niedziela, 15 maja 2016

Niewinny pokerek cz. 6 - ostatnia

Trochę długo zeszło, ale w końcu jest. Ostatnia część przygód bohaterów niewinnego pokerka. Być może jeszcze kiedyś wrócę do tej historii w jakiejś innej serii, ale na razie "Niewinny pokerek" dobiega końca. Miłego czytania - Incognito :) 


Poszedłem do salonu i usiadłem na kanapie. Ciężko było mi zebrać myśli, ciężko w ogóle było mi oddychać po tym wszystkim. Byłem wściekły, zazdrosny i maksymalnie upokorzony. Te emocje skutecznie zdusiły we mnie całe wcześniejsze podniecenie. Nie wiem dlaczego tak się poczułem. Przecież gdzieś w podświadomości pragnąłem takich zabaw, ale gdy doszło do realnego zbliżenia mojej Ewy z obcymi mężczyznami… pękłem.
-To nie dla mnie! – wykrzyknąłem sam do siebie i nalałem sobie szklankę whisky po czym wypiłem ją do dna - za daleko, za daleko się to posunęło – mamrotałem sam do siebie
Nie chciałem już o tym myśleć. O tym co się stało i w sumie dzieje nadal w naszej sypialni. Odpychałem te myśli, chcąc jak najdłużej trwać w stanie agonii myślowej. Czasem lepiej jest nie myśleć, niż myśleć za dużo. Włączyłem telewizor i skupiłem myśli na programie, który odpalił się przed moimi oczami na losowo trafionym kanale. Było coś o zwierzętach. W sumie nie ważne, w tamtej chwili wszystko było lepsze od rozmyślań. Nalałem sobie drugą szklankę whisky i wyłączyłem się zupełnie.



Niestety nie na długo. Po kilku minutach usłyszałem męskie mruczenie, a już chwilę później drzwi od sypialnia się otworzyły. Pojawiła się w nich Ewa i pewnym krokiem przyszła do salonu. Miała na sobie gorset opuszczony do połowy ciała, a jej cudownie jędrne piersi były mokre od spermy moich kolegów. Resztki nasienia były też widoczne na jej kącikach ust. Jak dziwka – pomyślałem. Jej powrót nieco mnie uspokoił. Dół jej stroju był nie tknięty – co znaczyło, że się nie bzykali. To już jakiś plus, choć i tak niewielki. Żona bez skrępowania usiadła obok mnie i chwyciła mnie za rękę.
-czemu wyszedłeś? – zapytała niewinnym głosem
Kurwa – pomyślałem - gdyby nie to, że siedzi obok mnie topless, zalana spermą moich kolegów, gotów byłbym pomyśleć, że pyta mnie o coś zupełnie drobnego, mało istotnego. Jej ton głosu w ogóle nie wydawał się przejęty tym, co przed chwilą robiła. Bardziej przypominała kobietę która pyta „dlaczego przełączyłeś kanał w tv” niż to, co naprawdę, czyli dlaczego wyszedłeś gdy obciągałam obcym facetom?
-zgadnij – tylko tyle przeszło mi przez gardło
-nie chciałeś tego? Nie podobało ci się?
-a co miało mi się podobać? Że obciągałaś moim kolegom na moich oczach? Że postanowiłaś mnie zdradzić w naszej sypialni, ze mną obok? Że zachowałaś się jak dziwka przy mnie i moich kolegach z pracy? No sam się sobie dziwię, naprawdę, ale wyobraź sobie, że nie! Nie podobało mi się to!
-sam mnie zachęcałeś do odważniejszych rzeczy z Piotrem, a teraz nagle stajesz się wcieleniem cnoty? – zaatakowała mnie Ewa
Typowo – pomyślałem. Najlepszą obroną jest atak. Nie miała nic na swoje usprawiedliwienie, więc obróciła wszystko na mnie.
-do czego cię namawiałem? Do robienia loda? Do klękania przed nimi jak uległa suka? No chyba mnie z kimś pomyliłaś – nie dałem się zepchnąć do defensywa
-ohh nie bądź cyniczny
-nie jestem! To co zrobiłaś, było chore, tym bardziej, że zrobiłaś to po tym, jak powiedziałem ci, byś tego nie robiła. Rozumiem, że niektóre pary są bardziej otwarte, ale muszą być otwarte oboje, a ty zadecydowałaś sama. Za siebie, za mnie, za nas! Nie liczyłaś się z moim zdaniem tylko zrobiłaś co chciałaś. Upokorzyłaś mnie, zdradziłaś i zepchnęłaś na dalszy plan, robiąc to, na co tylko ty miałaś ochotę
Żona patrzyła na mnie i z każdą upływającą sekundą widziałem, jak jej początkowa pewność siebie gdzieś ulatuje…
-przepraszam, byłam zbyt podniecona by racjonalnie myśleć… - w końcu przyznała się do błędu Ewa – wydawało mi się, albo chciałam by mi się tak wydawało, że podoba ci się wszystko co robiliśmy, więc myślałam, że mogę pozwolić sobie na coś więcej… wybacz mi…
-nawet na to nie licz – uśmiechnąłem się kpiąco – bo takiego czegoś wybaczyć się nie da
-co to znaczy? Chcesz mnie zostawić? – zapytała Ewa z przerażeniem w oczach
-nie wiem… może… - zamyśliłem się – teraz nie jest na to czas, by o tym decydować

