piątek, 25 grudnia 2015

Fantazyjny wieczór - inaczej niż zwykle...

Dla tych, co w święta szukają odskoczni... ;)


Bo dobra bielizna i piękna biżuteria, to tak naprawdę wszystko, co kobieta potrzebuje mieć na sobie w sypialni…

Leżę na łóżku, ze spowolnionym już oddechem. Cóż, po ciężkim dniu w pracy ciężko jest położyć się i nie przysypiać. Powiedziałaś, bym nie zasnął, bo masz dla mnie niespodziankę, ale nie chciałaś zdradzić o co chodzi. Mimo coraz cięższych powiek staram się wytrwać i spełnić twoją prośbę. Twój pobyt w łazience przedłuża się coraz bardziej, a ja mam problem i z całych sił walczę, by nie oddać się w objęcia Morfeusza. W końcu słyszę ciche skrzypnięcie drzwi i stukot szpilek o podłogę. Zastanawiam się, po co założyłaś szpilki o tej porze… Zmęczenie nie pozwala mi myśleć racjonalnie, więc przestaje się głowić i wbijam otępiały wzrok w drzwi do naszej sypialni. W końcu powoli się otwierają, a za nimi ukazujesz się Ty… Ubrana w zmysłowy, dwuczęściowy komplet bielizny, w czarnym, jakże uwodzicielskim kolorze. Koronkowy biustonosz z piękną, biżuteryjną przywieszką, idealnie podkreślający twój seksowny biust. Tuż nad koronką ozdobne paseczki, tworzące wspaniały efekt. Do tego mega seksowne stringi. Przy rozpuszczonych włosach wiszące w obu uszach, długie, złote kolczyki, współgrające z całością. Do tego ciemnoczerwona szminka na ustach, tak pięknie uwydatniająca twoje gorące usta. A na nogach wysokie, czerwone szpilki, dodające charakteru całej kreacji. Otwieram tylko usta ze zdziwienia i zupełnie nie wiem co powiedzieć. Twój wygląd sprawił, że moja męskość od razu się obudziła, a niedawne znużenie momentalnie odeszło w niepamięć. Patrzysz na mnie swoim uwodzicielskim wzrokiem i widzisz, że niespodzianka się udała. Ty już wiesz, że zaniemówiłem z wrażenia i że nie mogę oderwać od ciebie wzroku. Podchodzisz dwa kroki bliżej i uśmiechasz się lubieżnie.

czwartek, 17 grudnia 2015

Wrócę później + zdjęcia od Rielle!

 „Kochanie, muszę zostać dłużej w pracy, wrócę po 23… Nie czekaj.” - Taki sms dostałem od swojej dziewczyny w przed dzień naszej piątej rocznicy. Przyznam, że trochę się zawiodłem, ponieważ liczyłem na wspólne zakupy, następnie jak zawsze przyrządzenie naszych ulubionych przekąsek na jutro. Ale to nie pierwszy raz, kiedy szef Pauliny zatrzymuje ją po godzinach. Jakby wróciła o normalnej godzinie, tuż po pracy (czyli po 20) wszystko byłoby po mojej myśli. Cóż, zadecydował szef. W takim razie ja obejrzę mecz.

Po takiej informacji do końca zmiany mój dzień się dłużył, wiedząc, że będę wracał do pustego domu. Żarty kolegów jakoś nie były dla mnie takie zabawne, a i zapału do pracy nagle zabrakło. Tak bardzo liczyłem na ten wieczór, a tu kicha. Tuż po 17, kiedy do wyjścia została niecała godzina, co minutę patrzyłem to na zegarek to na telefon, czy przypadkiem Paulina nie napisała, że jednak wyrobi się wcześniej z pracą.
-Ej, Robert, co ty taki jakiś..? - zapytał Darek, mój kolega z pracy
-Jaki? Normalny jestem – udałem głupiego, nie chcąc się przed nim tłumaczyć
-Ok - poddał się szybko

czwartek, 10 grudnia 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 13 - ostatnia + zdjęcia od Rielle!

Sporo różnych komentarzy pojawiło się po ostatniej części opowiadania, więc ostatnią cześć pisałem dwa razy - raz sam z siebie, drugi raz, biorąc pod uwagę wasze przemyślenia. Potem wszystko złożyłem do siebie i wybrałem tak, by moim zdaniem wszystko zakończyło się mniej więcej tak, jak było w moich myślach gdy zaczynałem serię. Mam nadzieję, że się nie zawiedziecie! - Incognito ;) 


-Szkoda, że już wracamy do domu – ze smutną minął powiedział Hubert, prowadząc samochód
-To nie wracajmy – uśmiechnęła się Olga – możemy przecież jeszcze dziś zaszaleć i wrócić dopiero w nocy, do pracy mamy dopiero jutro w południe
-W zasadzie to tak, ale gdzie chcesz się zatrzymać w takim razie? Jesteśmy już w połowie drogi do domu…
-Odbij trochę na Kraków i tam dzisiaj zaszalejmy – podsunęła pomysł kobieta
-Dobra, ale co będziemy robić?
-Jak to co? Kochać się!
-Kochać? To robimy codziennie, a sami to możemy i w domu
-A czy ja powiedziałam, że sami? – zaśmiała się tajemniczo Olga i odwróciła głowę
Hubert po raz kolejny podczas tego wyjazdu musiał przyznać, że jego żona zmieniła się diametralnie. Z cichej i spokojnej kobiety w ciągu kilkunastu dni stała się istnym wulkanem energii i erotyzmu. Szczególnie po tych przygodach w większym gronie nabrała pewności siebie. Chyba poczuła się znów piękna i seksowna dla świata, a to obudziło w niej takie zachowanie. Mężczyzna był zachwycony tą zmianą, szczególnie przez pierwszą część ich wyjazdu i bał się powrotu do domu i tego, że znów ich rzeczywistość stanie się szara. Chciał, by ich życie erotyczne było ciągle takie ciekawe i zwariowane jak w ciągu ostatnich dni, bał się jednak, że po wczorajszych wydarzeniach mogą posuwać się coraz dalej, a to prowadziłoby do bardzo niebezpiecznych zdarzeń.

piątek, 4 grudnia 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 12 – Lublin + zdjęcia od Rielle!


-Lublin? – zapytała zdziwiona Olga widząc dokąd wiezie ją jej partner – dlaczego akurat Lublin?
-Zobaczysz i raczej nie pożałujesz – odpowiedział jej pewny siebie głos Huberta
-No oby, ale jakoś to miasto mi się nie kojarzy zbyt dobrze, szczególnie pod względem jakichś atrakcji dla nas
-Oj nie marudź, zanim się nie dowiesz po co tu jesteśmy
-Dobra już dobra – poddała się kobieta i wróciła do czytania książki
Przed parą było jeszcze kilkanaście minut jazdy, więc postanowiła przynajmniej dokończyć rozdział.

Gdy dojechali już do miasta, Olga nie wytrzymała już dłużej niepewności.
-To powiesz mi w końcu co tu mamy robić? – zapytała męża
-Jedziemy na zawody w stuntowaniu motorem – odpowiedział jej Hubert i dodał, wyjaśniając – wiesz, takie jeżdżenie na jednym kole
-Wiem co to stunt – warknęła kobieta – ale myślisz, że to będzie ciekawe?
-Pewnie
-Skoro tak, no to ok – zgodziła się – tylko muszę się przebrać, bo nie pójdę na takie zawody w sukience
-No to masz jeszcze jakieś pięć minut drogi, zdążysz czy przebierasz się na miejscu?
-Dam radę – odpowiedziała i przeskoczyła na tylne siedzenie

poniedziałek, 30 listopada 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 11 – Giżycko + zdjęcia od Rielle!

Bardzo przepraszam za długie nie wstawianie opowiadań... Jednak w dzisiejszym świecie wszechobecnego pędu, ciężko jest znaleźć czas na swoje hobby. Postaram się to jakoś nadrobić! - incognito. 




-Kochanie spójrz – Olga wskazała palcem w prawą stronę, zwracając uwagę męża na rozciągające się nieopodal jezioro – pięknie jest tutaj
-Istotnie – uśmiechnął się Hubert i skupił się z powrotem na jeździe
Pojawiające się co chwila zbiorniki wodne świadczyły, że niewątpliwie zaczęły się już Mazury, jednak do samego Giżycka, które obrali za kolejny cel wyprawy, był jeszcze kawałek.
-Myślałaś już co będziemy robić na tych mazurach? – zapytał po chwili milczenia Hubert
-Właśnie szukam w internecie ciekawych propozycji…

wtorek, 6 października 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 10 – Toruń cd + zdjęcia od Rielle!

Łódka z jednostajną prędkością przemierzała największą rzekę Polski. Na jej dziobie Olga leżała w stroju Ewy, opalając swoje piękne ciało. Jej sutki prężyły się od mieszaniny gorącego powietrza, słońca i chłodnej bryzy znad wody. Jej mąż Hubert wraz z właścicielem jachtu stali przy sterze, racząc się piwkiem i podziwiając widoki. Gadka układała im się wyśmienicie, jakby znali się już od dłuższego czasu, a przecież ledwie dwie godziny temu zobaczyli się pierwszy raz. Olga słuchała jak obaj głośno rozmawiają i podśmiewają raz po raz. Cieszyła się, że jej mąż nawiązał dobry kontakt z Mateuszem, jednak jej kobieca próżność dała o sobie znak i postanowiła przerwać im tą cudowną gadkę. W końcu to Ona miała być tutaj największą atrakcją, a od dłuższego czasu czuła się, jakby nikt jej nie zauważał. Podniosła się lekko i pół siedząc, pół leżąc, odwróciła się do chłopaków.

poniedziałek, 28 września 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 9 – Toruń + zdjęcia od Rielle!

-Toruń? Wybrałeś Toruń? Dlaczego akurat to miasto? Przecież tutaj nic się nie dzieje! – pytała kolejny raz podczas pokonywania trasy Olga, nie mogąc dowiedzieć się dlaczego akurat miasto słynnego Kopernika ma być kolejnym etapem ich wędrówki
-Bo tak akurat wymyśliłem – spokojnie odpowiedział jej znowu Hubert – poza tym, czy w Słupsku się coś dzieje na ogół? Nie? A widzisz, a u nas się działo więc nie patrz na to w ten sposób
-No dobra, ale masz jakiś plan?
-Nie bardzo, ale coś wymyślimy – uśmiechnął się Hubert – codziennie jakoś wszystko się układa i nie mamy prawa się nudzić, więc czemu akurat dzisiaj miałoby być inaczej?
-A no tak… - zamyśliła się Olga przypominając sobie co już przeżyli podczas tego wyjazdu
Każdy ich dzień przynosił nowe doznania. Od rozkochania się w sobie, poprzez erotyczny masaż i cudowne winne spa, aż do zaproszenia nowych osób do ich sypialni. Sypialni to chyba za dużo powiedziane – zaśmiała się pod nosem Olga – wszak w sypialni to nie kochaliśmy się już od kilku dni.

poniedziałek, 21 września 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 8 – Słupsk cd + zdjęcia od Rielle!


Hubert z niecierpliwością wyczekiwał w zamkniętym pomieszczeniu na powrót Olgi i Sandry. Te kilkanaście minut zdawały mu się dłużyć w nieskończoność. Mógłby się założyć, że czekał już godzinę, choć minęło ledwie 20 minut. 
W końcu zauważył ruch za szybą i dostrzegł jak na scenę wchodzi jego seksowna żona. Ubrana była w cudownie zmysłową, czarną sukienkę, która uszyta była zupełnie odwrotnie niż wszystkie normalne sukienki. Gładki, piękny, zupełnie nieprześwitujący, czarny materiał znajdował się na brzuchu i plecach, a niemal całkowicie przezroczysta koronka udawała, że zakrywa biust. Na nogach kobiety znajdowały się pończochy kabaretki, współgrające idealnie z czerwonymi, wysokimi szpilkami. Hubert od razu zauważył, że jego druga połówka jest bez biustonosza, a jej cudowne sutki sterczą już zachęcająco w jego stronę. Olga trzęsła się z tremy i podniecenia. Patrzyła ślepo w stronę męża, wiedziała, że ją obserwuje i pożera teraz wzrokiem, jednak weneckie lustro zamontowane w ścianie nie pozwalało jej dostrzec sylwetki ukochanego. On mógł napawać się jej widokiem, Ona jego – niestety już nie. Chwiejnym krokiem wyszła na scenę, gdzie na samym środku znajdowała się srebrna rura. Zgodnie z zaleceniami Sandry złapała się jej prawą ręką, przybrała seksowną, lekko pochyloną w bok pozycję i powolnym, seksownym krokiem zaczęła przechadzać się wokół sceny. Pomyślała o tym, że robi właśnie prywatny pokaz dla męża, więc musi się bardzo postarać. Jednak cały czas coś ją blokowało. Nie potrafiła się otworzyć, pójść na całość i zrobić pokaz, jaki jej mąż zapamięta do końca życia.

wtorek, 8 września 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 7 - Słupsk + zdjęcia od Rielle!

