środa, 11 stycznia 2017

„Przedświąteczny nastrój” część 3 - nieoczekiwany przystanek

 Staliśmy tak dobrą minutę wpatrzeni na piękną nieznajomą. Zapewne też nasze oczy były wielkie oraz pełne zdziwienia. Pierwszy odezwał się Grzegorz.
-Witamy piękną panią. Czy możemy tutaj zaczerpnąć pomocy? - wypalił
-Oczywiście, zależy co ma Pan na myśli… - odpowiedziała znów tym swoim głosem
-Yyy…nie możemy przejechać, bo droga jest zawiana. Być może zna Pani objazd, drugą drogę lub jakimś cudem ma Pani pług, który przepchał by nam drogę na główną?
-Kochany… jakimś cudem pługu nie mam - zaśmiała się – jeżeli zawiało tą drogę to nie przejedziecie na pewno do rana. Zazwyczaj jeździ tędy pług co kilka godzin, ale przy takiej pogodzie, na pewno mają kupę roboty i prędko tutaj nie dojadą. Innej drogi nie ma, ta jest „główna”.
-Ohh… Kari wracamy do pensjonatu? – zrezygnowany mruknął Grzesiek
Gdy Grześ tak normalnie sobie rozmawiał z nagą nieznajomą kobieta i kombinował co dalej robić (co muszę przyznać podbudowało mnie), ja dalej nie byłam w stanie, nie wiedzieć czemu, wypowiedzieć ani słowa. Ocknęłam się gdy usłyszałam swoje imię.
-Tak? To kawał drogi…  ale musimy, w sumie nie mamy wyjścia. Chyba, że Pani wie gdzie jest najbliższy nocleg?
-Tutaj kochana, tutaj, trafiliście idealnie, że tak powiem – tajemniczo wtrąciła się naga kobieta
-Tutaj? Co tutaj może być? - zapytałam złośliwie
-Tutaj jest dom imprez ludzi tolerancyjnych. Zapraszam. – gestem wskazała nam korytarz, który był bardzo elegancki
-Możemy tutaj spokojnie przespać noc? W domu imprez? - zapytał tym razem Grześ
-Ooo nieee, co to to nie. Proszę się nazwą nie przejmować, bo konkretnej imprezy nie mamy tutaj na myśli, ale to już się sami państwo przekonacie, gdy zostaniecie na noc. Poza tym, na terenie domu panują specyficzne zasady.
-Jakie? - zapytałam znów kąśliwie
-Dowiecie się dopiero, gdy zadecydujecie zostać tu na noc. Nocleg nie jest drogi, sama wejściówka do domu kosztuje sporo, ale z uwagi na waszą kłopotliwą i wymuszoną nieco sytuację, jestem skłonna od niej odstąpić. Więc jak, wchodzicie?


