czwartek, 19 stycznia 2017

„Przedświąteczny nastrój” część 4

 -Cześć. Jak się nazywacie? - zapytała jedna z dwóch kobiet
-Grzegorz
-Karolina
-Miło mi, jestem Natalia
-Klaudia
-Michał
-Tomek
-Adrian
Wymieniliśmy uściski dłoni, a Tomek podał nam drinki. Były pyszne, niezbyt mocne.
-Jak się macie? Co tutaj robicie? - zapytał Michał, był przystojnym, grubszy brunetem i miał się czym pochwalić, siedział pewny siebie nie wstydząc się stojącego penisa
Podziwiałam tych ludzi, ale czułam, że powoli staję się częścią tego towarzystwa i razem z Grzesiem świetnie się bawimy i odnajdujemy.
-Zawiało drogę, akurat w pobliżu tego domu, naszym jedynym ratunkiem była noc tutaj. W samochodzie chyba byśmy zamarzli - odpowiedział Grześ
-No fakt, ja tak samo z moją kocicą Kinią, jutro wracamy ale super, że akurat tutaj zawiało drogę -ucałował rudą piękność, która miała również mały seksowny rudy paseczek na wzgórku łonowym.
Nie wiem dlaczego, ale od razu chciałam zobaczyć jak wygląda z bliska. Z daleka prezentowała się bardzo zmysłowo i dziewczęco

-W takim razie zabawmy się tego wieczoru, a jutro w drogę - odrzekłam
-Masz rację, ale chwilkę się poznajmy, wznieśmy toast, a zabawa sama się rozkręci
-A wy? Jak się tutaj znaleźliście? – padło pytanie do drugiej pary
-My tutaj jesteśmy średnio raz na pół roku. Ja z Tomkiem uwielbiamy takie miejsca, tak spędzamy tydzień urlopu. Chyba jesteśmy uzależnieni od seksu - zaśmiała się Natalia i  delikatnie ugryzła Tomka w sutek.
-A ja…ja jestem samotnym facetem, który po prostu pragnie kobiety. Lubię namiętność i miłe towarzystwo.
-Ahaa, nieźle w takim razie – odrzekłam bo w sumie nie wiedziałam co powiedzieć osobie którą widziałam po raz pierwszy w życiu
-To co? Zdrowie? - podniósł drinka do góry Tomek i wszyscy wypili do dna

Po kilku drinkach języki zaczęły się rozwiązywać. Niektórzy dotykali się wzajemnie, niektórzy puszczali do siebie oczko. Wszystko działo się bardzo spokojnie, nikt nikogo nie poganiał.
-Karolina, muszę przyznać, że masz piękną talię, taką wąską, prawdziwie kobiecą… - zamruczał do mnie Michał
-Naprawdę? Podoba Ci się? - kokietowałam, spodobał mi się jego wyszukany komplement
-Bardzo...mogę dotknąć?
-Najpierw musisz zapytać mojego ukochanego, ale myślę, że nie będzie miał nic przeciwko…
-Grzesiek, podoba mi się talia twojej kobiety, mogę jej dotknąć? - zapytał subtelnie Michał
-Oczywiście. Ale coś za coś. Mi bardzo podobają się zadbane stopy Kingi, czy mogę zrobić jej masaż o jakim nie śniła?
-Taaak! Uwielbiam masaże stóp! - pisnęła Kinga
Wszystko było jasne. Wymiana bez zbędnego zastanowienia. Grześ pozwolił Michałowi dotykać mnie, w zamian za masaż stóp obcej kobiety.
-Masz naprawdę piękne stopy – komplementował mój ukochany - chyba najpiękniejsze jakie kiedykolwiek widziałem
Ja tymczasem kompletnie naga siedziałam na kanapie i rozmarzona flirtowałam z Tomkiem. W międzyczasie, zgodnie z umową, Michał dotykał mojego cudownego (jego zdaniem) wcięcia w talii. Robił to tak, jakby doceniał każdą część mojego ciała. Centymetr po centymetrze. Podobało mi się to. Co rusz przez jego ruchy całe moje ciało okalała gęsia skórka. Tomek zadowalał się tylko rozmową, a ja zaczynałam odpływać z podniecenia. Pragnęłam, by Michał pochylił się i pocałował moje ciało, jednak zgodnie z założeniami, w tym pokoju wszystko odbywało się bardzo powoli i zmysłowo, więc i mój partner w myśl tego hasła, nie przyśpieszał zdarzeń. Grzesiek odpływał masując stopy Kingi. Wkładał w to wiele wysiłku i zaangażowania. Widać było, że obmyśla każdy ruch i skupia się maksymalnie, by dogodzić swojej partnerce.

