis Michała. Małżeństwo używało go podczas seksu, tworząc dzięki niemu układy 2+1. Zosia wkładała go najczęściej do swojej cipki w momencie gdy robiła loda mężowi. Taki układ w jej głowie idealnie odzwierciedlał trójkąt z obcym mężczyzną i wywoływał w niej fale niesamowitego podniecenie. Takie zabawy były zarówno dla Michała jak i Zosi wspaniałym przeżyciem, gdy duży wibrator penetrował jej wnętrze, a oboje wyobrażali sobie, jakby robił to jakiś facet. Małżonkowie często także w czasie seksu czy tuż przed nim fantazjowali na głos o miłości w jakimś innym układzie, często większym, jednak Zosia wyraźnie zaznaczała za każdym razem, że to tylko fantazje i ciągle nie jest gotowa by je realizować. Trójkąt – jeśli nadarzy się okazja to tak, wszelkie orgie – Zosia mówiła „na razie nie”. Michał szanował to i czekał spokojnie, aż może kiedyś, za pomocą czarodziejskiej różdżki, jego żona zgodzi się zaszaleć w objęciach innych mężczyzn bądź na imprezie wieloosobowej. Czekał, a jednocześnie i tak był szczęśliwy, bo przecież mieć u boku taki skarb, z którym dzieli się wspólne fantazje i wspomnienia, to i tak wielkie szczęście.

Czarodziejska różdżka jak zwykle pojawiła się wcześniej, niż każde z małżonków zakładało. W środku tygodnia, dokładnie w środę, po której tydzień zaczyna szybciej mijać, Zosia wybrała się po pracy do galerii na zakupy. Zbliżało się wesele jej siostry i postanowiła kupić coś sobie na tą okazję. Michał, jako typowy samiec, nie lubił zakupów i czekał na swoją małżonkę w ich wspólnym domu.




-o, już wróciłaś? – Michał siedząc na kanapie, krzyknął w stronę wejścia, gdzie przed chwilą usłyszał dźwięk otwieranych drzwi
-tak – odpowiedział mu równie głośny głos Zosi
Mężczyzna wstał i podszedł w stronę korytarza. Zobaczył żonę, ubraną w tradycyjny strój jaki nosiła do pracy, która z westchnieniem odkładała właśnie kilka toreb z zakupami na podłogę. Jej biała bluzka zapinana na guziki, delikatnie kusiła z powodu dwóch niezapiętych guziczków na dekolcie. Michał w myślach stwierdził, że ten drugi guziczek zdecydowanie w urzędzie powinien być zapięty, bo taki dekolt w pracy to stanowczo za wiele, ale w galerii na pewno nie był zbyt wyzywający. Raczej kuszący i seksowny. Do tego plisowana, granatowa spódniczka przed kolano, cieliste rajstopy z wzorkiem na nogach i zdejmowane właśnie buty na obcasie, noszone na ciele jego ukochanej damy, dawały niesamowity efekt elegancji i seksowności. Zosia bardzo mu się podobała i był dumny z tego, jak wygląda.
-widzę, że zakupy udane – Michał odezwał się patrząc na pokaźne torby stojące za progiem
-a tak – Zosia uśmiechnęła się podejrzanie – nawet bardzo
-cieszę się
-stęskniłeś się za mną?
-bardzo – mężczyzna odpowiedział z uśmiechem
-oh, to cudownie się składa – znów podejrzany uśmiech zagościł na twarzy kobiety, która jednocześnie wyciągnęła coś z jednej z toreb i ukryte w dłoni podała w stronę męża
Michał tym razem wyraźnie zauważył ten tajemniczy uśmiech żony i popatrzył przenikliwym wzrokiem, chcąc odczytać, co też jego żona wyprawia.
-co kombinujesz? – zapytał wreszcie zaciekawiony, wyciągając rękę po coś, co podawała mu żona
Nim doczekał się odpowiedzi ujął w dłoń kawałek białego, koronkowego materiału i rozwinął. Jego oczom ukazały się majtki, delikatnie wilgotne i z całą pewnością należące do jego żony.
-co u licha… - powiedział zaskoczony
-ciii… - przyłożyła palec na usta męża Zosia – w sypialni, wszystko opowiem ci w sypialni…

