niedziela, 13 sierpnia 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 6 - ostatnia]



 Mimo lekkiej fali krytyki po ostatnim opowiadaniu - postanowiłem pozostać przy swojej koncepcji i kontynuować swój pomysł. Mam nadzieję, że części z was opowiadanie się spodoba, a tym, których niestety nie zadowolę, postaram się udobruchać następną serią :) - Incognito.

 ***

 
-co jest kurwa?! – krzyknęła Edyta, gdy jej wzrok nabrał ostrości po odwiązaniu opaski – co ty odpierdalasz? – dodała w stronę męża i panicznie zaczęła przykrywać się pościelą
-spokojnie – Piotr nie wykazywał żadnych emocji – przecież Igor już cię widział nago
-Igor?! – zdziwiła się Edyta – skąd ty znasz jego imię?! I co on tu robi?!
-przyszedł odwdzięczyć się za ostatnie zaspokojenie i wylizanie jego penisa na parkingu – Piotr ani na chwilę nie pokazywał tego, że jest zdenerwowany
A był i to bardzo. Cały jego plan był idealny do tego momentu. Jednak teraz zaczynał się etap improwizacji.
-mam nadzieję, że nie jesteś zła? – Igor postanowił włączyć się do dyskusji – masz obłędne ciało i chciałem je skosztować, wybacz Piotrowi
-jesteście pojebani!! – Edyta sama nie wiedziała co ma o tym wszystkim sądzić
-możliwe – wzruszył ramionami Piotr – zaryzykowaliśmy jednak z Igorem, że lizanie za lizanie to zdrowy i rozsądny układ
-co ty pieprzysz? – kobieta ciągle była zdenerwowana
-tak obłędnie wylizałaś mi ostatnio mojego penisa – znów wtrącił się Igor – że chciałem również odwdzięczyć się tobie podobnym lizaniem. Takie wiesz, oko za oko – uśmiechnął się mężczyzna
-jesteście… - zawiesiła się Edyta
-pojebani, tak – z uśmiechem dokończył Piotr - ale może napijesz się z pojebańcami wina?
-no z łóżka nie wyjdę, bo jestem goła, więc jak mam odmówić?
Piotr poczuł, że Edycie minął pierwszy gniew i sprawy zaczęły iść w dobrym kierunku.

piątek, 28 lipca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 5]



 Nieco spóźnione - za to dłuższe niż zwykle :)

 

Życie Edyty i Piotra toczyło się dalej. Choć w sypialni zdecydowanie się u nich poprawiło, bo uprawiali teraz seks praktycznie codziennie i to z wielką namiętnością, to wpływ na to miało tak naprawdę tylko jedno – wyobraźnia. Często wracali myślami do wydarzeń z dnia urodzin Piotra. Wspominali podczas uniesień ten podniecający stan, jaki tam osiągnęli… Ten dotyk obcych męskich dłoni - i nie tylko dłoni - na ciele Edyty. Ta bliskość dwóch rosłych mężczyzn. Wreszcie akcja w samochodzie, gdzie Edyta pierwszy raz od ślubu miała w ręku penisa innego faceta niż swój mąż. Ba, nie tylko w rękach, bo przecież ustami dokładnie je po wszystkim wyczyściła. To wszystko sprawiało, że gdy tylko małżeństwo sobie o tym przypomniało, od razu ich podniecenie sięgało zenitu. Rzucali się na siebie i kochali jak szaleni. Edyta była zachwycona tym, jak zmieniło się ich życie. Piotr jednak oczekiwał następnego kroku. Pytał żony, czy nie chce pójść na saunę, może nawet sama, ale kategorycznie odmawiała. Tłumaczyła mu, że boi się tego, co może się wydarzyć. Boi się zdrady. Mimo zapewnień Piotra, że On tego chce, pragnie całym sobą i nie będzie na nią ani trochę zły, ciągle odczuwała takie moralne poczucie, że to coś złego. Mężczyzna starał się to uszanować, ale w głowie planował już coś, co mogłoby ten lęk przezwyciężyć. Zajęło mu to trochę czasu, ale w końcu wymyślił pewien podstęp.

niedziela, 16 lipca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 4]



