piątek, 10 lutego 2017

Wieczór Kawalerski część 2 - nad jeziorem

-co robisz, za tydzień bierzesz ślub! – odepchnęła mnie Gosia – a ja nie należę do tych, co oddają się na szybki numerek i znikają
-przepraszam… - wymamrotałem – za bardzo się nakręciłem twoim widokiem. Jesteś taka seksowna…
-ohh daj już spokój! Wyschnę, ubiorę się i zniknę, a ty zapomnisz o mnie w minutę
-na pewno nie! – oburzyłem się – twojego widoku nie zapomnę bardzo długo
-tak? – zaczerwieniła się Gosia – uważasz, że jestem ładniejsza niż twoja narzeczona?
-niestety nie, ale jesteś niemal tak samo piękna – odpowiedziałem zgodnie z prawdą
-dlaczego niestety?
-bo mówiłem ci, że nigdy nie kłamię, więc muszę niestety powiedzieć prawdę
-ale to przecież dobrze, że twoja przyszła żona podoba ci się najbardziej
-no dla mnie dobrze – wymusiłem mały uśmieszek – ogólnie na całe życie to dobrze, ale na teraz, niekoniecznie
-dlaczego?
-bo powiedziałem ci prawdę i spaliłem wszystkie szanse
-właśnie wręcz przeciwnie – odpowiedziała Gosia z lekkim, lubieżnym uśmieszkiem – za twoją szczerość pozwolę ci na jeszcze jedną rzecz. Pamiętasz, powiedziałam ci, że zrobiłabym dla ciebie wiele – zaznaczam wiele, nie wszystko. Wybrałeś kąpiel w jeziorze, a teraz masz drugą próbę. Jest tylko haczyk – raz – numerek odpada, ze względów które przedstawiłam ci minutę temu i dwa – chcę coś w zamian – mrugnęła kończąc
-ah tak – zamyśliłem się – w takim razie potrzebuję chwilę do zastanowienia się, o co mógłbym cię poprosić
-nie ma sprawy – zgodziła się – ja w tym czasie pomyślę nad tym, o co mogę poprosić ciebie – uśmiechnęła się



Siedzieliśmy przez krótką chwilę w ciszy. Popatrzyłem na Gosię i w tym momencie nasze spojrzenia się spotkały. Wiedziałem już, o co ją poproszę i miałem wrażenie, że ona też już wie.
-no więc? – zaczęła
-jest tak, że zawsze, kiedy kocham się z moją narzeczoną, ona mówi mi, że robię najwspanialszą minetkę na świecie i odpływa przy mnie po dosłownie kilku sekundach. Jakoś tak się zdarzyło, że nikomu oprócz niej nie robiłem nigdy dobrze ustami, więc nie wiem, czy jestem w tym aż tak dobry, czy tylko akurat ją tak dobrze pod tym względem poznałem i „opanowałem”. Więc jeśli mógłbym cię o to poprosić, to chciałbym, byś ty oceniła jak robię minetkę, zgoda?
-o jej… - zaskoczyła się Gosia – myślałam, że powiesz jak 90% facetów, że albo „zrób mi loda”, albo „zdejmij majtki”. Ty jednak naprawdę jesteś w pewnym sensie wyjątkowy. Zazdroszczę twojej przyszłej żonie
-nie słódź, tylko odpowiedź – nie pozwoliłem się zagadać
-ah no tak – uśmiechnęła się – oczywiście, że się zgadzam. Która kobieta odmówiłaby sobie takich pieszczot?
-no tak, żadna… - zgodziłem się z Gosią i przesunąłem się w bok, lądując między jej nogami – to do dzieła