Kobieta pociągnęła męża na górę i szybko zaciągnęła go na łóżko. Zdjęła swoją białą bluzkę, biały, koronkowy biustonosz, spódnicę, rajstopy i zupełnie naga wskoczyła na męża. Ściągnęła mu spodnie i bokserki i nabiła się na jego sztywnego drąga. Usiadła i nie wykonywała żadnych ruchów. Jakby tylko chciała czuć go w sobie. Jego jak i jego reakcję na to, co za chwilę miał usłyszeć.
-no więc? – zapytał w końcu Michał, nie mogąc się doczekać
-no więc, jak wiesz, byłam po sukienkę na wesele siostry w galerii. Szukałam jakiejś ciekawej propozycji wśród miliona różnych sukienek, przymierzałam różne, ale ciągle nie byłam zadowolona. Chodziłam więc od sklepu do sklepu, aż… spotkałam naszych znajomych, znaczy bardziej moich niż naszych, bo ty się z nimi za blisko nie trzymałeś... Akurat tam! Na korytarzu galerii Krzysiek i Grzesiek, nasi koledzy ze studiów! – Zosia poczuła, jak penis Michała delikatnie drga w jej wnętrzu, słysząc te imiona – poznali mnie z daleka i podeszli do mnie. Pogadaliśmy chwilę, jak za starych dobrych lat. Chłopaki wyraźnie zdziwili się tym, jak wyglądam. Komplementowali mój wygląd, mój ubiór i takie tam. Mówili, że na studiach im się podobałam, ale teraz to jestem chodzącą seks bombą. Podziękowałam im za komplementy, ale przypomniałam, że mam męża, którego obaj znają i w ogóle. Spytali, co tutaj robię i czy jestem sama. Powiedziałam im zgodnie z prawdą, że jestem sama i szukam sukienki. Zaoferowali mi swoją pomoc, wiesz? – znów drgnięcie penisa we wnętrzu Zosi – i w sumie chętnie się zgodziłam. Powiem ci, że zrobiłam się mokra na sam widok Krzyśka, więc jak mogłabym mu odmówić przebywania chwilę ze mną? Pamiętasz, jak kiedyś ci opowiadałam, ze razem flirtowaliśmy i nawet byliśmy blisko by pójść do łóżka, ale później wszystko się posypało… Poza tym Grzesiek też był bardzo przystojny i sympatyczny. Chciałam spędzić z nimi trochę czasu. Zaczęliśmy w trójkę chodzić po sklepach i oglądać sukienki. Chłopaki doradzali mi jaką mam przymierzyć, jaki kolor i tak dalej. Później chodzili za mną do przymierzalni i oceniali. Byli bardzo grzeczni, czekali przed drzwiami albo kotarami, w zależności co było w danym sklepie. Nie marudzili gdy wybrzydzałam i szukałam nie wiadomo czego. Pokazałam im sukienkę, która najbardziej mi się podobała, ale chłopaki stwierdzili, że zdecydowanie nie jest dla mnie. Krzysiek czekając aż się przebiorę sam wyszukał dla mnie dwie sukienki. Przymierzyłam pierwszą i była naprawdę bombowa! Czarno – czerwona, taka przed kolano, z lekkim dekoltem. Taka jak lubię. Kupiłam ją, później ci pokaże. Ale Grzesiek namówił mnie, żebym i tą drugą przymierzyła. Zgodziłam się, bo w końcu mogła być lepsza niż ta pierwsza, nie? – retorycznie zapytała Zosia, bo nawet nie dała Michałowi czasu na odpowiedź – no więc przymierzyłam ją. Okazało się, że ma odkryte plecy i ogólnie całkiem przyjemny wygląd. Krzysiek powiedział, że wyglądam w niej bardzo fajnie, ale strasznie przeszkadza mu w niej mój stanik. Zaczęli obaj mnie namawiać, bym go zdjęła.