Wiem, wiem, że długo zwlekam z wstawianiem kolejnych części... ale w zamian macie tym razem nieco dłuższe opowiadanko :) Miłego czytania! 



Tuż o świcie Olga powitała dzień z szerokim uśmiechem na twarzy. Jej cudowny nastrój udzielił się też mężczyźnie jej życia, który od rana patrzył na swoją ukochaną tajemniczym wzrokiem.
-Co jest? Coś nie tak? - zapytała zdezorientowana
-Niee, skądże, wszystko jak najbardziej ok – uśmiechnął się – tylko chciałem ci powiedzieć, że cię uwielbiam! I kocham!!
-Ahh ja ciebie też kocie – odpowiedziała kobieta i musnęła wilgotnymi wargami usta ukochanego
-To co? Szybkie śniadanie w barze tuż obok i ruszamy dalej?
-Tak? Już masz jakieś plany co? Już ja cię znam! - wyczuła pośpiech męża Olga
-Ja? Nie… po prostu zaczyna mi się coraz bardziej podobać ta zajebiście podniecająca podróż w poszukiwaniu namiętności i aż strach się bać co będzie dalej!
-Ok… powiedzmy że ci wierzę – uśmiechnęła się – Także chodźmy na to śniadanie
Po dość szybkim śniadaniu, równie szybko kochankowie zdali namiot regulując wszystkie należności za pobyt. Obecność seksownej recepcjonistki z którą poprzedni wieczór był niezapomnianą przygodą nie była na szczęście krępująca, tak więc z pełną szczerością życzyli sobie „wszystkiego dobrego i wakacji pełnych przygód”. Wzrok z jakim wszyscy troje na siebie patrzyli był jednoznaczny i wywołujący dreszcze u każdego z nich.
-Nigdy Was nie zapomnę, bezpiecznej podróży! – życzyła im na odchodne Marlena - Więc teraz jedziecie do Słupska? - zapytała
-Hm…Słupsk? W sumie nawet się nad tym nie zastanowiliśmy gdzie jedziemy… Kochanie może być Słupsk? - zapytał Hubert
-Skoro tak, to może być i Słupsk!
-Super, cieszę się, bawcie się dobrze! Mam nadzieję że do zobaczenia! A to na pamiątkę pobytu u nas na polu namiotowym, każdy gość dostaje taki mały namiocik, który „zawsze stoi rozłożony” i gotowy do akcji! Hihi!- wręczyła  Hubertowi drewniany namiot wielkości dłoni
-Dzięki! To na pewno nie pozwoli o tobie zapomnieć! Paa! – odpowiedzieli jej oboje i wyszli z recepcji

wtorek, 18 sierpnia 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 6 –Szczecin + zdjęcia od Rielle!

Wracam z krótkiego urlopu i od razu mam dla was kolejną część mojego opowiadania! Jako, że ostatnio sporo było komentarzy i zainteresowania, ta część jest nieco dłuższa i mam nadzieję mega ciekawa i podniecająca! Oczywiście nie zabraknie też zdjęć* od Rielle, w tym z nowej, wakacyjnej sesji! Miłego czytania i oglądania! - Incognito.


-Olga… kochanie, już jesteśmy - czule budził ukochaną Hubert, gdy tylko w zasięgu wzroku ujrzał zieloną tablicę z napisem „Szczecin”
-Ooohh - przeciągnęła się kobieta, siedząco na bocznym siedzeniu w ślicznej bluzeczce i kusej spódniczce - Szczecin? To ja tyle spałam?!
-Owszem, chyba byłaś baaardzo zmęczona
-Tak, potrzebowałam snu jak nigdy – stwierdziła - Ale do rzeczy, jesteśmy w Szczecinie i tym razem pomysł na spędzenie dnia będzie mój, ok?
-Hmm… no dobra, w sumie ja nie mam żadnego, wstyd się przyznać, ale gdy jechaliśmy, a ty spałaś, myślałem tylko o poprzednim dniu..  Jaka ty jesteś seksowna i wspaniała! Kobieto, wprowadzasz mnie w obłęd!! Szaleje za tobą!
-Hubciu… wiem - uśmiechnęła się najpiękniej jak potrafiła Olga- a teraz kieruj się na zachód miasta
-Zachód? Ale zostajemy w Szczecinie prawda?
-Tak, ale zobaczysz gdzie dokładnie – zrobiła zagadkową minę – słuchaj się mnie, jak tłumaczę gdzie masz jechać!

niedziela, 9 sierpnia 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 5 – Zielona Góra + Zdjęcia od Rielle!

Totalnie nikt nie komentuje ani moich opowiadań, ani zdjęć* Rielle :( Czyżby się wam nie podobało? - Incognito



Jadąc do Zielonej Góry, małżeństwo bardzo długo rozmawiało i wspominało pierwsze dni ich wyprawy. Zgodnie twierdzili, że najbardziej ekscytujący i pobudzające zmysły doznania przeżyli we Wrocławiu, za sprawą cudownego masażu. Oczywiście akcja w Katowickim klubie również zapadła im w pamięć, ale nie taki sposób jak masaż erotyczny. Wyjaśnili sobie wszystko i opowiedzieli, jak na swój sposób przeżywali te cielesne doznania, tak, by nie pozostawić niedomówień. Olga przyznała się, że masażysta swoim przyrodzeniem znalazł się naprawdę blisko jej dziurki, oraz że w tamtym momencie była na tyle uległa i podniecona, że gdyby tylko chciał mogła go wpuścić do środka. Hubert nie był jednak za to zły, bo sam przeżywał niemal to samo. Był tak podniecony masażem oraz seksowną masażystką, że gdyby tylko pozwoliła mu zagościć w jej wnętrzu, bez wahania by to zrobił. Stąd też oboje usprawiedliwili się względem siebie i nie mając żadnego żalu ani pretensji wyruszyli na dalsze poszukiwanie namiętności, tym razem w malowniczej Zielonej Górze. Hotel znaleźli w internecie i zanim dojechali do miasta mieli już zaklepany niewielki, uroczy pokoik na obrzeżu miasta. Gdy dojechali na miejsce, małżeństwo wypakowało swoje bagaże i odświeżyło się pod prysznicem. Planowali dzisiaj romantyczną podróż do jednej ze znanych Zielonogórskich winnic. Stąd też nie zwlekając zbyt zebrali się szybko i ruszyli w drogę. Olga założyła lekką, zwiewną sukienką do kolan i wysokie sandały na koturnie, natomiast Hubert ubrał się standardowo – w jeansy, t-shirt i adidasy. Zapytali jeszcze po drodze w recepcji którą winnicę najlepiej wybrać na romantyczne zwiedzanie i zgodnie ze wskazówkami pani recepcjonistki ruszyli do winnicy w Górzykowie – oddalonej o kilka kilometrów od Zielonej Góry. Gdy dojechali na miejsce ich oczom ukazał się ogromny budynek, przypominający bardziej pałac niż dom, a w koło niego rozchodziły się ogromne pola, obsadzone winogronami.

sobota, 1 sierpnia 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 4 – Wrocławia ciąg dalszy + zdjęcia od Rielle!

Specjalnie dla was, na weekend, dokończenie historii z Wrocławia :)
 
Ku zdziwieniu Huberta i Olgi, po zniknięciu masażystów za drzwiami hotelowej łazienki, usłyszeli szum wody, lejącej się pod prysznicem. Nie mieli jednak sił, by o tym pogadać, więc spojrzeli tylko porozumiewawczo na siebie i czekali z niecierpliwością na swoich gości. Kiedy para masażystów wyszła ponownie do leżącego nago i dochodzącego jeszcze do siebie małżeństwa, byli ubrani w szlafroki. Podeszli każdy do łóżka, każdy po odpowiedniej stronie i popatrzyli na swoich „klientów”.
-To co, jesteście gotowi? – zapytała Roksana, kierując pytanie do obojga
-Chyba tak – odpowiedział jej Hubert i wlepił w nią wzrok, czekając na to, co teraz się wydarzy
-To chwila wyjaśnień – wtrącił się Michał – masaż Nuri to specyficzny masaż. Polega on na tym, że wykonuje się go poprzez dotyk i stymulację ciała o ciało. Tak więc zarówno Państwo jak i my, musimy być nago – to mówiąc rozwiązał swój szlafrok i zrzucił go na ziemię, zostając zupełnie nagi
Olga wpatrywała się przez chwilę jak urzeczona, w nagą, wysportowaną sylwetkę masażysty. Teraz, gdy stał przy niej całkiem nagi, mogła podziwiać go w całej okazałości. Oczywiście nie wytrzymała i zbiegła wzrokiem w stronę przyrodzenia masażysty. Jego penis był lekko pobudzony, ale nie stał tak całkowicie. Całe jego okolice oraz okolice jąder były dokładnie wygolone – podobnie zresztą jak klata Michała. Teraz dopiero mięśnie chłopaka było widać w całej okazałości, kobieta w myślach bardzo mocno podziwiała jego wysportowaną sylwetkę. Te jego mięśnie, które rysowały się na jego ciele aż pod samego penisa, tworząc niesamowicie wyglądające ciało…
-Ah cóż to za cudowny facet – pomyślała i postarała się powrócić myślami do masażu…

wtorek, 28 lipca 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 3 –Wrocław + zdjęcia od Rielle!


 Wrocław przywitał małżeństwo ogromnym korkiem już na samym wlocie. Sznur samochodów ciągnął się przed Hubertem i Olgą dokąd tylko sięgał ich wzrok, więc ich nastroje nieco się popsuły. Po niemal godzinie powolnego poruszania się, Hubert zauważył nieopodal drogi restauracje i skręcił do niej.  Miał dość stania w tym cholernym korku, miał więc nadzieję, że chwila odpoczynku i jakieś dobre jedzenie poprawią mu humor. Dodatkowo liczył też na to, że korek jakoś się rozładuje w tym czasie. Stojąc przy barze Hubert zauważył ulotkę, na której dumnie widniał napis „Cudowne masaże dla każdego”. Zaintrygowany sięgnął po nią i po złożeniu zamówienia wrócił do stolika z ulotką dłoni i planem w głowie. Zajął miejsce naprzeciwko żony i zaczął wdrażać swój pomysł w życie…
-Kochanie, popatrz, znalazłem taką ulotkę przy barze – zaczął rozmowę Hubert – cudowne masaże dla każdego, co o tym myślisz?
-Mmm dobry masaż nigdy nie zaszkodzi, a co, masz ochotę? – odpowiedziała mu żona
-Tak właśnie się zastanawiam, bo co my tu będziemy robić? Musimy tylko znaleźć hotel, a potem? Przecież nie będziemy włóczyć się po mieście cały dzień prawda? Wystarczy wyjść wieczorem, a dzień możemy spędzić na jakimś relaksie, nieprawdaż?

środa, 15 lipca 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 2 – Katowice + zdjęcia od Rielle!

Drugi przystanek naszej pary, który poszukuje swojej dawnej namiętności. Oczywiście opowiadanie ubarwione zdjęciami* Rielle! 


Samochód zatrzymał się na czerwonym świetle. W oddali było już widać rozprzestrzeniające się po całym horyzoncie wysokie budynki dużego miasta. Kilkaset metrów wcześniej Olga i Hubert minęli znak "Katowice" i znajdowali się już w obrębie tego właśnie miasta.
-Myślisz, że tutaj można się dobrze zabawić? –zapytała Olga patrząc na męża, który to zadecydował o tym, gdzie pojadą na kolejny przystanek
-Oczywiście, tyle słyszałem od znajomych, że świetne imprezy, masa klubów, podobno jeden z największych w Polsce znajduje się właśnie w Katowicach!
-Czyli niezła odskocznia od spokojnego Zakopanego. Fajnie, fajnie, nie mogę się doczekać tych wszystkich atrakcji! – pisnęła Olga
-Dobra, dobra, najpierw trzeba ogarnąć miejsce do spania – przytomnie powiedział mężczyzna
-Znalazłam na Internecie taki ładny pensjonat w centrum. Niedrogi nawet – zaproponowała żona – może sprawdzimy?
-O super, musimy tam pojechać, bo szczerze powiedziawszy jestem jakoś zmęczony i chciałbym się odprężyć….
-Ooo tak, ja marzę o prysznicu… -odparła Olga
-O prysznicu? Myślałem, że o mnie…
-Haha o Tobie też! Najbardziej przecież wiesz! W drogę, ustawiłam GPS

piątek, 10 lipca 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – cz. 1 – Zakopane + zdjęcia od Rielle!