Rzuciłem jej radosne spojrzenie i pocałowałem ją w brzuch. Gosia oparła się na łokciach i czekała na to, co z nią zrobię. Ja tymczasem delikatnie ustami muskałem jej podbrzusze, a rękami gładziłem jej piękne, szczupłe uda. Powoli obniżałem swoje pocałunki, a gdy dotarłem do bielizny i przez materiał wilgotnych jeszcze od wody majtek musnąłem jej muszelkę, poczułem jak jej ciało lekko drga. Podrażniłem się chwilę z nią przez materiał, po czym zacząłem zsuwać z niej niepotrzebną garderobę. Gosia pomogła mi w tym, unosząc nieznacznie swoje pośladki. Gdy majtki znalazły się już obok niej, mogłem przyjrzeć się bliżej jej skarbowi. Miała bardzo ładną, smukłą, różową i nieco wilgotną cipeczkę, z lekko rozchylonymi wargami, zapraszającymi by je bliżej poznać. Nie dałem się im prosić i przysunąłem swoją głowę do jej krocza. Rozpocząłem taniec swojego języka. Starałem się odtworzyć moim zdaniem najlepszą minetkę jaką robiłem mojej narzeczonej. Na początku zacząłem pieścić cała językiem. Przesuwałem się z góry na dół, zwiedzałem każdy zakamarek i od czasu do czasu wsuwałem się na chwilę do środka. Poczułem, że oddech Gosi przyśpiesza, a więc coś tam moje zabiegi działały. Przeciągnąłem języczkiem nieco w górę i zacząłem szukać punktu, którego pieszczoty panie tak uwielbiają. U Karoliny odnajdywałem go po sekundzie, ale ją znałem od tej strony od lat. Z Gosią zeszło mi nieco dłużej, ale głośniejszy jej jęk zdradził mi, że i tym razem odnalazłem to, co chciałem. Zacząłem lizać i ssać jej czułe miejsce. Każdy mój ruch języka musiał zahaczyć i lekko podrażnić jej najczulszy punkcik. Międzyczasie dłońmi cały czas masowałem jej uda, od czasu do czasu przesuwając się nieco wyżej na brzuch. Gosia z cichych postękiwań przeszła już w regularne jęczenie. Poczułem się w końcu Panem sytuacji. Zaspokajałem ją szybkimi i precyzyjnymi ruchami języka, doprowadzając ją do nieziemskich rozkoszy, a kiedy czułem, jak zaczynają jej się zaciskać mięśnie, zwalniałem i przechodziłem do lżejszych pieszczot innych miejsc. W ten sposób nie pozwalałem jej dojść i kumulowałem w niej podniecenie. Bawiłem się z nią tak przez kilka chwil, aż w końcu Gosia wypaliła.
-jesteś katem, znęcasz się nade mną
-nie podoba ci się? – zapytałem, odrywając się na chwilę od pieszczot
-podoba ohhh! Chcę tak cały czas, do końca świata taaak! – wyjęczała
Wróciłem więc do pieszczenia jej skarbu. Ośmielony jej jękami, zawędrowałem swoimi rękami na jej biust. Był naprawdę cudowny, taki gładki, miękki, kształtny… Ściskałem obie jej piersi rozkoszując się nimi, jednocześnie pamiętając o tym co najważniejsze – czyli zabawach z jej muszelką.

Gosia oprócz tego, że jęczała już naprawdę głośno, zaczynała wić się na pomoście. Nie wytrzymała już w poprzedniej pozycji i położyła się już cała na deskach, oddając się maksymalnie rozkoszy. Ja doprowadzałem ją właśnie ponownie w pobliże szczytu. Gdy czułem już, jak jej muszelką zaczynają błądzić niekontrolowane skurcze, tak jak w poprzednich przypadkach chciałem nieco zwolnić swoje ruchy i nie dać jej jeszcze dojść. Gosia jednak miała inne plany. Najwidoczniej nie była w stanie wytrzymać dłużej, chciała już i teraz dojść, natychmiast! Oplotła mnie swoimi nogami i nie mogąc już wytrzymać docisnęła moją głowę. Wiedziałem, że to znak, że dłużej już nie pociągnie. Zacząłem lizać i drażnić jej czuły punkt z jeszcze większym zaangażowaniem. Ciało Gosi zaczęło w tym czasie niekontrolowany, szalenie seksowny taniec, a głos który z niej wychodził, zdawał się czerpać nadludzką siłę. Gdyby nie to, że nieopodal nas była nadworna dyskoteka która zagłuszała wszystko swoją muzyką, jej krzyki byłby pewnie słyszalne ze kilkuset metrów. W końcu nadszedł długo przez moją partnerkę oczekiwany orgazm. Jej ciałem dosłownie rzucało, a jej nogi docisnęły mnie tak mocno do siebie, że z trudem łapałem oddech. Kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt sekund Gosia przebywała pod siłą tajemniczej siły kobiecego orgazmu, a kiedy w końcu się spod tej siły wydostała, dosłownie zamarła.