Michał kolejny raz drgnął wewnątrz Zosi. Coraz bardziej nakręcała go ta opowieść, a przecież w dłoni trzymał coś, co świadczyło o tym, że cała akcja zdecydowanie nabierze jeszcze rumieńców. Skupił się więc znowu na słuchaniu żony.
-byli bardzo przekonywujący, choć nie natrętni, dlatego postanowiłam ich wynagrodzić. Zasłoniłam się, zrzuciłam stanik, obejrzałam się w lustrze czy dobrze wyglądam i pokazałam się chłopakom. Ależ mieli miny. Podobno plecy miałam szałowe w tej sukience, ale materiał był lekko prześwitujący, więc mój biust przy sztucznym oświetleniu był nie tyle co zauważalny, co po prostu wystawiony jak w galerii. Chłopakom się to spodobało, chwilę mnie komplementowali, ale później zgodnie w trójkę stwierdziliśmy, że na weselu u siostry to nie mogę wyglądać jak dziwka. Zdecydowałam się więc na tą wcześniejszą sukienkę i podziękowałam kolegom za pomoc. Powiedzieli, że cała przyjemność po ich stronie i takie tam. Zapłaciłam i już odprowadzali mnie do wyjścia, gdy Grzesiek wpadł na pomysł, żeby do sukienki kupić też bieliznę, bo ta biała mocno prześwitywała spod sukienki. Na początku nie chciałam się zgodzić, bo wiesz, przecież mam różną bieliznę, ale Grzesiek powiedział, że zaprowadzi mnie do takiego sklepu, że nie pożałuję. I faktycznie poszliśmy do sklepu, w którym nigdy nie byłam. Głównie ze względu na cenę, bo bielizna kosztuje tam więcej niż sukienka, buty i torebka na wesele razem wzięte! Ale chłopaki zaczęli żartować, że oni stawiają i mam się nie przejmować. Wybrałam zatem kilka kompletów, z doradztwem miłych panów i poszłam do przymierzalni. Oczywiście Michał z Grześkiem w ślad za mną. Gdy weszłam do środka, postanowiłam się trochę podroczyć i nie do końca zasunąć zasłonę. Zostawiłam dosłownie kilka centymetrów, ale zadziałało. Widziałam w lustrze jak chłopaki patrzyli się na mnie gdy najpierw się rozbierałam, a później wkładałam pierwszy komplet. Oczywiście po włożeniu i tak każdy im pokazywałam. Zmierzyłam chyba z 5 różnych, ale jeden bardzo mi się spodobał i ten postanowiłam kupić. Chłopakom też najbardziej się podobał. Gdy już miałam się ubierać, Krzysiek przyniósł mi jeszcze jeden komplet. Taki czerwony. Postanowiłam przymierzyć, ale jak go założyłam, to pożałowałam. Był bardzo mocno, naprawdę bardzo, bardzo mocno - prześwitujący. Równie dobrze mogłam tam stać nago. Powiedziałam chłopakom, że w takim stroju to ja się nie odsłonię i nie pokażę. I wiesz co te błazny zrobili? Obaj stwierdzili, że w takim razie Oni wejdą i ocenią! I weszli zanim zdążyłam zareagować! – tym razem nie tylko drgnięcie penisa było odczuwalne przez Zosię, ale długie, mocne naprężenie, szczelnie wypełniające jej wilgotne wnętrze 