 -kurwa Piotr, prawie to zrobiłam, rozumiesz?! – krzyknęła po wyjściu na korytarz Edyta – prawie cię zdradziłam, nie panując nad tym!
-to nic złego – Piotr spróbował zapanować nad emocjami żony – nic się nie stało
-jak to nie? Nie chciałam tego, ale nie potrafiłam się wyrwać.. to było… to było… zbyt silne
-no i trzeba było się temu poddać, wiesz przecież, że tego chcę – mężczyzna odważył się zagrać w otwarte karty
-ty tak naprawdę? – zdziwiła się Edyta – myślałam.. że to takie zachcianki, fantazje, ale raczej nie do spełnienia
-chcę tego, naprawdę – spokojnie tłumaczył Piotr – wszystko to, co ci mówiłem o moich upodobaniach, to prawda. Gdy ci faceci cię dotykali… Gdy byli tak blisko swoimi ciałami… Myślałem, że eksploduję! To było coś niesamowitego!  
-serio? – patrzyła swoimi dużymi oczami Edyta – zresztą nieważne, wracajmy do domu
-serio – wzruszył ramionami Piotr – zostawisz ich tak? Rozpalonych? – wskazał głową w kierunku, z którego przyszli
-ojj wydaje mi się, że ja to nie jestem gotowa na zdradę, przynajmniej nie dzisiaj… i tym bardziej z dwoma facetami naraz – zrobiła niepewną minę Edytę
-a mi się wydaje, że jeszcze 3 minuty temu byłaś gotowa – uśmiechnął się Piotr
-spadaj! – dała mu kuksańca żona i zniknęła za drzwiami szatni dla kobiet
-no cóż, jak na to, czego się spodziewałem jeszcze dzisiaj rano, to i tak dzień jest super – podsumował pod nosem Piotr i odszedł w stronę męskiej szatni

niedziela, 9 lipca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 3]



 -brr, aż zmarzłam przez ten arktyczny deszcz – Edyta zatelepała się efektownie pokazując odczuwany chłód
-widzę – odpowiedział z uśmiechem Piotr, wyciągnął rękę i dotknął jej twardego, ciągle sterczącego sutka – i czuję
-eh, zboczeniec
-taki twój, kochanie – wyszczerzył zęby – co teraz zaplanowałaś?
-jest takie jedno miejsce, które sobie upatrzyłam – zamyśliła się Ewa, założyła klapki i wyszła z Piotrem – w saunie suchej było za gorąco, prawda?
-zdecydowanie
-ale w aromatycznej było cudownie, nie?
-tak – zgodził się mężczyzna – ale do czego zmierzasz?
-do tego, że jest tu jeszcze jedna sauna podobna do tej aromatycznej. Nazywa się sauna ziołowa. Też ma podobną temperaturę, też w niej pachnie, tylko, że ziołami
-no to idziemy – gestem ręki Piotr wskazał żonie kierunek wyjściowych drzwi i zachęcił, by prowadziła ich w to miejsce

piątek, 30 czerwca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 2]

Edyta i Piotr po odsłuchaniu wszystkich ważnych informacji (w zasadzie tylko Edyta je wysłuchała, Piotr poprzestał na pierwszej) udali się do szatni. Osobno Ona, osobno On. Piotr był niepocieszony brakiem koedukacyjnych szatni, co tylko rozbawiło Edytę. Piotr szybko pozbył się ubrań i już po minucie czekał owinięty w ręcznik na swoją ukochaną. Spotkali się na korytarzu, tuż przy wyjściu z szatni na strefę saun. Edyta, tak jak mąż, była owinięta w ręcznik. Z tą różnicą, że nie tylko przepasana w pasie, ale owinięta w taki sposób, by zakryć górne i dolne części ciała, które zazwyczaj okryte są bielizną u kobiety.
-no proszę, jak pięknie wyglądasz – Piotr skomplementował małżonkę, widząc jej zgrabne ciało, zakryte tylko ręczniczkiem, który z łatwością mógłby z niej zedrzeć
-ty też – uśmiechnęła się Edyta – gdzie najpierw?
-ty wybieraj, ja jestem na tyle zaskoczony sytuacją, że nie wiem
-to ja chcę tu – wskazała ręką saunę aromatyczną

piątek, 23 czerwca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 1]

-ohh, taak! Taak! Cudownie! Dochodzę!! – kobieta chciała krzyczeć z rozkoszy, ale cudem powstrzymywała się przez wzgląd na dziecko, śpiące w pokoju obok
Mężczyzna wchodził w nią z impetem. Raz po raz. Mocno. Jak maszyna. Wiedział, że Ona to uwielbia i wtedy odpływa najbardziej. Ona dociskała go jeszcze swoimi nogami do siebie. Chciała, by wchodził jeszcze głębiej, by aż rozrywał ją w środku! Jeszcze chwila, chwilunia… Napięła się i zacisnęła mięśnie, które ujawniały się tylko w takich momentach. On też był już blisko. Dwa, trzy pchnięcia i wbicie. Mocne, do samego końca. Aż jądra uderzyły o twarde, ściśnięte pośladki ukochanej. Wystrzelił swój ładunek prosto w jej wnętrze. Był spełniony, Ona też.