W całym pokoju panowała spokojna atmosfera, ale dało się od razu wyczuć w powietrzu subtelny aromat seksu. Ci ludzie, których teraz poznaliśmy byli spokojniejsi, chcieli dotyku, czułości. Pomimo tego, że wszyscy byli zupełnie nadzy, nikt na nikogo nie rzucał się od wejścia, nie zaczynał znajomości od loda i nie posuwał bezceremonialnie cudzej partnerki. Tutaj było zupełnie inaczej, lepiej. Zdawało się, że czas zewnętrzny stoi tutaj w miejscu. Nic poza tym pokojem się nie liczyło. Tylko relaks, przyjemność, doznania…

Grześ cały czas skupiał się na, jak to ujął, najpiękniejszych stopami jakie widział. Faktycznie nawet ja musiałam przyznać, że były idealnie zadbane. Cudowny pedikiur z krwistego czerwonego lakieru dodawał seksu i pazura zupełnie jasnym stopom rudowłosej piękności. Paznokcie błyszczały w półmroku, a stopę zdobiła subtelna złota bransoletka. Widać było po nim, jak nie mógł się nimi nacieszyć. Wciąż całował i masował to jedną, to drugą stopę. Najwidoczniej jego zabiegi bardzo spodobały się też Kindze, bo słyszałam jej ciche pojękiwanie oraz przyspieszony oddech.
Cała zabawa trwała dłuższą chwilę. Kiedy my zabawialiśmy się w pięcioro, nie wykraczając poza to od czego zaczęliśmy, w tle słyszeliśmy ciche rozmowy i flirty pozostałych towarzyszy. Okazało się,  że nasza grupa nieco się powiększyła. Musieliśmy więc kilka razy przerwać nasze zabawy, aby wpić drinka czy porozmawiać z nowo poznanymi ludźmi.
Impreza, bo tak to można nazwać, była dla nas obojga bardzo przyjemna. Ten pokój dawał zupełne odprężenie i na pewno na długo zapadnie w naszej pamięci. Grzesiek przystał na propozycję Kingi i ruszył za nią na łóżko. Jako pierwsi odeszli od  stołu, odprowadzeni przez wszystkich wzrokiem. Ułożyli się  wygodnie naprzeciwko siebie, Grześ dalej całował i masował jedną stopę Kingi, ale ta, teraz mogła mu się choć trochę odwdzięczyć i drugą stopą delikatnie smyrała mojego lubego po nabrzmiałym penisie. Widać było po obojgu, że bardzo przypadły im do gustu takie pieszczoty. Tłumione stęknięcia Kingi dało się słyszeć przy stole, co powodowało szybsze bicie mojego serca.

Panowie siedzący obok mnie też delikatnie podkręcili tempo. Ja wygodnie ułożyłam się w pozycji półleżącej, mając bliżej nóg Michała, a obok głowy Tomka. Michał nadal gładził moją talię, ale od czasu do czasu wędrował już dłonią to w jedną stronę na pośladki, to w drugą, w okolice muszelki. Oczywiście wszystko delikatnie i powoli, by nie przekroczyć pewnej bariery. Tomek też jakby ośmielony ruchem ze strony Grześka i Kingi, wyciągnął w moją stronę rękę i oprócz fantastycznego flirtu, dołożył subtelne ruchy dłonią po moich piersiach. Wszystko było bardzo powolne, zmysłowe i erotyczne, co pobudzało maksymalnie moje wszystkie receptory na ciele. Co chwila miałam drgawki i gęsią skórkę, a panowie tylko uśmiechali się pod nosem, gdy to odczuwali. Ciężko było skupić się na rozmowie z innymi, a przecież siedząc przy stole, nie mogliśmy całkiem ignorować reszty. Nasze odpowiedzi stawały się dla wszystkich coraz mniej zrozumiałem i sensowne. Podniecenie brało górę i w końcu zdecydowałam się to zakończyć. Poprosiłam chłopaków, byśmy przeszli na łóżko obok. Oczywiście nie było żadnych oporów z ich strony i kilka sekund później wylądowaliśmy na łożu, ustawionym tuż obok tego, na którym znajdował się Grzesiek. Odruchowo spojrzałam na niego i zobaczyłam, że nadal tkwi w tej samej pozycji co kilka minut temu. Krytycznym okiem spojrzałam też na Kingę i musiałam przyznać sama przed sobą, że figurę ma naprawdę nieziemską. Do tego te długie, seksowne nogi, ogniste włosy i radosne kurwiki w oczach… Na pewno nie narzekała na brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej. Podbudowałam się jednak, bo to ja kładłam się właśnie na łóżku z dwoma facetami, a nie ona.