Trochę ostatnio zaniedbałem bloga, za to na pocieszenie mam dla was petardę! Kolejna część opowiadania "Podróż w poszukiwaniu namiętności", do tego okraszona zdjęciami* z nowej sesji Rielle, która odbyła się kilka dni temu, a inicjatorem tej sesji był tajemniczy wielbiciel z bloga, który poprzez moją osobę, zasponsorował jej bieliznę (taki komplet i taką sukienkę) . Mam nadzieję, że opowiadanie chociaż w połowie dorówna zdjęciom Magdy... :)



-To tu? Zamówiłeś nam taki hotel? – patrzyła z niedowierzaniem Olga na stojący przed nią ogromny, luksusowy budynek
-No tak, a co?
-Nie za drogo? Wydamy wszystko tutaj, a przecież mamy jeździć ponad tydzień
-Eee tam, stać nas – odpowiedział jej beztrosko Hubert – poza tym, to mają być nasze cudowne wakacje – dodał i pocałował żonę
-No może i tak… - dała za wygraną Olga, która w głębi duszy cieszyła się z wyboru męża i już nie mogła się doczekać, by znaleźć się w pokoju
Ich apartament tak jak i cały hotel był urządzony bardzo elegancko. Tuż za drzwiami znajdował się przytulny salonik, z sofą, dwoma fotelami, barkiem i stolikiem. Drugim pomieszczeniem była sypialnia, w której mieściło się ogromne łoże małżeńskie, dwie niewielkie nocne szafeczki i szafa na ubrania. Punktem kulminacyjnym pokoju była jednak łazienka. Była bardzo duża, urządzona nowocześnie, a znajdujące się w niej „gadżety” zarówno Olgę jak i Huberta wprawiły w osłupienie. Pierwsze co rzucało się w oczy to wanna, ale nie jakaś tam zwykła, tylko ogromna wanna, z hydromasażem i bóg wie czym jeszcze. Za nią znajdował się prysznic, oczywiście również z panelem masującym i wszelkimi bajerami. Na drugiej ścianie umieszczony był kibelek i zlew, dla odmiany dosyć przeciętne. Olga podeszła do wanny i przesunęła dłonią po jej krawędzi.
-Ahhh, już bym mogła tutaj wskoczyć i moczyć się do rana – rozmarzyła się
-A kto ci broni?

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Podróż w poszukiwaniu namiętności – prolog + zdjęcia od Rielle!

Dziękuję za ciepłe przyjęcie mojej prawdziwej historii i dzięki za wszelkie ciepłe słowa w kierunku moim i Magdy. Dziś rozpoczynam kolejną serię, od dość krótkiego wprowadzenia do opowiadania. Oczywiście nie może zabraknąć też zdjęć* od cudownej Rielle!





Po cholerę ja się zgodziłem na ten wyjazd – po raz dziesiąty Hubert powtarzał w myślach te słowa i za każdym razem spoglądał na siedzącą obok żonę i odpowiadał sobie po chwili – no jak to po co… dla niej. Kocham ją i nie mogę pozwolić na to, by wypaliło się uczucie między nami. A skoro ta wycieczka po miastach ma ponownie rozbudzić w nas żar pożądania, to muszę to znieść i zaangażować się maksymalnie. Jak to mówił ten idiota, psycholog podczas terapii małżeńskiej? „Ustalcie sobie kilka miast, zatrzymujcie się w nich na jedną noc i kochajcie się za każdym razem w inny, wymyślony przez was sposób. Spełniajcie swoje fantazje, na nowych terenach, to powinno dodać pikanterii w waszym związku”. Hubert wydawał się nie być przekonany co do tego pomysłu, nie lubił nigdzie jeździć i od zawsze najlepiej mu było w swoim domu. Tym jednak razem musiał się poświęcić, dla dobra związku. Spojrzał na siedzącą obok niego żona Olgę. Jak na kobietę po czterdziestce, trzymała się bardzo dobrze. Ciemne, długie włosy na czas podróży związała w koński ogon. Uśmiechnięta twarz z lekkim makijażem sprawiała, że wyglądała może na trzydzieści lat. Jej szczupłe ciało osłonięte było czerwoną, krótką, opinającą ciało sukienką, z niedużym, ale uroczym dekoltem. Do tego miała na sobie czerwone, wysokie szpilki. Zapewne nie jeden facet zwariowałby jeszcze na jej punkcie, ale Hubert od jakiegoś czasu wariował coraz mniej. Dlatego też udali się na terapie i dlatego też jechali teraz do Zakopanego. Chcieli naprawić swoje małżeństwo, ponownie rozkochać się w sobie i poczuć namiętność.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

[Opowiadanie prawdziwe] – Historia zdjęciami pisana… cz. 3 - ostatnia + dużo zdjęć Rielle!

Zaczęliśmy sesję od bardzo nieśmiałych zdjęć. Rielle nie chciała pokazywać zbyt wiele, a i ja nie miałem śmiałości posuwać się nieco dalej. Cykałem więc zdjęcia jej stópek, nóg czy ogólnej sylwetki, bez uwiecznienia miejsc bardziej intymnych.


 Przy każdej pozie bawiliśmy się całkiem nieźle, żartując i śmiejąc się wspólnie jak najlepsi przyjaciele. Nadszedł jednak punkt, który nieco ubogacił naszą sesję zdjęciową, a był to moment, w którym zauważyłem, że ciało Magdy przestaje już „świecić” na zdjęciach.

sobota, 20 czerwca 2015

[Opowiadanie prawdziwe] – Historia zdjęciami pisana… cz. 2 + zdjęcia od Rielle!

Druga część mojej historii, która zdarzyła się dzięki dziwnym zbiegom okoliczności. Oczywiście okraszona zdjęciami* od Rielle

-Słucham? – odebrałem połączenie od Magdy
-Hej Michał, co u Ciebie?
-Wszystko bardzo dobrze, a u Ciebie?
-Też
-Czemu zawdzięczam ten zaszczyt, że do mnie zatelefonowałaś tak z zaskoczenia?
-A bo wiesz – zaczęła z jakby delikatnym wstydem Rielle – tak sobie siedziałam, myślałam o tobie i o twoim blogu… I wpadłam na pewien pomysł, ale teraz myślę, że to głupie
-Nie no jak zaczęłaś i zadzwoniłaś to powiedź o co chodzi. Obstawiam, że głupie to nie będzie, już odrobinę się znamy – zachęciłem ją
-No bo… Pomyślałam, że mogłabym podzielić się kolejnymi zdjęciami
-Oooo super pomysł! Wysyłaj ile chcesz mi na maila i zaraz zacznę je przycinać
-Ale czekaj, bo jest jeszcze coś, ja się chcę podzielić zdjęciami, których jeszcze nie mam
-Ahh – zasmuciłem się – a kiedy będziesz je mieć
-No właśnie w tej sprawie dzwonię – wydusiła z siebie w końcu – chciałabym, byś ty mi je zrobił
Zaniemówiłem przez chwilę. Byłem potwornie zaskoczony jej propozycją. Nie znaliśmy się zbyt dobrze, nie spotkaliśmy się nawet w realu, a tutaj taka propozycja… Owszem, pisaliśmy i gadaliśmy ze sobą. Wiedzieliśmy, że nie mamy stałych partnerów, że jesteśmy wolni i niezobowiązani, ale jakoś tak nie było jak do tej pory rozmowy, która wiązałaby się ze spotkaniem, czy czymś więcej. Cisza, która nagle pojawiła się w rozmowie zaczęła według mnie trwać zbyt długo, więc mimo zaskoczenia postanowiłem coś z siebie wydusić.
-Yy Ja? – wydukałem w końcu – Miałbym być twoim fotografem?
-Tak! Bo widzisz, nie mam nikogo zaufanego, a ty już widziałeś naprawdę dużo mojego ciała i myślę, że nie będę się ciebie wstydzić. Mógłbyś przyjechać do mnie, akurat mam wolny weekend, nie ma nauki na studiach, poznalibyśmy się trochę, zrobili sesję zdjęciową, a w wolnych chwilach pozwiedzali miasto, może jakieś kluby, co ty na to?

poniedziałek, 15 czerwca 2015

[Opowiadanie prawdziwe] – Historia zdjęciami pisana… + zdjęcia od Rielle!

Pierwsza część mojej historii, która wydarzyła się naprawdę. Na razie nie jest zbyt erotyczna, ale zapewniam, że z czasem się rozkręci :) Do tego ponownie na bloga powracają zdjęcia* Rielle!


Historia, którą opiszę, wydarzyła się dzięki temu, że piszę owego bloga. Jak wiecie jakiś czas temu poszukiwałem zdjęć od realnych kobiet, by wstawiać je na moim blogu. Chciałem dobierać opowiadania pod kątem ciekawych, amatorskich zdjęć. Pragnąłem stworzyć wyjątkową aurę, by widz mógł odnaleźć na tej stronie coś zupełnie nowego. Pisałem ogłoszenie tutaj, pisałem na forum erotycznym, pisałem też prośby o fotki na różnych portalach społecznościowych o charakterze erotycznym – i jak się łatwo domyśleć, niewiele z tego wyszło. Każdy kto mi cokolwiek odpisał, raczej mnie wyśmiewał wraz z moim pomysłem, niż był skory do pomocy. Nie ukrywam, że poddałem się i zamiotłem ten pomysł pod dywan, jednocześnie kontynuując pisanie opowiadań i prowadzenie bloga. Jednak po jakimś czasie, wydarzyło się coś bardzo ciekawego. Na blogowym mailu pojawiła się wiadomość.
Hej, jestem Rielle, czytam twojego bloga i muszę ci przyznać, że piszesz naprawdę fajnie. Podoba mi się twój styl oraz to, jakie tematy opowiadań poruszasz. Widziałam też twoje ogłoszenie, że poszukujesz kobiet chętnych do podzielenia się fotkami które ubarwią twoje opowiadania. Nie będę ukrywać, że pomysł na początku wydał mi się dziwny, ale po przemyśleniu chciałabym z tobą współpracować. Nie jestem jakąś modelką, więc zdaje sobie sprawę, że moje fotki nie muszą ci się spodobać, ale może akurat. Odpisz jeśli to ogłoszenie jest w ogóle nadal aktualne.
Mail okraszony był dodatkowo fotką, na której jak nie trudno było się domyśleć, znajdowała się Rielle:

niedziela, 7 czerwca 2015

Zgadnij kotku…! Cz. 6 - ostatnia

Ostatnia część serii "Zgadnij kotku...". Miała być nieco szybciej, ale wiadomo jak to wychodzi. 

Chciałbym od razu zapowiedzieć nową serię, bo będzie to ponownie coś nowego. Chciałbym wam opisać pewną przygodę, która tak się składa, że spotkała akurat mnie. Nie będzie to bardzo ostre (nic grupowego jak na razie :D) ale mimo wszystko wydaje mi się to wszystko ciekawe. Chcecie poczytać o prawdziwych historiach autora bloga? Dajcie znać w komentarzach! - Incognito.



-Połóż się Daria na kanapie, zawiążemy ci oczy i tak abyś nie wiedziała kto to, zaczniemy ten plebiscyt na najlepszego „minetkującego” – zarządziłem, co reszta osób skwitowała potakującym kiwaniem głową
Zwyciężczyni ułożyła się wygodnie na kanapie z zawiązanymi oczami, a my zastanowiliśmy się, kto ma podejść jako pierwszy.
-Rozumiem, że ten co już mi robił minetkę pod stołem jest jako uczestnik nr. 1? – zapytała Daria, nim naradziliśmy się
-W sumie może tak być – odpowiedział Paweł i wrócił do stołu, jako, że to on zabawiał się ze zwyciężczynią pod stołem
-W takim razie jest nas dwóch, ty zaczynasz czy ja? – zapytałem Grześka szeptem
-Wolę ja, bo potem będzie masa twojej śliny w koło – odpowiedział – poza tym, to moja żona
-Super, znaczy, że ja będę miał twoją ślinę
-No niestety – uśmiechnął się kolega i ruszył do Darii
Ułożył się wygodnie na skraju kanapy i zaczął zbliżać się swoimi ustami do wyczekującej na niego, różowej i mokrej muszelki. Obserwowaliśmy wszyscy jak Grzesiek z zapałem zabiera się za skarb swojej żony. Widać było, że zna jej zakamarki bardzo dokładnie, bo w krótkim czasie Daria zaczęła głośno jęczeć i subtelnie unosić uda, dla uzyskania lepszych doznań. Jęki wypełniły pokój, a wszyscy zebrani patrzyli z zazdrością na zabawiającą się parę.

sobota, 30 maja 2015

Zgadnij kotku…! Cz. 5

Na weekend udało mi się skończyć kolejną część. Zajdziecie w niej coś całkiem nowego :D 
Miłego czytania!