Michał całym ciałem napiął się lekko, słuchając coraz ciekawiej rozwijającej się opowieści.
-Obejrzeli mnie dokładnie, praktycznie nagą –kontynuowała zadowolona ze stanu, w jaki wprowadziła męża Zosia - i zaczęli gadać, że pięknie, że super, że bardzo im się podoba, że są zauroczeni. Zażartowałam, że pewnie dlatego, że wyglądam jakbym była naga. A ci, że wcale nie, że właśnie tak jest idealnie, bo podkreśla co ma podkreślić i takie tam. Tylko nie pasowała im moja fryzurka tam na dole, bo podobno źle współgrała z majtkami. Powiedziałam, że ten pasek uwielbia mój mąż i w związku z tym na pewno się go nie pozbędę. Grzesiek powiedział, że w takim razie powinnam pozbyć się majtek i nim się spostrzegłam, obciągnął mi je w dół. Zdziwiłam się, ale zanim mogłam zareagować, obaj byli już bardzo blisko mnie… Krzysiek mnie pocałował i położył ręce na moim biuście. Grzesiek podszedł od tyłu, objął mnie w pasie i zaczął gładzić mnie po cipce. To wszystko działo się tak szybko… Spojrzałam zdziwiona na nich dwóch i spytałam co to ma znaczyć? Przypomniałam im, że mam męża i że trochę się galopują! Krzysiek szepnął tylko bym była cicho, bo wszyscy wiemy, że tego chcę. To mówiąc dotknął mojej mokrej muszelki, którą przed chwilą bawił się Grzesiek. Nie odezwałam się, bo wiedziałam, że nic to nie da. Czuli moje podniecenie, a sami też byli napaleni jak wyposzczona zwierzyna. Krzysiek rozpiął mój stanik, a w zasadzie coś, co powinno go przypominać i zostałam przed nimi zupełnie naga. Jedne rączki ciągle masowały mój nagi biust, a drugie niegrzecznie zagłębiały się w moim kroku. Poczułam nagle jak jeden, a później drugi palec znajduje drogę do mojego wnętrza. Jęknęłam, bo było mi bardzo przyjemnie. Czułam zapach dwóch samców, napalonych na mnie. Czułam ich bliskość. Ich podniecenie. Ich adoracje względem mojej osoby. Zaczęłam ich pragnąć… - Zosia zaczęła delikatnie bujać się na Michale, nie wytrzymując podniecenia – Myślałam już tylko o tym, który włoży mi jako pierwszy… Który mnie wyrucha. Całe racjonalne myślenie odeszło gdzieś w niepamięć. Obaj zaczęli szeptać mi do ucha, że całe studia pragnęli mnie przelecieć, bo byłam ich zdaniem najseksowniejsza na roku. A teraz dojrzałam i w ich oczach stałam się jeszcze piękniejsza. Komplementowali mnie, nie tracąc przy tym czasu. Nim się spostrzegłam, trzeci palec znalazł się w mojej cipce i niechcący jęknęłam jeszcze głośniej. Nie potrafiłam się przy nich kontrolować! Zapomniałam nawet gdzie jesteśmy, tak na mnie działali! Złapałam za rozporek Igora i w tym momencie wszystko trafił szlag! Ekspedientka zza kotary powiedziała, że mamy szybko stąd wyjść, inaczej wezwie ochronę i odsłoni tą cholerną zasłonę, za którą się kryjemy.. Dodała, że to poważny, ekskluzywny sklep i nie toleruje się tutaj kurewstwa! Dosłownie tak nam powiedziała! Całe podniecenie w mgnieniu oka zeszło do 0. Poczuliśmy się we troje zrugani jak bure suki… Zaczęliśmy burczeć coś pod nosem o przeprosinach i ubieraliśmy się w ekspresowym tempie. W całym tym pośpiechu zapomniałam o majtkach i dlatego masz je teraz w ręku.

-nieźle – wydyszał Michał, który całą opowieść słuchał z zapartym tchem – a co z bielizną? Kupiłaś coś?
-Grzesiek kupił. Zgarnął komplet, który wybrałam z nimi na początku i ten czerwony, prześwitujący. Wychodząc ze sklepu wręczył mi oba i powiedział, że przyda się jak kiedyś zgolę ten pasek. Wyszliśmy ze sklepu i ruszyłam w stronę parkingu. Byłam zła, bo pozwoliłam sobie na zbyt wiele. I to bez ciebie! Chłopaki jednak nie chcieli się odczepić. Podśmiewali się, że fajnie jest przeżyć coś tak szalonego i spontanicznego. Do tego przyłapanie spowodowało, że mogli znów poczuć się jak przysłowiowe szczeniaki. Zaczęli mnie namawiać, żebyśmy skończyli to, co zaczęliśmy. Nalegali, byśmy poszli w jakieś ustronne miejsce. Nie chciałam się zgodzić, ale zaczęli gadać, że przecież widzieli, jaka jestem napalona, jak się do nich wypinam i jaką mam na nich ochotę. Do tego za każdym razem podkreślali jak cudownie wyglądam, w ubraniu jak i bez. Szeptali, że nigdy żadna kobieta tak na nich nie działała. Niby wiedziałam, że to takie dyrdymały, ale w końcu wymiękłam… Szczególnie, że jednak pomogli mi w zakupach i zafundowali strasznie drogą bieliznę. Powiedziałam, że w ramach podziękowania możemy skoczyć do łazienki w galerii, to zrobię im loda. Oczywiście się zgodzili. Nie chciałam się z nimi bzykać, bo nie mieliśmy gumek. Wtedy, w przymierzalni, umysł mi się wyłączył i przestałam się kontrolować, ale już na chłodno wiedziałam, że nie mogę tego zrobić bez zabezpieczenia, no i bez ciebie. Zamknęliśmy się w toalecie dla niepełnosprawnych, bo jak stwierdził Krzysiek jest największa i długa jej zajętość wzbudza najmniej podejrzeń. Albo już to wykorzystywał, albo jako jedyny z naszej trójki ciągle myślał racjonalnie. Gdy znaleźliśmy się w środku klęknęłam przed nimi i powiedziałam, żeby pokazali te swoje napalone drągi. Obaj szybko wyciągnęli ukrywane przed światem potwory ze spodni, a ja zaczęłam im ssać… Najpierw Krzyśkowi, a Grześkowi robiłam dobrze ręką. Później na odwrót. Smakowali obłędnie! Do tego te ich fujary są takie… wielkie! Starałam się jak mogłam, by robić im jak najlepszą laskę. Ssałam to jednego, to drugiego penisa, bawiąc się za każdym razem ręką tym wolnym, by któryś nie mógł poczuć się niedoceniony. Krzysiek nachylił się w pewnym momencie i zaczął rozpinać mi bluzkę. Pragnęłam tych kutasów, ale teraz podświadomie się kontrolowałam i wiedziałam, że nie chcę cię zdradzić. Tylko lodzik, nic więcej! – upomniałam ich. Obaj kiwnęli głowami, ale co Krzysiek zaczął, to już skończył – Zosia już nie bujała się na Michale, tylko podskakiwała na nim w pozycji na jeźdźca