Jej słowa zawisły w powietrzu, a ja i Grześ patrzyliśmy to na siebie to na nieznajomą.
-Może Pani coś zdradzić? Z tymi zasadami? - zapytał mój ukochany
-Zdradzę, że nie pożałujecie… - odparła kusząco
Kobieta była w zadziwiająco dobrym humorze, nic nie dało jej wyprowadzić z równowagi.
-Możemy się naradzić? - zapytałam
-Nie - tym razem odpowiedź była stanowcza - Jeżeli odejdziecie, nie otworzę Wam drugi raz drzwi. Szczególnie, że specjalnie dla was zrobiłam jednorazową promocję na wejście. Drugiej takiej nie będzie
-Grzegorz, jaka decyzja? – miałam mętlik w głowie i postanowiłam oddać decyzję w ręce mojego ukochanego
-Kari, nie mam pojęcia co to. W sumie mamy benzynę, jest dopiero 16, możemy wrócić, ale skoro piękna pani mówi, że nie pożałujemy… - tym razem wpadł w sidła nieznajomej i uśmiechnął się z wiadomo czym w myślach – poza tym, nie ma gwarancji, że za nami nie zasypało już gdzieś drogi i nie utkniemy na jakimś pustkowiu 10 kilometrów stąd. Może już nie kombinujmy…
-Skoro tak mówisz - odrzekłam bez chwili zastanowienia.
-Dobrze, zadecydowaliśmy, że zatrzymamy się u Pani na noc. Jutro rano musimy jednak wyjechać do domu, a mamy sporo drogi. Może pójdę po torby?
-Nie trzeba. Przekonacie się - gestem wskazała abyśmy weszli, co też zrobiliśmy - Zapraszam!
Weszliśmy do eleganckiego korytarza. Teraz muzyka była głośniejsza. Dopiero na miejscu zrozumiałam jej sens. Była wolna, jakby erotyczna.
-Gdzie mamy swój pokój? - zapytałam
-Tam, dalej - pokazując kierunek szliśmy w stronę podobno naszego pokoju
Piękna nieznajoma tymczasem zagadywała do nas.
-W takim razie, witam Państwa w moich skromnych progach. Znajdujecie się w domu imprez, w którym są sami tolerancyjni ludzi. Choć tolerancyjni to może nie do końca pasujące do nas słowo. Bardziej pasuje wyzwoleni naturyści. – uśmiechnęła się bardzo, bardzo szeroko - Zaprowadzę Was teraz do Waszego pokoju, gdzie będziecie mieli czas na odświeżenie się oraz zdjęcie zbędnych ubrań. W pokoju również są najpotrzebniejsze kosmetyki różnorakiego rodzaju. Oczywiście również na stoliku znajduje się instrukcja oraz reguły panujące w domu imprez
Tak dużo dziwnych, żeby nie powiedzieć że głupich informacji przeszło przez moją głowę, że poczułam lekki zawrót. Pomyślałam: „w co my się do cholery wpakowaliśmy?”. Byliśmy przed drzwiami pokoju. Nieznajoma otworzyła je i ukazała się nasza sypialnia.
-Proszę bardzo. Umówmy się, że za 25min przyjdę - odrzekła i znikła za rogiem

Po chwili dotarło do nas, że znowu stoimy jak dwa kołki.
-Grześ! Wejdźmy! Mamy tylko 25 minut! –prawie wykrzyczałam mu do ucha aż podskoczył
-Kari… co to, gdzie to, o co tu chodzi??? - zapytał zdumiony
-Nie wiem, sama nie wiem

Nasz pokój wyglądał jak typowy pokój w burdelu – nie to żebym była w takich miejscach, ale co nie co słyszałam od znajomych. Czerwona wykładzina w małym pokoiku, wielkie łoże z koniecznie czerwoną pościelą i mnóstwem poduszek, zamiast okna - jego imitacja, czyli zasłonka na ścianie. Wszystko otoczone bordową tapetą w białe mazaje. Koszmar! Ah, i jeszcze malutka łazienka z prysznicem, zlewem i sedesem.
W pokoju było łóżko, stoliki nocne i dwie czerwone lampki.
-Patrz, instrukcja, reguły, i cooo…? Umowa?! - zobaczyłam kilka kartek na stoliku
-Jaka umowa?
-No umowa, jakaś tam tutejsza. Czytajmy.
W umowie zostało zawarte wszystko co trzeba.

Że jesteśmy w domu, jak to pięknie było nazwane, „uciech”, gdzie pobyt jest nieodpłatny. Opłata jest znoszona tylko za wejście oraz nocleg, no i ewentualnie kara za próbę (przed wcześniejszego niż umówione) wyjścia (skromne 500zł). Możemy korzystać ze wszystkiego co znajduje się w domu. Nie możemy niszczyć i przywłaszczać rzeczy. Panuje bezwzględna tajemnica rozpowszechniania informacji na temat pobytu tuż  po opuszczeniu budynku. Obowiązuje również zakaz handlu czymkolwiek, tym bardziej narkotykami.  Należało wypełnić ile nocy i podpisać się podając maila.

-Grzegorz….co to do cholery jest?! - spanikowałam
-Nie mam pojęcia. Zobaczmy resztę
Reguły zawierały kilka nakazów i zakazów.

Należy bawić się dobrze i nie przeszkadzać innym w zabawie. Nie wolno się kłócić, bić i kraść.
Instrukcja była również prosta. Nakazywała odświeżenie się i przygotowanie do zabawy. Do dyspozycji mieliśmy albo chodzić nago albo w strojach zapewnionych przez właścicielkę. Kobiety miały być umalowane a mężczyźni pachnący perfumami. Mieliśmy też mnóstwo zabawek erotycznych, prezerwatywy  oraz wysokoprocentowy alkohol.