-Co proponujecie jako nagrodę? – zapytałem – albo jaką karę za przegraną? Bo można to w dwie strony rozegrać
-Może przegrana kobieta będzie robić za nasz stolik przez kilka minut? – zaproponował Grzesiek – widziałem kiedyś taki filmik, jak naga dziewczyna leżała na barze, na jej ciele poustawiane były kieliszki i ludzie z imprezy podnosili te kieliszki samymi ustami, mając przy tym niezły ubaw
-To jest myśl! – zgodził się Paweł – Tylko, że przegrają dwie kobiety, a wygra tylko jedna, to może wygrana będzie robić za stolik?
-Świetna zachęta do tego, żeby wygrać! – oburzyła się Aneta – Wygrana dziewczyna musi dostać coś super, a przegrana coś naprawdę trudnego, żeby trzeba było się starać. Za stolik to może robić ta z nas, która odpadnie jako druga
-No dobra, ale co w takim razie dostanie ta zwycięska? – zapytała Judyta
-I ta przegrana? – dodała Daria
-Ta z was która wygra, dostanie szansę sprawdzenia, który z nas robi najlepszą minetkę – zaproponował Paweł – np. każdy facet po 2 minutki, albo ile będzie chciała, to raczej dobra nagroda, nie?
-Baa – rozmarzyła się moja żona, a koleżanki wraz z nią
-Dobra zostaje kwestia przegranej, czyli tej z was, która odpadnie jako pierwsza – podsumowałem

środa, 27 maja 2015

Zgadnij kotku…! Cz. 4

Długo zeszło z kolejną częścią tego opowiadania, ale w końcu udało mi się je napisać! Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu :)


-Zerżnij mnie tak jak Darię! Chcę tak samo jęczeć! Proszę! – głębokim, podniecającym głosem powiedziała Aneta i rzuciła się na mnie tuż za progiem jej sypialni
Co tu się dzieje, że każda kobieta chce się ze mną bzykać – zastanowiłem się w myślach. Nie oponowałem jednak i dałem się pociągnąć Anecie na łóżko. Złączył nas głęboki i bardzo namiętny pocałunek. Moje ręce od razu zaczęły pracować. Zacząłem obmacywać ciało mojej kochanki, najpierw przez materiał jej sukienki. W końcu zacząłem podwijać jej garderobę, dając znak Anecie by jej się pozbyła. Szybko załapała o co mi chodzi i już po chwili leżała przede mną zupełnie naga. Zacząłem całować jej ciało. Kilka całusów powędrowało na jej szyję, potem dokładnie wycałowałem jej piersi, zniżając się coraz niżej i niżej aż do wilgotnej i gotowej na zabawę muszelki. Liznąłem ją kilka razy, wywołując głośne stękanie Anety, po czym uniosłem się i pozbyłem się swoich ciuchów.
-Wypnij się skarbie – poprosiłem
-Mmm wejdź we mnie wreszcie! – odpowiedziała wypinając swój tyłeczek w moją stronę Aneta
Nie czekając dłużej wpakowałem jej swojego twardego penisa do wnętrza. Aneta jęknęła głośno, gdy cały mój narząd znalazł się w jej wnętrzu. Mocnymi ruchami zacząłem posuwać jej złaknioną pieprzenia cipkę. Czułem, jak przy każdym ruchu dobijam do zakamarków nie odwiedzanych przez innych facetów. Aneta krzyczała i wiła się z rozkoszy na łóżku. Czułem jej podniecenie w każdej sekundzie naszego seksu. W końcu jej jęki stały się jeszcze głośniejsze, a jej cipka zaczęła się mocno zaciskać na mojej pale. Jeszcze kilka pełnych, szybkich ruchów i ciałem seksownej blondynki targnął cudowny orgazm.

sobota, 16 maja 2015

Zgadnij kotku…! Cz. 3


Po chwili ochłonięcia i wrócenia do początkowej garderoby, siedzieliśmy wszyscy przy stole ponownie złaknieni nowych wrażeń, związanych z naszą grą.
-No to który z Panów pisze się na pierwszy ogień? – zapytała Aneta, chcąc kontynuować naszą zabawę
-Ja mogę – zgłosił się Grzesiek i ruszył w stronę krzesełka
Reszta podążyła za nim. Ja zasłoniłem mu oczy, a Paweł miał zadecydować po jakiej części ciała rozpoznać ma swoją ukochaną nasz kolega, oraz później zająć się wyznaczaniem kolejności.
-To co, nóżki na początek? – zaproponował
-Jak najbardziej – zgodził się Grzesiek
Panie uśmiechnęły się tylko i posłusznie czekały, która pierwsza ma wystawić swoje seksowne kończyny do obmacania. Paweł na pierwszy ogień wypuścił moją żonę – Judytę, która podeszła pewnym krokiem do krzesełka i postawiła swoją seksowną stópkę, na której znajdowała się wysoka szpileczka, na udzie Grześka. Ten pomału dotknął jej i zaczął gładzić jej łydkę zakrytą pończochami, po chwili zaczął dłoń przesuwać coraz wyżej i wyżej, aż podwinął sukienkę i znalazł się na zakończeniu pończoch. Nie zatrzymał się jednak i podążał dalej, wracając dopiero po smyrgnięciu dłonią materiału koronkowych majteczek mojej żony. Judyta drgnęła, gdy poczuła dotyk tak blisko swojego skarbu, ale jej twarz wyrażała tylko zadowolenie. Grzesiek niespiesznie zjechał w okolice kolanka i poprosił o kolejną uczestniczkę. Paweł wyznaczył Darię, która tak jak moja żona, pewnym krokiem pomaszerowała w stronę męża na swoich wysokich szpilkach. Gdy znalazła się blisko, postawiła swoją nóżkę na udzie Grześka, a ten wykonał identyczne ruchy jak przy Judycie. Ponownie pomasował dokładnie całą nogę, zatrzymując się dopiero przy materiale majtek. Kolejną wytyczoną osobą była Aneta. Znów seksowna noga przyodziana w wyzywający but na obcasie znalazła się na udzie naszego kolegi. Grzesiek rozpoczął swoją wędrówkę dłonią, podjeżdżając coraz to wyżej po udzie gospodyni. W końcu zaczął podwijać jej niezbyt długą sukienkę, pokazując nam jej całe, długie, opalone nogi. Tak jak poprzednio nie zatrzymywał się i brnął dalej. Nagle jego ręka zawędrowała na tyle wysoko, że zobaczyliśmy wszyscy wygoloną i mokrą od soczków cipkę Anety. Nie miała na sobie majtek! Grzesiek pod dłonią wyczuł, że mija już biodra więc przesunął ją w stronę brzucha i znalazł się na wzgórku łonowym żony Pawła. Dopiero wtedy załapał, że kobieta nie ma bielizny i szybko zabrał swoją dłoń, przy gromkich śmiechach od całego towarzystwa.

poniedziałek, 11 maja 2015

Zgadnij kotku…! Cz. 2

Druga część opowiadanka już jest! 


Gdy Michał z Moniką wrócili, została wyznaczona kolejna osoba do odgadywania. Wybór padł na Darię, która z radością powędrowała na krzesełko. Tradycyjnie już zasłoniliśmy jej oczy i stanęliśmy w czwórkę, patrząc na Pawła z uczuciem lekkiego podniecenia. Czekaliśmy niecierpliwie co tym razem będziemy musieli dać sobie wymacać przez kolejną kobietę.
-To co, idziemy po bandzie? – zapytał Paweł i nie czekając na odpowiedź dodał – proponuję tym razem pośladki!
-Mm zgadzam się! – odpowiedziała mu Daria, a dziewczyny wtórowały jej słowom głośnymi gwizdami  i śmiechem
-Spoko, może być – powiedziałem i uśmiechnąłem się w stronę pozostałych dwóch kolegów
-Dla mnie też, w końcu to moja żona
-No to i ja – na końcu zgodził się Michał
Znów nasze spodnie powędrowały w dół.
-Koszule też wam będą przeszkadzać – powiedziała moja żona – o bokserkach już nie wspomnę
-Dobra, dobra, bokserki będziemy uchylać już przy Darii – odpowiedziałem jej – ale koszule faktycznie mogą przeszkadzać
Ściągnęliśmy więc koszule i zostając w samych bokserkach zaczęliśmy podchodzić do siedzącej na krześle uczestniczki zabawy. Judyta podprowadziła pierwszego z nas – Michała, który uchylił w dół swoje bokserki, nie pokazując jednak nic, a nic z przodu. Moja żona nakierowała dłonie Darii na męskie pośladki  i wszyscy zaczęliśmy oglądać, jak sprawne kobiece dłonie masują tą niezbyt pochlebną część ciała. Robiła to naprawdę z nieukrywanym zapałem, ugniatała je, dotykała, obejmowała, palcem przejeżdżała po rowku. Widać było, że sprawia jej to przyjemność, tak samo jak Michałowi, ale nie mogło to trwać wiecznie, więc po kilku seksownych ruchach Daria zabrała dłonie z pośladków kolegi i czekała na następnego kandydata. Judyta, która cały czas nie wiadomo dlaczego prowadziła zabawę, tym razem jako drugiego wybrała Grzegorza. Podprowadziła go pod krzesło i ujrzeliśmy dokładnie tą samą scenę co wcześniej z Michałem. Raczej po Darii nie było widać, by rozpoznała męża, bo nie pozwalała sobie na nic więcej niż wcześniej, ani jej mina nie zdradzała by wiedziała kogo maca. Po chwili zabrała dłonie i poprosiła o kolejnego z nas.

czwartek, 7 maja 2015

Zgadnij kotku…!

Kolejna nowa seria na moim blogu! Świeżutko, dzisiaj skończyłem pierwszą część. Mam nadzieję, że wam się podoba! :)


-Kochanie pośpiesz się! – ponagliłem po raz kolejny swoją żonę, która zbierała się od dobrych kilkudziesięciu minut do wyjścia na imprezę
-Już, już, co się tak pieklisz!
-Przecież wiesz, że impreza startuje o 18, tymczasem o 17:50 jesteśmy jeszcze w domu
-Już wychodzimy – usłyszałem z ust żony i zobaczyłem jak wychodzi z pokoju
Ubrana była w piękną, dosyć krótką, zieloną sukienkę z dużym dekoltem, do tego oczywiście pończoszki i szpilki. Jak zawsze z gracją i seksownie, to w niej uwielbiałem. Mimo trzydziestki na karku, ciągle widziałem w niej cudowną kobietę. Jej kształty są dla mnie tak bardzo pociągające, wysoka, mierzyła ponad 170cm, do tego brunetka – takie uwielbiałem najbardziej. Szczupła, praktycznie ciężko było znaleźć gdzieś na jej ciele tłuszczyk, a mimo tego biust i pośladki nie były płaskie, wręcz przeciwnie, było za co złapać i czym się pobawić. Judyta stanęła przede mną i nieśpiesznie obróciła się, prezentując swój strój.
-No i jak Romeo, ładną masz dzisiaj Julię? – zapytała
-Owszem, owszem, bardzo ładną!
-To super, ale teraz już naprawdę wychodzimy – rzuciła żona i ruszyła w stronę drzwi
Odprowadziłem wzrokiem jej zgrabny tyłeczek i po chwili podziwiania jej stroju ruszyłem za nią. Dziś akurat spodziewałem się takiego wyglądu żony, choć na co dzień nie ubierała się bardzo wyzywająco. Jednak wychodziliśmy do znajomych na imieniny, a tam imprezy zawsze były bardzo ale to bardzo luźne. Alkoholu było dużo, a zabawa bywała naprawdę ciekawa. Liczyliśmy, że i dzisiaj wrócimy w fantastycznych nastrojach po udanym wieczorze. Wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy do domu naszych znajomych.

poniedziałek, 4 maja 2015

Fantazyjnie – myjnia w stylu amerykańskim cz. 2 - ostatnia.