Ja cały czas byłem przyciśnięty do jej łona, jednak nie miałem serca skracać jej rozkoszy i prosić ją, by mnie puściła. Cierpliwe odczekałem jakieś dwie, trzy minuty aż Gosia choć po części dojdzie do siebie. Kiedy to nastąpiło jej nogi lekko rozluźniły na mnie ucisk, a ja wymknąłem się im i usiadłem obok półprzytomnej kobiety. Dotknąłem jej piersi, co spowodowały lekki wstrząs jej ciała, po czym uśmiechnąłem się do niej.
-i jak? Moja narzeczona ma rację, czy zmyśla?
-człowieku… - z trudem przychodziło jej jeszcze mówienie – gdybym była milionerką, kupiłabym cię tylko po to, byś co wieczór mnie zaspokajał. W życiu czegoś takiego nie przeżyłam. To było.. to było.. nawet nie wiem jak to opisać
-aż tak? – udawałem zaskoczonego, choć w głębi duszy byłem z siebie dumny i wiedziałem, że Gosi się bardzo podobało
-uwierz mi, że tak – wydyszała – zazdroszczę jej takiego skarbu
-heh, weź, bo się zaczerwienie
-no i dobrze – zaśmiała się
-nie chcę ci psuć tego zapewne cudownego momentu, ale coś ci miałem dać w zamian, wiesz już co?
-początkowo chciałam, żebyś ściągnął gacie, ale teraz, po tym co dla mnie zrobiłeś, to chciałabym się odwdzięczyć – gdybym nie dość jasno zrozumiał słowa Gosi, na wszelki wypadek ostentacyjnie oblizała swoje usta i szeroko się uśmiechnęła
-ooooooo – nie musiałem udawać zaskoczenia – jednak od pewnego momentu tego wieczora, mam farta – uśmiechnąłem się
-farta to mam ja, a ty masz tylko zapłatę za swoje umiejętności – odpowiedziała Gosia i pocałowała mnie bardzo namiętnie w usta
Jednocześnie jej ręka już znalazła się na moich bokserkach i ściskała mojego stojącego penisa.

-ściągaj te gacie – szepnęła i zaczęła schodzić swoimi pocałunkami po moim torsie aż do bokserek, które wspólnie zdjęliśmy
Na świat prężnie wyskoczył mój kutas, który choć może nie był największych rozmiarów, nie dostarczał mi też powodów do wstydu. Gosia umiejętnie objęła go dłonią i naciągnęła skórkę, po czym momentalnie wzięła go w usta. Odprężyłem się maksymalnie i oddałem pieszczotom gorącej kobiety. W myślach dziękowałem moim kolegom – frajerom, którzy mnie oleli i dzięki którym znalazłem się właśnie tutaj, z tą a nie inną osobą. Gosia trzymając ze mną kontakt wzrokowy, powolutku wsunęła całego penisa do ust i zatrzymała go tam na chwile, po czym wyjęła i ponownie bez pośpiechu włożyła po same jądra. Zaimponowała mi, bo Karolina nigdy aż tak głęboko go nie brała. Zawsze te dwa – trzy centymetry jej brakowało. A tym razem miałem zupełnie inne doznania, bo w tej kobiecie bez problemu mieścił się cały. Gosia nie przerywała i wyjęła go ponownie. Zaczęła seksownie wodzić języczkiem po moim żołędziu, doprowadzając mnie przy tym do niesamowitego odjazdu. Do tego cały czas patrzyła mi w oczy, co niesamowicie mnie jarało. Chwilę nacieszyłem się jej języczkiem i znów nastąpiła zmiana. Tym razem Gosia przystąpiła już we właściwy sposób do robienia loda, energicznymi ruchami wkładając i wyciągając całego mojego penisa z ust. Robiła to na tyle cudownie, że dosłownie dwie minuty wystarczyły, bym musiał napiąć wszystkie mięśnie i o sekundy przedłużać nadchodzący orgazm. Jęknąłem, nie mogąc już wytrzymać z podniecenia. Niestety – Gosia czując nadchodzący strzał wyjęła mojego penisa z ust i dokończyła dzieła ręką. Kilka potężnych salw wylądowało na jej dłoniach, nogach i moim podbrzuszu. Żałowałem, że nie dokończyła ustami, ale było mi na tyle dobrze, że szybko o tym zapomniałem.