Michał ledwo wytrzymywał już z podniecenia. Zresztą podobnie jak jego małżonka, która samą opowieścią nakręcała siebie i jego coraz bardziej. Michał słuchał jak zahipnotyzowany to, co opowiadała mu jego ukochana. Słuchał i z mieszanką zazdrości, wielkiego podniecenia, szczęścia i wkurzenia jednocześnie, nie dowierzał!
-kiedy poczułam jak jeden lekko się napręża, szybko złapałam go w usta – Zosia dalej wygłaszała swój monolog, z coraz większym jednak trudem, bo podskakując na penisie męża od czasu do czasu musiała przerywać swoją wypowiedź jękami – Czekałam aż strzeli. I strzelił! Grzesiek wpompował we mnie tak dużo spermy, że połowa wyciekła mi po brodzie na biust. Dziękowałam w myślach Krzyśkowi, który zawczasu rozpiął moją bluzkę. Wyczyściłam grzecznie Grzesiowi sprzęt i zajęłam się już tylko Krzysiem. Ssałam mu niemal po same jądra! Podobało mu się, bo słyszałam jak dyszy z podniecenia. W końcu on też napiął się i wystrzelił salwę spermy. Była słona, ale starałam się łyknąć jak najwięcej. Jeszcze trochę zleciało na mój biust, ale było mi to obojętne.
Michał słysząc jak jego żona przyjęła dwa strzały w swoje usta, poczuł, że za chwilę również dojdzie.
-Gdy czyściłam pałę Krzyśka, Grzesiek rozpiął mój stanik i z moją pomocą zdjął go ze mnie, razem z bluzką. Byłam razem z nimi w łazience, na kolanach, rozebrana do połowy. Przez chwilę przestraszyłam się, że nie dotrzymają umowy, a ja mogę nie mieć na tyle silnej woli, by im się oprzeć... Jednak Grześ okazał się gentlemanem. Ja oblizywałam jeszcze z resztek spermy penisa Krzyśka, a on w tym czasie podszedł od tyłu i wilgotnym, papierowym ręcznikiem zaczął wycierać spermę z mojego biustu. Gdy skończyłam obrabiać drugą pałę, Krzysiek nachylił się i pomógł koledze. Wytarli nawet kąciki moich ust! Byli wspaniali. Poczekali aż się ubiorę i wyszliśmy razem na parking.  Umówiłam się z nimi, że kiedyś wyskoczymy jeszcze na jakieś piwko. Nic zobowiązującego, ale kiedyś można, prawda?
Michał nie dał rady odpowiedzieć. Za to jego aprobatę Zosia mogła odczytać z tego, że zaraz po zadanym przez żonę pytaniu, Michał wystrzelił swój biały ładunek prosto do jej wnętrza…

niedziela, 13 sierpnia 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 6 - ostatnia]



 Mimo lekkiej fali krytyki po ostatnim opowiadaniu - postanowiłem pozostać przy swojej koncepcji i kontynuować swój pomysł. Mam nadzieję, że części z was opowiadanie się spodoba, a tym, których niestety nie zadowolę, postaram się udobruchać następną serią :) - Incognito.