-Co Ty na to? - zapytałam
-Kari, nie gniewaj się na mnie, za to co powiem, ale moim zdaniem, zapowiada się przygoda życia!-wykrzyknął Grześ
-Co ty pieprzysz? Podoba Ci się?
-No pewne! Sama pomyśl, kompletna głusza, nieznajomi, zakręceni na punkcie nudyzmu i zapewne seksu ludzie, szalona, naga kobieta która to wszystko prowadzi i my w tym wszystkim, wpadający tutaj znienacka, przez zasypaną drogę. No takie rzeczy to tylko w filmach i to bardziej fantastycznych niż realnych!
-Ok… - zamyśliłam się
-Kari, mamy możliwość skorzystania z przygody życia, która nie przydarza się każdemu. Możemy przeżyć seks przygodę! Pamiętasz, tyle o tym rozmawialiśmy ale zawsze brakowało nam odwagi?
-No tak, w sumie masz rację. Tylko muszę się pozytywnie nastawić. Idziemy w związku z tym pod prysznic?
-Tak

Po prysznicu wystroiliśmy się zdejmując ubrania. Staliśmy nadzy i dziwnie podnieceni naprzeciwko siebie.
-To co? Wypijemy drinka na rozluźnienie czy czekamy na nieznajomą? - zapytałam
-Czekamy
Po pięciu minutach zjawiła się piękna nieznajoma.
-Ooo, witam. Jesteście piękni. Rozumiem, że podpisujemy umowę?
-Recz jasna. Mamy nadzieję, że zabawa będzie niezapomniana – Grzesiek wyraźnie się już nakręcił
-Gwarantuję to Wam.
Szybkimi ruchami podpisaliśmy umowę.
-W takim razie przejdźmy „na ty”. Iwona. Miło mi Was poznać - wyciągnęła dłoń w naszą stronę
-Grzegorz.
-Karolina.
Tym akcentem opuściliśmy pokój.

Iwona prowadziła nas przez elegancki korytarz wyłożony czarną wykładziną na podłodze i bordową tapetą na ścianach. Po chwili stanęliśmy przed szklanymi drzwiami gdzie ujrzeliśmy to, czego domyślaliśmy się już dawno.
Przed naszymi oczami była WIELKA ORGIA. Duży pokój, sporo kanap, leżanek i sam seks. Bez żadnych gadżetów ani wspomagaczy. Patrzyliśmy się we troje. Trzeba przyznać, że o czymś takim marzyłam od dawna, tylko nigdy nie miałam odwagi o tym mówić. Poza tym, niby z kim, jak, gdzie, kiedy?…
-To jest pierwsza opcja - powiedziała Iwona - możecie iść dalej, możecie zostać już tutaj.
-A co jest dalej? - zapytał Grześ
-W drugim pokoju mamy salon zabaw, gadżety, filmy i nakręcone na seks pary. W trzecim mamy pokój „sam na sam” czyli tylko pary w małych oddzielnych pokoikach. Tam macie do dyspozycji zabawki i filmy. Czwarty pokój to pokój spokojnego seksu grupowego zwieńczonego luźnymi rozmowami. Czasem tylko rozmowy, bez seksu. Ot taki pokoik na wytchnienie. Piąty pokój to pokój lesbijek, szósty to pokój dla gejów. Siódmy to pokoje dla pojedynczych wojowników, a ósmy to JA - podkreśliła swoją osobę patrząc na nas wyzywającym wzrokiem
-Ahaa…. - zamyśliliśmy się w marzeniach
-To jak? Oczywiście jest full-opcja, czyli wszystkiego po trochę. Można też niektóre ominąć na przykład kiedy nie lubi pan obcować z panem – powiedziała prosto z mostu do mnie ostatnie zdanie
-To nie w moim stylu. Partnerka również nie lubi lesbijek
-Może da się jej pan sam wypowiedzieć? Tutaj dzieją się momenty przełomowe. Pary poznają się na nowo, otwierają się przed sobą jak nigdy, niekiedy też niestety związki rozpadają się po jednej nocy w naszym domu rozkoszy
-Kari…? - zapytał od niechcenia
-Zgadzam się z partnerem. Zawsze jestem tam gdzie on. Skorzystamy z chyba czterech opcji jeżeli dobrze zapamiętałam.
-Tak właśnie - poprał mój wybór Grześ
-W porządku, mam nadzieję, że się spotkamy - odrzekła Iwona i oddaliła się seksownie bujając pośladkami
-Co robimy? - zapytałam Grzesia
-Może od początku? Nie zgubimy się przynajmniej - uśmiechnął się niepewnie Grześ
-Może od spokojnego seksu tylko we dwoje? Rozbujamy się przynajmniej. Chociaż… - powiedziałam i spojrzałam wymownie na jego penisa który stał gotowy do akcji
-No właśnie, mnie sam ten widok za drzwiami rozpala do czerwoności więc idźmy od początku. Ok?
-Ok! - odrzekłam i otworzyłam drzwi