Tomek położył się nieco  wyżej mnie, po lewej stronie, pozwalając mi oprzeć głowę na jego torsie. Oczywiście jego ręce nie próżnowały. Jedną, zmysłowo dotykał mnie po włosach, a drugą, tak jak wcześniej, gładził subtelnie moje piersi. Michał zdecydował się na odwrotne posunięcie, położył się niżej i po prawej stronie, wracając od razu do pieszczot mojej talii. Tym razem pozwalał już sobie na niewinne pocałunki, co wywołało u mnie kolejne fale dreszczy. Czułam się jak w raju, pieszczona przez dwóch przystojnych mężczyzn,  w tle zmysłowej muzyki i w aromacie unoszącego się seksu. Chłopaki zaczynali sobie poczynać coraz śmielej. Widać doszli do wniosku, że nadchodzi ten moment, aby nieco rozkręcić imprezę. Michał całował już śmielej moje ciało, dochodząc pocałunkami do mojego krocza. Delikatnie rozszerzyłam nogi, jakby dając mu znak, że może sobie pozwolić na więcej. Oczywiście nie uszło to jego uwadze, więc zmienił nieco pozycję i zawędrował swoimi ustami w okolice mojego gorącego i mocno już wilgotnego łona. Tomek tymczasem już nie tylko gładził, ale wręcz masował moje piersi. To wszystko sprawiło, że moje ciało zaczęło niekontrolowanie drżeć, a moją głowę opanował seks. Jako, że w pozycji w której byliśmy, tuż obok siebie miałam w zasięgu nabrzmiałego penisa Tomka, niewiele myśląc złapałam go u nasady i mocno ścisnęłam. Mój partner jęknął zadowolony, jakby już tylko na to czekał. Uniosłam rękę kilka centymetrów wyżej i naciągnęłam całą skórkę jego potwora. Był już mokry, a jego główka miała ciemno bordowy kolor. Chciałam poczuć jego smak, więc nachyliłam się do niego. Tomek pomógł mi poprawiając nieco swoją pozycję i już po chwili mogłam smakować jego penisa w swoich ustach. Nie był nadzwyczajnie smaczny, ale sama sytuacja i goszczący między moimi nogami Michał tak bardzo mnie nakręciły, że było mi wszystko jedno. Ssałam go jak małe dziecko, które pierwszy raz dorwało się do lizaka. Wkładałam go prawie całego do swoich ust, oblizywałam główkę, ssałam jądra. Zabawiałam się nim jak najlepszą zabawką. W międzyczasie odpływałam, zaspokajana przez Michała cudowną minetką. Zacisnęłam uda na jego głowie. Wiedziałam, że może mu być niewygodnie, ale dbałam o to. Zbliżałam się do finału i tylko to się dla mnie liczyło.