 ***

 
-co jest kurwa?! – krzyknęła Edyta, gdy jej wzrok nabrał ostrości po odwiązaniu opaski – co ty odpierdalasz? – dodała w stronę męża i panicznie zaczęła przykrywać się pościelą
-spokojnie – Piotr nie wykazywał żadnych emocji – przecież Igor już cię widział nago
-Igor?! – zdziwiła się Edyta – skąd ty znasz jego imię?! I co on tu robi?!
-przyszedł odwdzięczyć się za ostatnie zaspokojenie i wylizanie jego penisa na parkingu – Piotr ani na chwilę nie pokazywał tego, że jest zdenerwowany
A był i to bardzo. Cały jego plan był idealny do tego momentu. Jednak teraz zaczynał się etap improwizacji.
-mam nadzieję, że nie jesteś zła? – Igor postanowił włączyć się do dyskusji – masz obłędne ciało i chciałem je skosztować, wybacz Piotrowi
-jesteście pojebani!! – Edyta sama nie wiedziała co ma o tym wszystkim sądzić
-możliwe – wzruszył ramionami Piotr – zaryzykowaliśmy jednak z Igorem, że lizanie za lizanie to zdrowy i rozsądny układ
-co ty pieprzysz? – kobieta ciągle była zdenerwowana
-tak obłędnie wylizałaś mi ostatnio mojego penisa – znów wtrącił się Igor – że chciałem również odwdzięczyć się tobie podobnym lizaniem. Takie wiesz, oko za oko – uśmiechnął się mężczyzna
-jesteście… - zawiesiła się Edyta
-pojebani, tak – z uśmiechem dokończył Piotr - ale może napijesz się z pojebańcami wina?
-no z łóżka nie wyjdę, bo jestem goła, więc jak mam odmówić?
Piotr poczuł, że Edycie minął pierwszy gniew i sprawy zaczęły iść w dobrym kierunku.

piątek, 28 lipca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 5]



 Nieco spóźnione - za to dłuższe niż zwykle :)

 

Życie Edyty i Piotra toczyło się dalej. Choć w sypialni zdecydowanie się u nich poprawiło, bo uprawiali teraz seks praktycznie codziennie i to z wielką namiętnością, to wpływ na to miało tak naprawdę tylko jedno – wyobraźnia. Często wracali myślami do wydarzeń z dnia urodzin Piotra. Wspominali podczas uniesień ten podniecający stan, jaki tam osiągnęli… Ten dotyk obcych męskich dłoni - i nie tylko dłoni - na ciele Edyty. Ta bliskość dwóch rosłych mężczyzn. Wreszcie akcja w samochodzie, gdzie Edyta pierwszy raz od ślubu miała w ręku penisa innego faceta niż swój mąż. Ba, nie tylko w rękach, bo przecież ustami dokładnie je po wszystkim wyczyściła. To wszystko sprawiało, że gdy tylko małżeństwo sobie o tym przypomniało, od razu ich podniecenie sięgało zenitu. Rzucali się na siebie i kochali jak szaleni. Edyta była zachwycona tym, jak zmieniło się ich życie. Piotr jednak oczekiwał następnego kroku. Pytał żony, czy nie chce pójść na saunę, może nawet sama, ale kategorycznie odmawiała. Tłumaczyła mu, że boi się tego, co może się wydarzyć. Boi się zdrady. Mimo zapewnień Piotra, że On tego chce, pragnie całym sobą i nie będzie na nią ani trochę zły, ciągle odczuwała takie moralne poczucie, że to coś złego. Mężczyzna starał się to uszanować, ale w głowie planował już coś, co mogłoby ten lęk przezwyciężyć. Zajęło mu to trochę czasu, ale w końcu wymyślił pewien podstęp.

niedziela, 16 lipca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 4]