Krótkie dokończenie historii naszych bohaterów od myjni :D


Tydzień później wraz z żoną ponownie wracając z zakupów postanowiliśmy zahaczyć o myjnię. Tak naprawdę to był nasz główny cel wycieczki, no ale zakupy też są przecież potrzebne. Gdy skręciłem na podjazd myjni, emocje kłębiły się w nas ze zdwojoną siłą. Zarówno ja, jak i żona, przeżywaliśmy podniecenie, ciekawość i ekscytację na nadchodzące chwile. Magda, siedząc w sukience, wierciła się na fotelu pasażera, a ja po zaparkowaniu auta przed jedną z bram, czekałem niecierpliwie na naszego znajomego mężczyznę.
-Co my w ogóle robimy – powiedziała nagle żona – jesteśmy jacyś poprani! W tym wieku takich zabaw nam się zachciewa!
-A kiedy jak nie teraz? – zapytałem – właśnie w takim wieku najlepiej, wszystko nam wolno, nie mamy się czego wstydzić
-No może i tak, ale aż się rumienie na samą myśl o tym, co my właściwie robimy
-Ehh, bez przesady – uśmiechnąłem się – dzięki temu nasze życie seksualne odżyło, nie psujmy tego
-Masz rację – podsumowała żona

sobota, 2 maja 2015

Fantazyjnie – myjnia w stylu amerykańskim

Nowe i mam nadzieję ciekawe opowiadanko, tym razem mojego autorstwa. Jeśli chodzi o kontynuację opowiadania Rielle, to czekam, aż znajdzie czas by go napisać i podesłać, ale nie martwcie się, coś jeszcze będzie! Tymczasem, powróćmy na chwilę do mojej twórczości, w takim innym nieco, fantazyjnym, wydaniu - Incognito


Wszystko zaczęło się od tego, że w upalny, letni dzień, jechaliśmy z żoną samochodem, wracając z zakupów. Była to sobota, a my jak zawsze w sobotę jeździliśmy na duże zakupy do podmiejskiego marketu. Byliśmy małżeństwem po pięćdziesiątce, więc nasze życie było bardzo poukładane i monotonne. Jadąc skręciłem w kolejną uliczkę, którą chciałem skrócić dłużącą się drogę do domu i zobaczyłem napis „Myjnia ręczna”.
-Zobacz kochanie, w dzisiejszym świecie automatów, myjni bezdotykowych i innych tego typu bajerów, ktoś ma jeszcze myjnie ręczną – wskazałem na znak, pokazując go żonie
-Rzeczywiście, ale numer – odpowiedziała Magda – może tam zajedziemy?
-Teoretycznie mamy brudny samochód – zastanowiłem się – ale znając życie będzie tam co najmniej 5x drożej niż na automacie
-Ale damy zarobić swoim, a nie jakimś koncernom – nie dawała za wygraną żona
-No dobra, skoro chcesz – zawróciłem i skręciłem na podjazd, gdzie znajdowała się myjnia
Na pierwszy rzut oka obiekt wydawał się dokładnie jak każdy inny. Nie było w nim nic nadzwyczajnego, kilka bram garażowych, spory, wyasfaltowany podjazd, kilka rozrzuconych węży, wiader i gąbek. Ustawiłem się przed jedną z bram i szukałem wzrokiem gdzie znajduje się jakieś biuro, lub ktokolwiek, kto zechce ze mną ustalić zakres prac i pobrać opłatę. Po chwili zobaczyłem młodego mężczyznę, zmierzającego do nas z uśmiechem na twarzy. Wysiadłem z samochodu i poczekałem na niego.
-Witam serdecznie w naszej myjni! – przywitał mnie chłopak – co chciałby pan u nas dostać? Klasyczne mycie samochodu czy coś więcej?
-Klasyczne mycie – odpowiedziałem – ale mam nadzieję, nie będzie zbyt drogie?
-Obawiam się, że jest. Dzisiaj mycie kosztuje 50 zł.
-Ile? – szczerze się zdziwiłem

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Nowi sąsiedzi cz. 2

Rielle się rozkręca! Druga część jej opowiadania, niestety tym razem bez jej fotek (skończyły się..), mam jednak nadzieję, że za niedługo Rielle uraczy nas kolejną porcją swoich seksownych zdjęć, a może ktoś inny również ma ochotę na pokazanie swojego ciała na moim blogu? Jeśli tak to piszcie na maila, podanego po prawej stronie, a tymczasem, druga część opowiadania mojej najwierniejszej czytelniczki :)


Radek nie przestał mnie dotykać i patrzył na mnie swoimi niebieskimi oczami tak przenikliwie jakby wszystko o mnie wiedział, aż przeszły mnie ciarki. Ciekawe czy się domyśla, że od kilku dni mam zboczone myśli, że w mojej głowie dzieją się historie rodem z porno?
Cała sparaliżowana jego dotykiem siedziałam tak po turecku na łóżku i czekałam na kolejne jego kroki. Zahipnotyzował mnie swoim wzrokiem i znów naszła mnie ogromna ochota pieprzenia się z nim. W końcu jego dłonie powędrowały w dół, i poczułam jak jego palce powoli, delikatnie i ze świetnym wyczuciem sprawiają że zaczynam cicho mruczeć i opadać na łoże.
-Ala. Zróbmy to bez gumki, proszę…
-Ooo tak, rób co chcesz jest taaak cudownie – zupełnie nie zrozumiawszy co do mnie mówi, tylko przytaknęłam
Zadowolony ze zgody Radek od razu przystąpił do akcji i chwilę później poczułam jak przywiera do mnie całym ciałem, a jego dość gruby ale niezbyt długi penis wchodzi we mnie. Jęknęłam głośniej i znów było jak w niebie. Pieścił mnie, dotykał i bawił się mną jak najwspanialszą kochanką. Zagłębiał się mocno w moje ciało, dając mi nieziemskie doznania przez cały czas trwania stosunku. Byliśmy połączeni ze sobą jak w ekstazie, nie kontaktowaliśmy nic, co działo się poza łóżkiem. Liczyło się tylko to, co było w tej chwili – czyli cudowny seks!
Kochaliśmy się jeszcze kilkanaście minut dopóki Radek nie zakończył na moich piersiach. Jego gęsty biały płyn okalał moje okrągłe piersi tak doskonale, że zaczęłam palcami krążyć w jego spermie, a na koniec soczyście oblizałam palce. Radek nie mógł posiąść się z dumy.
-Alicja…zrobiłaś to pierwszy raz, spróbowałaś mojej spermy! – z uśmiechem na twarzy powiedział mój mąż
-Taaaak i muszę powiedzieć, że nie było tak źle, twoja sperma ma ciekawy smak i na pewno nie był to pierwszy i ostatni raz kochanie
Wypowiadając do zdanie, zadowolona z siebie wstałam i założyłam bordowy satynowy szlafrok z koronkowymi wstawkami. Radek jeszcze chwilę leżał zapewne podziwiając moje kształty, które nawiasem mówiąc były niezwykle kobiecie. Mianowicie przy wzroście ok 170 cm ważyłam 60kg, co daje cudownie zaokrąglone ciało, przy dosyć szczuplej sylwetce.

środa, 22 kwietnia 2015

Nowi sąsiedzi + zdjęcia od Rielle!

Witam, tym razem nietypowo. Otóż dostałem prezent od Rielle, mianowicie jej opowiadanie, które miałem lekko "podrasować" i wstawić na bloga. Czytając je jednak, stwierdziłem, że nie wiele tu trzeba poprawiać, zmieniłem jedynie kilka słów, poprawiłem błędy i w całości jej opowiadanie wstawiam do poczytania dla was! Jednak Rielle ostrzegła, że jest to raczej jednorazowe opowiadanko, będzie być może kilka części, ale tylko ta seria i raczej nic więcej. Dodatkowo zamieszczam oczywiście jej zdjęcia* 

Ale tak sobie myślę, że jak ją ładnie poprosimy, to może napisze coś więcej? Jak wam się wydaje? - incognito :)


Pod blok podjechał sportowy samochód, a tuż za nim duży dostawczak z napisem „PRZEPROWADZKI”. Z szybkiego auta wysiadł przystojny mężczyzna około trzydziestki i niska bardzo ładna szatynka wyglądająca na góra 28 lat. Mężczyzna pokazał coś rękoma kierowcy dostawczaka i wszyscy razem zaczęli wnosić wielkie pudła do naszej klatki…
Jak to jest, że od razu wydali mi się sympatyczni, skoro zobaczyłam ich z wysokości trzeciego piętra?
Za chwilę usłyszałam rozmowy na klatce schodowej i przekręcanie zamka do drzwi tuż obok naszych.
-Kochanie mamy sąsiadów! –zawołałam podekscytowana do męża
-W końcu może ktoś normalny wprowadzi się obok, a nie ciągle starsze umierające panie…
-Nie mów tak, w czym ci przeszkadzały??
-Na przykład w tym, że każda z nich siedziała ze szklanką przy ścianie szczególnie wtedy gdy się albo kłóciliśmy albo kochaliśmy…
Przyznałam mu rację, bo faktycznie tak było. Usiadłam wygodnie obok męża na kanapie i wpatrywałam się bezsensownie w telewizor. Od rana miałam ochotę na seks, więc skrywałam dla niego małą niespodziankę, a jak do tej pory on nawet się nie zainteresował. W końcu postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. W mojej głowie znalazły się zbereźne myśli, w których wołałam mojego męża, aby podszedł i zobaczył co kryję, pod tą seksowną letnią sukienką. Dyskretnie dałam nóżką znak mężowi, żeby zaczął mnie dotykać i to zadziałało!
Nagle Radek, jakby wyczytał moje myśli,  podszedł do mnie i bardzo namiętnie pocałował mnie w szyję, potem w usta, a jego ręce powędrowały pod sukienkę. Poddałam się w minutę. W moim mężu było coś tak magnetycznego, że gdy tylko przeczesałam jego gęste kruczoczarne włosy palcami i wyczułam dłońmi napięte mięśnie pleców, już uginały się pode mną kolana, a pulsowanie między udami nie dawało za wygraną.

sobota, 18 kwietnia 2015

"Tajemnicza paczka cz. 6-ostatnia" + zdjęcia od Rielle!

Przepraszam, że tak długo nic nie wstawiałem, ale plany zawodowe nie pozwoliły mi na to.
Poniżej umieszczam ostatnią część opowiadania "Tajemnicza paczka" okraszone oczywiście zdjęciami* od Rielle.



Po kilku chwilach oczekiwania w drzwiach pojawił się Tomek. Szerokim uśmiechem przywitał oczekującą na niego parę. Monika była już bardzo zniecierpliwiona, czekała w podnieceniu na dalszy rozwój wydarzeń, kontrolowanych przez ich przyjaciela. Kamil siedział obok swojej żony i masował delikatnie paluszkami jej wymęczoną już lekko muszelkę.
-Bawimy się dalej? – zapytał Tomek, patrząc prosto w oczy Monice
-Jasne – odpowiedziała kobieta – już nie mogę się doczekać na dalsze doznania!
-Tak też myślałem suczko – ucieszył się mężczyzna – to postaw mój sprzęt swoimi pięknymi ustami
To mówiąc podszedł do cały czas siedzącej nago Moniki i przystawił swojego sflaczałego penisa pod jej twarz. Kobieta nie czekając ani chwili zabrała się do robienia swojemu kochankowi dobrze. Starała się naprawdę mocno, bo wiedziała, że im szybciej postawi jego męskość, tym szybciej będą się kochać. Lizała więc i ssała na przemian penisa i jajeczka, bawiła się nimi i pomagała sobie rączkami, a do tego mruczała seksownie zadowalając kolegę męża.

czwartek, 9 kwietnia 2015

"Tajemnicza paczka cz. 5" + zdjęcia od Rielle!

Kolejna część opowiadania o Monice i Kamilu, oczywiście wzbogacona zdjęciami* od Rielle. Dodatkowo chciałbym poinformować, że dla fanów ciała mojej blogowej modelki, powstała podstrona, na której będę w jednym poście umieszczał wszystkie zdjęcia Rielle, jakie umieszczone są na blogu. Aby wejść na tą podstronę, wystarczy kliknąć na obrazek po prawej stronie "ZDJECIA RIELLE" lub bezpośrednio w ten link: http://ero-sfera.blogspot.com/p/zdjecia-od-rielle.html

A teraz już opowiadanko, mam nadzieję, że dalej będzie się wam tak podobać :) - Incognito. 