Nikt nawet za bardzo nie zwrócił na nas uwagi, kilka osób spojrzało napalonym wzrokiem w naszą stronę. Każdy był zajęty, utworzyła się jedna wielka orgia. Nie mogliśmy uwierzyć, że około piętnaście osób na raz może być ze sobą powiązane cieleśnie. Przyjrzałam się wszystkim dokładnie. Przeważali mężczyźni, ale kobiety nadrabiały swoją aparycją i temperamentem. Ledwie pięć, ale każda spokojnie obsługiwała dwóch – trzech panów.  
-Dołączamy? – zapytałam gdy obrałam już sobie cel, do którego chciałabym podejść
-Tak - wyszeptał Grześ i otarł się o mnie stojącym penisem – na całość?
-Na całość - szepnęłam
W tym momencie poczuła między nami iskry i w ciągu sekundy byłam mokra i gotowa do największej orgii w moim życiu. Podeszliśmy bliżej kilku osób, gdzie kobieta od razu zaczęła dotykać Grzesia i robić mu loda. Była piękna, młoda blondynka o zmysłowym, puszystym ciele. Grześ z kolei dorwał kolejną kobietę, trochę starszą ale zaczął całować jej piersi, które z pewnością były zasługą chirurga plastycznego, ale wykonane były doskonale. Były jędrne, niezbyt duże, a sutki były idealne do zabawy.
Ja tymczasem podeszłam do ciemnoskórego mężczyzny który całował się z czarnowłosą niską kobietą. Położyłam rękę na jego wielkim przyrodzeniu i zaczęłam bawić się ręką jego penisem. Dałam mu tym samym znać, że mam ochotę na jego wielkiego, karmelowego penisa. Przypominał mi do złudzenia zabawkę z dnia poprzedniego i chciałam poczuć prawdziwego czarnego kutasa w swojej małej mokrej muszelce.
Ciemnoskóry ucieszył się na mój widok i chętnie przyciągnął mnie do siebie nie odrywając ust od ciemnowłosej kobiety. Po chwili poczułam jak od zewnątrz ciemnoskóry przystojniak dobiera się do mojej cipki. Na początku włożył mi palce, co było już tak bardzo podniecające, że zaczęłam jęczeć. W tym momencie podszedł do mnie młody chłopak i zaczął przede mną robić sobie dobrze. Jednocześnie pochylił się i znalazł się twarzą tuż nad moimi piersiami. Niewiele potrzebował, by zacząć je całować. Wystarczyła drobna sugestia mojego ciała, w postaci subtelnego uniesienia klatki piersiowej. Spodobało mi się, jak zabawiał się moimi skarbami, więc postanowiłam, że mu pomogę i wzięłam w dłoń jego niezbyt dużego penisa i zaczęłam energicznie obciągać mu pałę.
Ciemnoskóry stwierdził chyba, że dość tej gry wstępnej i w ciągu jednej sekundy poczułam rozdzierające gorąco i wulkan rozkoszy którym był czarny wielki penis ciemnoskórego towarzysza zabawy. W głowie momentalnie pojawił mi się mętlik. Byłam wściekła, że pozwoliłam sobie na tak wiele. Pierwszy raz odkąd jestem z Grześkiem, ktoś inny zagościł w mojej cipce. Do tego był to ciemnoskóry mężczyzna i robił to w obecności mojego męża. Czułam się trochę jak dziwka, ale w tym momencie popatrzyłem na wszystkich uczestników tej zabawy i pomyślałam o tym, że przecież oni też musieli się tak czuć za pierwszym razem, a jednak to robią. Postanowiłam oddać się przyjemności, a ewentualne wyrzuty sumienia zostawić na później. Tym bardziej, że wielki członek dawał mi niesamowite doznania, praktycznie zmuszając mnie do myślenia tylko o tym, jak jest mi dobrze. Myślałam, że odpłynę w ciągu dwóch minut, ale starałam się powstrzymywać. Ciemnoskóry był kołem zamachowym w naszej zabawie. Napędzał mnie, gdzie ja wyładowywałam swoją energię gwałtownie obciągając nieznajomemu, który o dziwo szalał z zachwytu. Partnerka ciemnoskórego również była w siódmym niebie, ponieważ ten penetrował palcami jej muszelkę. Każdy z nas przeżywał chwile niezapomnianej rozkoszy. Każdy z nas wił się i jęczał jakby kochał się pierwszy i ostatni raz w swoim życiu.