Chciałam krzyczeć, ale atmosfera w pokoju raczej obligowała do cichych jęków i spokojnego seksu, więc aby jakoś to wytrzymać, coraz głębiej wciskałam w swoje usta penisa Tomka. Udało mi się nawet włożyć go całego, dławiąc się przy tym lekko. Mój partner tylko dyszał, gdy moje usta połykały jego drogą, docierając niemal do samych jąder. Drugi z moich chłopców odnalazł mój czuły punkt i z premedytacją droczył się ze mną. Doprowadzał mnie niemal do szczytu i na chwilę przerywał, po czym zaczynał od nowa. W końcu jednak nie wymierzył wszystkiego tak jak trzeba, a może to ja już nie wytrzymałam. Doszłam. Przestałam panować nad swoim ciałem. Penisa Tomka chyba połknęłam w całości, Michała zdusiłam nogami a później chyba niechcący kopnęłam. Sama nie wiedziałam co robię. Odpłynęłam tak mocno, że cały świat stał się dla mnie abstrakcyjny. Nie wiem jak długo zeszło, gdy znów zaczęłam kontaktować… Pierwsze co zobaczyłam, to zadowolone miny moich dwóch współtowarzyszy. Później zerknęłam na ich ciągle stojące i niezaspokojone penisy.
-Jesteście wspaniali – wydyszałam – to jak Michał, podoba ci się moja talia?
-Bardzo – uśmiechnął się
-Na pewno? – mruknęłam i pchnęłam go
Wylądował na plecach, a ja z trudem się podniosłam i usiadłam na nim okrakiem
-To przyjrzyj się jej dobrze, masz okazję – syknęłam i nabiłam się na jego stojący sprzęt
Michał tylko mruknął zadowolony, a ja zaczęłam go powoli, w rytm relaksującej muzyki, ujeżdżać. Rozejrzałam się po sali. Wszyscy połączyli się już w mniejsze lub większe grupki. Sporo nowych osób dołączyło, których wcześniej nie widziałam. Grześ miał dodatkowego towarzysza na swoim łóżku. On dalej zajmował się stopami, ale Kinga obciągała drugiemu adoratorowi. Tworzyli dziwny trójkącik, ale bardzo zmysłowy i urokliwy. Przy stole trzech panów masowało i całowało jedną brunetkę. Pomyślałam sobie, że musi być jej bardzo przyjemnie, czuć na sobie tyle par rąk. Gdzie nie spojrzałam, działo się coś ciekawego. Czułam się jak w transie, jak oderwana od rzeczywistości i wrzucona gdzieś, w wyimaginowany świat.

Cały czas spokojnym tempem ujeżdżałam Michała. Popatrzyłam mu w oczy i zobaczyłam błysk zadowolenia. Przypomniałam sobie o Tomku i gestem ręki przywołałam go do siebie. Zrozumiał od razu i już po kilku sekundach czułam jego penisa w swoich ustach. Powolnymi ruchami napędzaliśmy siebie nawzajem, łącząc nasze trzy ciała w jedno. Było mi cudownie, a sądząc po minach moich kochanków, im było chyba jeszcze przyjemniej. Trwaliśmy w takim układzie kilka minut, aż obaj panowie niemal jednocześnie wypuścili swoje nasienia. Najpierw poczułam soczysty strzał w swoje usta. Był na tyle duży, że większości nie dałam rady łyknąć i spora stróżka ściekła po mojej brodzie na moje piersi i brzuch. Nim zdążyłam się zorientować, Michał również wystrzelił swój ładunek, wprost do mojej muszelki. Przestraszyłam się, bo nie brałam tabletek antykoncepcyjnych, ale szybko przeliczyłam, że tego dnia szanse na dziecko są niemal zerowe. Opadłam na nagi tors mojego kochanka i przez krótką chwilę potrzebowałam się wyciszyć i dojść do siebie.  W mojej głowie miałam jednak plan na następne igraszki…