Popatrzyłem wymownym wzrokiem na Ewę. Wyglądała co najmniej dziwnie, siedząc z nagim, zalanym biustem i rozmawiając ze mną na tak poważne tematy. Nie wiem dlaczego, ale mimowolnie uśmiechnąłem się na ten widok. Towarzyszyło mi rzadko spotykane uczucie: jednoczesne rozbawienie i pełna złość, a wręcz, wkurwienie. Zobaczyłem jak w oczach Ewy pojawiają się łzy.
-co mogę zrobić, byś mi wybaczył? – powiedziała szlochając
W końcu normalna reakcja mojej żony – pomyślałem.
-mówiłem ci już, że szkoda czasu, nie dziś, nie teraz… Najlepiej nic już nie rób
-chcesz nas przekreślić? Przez jeden błąd?
-nie wiem… - odwróciłem głowę bo usłyszałem, jak otwierają się drzwi naszej sypialni przez co znalazłem pretekst, by odsunąć tą ciężką rozmowę na później
Piotr i Igor, w pełni już ubrani, wyszli z naszego pokoju.
-no, na nas już chyba pora – powiedział Piotr
-było cudownie, ale zwijamy się – dodał Igor
-zaraz chwila! – niemal krzyknąłem – ale pamiętacie, że to co było dzisiaj zostaje tylko między nami, bo inaczej trafiacie na stronki dla gejów?
-oj już nie przypominaj, nie jesteśmy idiotami – odpowiedział mi Piotr i ruszył wraz z kolegą w kierunku drzwi wyjściowych

Zostaliśmy z żoną sami. Przez kilka chwil żadne z nas nie wypowiedziało nawet słowa. Ewa wiedziała, że czuję się zdradzony i poniżony, a ja wiedziałem, że żonie jest wstyd za to, co zrobiła. Dlatego też, lepiej było milczeć, niż kolejny raz wszystko przerabiać. Czasem tak błogo jest siedzieć w ciszy, że chciało by się tak trwać w nieskończoność… Niestety – całego życia przemilczeć się nie da, stąd po kilku, może kilkunastu minutach, postanowiłem przerwać ten piękny stan.
-słuchaj, nie wiem co zrobimy z tym wszystkim, nie wiem, co będzie z nami i naszym małżeństwem. Muszę się nad tym wszystkim poważnie zastanowić. Pogadamy o tym jutro, bo dzisiaj nic dobrego już z tego nie wyjdzie
-rozumiem – odpowiedziała załamana Ewa – ale pamiętaj, że to tylko chwila zapomnienia i poddania się emocjom, a wciąż kocham tylko ciebie! – dodała i przysunęła się w moją stronę
Wyciągnęła rękę i zaczęła wodzić po moim ciele, przesuwając dłoń coraz bliżej mojego rozporka
–tylko ciebie pragnę, tylko ty mnie podniecasz – mówiła niemal szeptem – i tylko ty potrafisz mnie zaspokoić…
Ścisnęła moje krocze i wpiła się swoimi gorącymi ustami w moje usta. Poczułem słony smak spermy i wszystko się we mnie zagotowało. Zareagowałem spontanicznie. Złapałem ją za biodra i zacząłem wyrywać się z jej pocałunku.
-przestań, nie chcę, nie dziś – zacząłem gadać gdy już jej usta odsunęły się od moich
-na pewno? – zapytała Ewa z przekąsem i ścisnęła mój nabrzmiały namiot – możesz być zły, ba, nawet wkurwiony, ale to nie oznacza, że nie jesteś podniecony. Rozładujmy to napięcie, a jutro pogadamy o poważnych sprawach… Rozdzielmy seks od innych uczuć, a szczególnie od złości. Przecież widzę to, że jesteś podniecony