 -kurwa Piotr, prawie to zrobiłam, rozumiesz?! – krzyknęła po wyjściu na korytarz Edyta – prawie cię zdradziłam, nie panując nad tym!
-to nic złego – Piotr spróbował zapanować nad emocjami żony – nic się nie stało
-jak to nie? Nie chciałam tego, ale nie potrafiłam się wyrwać.. to było… to było… zbyt silne
-no i trzeba było się temu poddać, wiesz przecież, że tego chcę – mężczyzna odważył się zagrać w otwarte karty
-ty tak naprawdę? – zdziwiła się Edyta – myślałam.. że to takie zachcianki, fantazje, ale raczej nie do spełnienia
-chcę tego, naprawdę – spokojnie tłumaczył Piotr – wszystko to, co ci mówiłem o moich upodobaniach, to prawda. Gdy ci faceci cię dotykali… Gdy byli tak blisko swoimi ciałami… Myślałem, że eksploduję! To było coś niesamowitego!  
-serio? – patrzyła swoimi dużymi oczami Edyta – zresztą nieważne, wracajmy do domu
-serio – wzruszył ramionami Piotr – zostawisz ich tak? Rozpalonych? – wskazał głową w kierunku, z którego przyszli
-ojj wydaje mi się, że ja to nie jestem gotowa na zdradę, przynajmniej nie dzisiaj… i tym bardziej z dwoma facetami naraz – zrobiła niepewną minę Edytę
-a mi się wydaje, że jeszcze 3 minuty temu byłaś gotowa – uśmiechnął się Piotr
-spadaj! – dała mu kuksańca żona i zniknęła za drzwiami szatni dla kobiet
-no cóż, jak na to, czego się spodziewałem jeszcze dzisiaj rano, to i tak dzień jest super – podsumował pod nosem Piotr i odszedł w stronę męskiej szatni

niedziela, 9 lipca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 3]



 -brr, aż zmarzłam przez ten arktyczny deszcz – Edyta zatelepała się efektownie pokazując odczuwany chłód
-widzę – odpowiedział z uśmiechem Piotr, wyciągnął rękę i dotknął jej twardego, ciągle sterczącego sutka – i czuję
-eh, zboczeniec
-taki twój, kochanie – wyszczerzył zęby – co teraz zaplanowałaś?
-jest takie jedno miejsce, które sobie upatrzyłam – zamyśliła się Ewa, założyła klapki i wyszła z Piotrem – w saunie suchej było za gorąco, prawda?
-zdecydowanie
-ale w aromatycznej było cudownie, nie?
-tak – zgodził się mężczyzna – ale do czego zmierzasz?
-do tego, że jest tu jeszcze jedna sauna podobna do tej aromatycznej. Nazywa się sauna ziołowa. Też ma podobną temperaturę, też w niej pachnie, tylko, że ziołami
-no to idziemy – gestem ręki Piotr wskazał żonie kierunek wyjściowych drzwi i zachęcił, by prowadziła ich w to miejsce

piątek, 30 czerwca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 2]

Edyta i Piotr po odsłuchaniu wszystkich ważnych informacji (w zasadzie tylko Edyta je wysłuchała, Piotr poprzestał na pierwszej) udali się do szatni. Osobno Ona, osobno On. Piotr był niepocieszony brakiem koedukacyjnych szatni, co tylko rozbawiło Edytę. Piotr szybko pozbył się ubrań i już po minucie czekał owinięty w ręcznik na swoją ukochaną. Spotkali się na korytarzu, tuż przy wyjściu z szatni na strefę saun. Edyta, tak jak mąż, była owinięta w ręcznik. Z tą różnicą, że nie tylko przepasana w pasie, ale owinięta w taki sposób, by zakryć górne i dolne części ciała, które zazwyczaj okryte są bielizną u kobiety.
-no proszę, jak pięknie wyglądasz – Piotr skomplementował małżonkę, widząc jej zgrabne ciało, zakryte tylko ręczniczkiem, który z łatwością mógłby z niej zedrzeć
-ty też – uśmiechnęła się Edyta – gdzie najpierw?
-ty wybieraj, ja jestem na tyle zaskoczony sytuacją, że nie wiem
-to ja chcę tu – wskazała ręką saunę aromatyczną