Monika czuła się wreszcie wolna i szczęśliwa. Pierwszy raz odkąd poślubiła Kamila dotykała i ssała innego penisa. Pierwszy raz posunęła się dalej niż flirt. Czuła jak z jej muszelki soki dosłownie cieknął aż na uda. Wypięła swoją pupę w stronę Tomka, nie odrywając się ani na chwilę od ust męża. Łączył ich teraz inny niż zawsze pocałunek. Pocałunek połączony z zazdrością, podnieceniem i zaspokojonym pragnieniem, a do tego wzbogacony smakiem spermy Tomka. Kamil wydawał się nie odczuwać tego smaku, albo wyczuwając go, nie miał nic przeciwko niemu. Monika czuła, że ten wieczór może potoczyć się bardzo, ale to bardzo interesująco. Oderwała się wreszcie od ust małżonka i zaczęła dobierać się do jego rozporka. Szybko uwolniła mokrą już męskość Kamila , po czym zabrała się do robienia loda tym razem penisowi z jej małżeństwa. Tomek odetchnął głęboko po przebytym niedawno orgazmie i patrzył na zachęcająco wypiętą w jego stronę pupę Moniki. Jej stringi były tak wspaniale skrojone, by to co najważniejsze – czyli jej gorąca i mokra już cipka – były całe czas dostępne, bez ich zdejmowania. Nie mógł dłużej się opanować widząc taki widok, więc pochylił się w stronę ponętnej blondynki i pocałunkami przywitał się z jej pośladkami. Monika drgnęła delikatnie, czując na ciele dotyk drugiego mężczyzny. Wiedziała już, że nie ma odwrotu. Za chwilę spełni się jej fantazja i podda się pieszczotom dwóch mężczyzn. Włożyła sobie jeszcze głębiej w usta penisa męża i pieściła jego męskość bardzo starannie. Czuła każdy pocałunek składany przez siedzącego obok kolegę, zgadywała, że jego ruchy nie są przypadkowe, bo niby powoli i niewinne, ale nieuchronnie, całusy zbliżały się do jej skarbu. Monika poruszała nerwowo pupą, chcąc jak najszybciej poczuć usta kolegi na swoim łonie. W końcu nadszedł ten moment, język Tomka znalazł się na wilgotnej i spragnionej pieszczot cipce ponętnej blondynki, a ta momentalnie oszalała z podniecenia.

środa, 8 kwietnia 2015

"Tajemnicza paczka cz. 4" + zdjęcia od Rielle!

Pierwszy raz w historii bloga liczba odwiedzin w ciągu jednego dnia przekroczyła dwa tysiące! Z tej okazji macie ode mnie dość szybko kolejną część opowiadanka - ot taka nagroda! Oczywiście pojawiają się też kolejne zdjęcia* od Rielle!


Monika weszła pod prysznic i poczuła przyjemną ulgę po całym dniu ciężkiej pracy. Uwielbiała ten moment, gdy przyjemna, ciepła woda lała się po jej ciele, dając odprężenie wszystkim częściom jej ciała. Nabrała trochę żelu pod prysznic i rozmasowała swoje obolałe od stanika piersi. Od razu poczuła się lepiej, gdy jej dłonie wykonały kilka okrężnych, uciskających ruchów na obu cycuszkach. Oblała je ciepłą wodą i nieśpiesznie zabrała się za mycie reszty ciała. Szczególnie długo myła swoje stopy, masując je przy tym i kojąc ból po całodniowym noszeniu obcasów. Kiedy w końcu skończyła prysznic, zarzuciła na siebie ręcznik i pomaszerowała do sypialni. Wychodząc z łazienki usłyszała głos męża, a za chwilę śmiech dwóch mężczyzn, dobiegający z salonu. Ruszyła więc w tamtą stronę, zapominając zupełnie, że jest jedynie owinięta ręcznikiem. Otworzyła drzwi i wkroczyła do pokoju, w którym na kanapie siedziało dwóch mężczyzn. Kamil oraz jego przyjaciel z pracy Tomek.
-O hej, skończyłaś już prysznic – przywitał ją mąż
-Jak widać – z grymasem odpowiedziała mu żona – Witaj Tomku, cóż to za niespodziewana wizyta?
-A tak się złożyło, chcieliśmy oblać nowy, duży kontrakt który wynegocjowaliśmy dla firmy – z szerokim uśmiechem odpowiedział mężczyzna – a tak w ogóle, ślicznie wyglądasz – dodał
Monika widząc głupkowaty uśmiech Tomka oraz wygłodniałe spojrzenia i jego i męża, dopiero zdała sobie sprawę, że jest tylko w ręczniku. Zawstydziła się nie co.

wtorek, 7 kwietnia 2015

"Tajemnicza paczka cz. 3" + zdjęcia od Rielle!

Kolejna część opowiadania, ponownie ubarwiona zdjęciami* od Rielle!


-Stary, idzie coraz lepiej – powiedział podekscytowany Kamil do kolegi z pracy – jeszcze niedawno seks był dla niej taki mdły, bez wyrazu, a teraz? Kochamy się jak szaleni, przy użyciu coraz większej ilości zabawek
-Mówiłem, że ten pomysł z paczką wypali – uśmiechnął się Tomek – a w drugą co włożyłeś?
-Długie, gumowe dildo, do tego dość ostrą bieliznę erotyczną i wysokie szpilki
-No niezła paczka – pochwalił kolegę mężczyzna – a nie dziwi się skąd one się biorą?
-Coś ty, powiedziałem tak jak radziłeś, że pewnie jakieś małolaty się bawią i zamawiają dla niej prezenty, w końcu jest tak seksowna, że może się podobać, no i łyknęła to. Stary, ale mniejsza z tym, jakie te paczki dały efekty, to jest ważne! – ekscytował się Kamil – wczoraj gdy się kochaliśmy, Monika miała w swojej dupci ten mały wibrator na baterie, ja posuwałem ją w cipkę, a w ustach oblizywała dildo, którym wcześniej się zabawiała gdy robiła mi loda!
-To teraz czas na kolejny krok – wytłumaczył przyjacielowi Tomek – gdy będziecie uprawiać taki ostry seks, zapytaj, czy nie lepiej byłoby zamiast tych zabawek mieć drugiego prawdziwego penisa
-Ee, myślisz, że już się na to zgodzi? – nagle Kamil jakby stracił entuzjazm
-No moja żona właśnie wtedy się zgodziła
-Tobie to dobrze, wszystko już macie jasne, twoja żona podziela twoje pragnienia i dobrze się czujecie w większym gronie, a ja nadal się boję, czy moja Monika się w tym odnajdzie
-Oj uwierz, po tym co mi tu opowiadasz, odnajdzie się bardziej niż moja żona
-Tak myślisz? – zapytał z nadzieją Kamil
-Jestem tego pewny! – zaśmiał się Tomek i wrócił do swojej pracy
Kamil już w głowie układał kolejne etapy planu. Może faktycznie czas wspomnieć o innym penisie podczas seksu. Nagle zdał sobie sprawę, że tak się pochłonął w realizowanie fantazji o seksie grupowym z żoną, że nawet nie pomyślał skąd miałby wziąć tego dodatkowego faceta do łóżka.
[…]

niedziela, 5 kwietnia 2015

"Tajemnicza paczka cz. 2" + zdjęcia od Rielle!

Dziękuję za miłe komentarze pod pierwszą częścią opowiadania, jednak szkoda, że pojawiły się tylko dwa. Teraz mam nadzieję, że będzie ich więcej, bo Rielle była lekko zasmucona i pisała mi, że chyba nie za bardzo się spodobała, patrząc na to, że statystycznie tylko co dwusetny czytający zostawił komentarz. Dodajcie jej trochę wiary w siebie! - Incognito.


Po kilku dniach nikt nie pamiętał już o tajemniczej przesyłce, która tak nagle i niespodziewanie pojawiła się w mieszkaniu Moniki i Kamila. Choć nikt, to może zbyt dużo powiedziane. Ponętna blondynka dzięki paczce odkryła nowy rodzaj seksu, dotąd jej nieznany. Była to masturbacja z użyciem swojego nowego wibratora. Nie wiedziała kto jej go sprezentował, ale nie przeszkadzało jej to, by z niego korzystać, kiedy naszła ją ochota. A odkąd go miała, nachodziła ją często. Praktycznie nie było dnia, by nie zrobiła tego w samotności, bez wiedzy męża. Spędzała dużo czasu sama w domu, bo choć pracowała, to jej praca polegała głównie na utrzymywaniu kontaktów biznesowych z klientami i robieniu różnych statystyk i analiz na komputerze. Monika ograniczała się więc do obiadów na mieście ze swoimi chlebodawcami, a resztę zadań wykonywała w miarę możliwości w domu. Od niecałego tygodnia miała jednak z tym małe problemy.

sobota, 4 kwietnia 2015

"Tajemnicza paczka" + zdjęcia od Rielle!

Witam was serdecznie!
Ruszamy dzisiaj z całkiem nową, inną niż dotychczas serią. Co się zmieni? Otóż zdjęcia*, które pojawią się w tej serii pochodzą od mojej czytelniczki, która postanowiła ukryć się pod nickiem: Rielle. Podała mi też tytuł opowiadania, do którego sam miałem jakoś wkomponować fajną treść i mam nadzieję, że się udało. Na jej prośbę, aby mogła być pewna swojej anonimowości, przerobiłem jej zdjęcia na bardziej artystyczne, ale mam nadzieję, że będą się wam podobać. Prosiłbym czytających o miłe komentarze, tym razem nie chodzi mi o komentarze w stosunku mojego opowiadania (choć też mi na nich zależy!), ale głównie dla pierwszej śmiałej kobiety, która pomogła mi w tworzeniu tego bloga. Dajcie jej trochę satysfakcji, doceńcie odwagę i jej piękne ciało! Liczę na was, że mnie nie zawiedziecie! 


A teraz już opowiadanko, które pierwszy raz zacząłem pisać od tytułu: "Tajemnicza paczka".


Uśmiechnięty od ucha do ucha listonosz zapukał do drzwi mieszkania numer 53. W drzwiach pojawiła się piękna blondynka, o mocnych rysach twarzy, gdzieś w okolicach trzydziestki.
-Dzień dobry Pani Moniko, paczka dla Pani – powiedział wręczając jej spore pudełko
-Ale ja nic nie zamawiałam – ze zdziwionym głosem odpowiedziała blondynka – to pewnie jakaś pomyłka
-Żadna pomyłka, numer bloku i mieszkania się zgadza, dane też, to musi być dla Pani, proszę tu pokwitować
-Skoro tak, pan da tą kartkę – zgodziła się na przyjęcie paczki Monika, choć nie mogła sobie skojarzyć skąd pojawiła się ta paczka. Może to jakaś niespodzianka? Od męża? Nie, na pewno nie, jego nie było stać na takie gesty. Od razu odpowiedziała sobie na własne myśli. Pokwitowała i wróciła do mieszkania.
Dopiero teraz zdała sobie sprawę jak śmiesznie musiała wyglądać tak ubrana. Przecież dzwonek zadzwonił gdy akurat się ubierała, a ona bez namysłu otworzyła drzwi, w lekko prześwitującej koszuli nocnej, pod którą nie było stanika i w spódnicy, którą już zdążyła założyć. Pomyślała, że może i wyglądała śmiesznie, ale przy tym bardzo seksownie, z takim subtelnie prześwitującym biustem. Wróciła do pokoju, odłożyła odebrany pakunek na bok i dokończyła ubieranie. Pozbyła się koszuli nocnej, założyła czarny stanik, na to czarną bluzkę z dekoltem. Miała dzisiaj ważne spotkanie i nie chciała wyglądać byle jak. Gdy podziwiała efekt w lustrze, zobaczyła w nim stojącą pod ścianą paczkę. Znów zaczęła snuć pomysły kto mógł ją przysłać. A może to jednak mąż, coś zamówił w tajemnicy dla siebie? Chociaż nie, to głupie, przecież przesyłka jest dla mnie. Dziwne… Trzeba sprawdzić, co jest w środku i wszystko się wyjaśni – zdecydowała.

czwartek, 2 kwietnia 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 10 - ostatnia

Każde opowiadanie kiedyś musi mieć swój koniec, nie inaczej jest i tym razem. 10 części, najwięcej jak do tej pory, a mimo wszystko każda z części miała duże zainteresowanie, bardzo wam dziękuję! Bardzo się cieszę, że wpasowałem się w wasze gusta tą serią. Wiele przyjemności sprawiło mi pisanie tej sagi jak i czytanie waszych pozytywnych komentarzy. Jeszcze raz wielkie dzięki i zapraszam do przeczytania tej ostatniej, mam nadzieję najlepszej części! :)