Tymczasem Grześ wyglądał na bardzo zadowolonego. Siedział na kanapie, jakaś brunetka, posuwana od tyłu przez przystojnego bruneta, robiła mu loda, a Grzesiek dodatkowo ręką sięgał do kolejnej kobiety, posuwanej przez dwóch facetów na łóżku obok, masując jej duży, jędrny biust.
Nasza orgia trwała długo, było nam niezmiernie przyjemnie, pomimo tego, że nie bawiliśmy się razem. Każdy mógł patrzeć na każdego, nikt się nie gniewał na siebie, a wręcz przeciwnie.
Mój ciemnoskóry partner zakończył swoje dzieło tryskając na mnie gorącą spermą, którą wzięłam w palce i seksownie oblizałam ku jego zadowoleniu. Doprowadził również do orgazmu ciemnowłosą kobietę, która zwijała się z rozkoszy na kanapie. Międzyczasie przy mnie znalazł się jeszcze jeden mężczyzna i teraz na zmianę robiłam loda to jednemu, to drugiemu. Chwilę trwało zanim kolejny strzał dostałam na piersi od drugiego partnera, który stał zadowolony i uśmiechał się do mnie licząc na coś więcej. Trzeci z panów nie poszedł w ślady poprzedników, tylko odwrócił się od nas i zaczął ujeżdżać ciemnowłosą kobietę, która powoli dochodziła do siebie po orgazmie.
Kątem oka zauważyłam jak Grześ w pozycji  6 na 9 zabawia się z nieznajomą blondynką i oboje dochodzą na raz. Nieznajoma bardzo grzecznie przyjęła jego spermę, połykając ją w całości, a Grześ doświadczył chyba po raz pierwszy damskiego wytrysku na swojej twarzy. Widać było po nim, że jest bardzo szczęśliwy, ale chyba jeszcze bardziej zaskoczony. Po tym wszystkim podziękowaliśmy swoim towarzyszom i odeszliśmy ku wyjściu.

-I jak było? - zapytał mój ukochany na korytarzu
-Było… - odparłam rozmarzona - było bardzo dobrze…mmm…cieszę się, że akceptujesz takie zabawy
-No pewnie –ucałował mnie w usta
-Idziemy pod szybki prysznic na regenerację i wpadamy dalej?
-TAK!
Po około piętnastu minutach byliśmy ponownie gotowi do zabawy.

-Wiesz co…chyba ja tak nie dam rady w czterech pokojach. Szczególnie, że jutro rano planujemy wracać. Może jeszcze jeden pokój i powoli będziemy się zawijać?
-Hmmm. myślę, że to niezły pomysł. Bo szczerze powiedziawszy to ja też nie dam rady żeby ktoś mnie ruchał przez całą noc.
Zadecydowaliśmy, że pójdziemy do pokoju gdzie wszystko toczy się spokojniej, trwają luźne rozmowy i ludzie popijają drinki.
-Witamy – weszliśmy z uśmiechami na twarzy, oczywiście nadzy
-Witamy Was. Zapraszamy do nas - powitał nas przystojny brunet i zaprosił do niewielkiego stołu, gdzie siedziało już cztery osoby.

2 komentarze:

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.