Partnerka dała mi przez chwilę dojść do siebie, bawiąc się powolnymi ruchami z moim penisem. Gdy stwierdziła, że już po moim orgazmie popatrzyła na mnie.
-chyba musimy się trochę umyć co? – zapytała
-no raczej tak – zgodziłem się z nią patrząc na nasze obspermione ciała
-to wskakujmy – rzuciła i wskoczyła do wody
Wskoczyłem za nią, ciągle nie mogąc się nadziwić, jak początkowo tragicznie, a później cudownie ułożył się mój wieczór kawalerski. Obmyliśmy się wodą z jeziora i wskoczyliśmy znów na pomost.
-dziwne, że koledzy cię jeszcze nie szukają – zagadnęła Gosia
-podejrzewam, że już zapomnieli, z kim tu przyszli
-aż tak?
-jestem prawie tego pewny – nie obijałem w bawełnę – a twoi znajomi?
-chyba też już o mnie zapomnieli
-no to wspaniałych mamy znajomych, nie ma co
-haha, tak – zaśmiała się Gosia – słuchaj, a myślisz, że nie będą cię szukać, jak znikniesz?
-na pewno nie – nawet nie musiałem się zastanawiać nad odpowiedzią – oni pewnie myślą, że już jestem w domu, a co?
-w takim razie mam dla ciebie małą propozycję – mrugnęła Gosia i zobaczyłem małą iskierkę w jej oczach – chodźmy do mnie, dokończymy twój wieczór kawalerski. Nie będziemy się kochać, bo ani ja ani ty tak naprawdę tego nie chcemy. Ale za każdą tak cudowną minetkę dostaniesz u mnie lodzika. Zabawimy się do rana, co komu szkodzi. Skoro to twój ostatni wolny wieczór, to musisz się zabawić. Co ty na to?
-jeśli będzie to lodzik z finałem w ustach, to postaram się jeszcze bardziej!
-okej, trzymam cię za słowo! Ty robisz jeszcze lepszą minetę, ja jeszcze lepszego lodzika, zgoda?
-zgoda – odparłem bez wahania – to daleko mieszkasz?
-niespecjalnie – odpowiedziała Gosia i zaczęła się ubierać

Tak też zakończył się mój wieczór kawalerski. Poszliśmy do Gosi i do samego rana bawiliśmy się w łóżku, nie przekraczając granicy, która sobie ustaliśmy. Zaspokajaliśmy się wyłącznie oralnie, raz bawiąc się nawet w pozycji 69. Około 7 rano, gdy oboje mieliśmy już dość, jak gdyby nigdy nic po prostu się ubrałem i wyszedłem od niej. Spacerując do domu nie mogłem wyjść z podziwu, jak wiele szczęścia, w początkowym nieszczęściu, spotkało mnie na moim wieczorze kawalerskim…

Jednocześnie pomyślałem o Karolinie i o tym, czy ona choć w połowie tak jak ja wykorzystała swój czas na wieczorze panieńskim…

1 komentarz:

  1. Czytałam z zapartym tchem ;) Czekam na więcej

    OdpowiedzUsuń

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.