wtorek, 16 maja 2017

Chcę oglądać twoje nogi... [cz. 5]

Dni mijały, a ja z Kasią coraz częściej wracaliśmy do chwil spędzonych z Markiem. Najpierw były to z mojej strony często delikatnie prawione wyrzuty, czy też subtelnie wbijane szpilki, bo jednak ciężko było mi się pogodzić z tym, co zaszło. Zwłaszcza, że Kasia choć nigdy nie była przesadnie wstydliwa, to jednak sprawy seksu zawsze zostawiała tylko w zaciszu naszej sypialni. Byłem trochę zły, że najpierw pozwoliła się dotykać po całym ciele innemu mężczyźnie, nawet, jeśli był to dobrze nam znany Marek i nawet, jeśli robił to jako masaż. Byłem też zły na to, że doprowadziła do tego, że kochaliśmy się przy nim. Nigdy o tym nie fantazjowałem, by uprawiać seks w obecności kogoś trzeciego i nie specjalnie byłem z tego faktu zadowolony. Przynajmniej początkowo. Z biegiem jednak czasu, gdy złość mi przechodziła, zacząłem dostrzegać w całej sytuacji dużo więcej pozytywów. Złość przeszła i ustąpiła miejsca innym odczuciom…

Dopiero wtedy pierwszy raz poczułem dumę, że mam tak piękną i otwartą żonę. Dumę, że nawet nie musi się rozbierać, a samymi pięknymi, zadbanymi stópkami i nogami, potrafi niektórych mężczyzn (akurat Marka) doprowadzić do szaleństwa. Czułem też dziwny rodzaj podniecenia, kiedy przypominałem sobie, jak osiągnęła pierwszy orgazm, wyłącznie masażem. Ten dziwny rodzaj podniecenia utrzymywał się też, gdy wspominałem obraz jej pięknych stóp obejmujących naprężonego penisa Marka. To wszystko jeszcze niedawno było dla mnie takie surrealistyczne, tymczasem mogłem sobie to przypominać, bo to naprawdę się wydarzyło. Do tego ten seks na tarasie, kiedy Marek był obok nas… Nie dość, że na nas patrzył, to jeszcze został przez jej usta „obsłużony”. Ten lodzik bolał najbardziej, bo sugerował zdradę, jednak ciągle pocieszałem się, że była wtedy ze mną… Cały czas ją wtedy posuwałem, cały czas czuła mnie w sobie, a sam seks oralny, przy takim amoku z podniecenia, to chyba nie całkiem zdrada… Do tego jak to wszystko na nią wpłynęło. Była tak rozgrzana, jak nigdy przedtem! Na samo wspomnienie, za każdym razem mi stawał.



Kasia też często wracała myślami do tamtych zdarzeń. Kilka razy, zakładając jakieś seksowne pończochy czy też rajstopy zastanawiała się, czy bardzo spodobały by się Markowi. Na początku tak jak wszystko, nieco mnie to denerwowało, z czasem jednak przestało, a nawet doszło do tego, że zastanawiałem się nad tym razem z nią. Zdarzało się też, że w sypialni, Kasia prosiła mnie o masaż stóp podobny do tego, jaki zafundował jej Marek. Choć nie potrafiłem tego robić tak jak on, starałem się chociaż w części odwzorować jego ruchy, po czym zawsze dochodziłem do momentu, gdzie zacząłem całować stopy i łydki Kasi, aż dochodziłem do jej rozgrzanej muszelki. Za każdym razem kończyło się to później cudownym, namiętnym seksem.

Choć z Markiem kontakt utrzymywaliśmy cały czas, jemu oczywiście żadne z nas nie wspomniało o tym, jak często wracamy do tamtych wydarzeń. To były nasze wspomnienia i nie koniecznie chcieliśmy się nimi dzielić, nawet z nim. Sam kolega też chyba nie miał śmiałości o tym wspominać. Rozmawialiśmy więc raczej ogólnikowo, o pogodzie i o tym jak się nam żyje, nie wracając do tego wszystkiego. Ze spotkaniami też było ciężko, bo choć się przełamałem i chciałem nawet zaprosić do nas Marka, nie udało nam się znaleźć dogodnego dla nas wszystkich terminu. Nie dość, że wszyscy byliśmy zalatani z powodu pracy, to dodatkowo Marek zapoznał jakąś kobietę, której poświęcał sporo czasu. Opowiadał o niej naprawdę z zaangażowaniem, wielokrotnie powtarzając, że to chyba ta jedyna. Któregoś deszczowego popołudnia, gdy akurat z nim rozmawiałem przez telefon, zaproponował, byśmy w czwórkę wyjechali na kilka dni nad jezioro. Jego znajomy miał tam jakiś domek, a On chciał upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – spędzić dużo czasu z nową kobietą i spotkać się wreszcie z nami. Po krótkich dyskusjach z żoną, oddzwoniłem do niego i zakomunikowałem, że jedziemy!