Nim skończyła wypowiedź, już rozpięła mój rozporek. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, jak wiele podniecenia gromadzi się w moim ciele i jak bardzo potrzebuję dać temu wszystkiemu upust. Oczywiście, ciągle byłem zły na Ewę i najchętniej udusiłbym ją gołymi rękami, ale na tą krótką chwilę wolałem traktować ją jako moją prywatną dziwkę, która tylko chce mnie zaspokoić. Taka wizja wydała mi się bardzo ale to bardzo podniecająca, dodatkowo nie kłóciła się z całą złością którą w sobie miałem, więc przestałem się wykręcać i zacząłem współpracować z żoną. Pomogłem jej zdjąć moje spodnie, jednocześnie dając jej znak, by zdjęła swój gorset i majtki. Ewa posłusznie wykonała polecenie i po chwili była już obok mnie, zupełnie naga.
-wypnij się, suko – warknąłem, a żona bez słowa sprzeciwu wykonała polecenie
Jej seksowne pośladki wypięły się w moją stronę, a mokra, wręcz lejąca się od soków cipka, zachęcała do wejścia w nią. Bez zbędnych ceregieli, szybkim ruchem wpakowałem swojego kutasa do wnętrza żony i zacząłem energicznie ją posuwać. Ewa zaczęła krzyczeć, będąc pieprzona jak rasowa dziwka, a ja od czasu do czasu pozwalałem sobie dodatkowo na soczystego klapsa w jej jędrną dupę. Nie oszczędzałem jej. Skupiałem się tylko na sobie i swojej przyjemności. Wszak ona już swoje podniecenie zaspokoiła, a teraz łasząc się przede mną chciała jak najlepiej zadowolić mnie. Posuwałem więc ją jak gumową lalkę, koncentrując się tylko na sobie. Mimo tego, żona ciągle wydawała z siebie rozkoszne dźwięki, dając mi do zrozumienia, że i tak i tak jest jej dobrze. Gdy co jakiś czas próbowała lekko zmienić pozycję czy zrobić jakiś ruch który w moich oczach był zbędny – dostawała siarczystego klapsa w pośladek.

Po kilku minutach takiego seksu żona nie krzyczała, a wyła wręcz z rozkoszy, a ja w końcu zbliżałem się do końca. Po całych dzisiejszych emocjach zapragnąłem wyładować całe swoje nasienie w usta ukochanej. Wyszedłem gwałtownie z jej ciasnej norki, co zaskoczyło zupełnie Ewę i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
-chodź tu suczko i połknij wszystko – znów warknąłem, udając złość
Żona nie śmiałą się sprzeciwić. Zbliżyła się do mnie i momentalnie mój penis znalazł się cały w jej ustach. Ciągnęła go szybko i z zaangażowaniem, czekając na mój finał. Po krótkiej chwili doczekała się i wystrzeliłem w jej usta ogromną ilość nasienia. Ewa nie nadążała połykać kolejnych salw mojej spermy. Kącikami jej ust zaczął wypływać biały płyn, ściekając aż na piersi. Gdy mój wytrysk się zakończył, przycisnąłem jeszcze dwa razy głowę żony, by wszystko dokładnie zebrała z mojego penisa, po czym usiadłem obok niej zdyszany.