Najpierw pojawiły się niepewne spojrzenia naszych nowych znajomych, ale dosłownie po kilku sekundach Justyna odzyskała pewność siebie i o dziwo to Ona, jako pierwsza, usiadła i chciała zmienić miejsce. Karolina oczywiście nie mogła zostać w tyle i szybkim ruchem podniosła się z pozycji leżącej. Wymieniły się miejscami między sobą, uśmiechając się niewinnie. Położyły się ponownie na kocu i opaliliśmy się teraz w nieco zmienionej kolejności. Ja leżałem obok Justyny, a moja żona między Adamem, a jego żoną. Byłem lekko zawiedziony, że ta zamiana nie przyniosła nic więcej, ale już po chwili stało się to, czego pragnąłem. Poczułem rękę Justyny, wędrującą nieśmiało po moim ciele w okolice krocza. Gładziła mój brzuch, masowała i subtelnie przemieszczała się w dół. Chwilę później jej ręka już spoczywała no moim penisie, który stał na baczność. Jej niewielka, delikatna dłoń zapoznała się z moim sprzętem. Najpierw pomału pogładziła go od czubka do samego spodu, przemieściła się na jądra i tam pobawiła się chwilkę, po czym znów wróciła na mojego przyjaciela. Poczułem, jak naciąga skórę, pozwalając uwolnić się mojemu żołędziowi. Odwróciłem głowę i popatrzyłem na Justynę, który również spojrzała na mnie. Patrzyliśmy sobie prosto w oczy, nie kryjąc pożądania na twarzy. Zauważyłem lekki uśmiech na jej twarzy i równo z nim poczułem, jak jej ręka zaczyna robić wprawne ruchy na moim penisie. Przybliżyłem się do niej i pocałowałem ją w usta, a ona odwzajemniła pocałunek. Już po chwili lizaliśmy się bez opamiętania, wpychając sobie głęboko nasze języki. Moje dłonie od razu znalazły drogę do jej niedużych, ale pięknych piersi. Masowałem go namiętnie, czując pod rękami zupełnie inny biust, niż mojej żony. Był bardziej miękki, miał trochę inny kształt, no i był mniejszy ale wcale nie gorszy. Podobał mi się, więc postanowiłem dopaść do niego moimi ustami. Pocałowałem najpierw oba sutki, po czym zacząłem lizać jej prawą pierś, zataczając coraz mniejsze kręgi, aż doszedłem do jej brązowego, sterczącego sutka i przyssałem się do niego. Justyna również ośmielona moim zachowaniem, przyśpieszyła ruchy dłonią i zaspokajała w najlepsze mój narząd. Mocnymi, pełnymi ruchami waliła mi konia, nie zważając na to, że leżymy tutaj w czwórkę.

środa, 1 kwietnia 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 9


Kolejny dzień przywrócił nam nadzieję, że jeszcze zdążymy się opalić na tych wakacjach. Przywitało nas rano piękne, górujące słońce i lejący się przy tym żar z nieba. Żona była zachwycona, bo w końcu przyjechała się tu głównie opalać. Dlatego też po szybkim śniadanku i chwili spędzonej na zebraniu potrzebnych nam rzeczy do plażowania oraz wskoczeniu przez Karolinę w strój kąpielowy, byliśmy gotowi by ruszyć na plażę. Oczywiście chcieliśmy pójść w mało tłoczne miejsce, więc zdecydowaliśmy się na dziką plażę, którą pokazał nam Stefan. Szło się tam trochę dłużej niż na plażę miejską, ale za to spokój i intymność jakie można znaleźć tylko tam, warte były poświęcenia tych kilku minut na dłuższy spacer. Po drodze nastroje nam dopisywały, a gdy dotarliśmy na miejsce, uśmiechy rozszerzyły się jeszcze bardziej. Na plaży było tylko cztery osoby, dwie pary, jedna w naszym wieku, druga trochę młodsza. Ruszyliśmy jednak pewnym krokiem do miejsca, w którym plażowaliśmy ostatnio z naszym przyjacielem. Tak jak można się było tego spodziewać było puste i zupełnie oddzielone od reszty ludzi. W takich warunkach, nawet mi, plażowanie sprawiało przyjemność. Rozłożyliśmy nasze koce, zdjęliśmy zbędne ciuchy, zostając tylko w majtkach, a żona w stroju kąpielowym i ułożyliśmy się wygodnie.
-Natrzesz mnie? – zapytała retorycznie żona
-Oczywiście, że tak, po co pytasz? – zdziwiłem się jej pytaniem i od razu zabrałem się za smarowanie jej ciała

niedziela, 29 marca 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 8


Nim Stefan doszedł do siebie po wspaniałym orgazmie jaki oralnie zafundowała mu przed chwilą moja żona, Karolina już wstała i obeszła nasz stolik dokoła, zatrzymując się przy Sebastianie. Ten nie odrywał od niej wzroku praktycznie odkąd pojawił się w naszym towarzystwie. Teraz jednak nadeszła chwila, której nawet on zapewne nie spodziewał się tak szybko. Żona uklęknęła przed jego fotelem i zabrała się do majstrowania przy jego rozporku.
-No pokaż mi co tam kryjesz – syknęła podniecająco, a Sebastian momentalnie zaczął jej pomagać w pozbywaniu się spodni
Chwilę później chłopak siedział już bez nagi od pasa w dół, a Karolina bawiła się ręką jego penisem. Nie był może ogromny, ale porównywalny z moim, więc całkiem niezła armatka. Nasz gość siedział wygodnie rozłożony w fotelu i zachwycał się zwinnymi ruchami ręki mojej żony. Niedługo jednak trwały takie zabiegi, gdyż Karolina wolała jednak dać z siebie trochę więcej. Uniosła się delikatnie i pocałowała czubek jego mokrej już z podniecenia pały. Sebastian syknął wymownie, co w żonie wzbudziło jeszcze większe pragnienie i podniecenie, więc szybko zabrała się do robienia chłopakowi loda. Tak jak niedawno ze Stefanem, tak teraz z młodym zabawiała się oralnie na naszych oczach. Połykała jego narząd praktycznie mieszcząc go w całości, co na chłopaku robiło ogromne wrażenie. Złapał ją za głowę, ale nie dociskał, tylko chciał po prostu czuć na ręku ruchy głowy Karoliny.

sobota, 28 marca 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 7

Prawdę mówiąc, nie sądziłem, że to opowiadanie dojdzie do tylu części. Dziękuję Wam serdecznie za okazałe zainteresowanie i pozytywne komentarze! Dajecie mi niesamowitego kopa i zachętę do dalszej pracy. Myślę, że spokojnie dociągniemy tą sagę do dziesięciu części, a może i więcej! Napiszcie w komentarzu czy wam się podoba kolejna już część i jak wyobrażacie sobie dalsze części :) - Incognito


Dalsza część dnia przebiegała aż zbyt spokojnie jak na dotychczasowe, codzienne wrażenia. Nigdzie już z żoną nie wychodziliśmy, a ku mojemu zdziwieniu i wyraźnemu niezadowoleniu małżonki nie pojawił się również nasz kolega od drinków. Nie wiedzieliśmy nawet, czy był tego dnia w pracy, ale jakoś tak nastawiliśmy się już na jego wizytę, a tu nie wyszło. Jedyne, co wpłynęło choć trochę na poprawę naszych humorów zdarzyło się jednak tuż przed snem. Zadzwonił do nas Stefan i okazało się, że wraca za dwa dni do domu, także wyszedł z propozycją na wspólne plażowanie jutro w południe, a jeśli pogoda nie dopisze to na popołudniowe drinkowanie u nas w hotelu. Chciał się w ten sposób z nami pożegnać i spędzić jeszcze jeden wspaniały dzień w naszym towarzystwie. Oczywiście zgodziliśmy się, choć ja w duchu modliłem się o deszcz, gdyż wizja picia drinków już od południa była bardzo kusząca. Moje modły spełniły się w stu procentach i od rana padał mocny deszcz, a pogoda nie zachęcała ponownie by choć wystawić stopę poza zewnętrzne drzwi. Żona nie była zachwycona tą sytuacją, od rana psioczyła, że wolała się opalać, ale jak wspominałem, że przecież Stefan i tak przyjdzie do nas do hotelu, jej humor momentalnie się poprawiał.

czwartek, 26 marca 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 6

Kolejnego dnia obudziliśmy się blisko południa, a wyglądając przez okno nasze humory znacznie nam się pogorszyły. Tego dnia padało, było chłodno i pogoda nie zachęcała do wychylenia nosa z hotelu choćby na centymetr. Nie pozostawało nam więc nic innego, jak korzystać z hotelowych zasobów rozrywki, by nie zanudzić się na śmierć. Tak więc postanowiliśmy z żoną udać się na basen, żeby choć trochę poczuć się dziś wakacyjnie. Karolina wskoczyła w swój strój kąpielowy, ja założyłem moje bokserki do pływania i tak przygotowani ruszyliśmy na podbój hotelowego basenu. Jednak i tym razem miny nam zrzedły, gdy wchodząc na basen zobaczyliśmy tłumy ludzi, w tym w większości dzieci i młodzież. Widać nie tylko my nudziliśmy się dzisiaj w hotelu. Ja od razu zrezygnowałem, nie miałem najmniejszej ochoty pływać w tłoku i relaksować się w głośnych krzykach i piskach dzieciarni. Zastanawiałem się tylko, skąd tyle dzieci na basenie w tak drogim hotelu, ale jak dowiedziałem się już pod koniec wyjazdu z tego basenu mógł korzystać każdy, goście hotelu – za darmo, a ludzie z zewnątrz musieli po prostu opłacić wejściówkę. Niemniej jednak ja zrezygnowałem, ale żona postanowiła mimo wszystko zostać.
-To jak chcesz, ja idę na siłownie, może tam jest mniej osób – powiedziałem do niej, gdy podjęła decyzję, że zostaje – jak ci się znudzi to możesz tam przyjść
-Dobra – odpowiedziała i ruszyła w stronę basenu, a ja odwróciłem się na pięcie i pomaszerowałem w zupełnie przeciwnym kierunku

wtorek, 24 marca 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 5

Cieszy mnie niezmiernie rosnące zainteresowanie blogiem. Z tego co widzę, serią "Pikantny urlop nad Bałtykiem" trafiłem z pomocą Agniss w wasze gusta, bo czyta te posty bardzo duża ilość osób. Jeszcze pojawi się kilka części tego opowiadania, także możecie już sobie ostrzyć kły na kolejne przygody bohaterów. Dodatkowo w planach jest nowa seria, całkiem odmienna niż wszystkie dotychczasowe. Jaka? Tego na razie nie zdradzę, śledźcie bloga, a na pewno nie będziecie żałować! - Incognito :)

Po powrocie do hotelu Karolina od razu poszła do łazienki, zażyć relaksującej kąpieli. Ja dzisiaj nie miałem ochoty na wspólną kąpiel, więc siedziałem na tarasie i podziwiałem widoki. Analizowałem wczorajsze i dzisiejsze zdarzenia. Dziwiłem się zmianami, które zaszły w żonie na tych wakacjach, ukazała mi całkiem inną siebie, zrobiła się odważniejsza i bardziej zwariowana, nie wstydziła się pokazać swojego ciała, a nawet bawiła się obcym penisem. Ale dziwiłem się nie tylko jej zachowaniem, tak samo, a może i bardziej dziwiłem się sobą. Nie byłem o nią zazdrosny, pozwalałem jej na wszystko, a to wszystko było dla mnie bardzo podniecające. Kiedy spędzaliśmy czas ze Stefanem, a żona najpierw kokietowała z nim, a potem posunęła się dalej i zabawiała się jego penisem, ja miałem erekcję praktycznie nieprzerwanie. Czy to nie było trochę chore? – zapytałem sam siebie w myślach, ale stwierdziłem, że przecież czytałem o takich swingerskich parach, czy też o zdradzie kontrolowanej i wiedziałem, że to się zdarzało też innym mężczyznom. Nie wiedziałem jednak, że ja tak świetnie się w tym odnajdę, że spodoba mi się to tak bardzo i że moja żona również się w to wszystko tak dobrze wpasuje. Z rozmyślań wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Tak? – zapytałem otwierając drzwi
Jakież było moje zdziwienie, gdy za drzwiami zobaczyłem młodzieńca z obsługi, tego samego który wczoraj przygotowywał nam drinki, a później oglądał moją nagą żonę.
-Witam, obsługa hotelowa, czy czegoś państwu brakuje? - usłyszałem znaną mi już z wczoraj formułkę
-Dzisiaj już chyba niczego – odpowiedziałem
-Na pewno? Może zrobić Państwu drinka?
-A w sumie, możesz zrobić jakiegoś dobrego – zgodziłem się na jego propozycję – tylko dzisiaj ciut mocniejszego poprosimy
-Nie ma sprawy – odparł i podszedł do barku, szukając odpowiednich alkoholi