Spoceni, szczęśliwi, zaspokojeni. Edyta i Piotrek wtulili się w siebie nago, po cudownym seksie jaki przed chwilą odbyli.
-wiesz, jesteś w tym świetny – skomplementowała męża Edyta
-dzięki – uśmiechnął się – ty też jesteś dobra
-skoro tak twierdzisz – ze szczerym uśmiechem wtuliła się jeszcze bardziej – Kocham Cię
-Ja Ciebie też kochanie
Dał jej kolejnego buziaka tego wieczora. Tym razem mniej erotycznie, w czoło. Piotrek przypatrzył się swojej żonie. Młodsza od niego o dwa lata. On za dwa dni miał mieć 35-te urodziny, Ona nie tak dawno miała trzydzieste trzecie, a wciąż urodą przypominała seksowną dwudziestoparolatkę. Choć nie była najszczuplejszą kobietą na świecie, bo jednak nieco krągłości tu i tam się u niej pokazywało, ani też najwyższą, bo ciężko o taki tytuł przy wzroście 165 cm, to mimo wszystko była ładna. Dla Piotra - piękna, dla całego świata – po prostu – ładna. Nie była gruba, tego nie można było jej zarzucić. Wręcz grzechem byłoby takie stwierdzenie. To, że nie chodziła w wadze „piórkowej” nie robiło z niej automatycznie otyłej. Po prostu była zaokrąglona w niektórych miejscach. W dodatku jej krągłości uwypuklały się nie tylko w boczkach czy udach, które dziwnie rozrosły się po ciąży, ale też krąglutkich i – dzięki przysiadom – sprężystych pośladkach oraz dużym, wciąż jędrnym i kształtnym biuście w rozmiarze duże D. Te atuty sprawiały, że Edyta wciąż potrafiła przyciągnąć wzrok mężczyzn. Potrafiła się podobać. Piotr był z tego dumny.

środa, 14 czerwca 2017

Chcę oglądać twoje nogi... [cz.9 - ostatnia]

Po schodach wbiegaliśmy tak szybko, jak jeszcze nigdy wcześniej. Oboje z Iloną braliśmy po dwa schodki na raz, by jak najszybciej znaleźć się na górze. Później korytarzem przedostaliśmy się na wprost do pokoju, który przez nasz pobyt zajmował Marek ze swoją wybranką. Gdy tylko przekroczyliśmy próg sypialni, Ilona wpiła się we mnie swoimi gorącymi ustami. Nie czekając nawet na zamknięcie drzwi, zaczęła całować mnie namiętnie i błądzić swoimi dłońmi po moim ciele. Ja zacząłem odwdzięczać się jej tym samym, gdy tylko drzwi do pokoju zostały już przeze definitywnie mnie zamknięte. Wolałem być pewny, że nikt już nas nie zauważy. W myśl zasady, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Dłużej jednak i ja nie potrafiłem już zwlekać. Razem z Iloną bez zbędnego czekania przystąpiliśmy do działania, niczym para spragnionych siebie i wygłodniałych kochanków. Zaczęliśmy się dotykać po całym ciele, całować, pieścić i… rozbierać. W ekspresowym tempie pozbyliśmy się wszystkich tekstyliów jakie mieliśmy na sobie. Zrzucając wszystko z nas jak leci przesuwaliśmy się po pokojowej wykładzinie, aż dotarliśmy w okolice łóżka już całkiem nadzy. Ja cały czas nie mogłem oderwać dłoni od rozpalonego, cudownego, nagiego już ciała Ilony. Nie mogłem nacieszyć się tą chwilą, gdy bez skrupułów mogłem dotykać jej całej, zupełnie nagiej sylwetki. Z gracją wędrowałem dłońmi po jej ciele i podziwiałem jej idealnie wyćwiczone ciało, nienagannie gładką skórę i niemal idealne kształty. Moja kochanka w tym czasie gładziła mnie jedną ręką po torsie, a drugą po pośladkach. Zachowywaliśmy się jak wygłodniałe lisy, które od bardzo dawna nie miały okazji na konsumpcje. Ilona cały czas nieprzerwanie mnie całowała, nie tyle namiętnie się wpijając w moje usta, co raczej ordynarnie się ze mną liżąc, wpychając mi głęboko swój zwinny, gorący język. Gdy w końcu oderwała się od moich ust pchnęła mnie na łóżko. Wylądowałem na plecach i podpierając się na łokciach spojrzałem na nią.
-czekałam na to od pierwszego dnia tutaj – powiedziała zagryzając seksownie wargę