-dobra z ciebie suka – powiedziałem – tylko teraz nie myśl, że to coś zmieniło
-rozumiem, naprawdę rozumiem – wydyszała Ewa, wycierając jednocześnie ręką swoje usta
-nie chce cię zostawiać, ale jednocześnie nie potrafię wyobrazić sobie dalszego życia razem. Stałaś się w moich oczach dziwką, a nie chcę cię tak traktować. W ogóle nie chcę żyć z dziwką! To chore. Pierwszy raz w życiu nie wiem co mam robić
-jeśli masz mnie traktować jak dziwkę tylko w sypialni, to nie jest to duża kara… Pomyśl, żyło nam się razem świetnie, przecież nadal może tak być. Odreagujesz w sypialni, będziesz mnie poniżał i wykorzystywał, a na co dzień dalej będziemy zgraną parą, co o tym myślisz?
-nie wiem… - zamyśliłem się – zobaczymy jutro, pojutrze. Czy będę w stanie patrzeć na ciebie normalnie w ciągu dnia, czy jednak straciłaś w moich oczach na tyle, że dalsze życie po prostu nam się nie uda
-przecież nie musimy żyć tak, jakby nic się nie stało. Możesz nawet codziennie pieprzyć mnie jak swoją własność i obsypywać gradem karnych klapsów, a potem w dzień zachowywać się normalnie. Pomyśl o tym
-pomyślę, ale nic nie obiecuje – powiedziałem zgodnie z tym, co w tej chwili czułem
dobrze… – odpuściła dyskusję Ewa, ale widziałem, że jest bliska płaczu – a teraz chodź pod prysznic, bo trochę się upapraliśmy – rzuciła i poszła w kierunku łazienki
Ja nalałem sobie jeszcze jedną szklankę whisky i wypiłem ją jednym haustem, po czym z kotłującymi się w mojej głowie myślami ruszyłem za nią. Z miliona myśli cały czas wyłaniały się na pierwszy plan tylko dwie… czy będę w stanie żyć dalej z Ewą i czy kiedykolwiek zapomnę lub wybaczę jej ten przykry dla mnie incydent?...

Koniec.

12 komentarzy:

  1. Liczyłem na dłuższą opowieść, być może nie erotyczna czy coś, ale nie było źle. Początek bardzo dobrze Ci wyszedł. A później... czy mi się tylko wydaje czy chciałeś jak najszybciej dociągnąć tą historię do końca? :D

    Tak czy siak wreszcie coś realniejszego na co liczyłem od dłuższego czasu i dobrze sobie poradziłeś z uczuciami bohatera, chociaż widzę, że łatwo nie było.


    Pozdrawiam
    Aztek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łatwo nie było, ale starałem się jak mogłem :)

      Cieszę się,że chociaż początek się podoba. Jak to mówią - praktyka czyni mistrza, więc pewnie z czasem będzie coraz lepiej :)
      Pozdrawiam,
      Incognito.

      Usuń
  2. Szkoda że opowiadanie nie było dłuższe i myślałem że zakończy się seksem 3m+1k ale wyszło jak wyszło. Ciekawe zakończenie. Czekamy na następne opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie chodziło o to, by nie było tak kolorowo na koniec jak zazwyczaj, tylko tak... no inaczej.

      Pozdrawiam,
      Incognito.

      Usuń
  3. no
    cienko:-(
    wprowadziles napiecie i
    ,..nic
    tak napisane...na kolanie..
    miernie:-(:-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne co mogę napisać to zapewnienie, że na kolanie nie pisałem. A że się nie podoba... no cóż, widocznie nie "wstrzeliłem się w klucz" :D Będą nowe opowiadania, to może znów będą się podobać :)

      Pozdrawiam,
      Incognito.

      Usuń
  4. Powiem tak - spodziewałem się więcej akcji.
    Ale z drugiej strony - chyba najbardziej realistyczne zakończenie.
    Mały minus za zbyt szybki koniec historii, duży - a nawet bardzo duży plus za jej realność i dobre podejście do odczuć głównego bohatera.

    Rada na przyszłość - pisz na spokojnie, nie daj się poganiać, i staraj się zachować realizm na poziomie właśnie tej ostatniej historii.

    Swoją drogą - takie zakończenie nie wyklucza kontynuacji...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadzam się z przedmówcą, żebyś trzymał się bliżej realistycznych wydarzeń. Było inaczej i było bardzo dobrze jak na debiut bo ten klimat to był Twój pierwszy raz. I warto, żebyś coś tam skrobał w tym właśnie kierunku. Myślisz, dlaczego gra o tron na takie wzięcie? ;> tam rzadko są happy endy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam,
    kiedy coś nowego?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. No i to by było na tyle z bloga.
    czas poszukać nowego.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nie koniec!! Choć faktycznie mam trochę kryzys twórczy.

      Nie obiecuję, że wstawię coś lada dzień, ale za jakiś czas, jak znów wpadnie mi fajny pomysł do głowy, wrzucę coś na pewno :)

      Usuń
  8. No to czekamy...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.