sobota, 21 marca 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 4

 -Ale coś za coś, jak ja spodenki, to ty stanik – odpowiedział po chwili zastanowienia Stefan
-Nie widzę przeszkód – zgodziła się bez targowania Karolina i szybkim ruchem pozbyła się górnej części swojego stroju kąpielowego
Stefan wpatrywał się jak zauroczony w jej kształtny biust. Ja razem z nim, zaskoczony łatwością, z jaką przyszło żonie zdjęcie stanika przed do wczoraj obcym mężczyzną. Karolina ciągle trzymała dłonie na naszych potężnie naprężonych już spodenkach i patrzyła, jak zachwycamy się jej ciałem.
-To co, ściągasz te spodenki czy mam się ubrać? – zapytała w końcu, nie mogąc doczekać się spełnienia drugiej części umowy zawartej ze Stefanem
-A już, już – oprzytomniał nagle i zsunął z siebie spodenki, uwalniając ogromnego, grubego penisa
Jeśli mój miał 18cm i nie należał do maluszków, to jego musiał należeć do gigantów i mierzył zapewne z 25cm. Żona zaniemówiła widząc tak wielkiego, pięknego kutasa.
-Ale duży, cudowny! – powiedziała wychodząc wreszcie z amoku
-E tam, nie gadaj, że Rafał ma mniejszego?
-No mam, niestety mam – wtrąciłem się po raz pierwszy od dłuższego czasu do rozmowy – nie mam maluszka, ale przy twoim to jednak się chowam
-Serio? To nawet nie wiedziałem, że mam ponadprzeciętny sprzęt – powiedział zadziwiony i dumny Stefan patrząc na swoje przyrodzenie – w sumie to miałem tylko jedną partnerkę przez całe życie, to i skąd mogłem wiedzieć?
-Naprawdę? Tylko twoja żona go używała? – znów zaskoczył czymś moją żonę
-Owszem, a co?
-To niesprawiedliwe, trzymać taką pałę wyłącznie dla jednej kobiety! Powinieneś się nią dzielić! – odpowiedziała i złapała go w końcu dłonią – patrz kochanie, ledwo go mogę objąć

piątek, 20 marca 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 3

Wyszliśmy z wanny kończąc kąpiel i wytarliśmy nawzajem nasze ciała. Karolina została jeszcze w łazience, a ja poszedłem do pokoju, chcąc przygotować nam jakieś drinki. Nie chciało nam się jeszcze spać, tym bardziej po tym, co przeżyliśmy w wannie. Gdy pochyliłem się przy barku i wyciągałem jakieś nieznane mi dotąd trunki usłyszałem pukanie do drzwi. Owinąłem się ręcznikiem w pasie, gdyż do tej pory byłem całkiem nagi i poszedłem otworzyć. Za drzwiami ujrzałem młodego, góra dwudziestopięcioletniego chłopaka w podobnym stroju jak pani z recepcji.
-Witam, obsługa hotelowa, czy czegoś państwu brakuje? – padło pytanie z jego ust gdy stanąłem w drzwiach
-Ni.. nie – odpowiedziałem zaskoczony, bo nigdy dotąd nie miałem styczności z taką obsługą w hotelu – chociaż może, umie pan zrobić z tego jakieś dobre drinki? – zapytałem wskazując na barek, na który zdążyłem już wyjąć kilka butelek kolorowych trunków
-Pewnie, jakie Pan tylko chce – z uśmiechem odparł chłopak i ruszył żwawym krokiem do barku – słodkie czy nie bardzo?
-Raczej niezbyt – odpowiedziałem
-A mocno czy nie?
-Średnio, bardzo mocnych nie chcę
-Się robi – uśmiechnął się ponownie chłopak i zabrał się do wlewania różnych wódek do szejkera

-Mm kochanie boska była ta kąpiel – do pokoju weszła Karolina, zupełnie naga, przecierając sobie włosy ręcznikiem
Zarówno ja jak i Pan z obsługi stanęliśmy jak wryci i patrzyliśmy na piękną nagą kobietę. Ta ciągle idąc w naszą stronę nawet nie obróciła głowy w naszym kierunku, tylko ciągle wycierała włosy, zwrócona twarzą do podłogi. Postanowiłem zareagować, choć stojący obok mnie chłopak i tak zobaczył już wszystko co chciał.

środa, 18 marca 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 2

Dotarliśmy do hotelu późnym popołudniem. Choć słońce było jeszcze dość wysoko, jak to w lecie, czuć było zbliżający się już wieczór. Jako, że były to nasze pierwsze wakacje we dwoje od x lat, wybraliśmy na ten wyjazd duży, luksusowy hotel w małym, turystycznym mieście, blisko mierzei helskiej. Zabraliśmy torby ze sobą i ruszyliśmy do recepcji, odebrać klucze do naszego apartamentu. Oczywiście musieliśmy okazać dowody osobiste, uregulować opłatę i wysłuchać wszystkich regułek recepcjonistki na temat atrakcji czy zachowania w hotelu. Tu sauna, tam basen, tam leżaki, a tam w razie potrzeby pralnia... bla bla bla. Na koniec jej monologu zrobiło się jednak ciekawie.
-Kończąc wśród naszych atrakcji znajduje się jeszcze mini klub dla gości, w którym jest bar z drinkami, parkiet do tańczenia i nasze hostessy, które umilają wieczory naszym gościom
-Hostessy? Czyli co, kelnerki? - zapytała moja żona
-Nie koniecznie, to takie Panie do zabawiania, z resztą jeśli się Państwo wybierzecie do klubu to zobaczycie. Klub jest otwarty codziennie od 19 także możecie Państwo tam zajrzeć kiedy tylko chcecie - wyjaśniła nam Pani z recepcji - i to chyba tyle, co miałam Państwu do przekazania. Są jakieś pytania?
-Nie, nie, już wszystko wiemy - odpowiedziałem i zabrałem kartę do naszego pokoju, złapałem za torby i ruszyliśmy wraz z żoną do naszego pokoju.

poniedziałek, 16 marca 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem

Witam! Długo nie było nic nowego, niestety czas nie jest moim sprzymierzeńcem ostatnio :(
Ruszam jednak z nową serią, której pomysłodawcą była uczestniczka konkursu!
- Agniss - bo o niej mowa, jest zwyciężczynią pierwszego konkursu na tym blogu, więc jej pomysł wykorzystuję i obrabiam jako pierwszy.  

Jeśli też ktoś przegapił, ruszyła podstrona bloga, na której wstawiam wasze pomysły bądź całe opowiadania! Tu macie bezpośredni link: http://ero-sferaczytelnicy.blogspot.com/
Ostatnio jeden z czytelników przesłał mi pomysł na opowiadanie na mojego maila, więc zobaczcie co też wymyślił klik. Może dodacie coś od siebie? W komentarzu czy też mailu, podpiszcie swoim nickiem, a znajdzie się to w osobnym poście na tej stronie! Możecie być tego pewni! Keep going! :)

A teraz już czas na opowiadanko, koniecznie napiszcie w komentarzu, czy wam się podoba!

Urlop. O tym marzy praktycznie każdy pracujący człowiek na ziemi. Nie byłem w tym odosobniony i z utęsknieniem wyczekiwałem swoich dwóch tygodni odpoczynku. Moja nagroda miała nadejść już dzisiaj, po skończonym dniu pracy. Nic mi dzisiaj nie mogło zepsuć humoru, gdy przed oczami miałem już tylko dwutygodniowe wakacje. Razem z żoną Karoliną planowaliśmy wyjazd nad Polskie morze i choć wiele osób odradzało nam wakacje w kraju - my byliśmy nieugięci i  zdecydowani. Tłumaczyliśmy sobie, że dla małżeństwa blisko czterdziestki nie jest ważne czy będzie 35 stopni i gorąca woda, czy „zimowe” warunki. Wręcz przeciwnie, chcieliśmy trochę spokoju. Odpocząć od dzieci, które miały zostać z mamą Karoliny, rozkochać się w sobie raz jeszcze i nacieszyć się swoją obecnością. Jadąc do domu po ciężkim dniu nie mogłem się już doczekać kiedy wyjedziemy na nasze pierwsze wakacje bez dzieci od ponad dziesięciu lat. Wchodząc do domu potknąłem się o porozrzucane po podłodze rzeczy i torby, co jednoznacznie oznaczało, że moja żona również nie mogła się już doczekać wyjazdu i przygotowywała wszystko by jutro wyjechać jak najwcześniej. Pomogłem jej trochę, by szybciej się z tym uporać i pojechaliśmy odwieźć dzieci do teściowej.

wtorek, 10 marca 2015

Zadania po zakładzie jak MŚ

Przepraszam, że musieliście czekać tak długo na to opowiadanie. Trochę zajęło mi napisanie go, ale w końcu jest! Zadania dziewczyn z opowiadania "Zakład jak mistrzostwo świata". Mam nadzieję, że wam się spodoba :)


Pięć dni. Dokładnie tyle musiałem czekać, by Ewa choć wspomniała o sytuacji z niedzieli. Pytając ją o zadania ciągle zbywała mnie, że jeszcze nie czas. Dopiero w piątek oznajmiła mi, że idziemy jutro na miasto z Anią i Tomkiem, spełnić pierwsze, a być może i drugie, zadanie. Oczywiście pytanie o to: gdzie?, jak?, i co to za zadania?, pozostawały niezauważone. Całą sobotę zastanawiałem się nad tym, szczególnie, że moja żona bardzo starannie przygotowywała się do wyjścia. Najpierw zażyła bardzo długiej kąpieli, połączonej z depilacją niemal całego ciała. Później bardzo długo układała fryzurę, jak na jakiś bal. Dobieranie bielizny też zajęło jej nad wyraz dużo czasu, ale to akurat mi nie przeszkadzało, gdyż miałem przy tym świetne widoki. W końcu stanęło na seksownym komplecie – śliczny czarny stanik zakrywał jej biust, kuse czarne stringi znalazły się powyżej jej ud, do tego również czarne pończochy z pasem. Bardzo gustownie i jeszcze bardziej seksownie. A zwieńczeniem wszystkiego okazała się krótka, prześwitująca, czarna sukienka.

piątek, 6 marca 2015

Zakład jak mistrzostwo świata cz.3 – ost.

Bardzo dziękuję za 20 tysięcy wyświetleń!! Mam nadzieję, że równie szybko doskoczymy do 40, 50 czy nawet 100 tysięcy :D

Tymczasem ostatnia część opowiadania zakład jak mistrzostwo świata:

Ewa wyszła nago z pokoju, oblana spermą i poszła po Anię. Odprężyłem się na łóżku i czekałem na ciąg dalszy pieszczot i zaspokajania. Po krótkiej chwili w drzwiach pojawiła się Ania, oczywiście w szlafroku.
-Widziałam twoje zaspokojenie na ciele Ewy, muszę przyznać całkiem nieźle sobie poradziła. Mam nadzieję, że mnie też nie zawiedziesz i oblejesz sowitą porcją spermy – to mówiąc podeszła na skraj łóżka i zrzuciła szlafrok na podłogę. Tym razem nie miała już na sobie tej obcisłej bielizny, nie miała nawet stringów, stała przede mną kompletnie naga. Ten widok odrobinę mnie zaskoczył, ale w pozytywny sposób. Zapragnąłem znów pieścić to jej piękne ciało, ale powtrzymałem się, bo to ona miała rozdawać tutaj karty i zaspokajać mnie. Ania zobaczyła, że mój sprzęt już pomału powraca do formy, więc szybciutko wskoczyła do łóżka i dopadła go swoim językiem. Może nie była mistrzynią seksu oralnego, ale robiła loda w dość przyjemny sposób, poza tym widok jej ciała, szczególnie piersi, w takiej nachylonej pozycji wystarczył w zupełności żeby mnie dobrze pobudzić. Mimo już mocno sztywnego penisa, Ania nie przestawała pieścić mnie ustami. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że przecież obiecała nie uprawiać ze mną seksu. Oddałem się więc jej pieszczotom nie czekając już na więcej. Było mi bardzo przyjemnie, Ania wyraźnie starała się jak mogła, by zrobić mi jak najlepszego loda. Wkładała sobie mojego kutasa jak najgłębiej umiała, przytrzymując i obciągając go od czasu do czasu przy tym ręką. Nie można odmówić jej chęci i tego, że ją też wyraźnie ta sytuacja podnieciła. Nie przestając pieścić mojej pałki, obróciła się na łóżku w pozycję 69 i subtelnym ruchem pośladków zaprosiła do współpracy.