Kilka minut później, gdy już ochłonęłam, obdarowałam obu moich kochanków namiętnym pocałunkiem i podziękowałam im za piękne chwile. Wstałam i przeszłam na łóżko obok, do Grześka, Kingi i nieznajomego mężczyzny. Ich układ wciąż był taki sam. Wyglądali jak zaczarowani. Grześ, masujący i całujący śliczne stópki, Kinga, subtelnie wzdychająca i robiąca lodzika brunetowi. Wszystko tak powoli, z gracją, z rozkoszą. Wskoczyłam do nich na łóżko i zbliżyłam się do Kingi. Jedno spotkanie wzrokiem wystarczyło, bym wiedziała, że zgadza się na wszystko. Zaczęłam więc całować jej ciało. Sama nie wiem dlaczego, ale miałam na to ogromną ochotę! Była taka… piękna, dzika, inna… Całowałam jej szyję, ramiona, dekolt… Podniosłam głowę i pocałowałam jej usta, zajęte robieniem czegoś innego. Chcąc nie chcąc, oprócz jej usta poczułam smak penisa. Zaczęłam się obniżać, a zmieniając pozycję zerknęłam na Grzesia. Był zaskoczony, ale i bardzo podniecony moim zachowaniem. Uśmiechnęłam się do niego dziko, a on wrócił do masowania stópek. Dopadłam do niedużych, kształtnych piersi rudej piękności. Zaczęłam ssać i podgryzać jej sutki, co wyraźnie przyśpieszyło oddech Kingi. Nie zagościłam jednak tutaj zbyt długo. Miałam inny cel i śmiało do niego zmierzałam. Od samego początku wpadła mi w oko jej śliczna cipka, okraszona paskiem rudych włosków. Gdy ten widok znalazł się przed moją twarzą, aż sama uśmiechnęłam się do siebie. Momentalnie dopadłam jej muszelkę i pierwszy raz w swoim życiu poczułam smak prawdziwej kobiety… Było… dziwnie, ale moja wielka ochota na nią przezwyciężała wszystko. Lizałam jej skarb, całowałam i pieściłam tak, jak wyobrażałam sobie pieszczoty swojej własnej. Kinga szybko odwdzięczyła coraz głośniejszymi jękami i tańcem swojego podbrzusza. Czułam, że sprawiam jej nie lada przyjemność. Międzyczasie Grzesiek wykorzystał moje wypięte pośladki tuż obok niego. Zaczął gładzić mnie ręką i delikatnie wkładać do wnętrza swoje palce. Wiedziałam, że poczuł spermę obcego faceta we mnie, bo w pewnym momencie zamarł i kilkanaście sekund nie wykonywał żadnych ruchów. Przetrawił to jednak, bo po chwili wrócił do zabawy, tym razem jednak nie palcem, a swoim penisem.

W rytm pchnięć mojego męża zaspokajałam swoimi ustami Kingę, a ta w podobnym rytmie obciągała facetowi. Z boku musieliśmy wyglądać naprawdę podniecająco, ale to, co działo się z nami było jeszcze lepsze. Czułam jak przez moje ciało raz za razem przechodzą dreszcze, skurcze i konwulsje. Nie kontrolowałam już w którym momencie mam orgazm, a którym po prostu jest mi tak dobrze. Kinga też była już bliska szczytu, coraz mocniej zaciskała swoje uda na mojej głowie. W pewnym momencie rzuciła się kilka razy po łóżku, wypuszczając z ust swojego kochanka. Nie mając już „uciszacza” zaczęła głośno krzyczeć, oznajmiając na cały pokój, że doszła. Mój Grześ dalej niestrudzenie posuwał mnie od tyłu, a młody przystojniak, zauważywszy, że od Kingi przez kilka minut wiele nie dostanie, podszedł do mnie i zapakował mi swojego twardego penisa do ust. Znów byłam posuwana na dwa baty, ale tylko krótką chwilę. Grzesiek szybko wyskoczył ze mnie i podszedł do Kingi, masując swojego penisa. Nakierował go na jej stopy i już po chwili zalał je swoim gorącym nasieniem. Wyglądały bardzo słodko, takie wymęczone, zalane, blade stopy z rozweselającym to wszystko, czerwonym lakierem na paznokciach. Ja nie miałam już ochoty na dalsze obciąganie nieznajomemu, więc usiadłam przed nim i dokończyłam dzieła ręką. Pozwoliłam mu się spuścić na mój biust, co wyraźnie mu się spodobało.  Na chwilę wszyscy się „zawiesiliśmy” i zastygliśmy w tych pozycjach, w których skończyliśmy nasz seks.
Jako pierwsza doszłam do siebie, więc postanowiłam, że się odezwę.
-Jest bardzo, bardzo miło, ale chyba robi się późno… - powiedziałam, zupełnie upojona podnieceniem
-Fakt, jest już przed pierwszą, a rano musimy się zebrać i w drogę…  - podsumował szybko Grześ
-Zazdroszczę tym, którzy zostają! – wzniosłam jeszcze toast, gdy dotarliśmy do stołu
-Za tych co zostają! – krzyknęli współbiesiadnicy i wypili do dna

Około drugiej lekko podpici dotarliśmy do pokoju.
-Co za wrażenia…nigdy bym się nie spodziewała!
-Owszem – zamyślił się Grzesiek – pociągają cię dziewczyny? – zapytał, wyraźnie tym zaciekawiony
-Nie, ale jej ruda kitka po prostu mną owładnęła
-Ahh – znów się zamyślił - wrócimy tu kiedyś?
-Hmm… dlaczegóż by nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.