czwartek, 25 maja 2017

Chcę oglądać twoje nogi... [cz. 6]

Ranek okazał się bardzo rozczarowujący dla wszystkich. Od samego świtu pogoda diametralnie się zmieniła i nieprzerwanie odkąd tylko wstaliśmy padał deszcz. Przy śniadaniu wszyscy byli nieco zasmuceni faktem, że raczej ciężko będzie dzisiaj wyjść na zewnątrz, nie mówiąc już o opalaniu.
-kurczę, a tak liczyłam dzisiaj na słoneczko – Kasia po raz kolejny wzdychała niezadowolona, patrząc na pogodę za oknem
-ja też – zawtórowała jej Ilona – zwłaszcza, że wczoraj z Markiem porozmawialiśmy na temat opalania i miałam dzisiaj opalać się topless, żeby wyrównać opaleniznę na biuście
-ooo więc to o tym tak głośno rozmawialiście w nocy – zaśmiałem się i dostałem momentalnie kuksańca w bok od mojej małżonki
-tak, właśnie o tym – mrugnęła porozumiewawczo Ilona
-wy rozumiem o tym samym? – wtrącił Marek
-tak, tak, dokładnie – zaśmiałem się
-tak myślałem – teraz Marek był wyraźnie rozbawiony – ale u was to raczej o opalaniu topless nie trzeba dyskutować
-wybacz Mareczku, ale mówiłem ci, że rozmawialiśmy o tym samym, czyli opalaniu Ilony – tym stwierdzeniem udało mi się rozbawić nawet Kasię
-ah – westchnął kolega i zakończył naszą wspaniałą dyskusję

wtorek, 16 maja 2017

Chcę oglądać twoje nogi... [cz. 5]

Dni mijały, a ja z Kasią coraz częściej wracaliśmy do chwil spędzonych z Markiem. Najpierw były to z mojej strony często delikatnie prawione wyrzuty, czy też subtelnie wbijane szpilki, bo jednak ciężko było mi się pogodzić z tym, co zaszło. Zwłaszcza, że Kasia choć nigdy nie była przesadnie wstydliwa, to jednak sprawy seksu zawsze zostawiała tylko w zaciszu naszej sypialni. Byłem trochę zły, że najpierw pozwoliła się dotykać po całym ciele innemu mężczyźnie, nawet, jeśli był to dobrze nam znany Marek i nawet, jeśli robił to jako masaż. Byłem też zły na to, że doprowadziła do tego, że kochaliśmy się przy nim. Nigdy o tym nie fantazjowałem, by uprawiać seks w obecności kogoś trzeciego i nie specjalnie byłem z tego faktu zadowolony. Przynajmniej początkowo. Z biegiem jednak czasu, gdy złość mi przechodziła, zacząłem dostrzegać w całej sytuacji dużo więcej pozytywów. Złość przeszła i ustąpiła miejsca innym odczuciom…

Dopiero wtedy pierwszy raz poczułem dumę, że mam tak piękną i otwartą żonę. Dumę, że nawet nie musi się rozbierać, a samymi pięknymi, zadbanymi stópkami i nogami, potrafi niektórych mężczyzn (akurat Marka) doprowadzić do szaleństwa. Czułem też dziwny rodzaj podniecenia, kiedy przypominałem sobie, jak osiągnęła pierwszy orgazm, wyłącznie masażem. Ten dziwny rodzaj podniecenia utrzymywał się też, gdy wspominałem obraz jej pięknych stóp obejmujących naprężonego penisa Marka. To wszystko jeszcze niedawno było dla mnie takie surrealistyczne, tymczasem mogłem sobie to przypominać, bo to naprawdę się wydarzyło. Do tego ten seks na tarasie, kiedy Marek był obok nas… Nie dość, że na nas patrzył, to jeszcze został przez jej usta „obsłużony”. Ten lodzik bolał najbardziej, bo sugerował zdradę, jednak ciągle pocieszałem się, że była wtedy ze mną… Cały czas ją wtedy posuwałem, cały czas czuła mnie w sobie, a sam seks oralny, przy takim amoku z podniecenia, to chyba nie całkiem zdrada… Do tego jak to wszystko na nią wpłynęło. Była tak rozgrzana, jak nigdy przedtem! Na samo wspomnienie, za każdym razem mi stawał.

sobota, 6 maja 2017

Chcę oglądać twoje nogi... [cz. 4]

-No Panowie, zabawiliśmy się trochę, a mieliśmy się przecież opalać i robić grilla! – Kasia jako pierwsza postanowiła rozpocząć na nowo rozmowę
-przecież jesteśmy na słońcu, więc się opalamy – odpowiedziałem
-tylko tak trochę na jednym leżaku, ale już uciekam – dodał Marek podśmiewując się i wstał
Usiadł na swoim leżaku i zaczął nakładać swoje bokserki.
-ja chyba potrzebuję znowu prysznica – zamyśliła się moja małżonka – bo to co mam na stopach i biuście, chyba kremem do opalania nazwać nie można
-raczej nie – wzruszyłem ramionami, udając, że to takie normalne stwierdzenie, normalnej sytuacji
Poszedłem w ślad za Markiem i również usiadłem na swoim leżaku, nakładając międzyczasie swoje bokserki.
-ehh, co ja się z wami mam – mruknęła Kasia i poszła do domu, w planach mając drugi tego dnia prysznic
-stary, twoja żona to petarda!!  - Marek wypalił podekscytowany, gdy tylko Kasia zniknęła za drzwiami tarasu – wy tak często się zabawiacie?
-skąd, to w sumie nasz pierwszy raz
-o jaa.. Ale nie jesteś zły?
-no co ty, przecież nic nie robimy wbrew sobie – odpowiedziałem zgodnie z prawdą – poza tym, pewnej granicy nie przekraczamy
-w zasadzie tak. Ale powiem ci szczerze, że ciężko się powstrzymać
-domyślam się – uśmiechnąłem się do kolegi – chodź może weźmiemy sobie po piwku i rozpalimy w końcu tego grilla
-dobry pomysł