Dwa tygodnie później, w czwartek popołudniu, razem z żoną przemierzaliśmy już szosy w drodze do niewielkiej miejscowości, usytuowanej nad samym jeziorem, nad którym mieliśmy spędzić najbliższy weekend. Wzięliśmy urlopy na piątek i przed oczami mieliśmy już ponad 3 dni przyjemnego wypoczynku. Marek i jego niedawno poznana kobieta mieli już na nas czekać, jako, że mieli nieco bliżej i o godzinę wcześniej urwali się z pracy. Ja z Kasią pędziliśmy więc we dwoje, w głowie mając już tylko relaks, jezioro, piwo i dobrą zabawę.
-a myślisz, że fajna ta dziewczyna? – zapytała mnie żona, gdy powoli zbliżaliśmy się do miejsca docelowego
-nie wiem, ale Marek jest nią zachwycony
-ah tak – zamyśliła się na chwilę – w takim razie musi być fajna
-no pewnie tak – uśmiechnąłem się – ale przecież jedziemy tam wypocząć, a nie zastanawiać się, czy jest fajna
-niby tak – zgodziła się Kasia – ale z drugiej strony, będziemy we czwórkę spędzać dużo czasu, nie chciałabym czuć się nieswojo
-oj spokojnie, będzie dobrze – uspokoiłem żonę
-to już tu? – żona wskazała na tablicę z nazwą miejscowości – strasznie szybko dojechaliśmy
-faktycznie – ucieszyłem się, że zaraz koniec podróży
-za 600m skręć w prawo – głos Hołowczyca lekko nas wystraszył
-czyli naprawdę jesteśmy blisko – zaśmiałem się
Niedługo chwilę po tym usłyszeliśmy znów głos znanego kierowcy informujący nas, że za 400m będziemy u celu.

Wjechaliśmy przez otwartą bramę i zachłysnęliśmy się widokiem domku, który przed nami się rozpostarł. Na środku działki stał sporych rozmiarów, drewniany domek, w malowniczym położeniu kwiatów, drzew, chodników i oddalonej nieco altanki. Po drugiej stronie działki było za to jezioro, do którego działka centralnie dochodziła. Wychodziło więc na to, że mamy dostęp do całkowicie prywatnej plaży!
-jejku, jak tu pięknie – żachnęła się Kasia
-mam nadzieję, że nie pomyliliśmy adresu – byłem bardziej przyziemny, bo jakoś wydawało mi się tutaj zbyt bogato
-raczej nie, patrz – wskazała na główne drzwi do domku Kasia
Z nich właśnie wychodzili Marek i piękna, szczupła blondynka.
-ale laska – wyrwało mi się, gdy zlustrowałem nową dziewczynę kolegi od stóp do głów
-Grzesiek! – szybko przywołała mnie do porządku żona
-witajcie kochani! – Marek przywitał nas wesoło i rozłożył szeroko ręce, jak dobry gospodarz w amerykańskich filmach – zapraszam na cudowny wypoczynek
-cześć – odpowiedzieliśmy z żoną jednocześnie
-poznajcie Ilonę – nasz kolega wskazał blond piękność – moją uroczą kobietę
-część, Grzegorz – podałem jej rękę
-Kasia – moja żona z lekką nutką zazdrości w głosie również się przedstawiła i podała Ilonie dłoń
-podoba się wam tutaj? – Ilona spytała nas ze szczerym uśmiechem na twarzy
-jasne! – Kasia tym razem odpowiedziała bardzo szybko i już normalnym głosem, bez zbędnych, negatywnych emocji
-mamy kogoś zabić za weekend tutaj? – zażartowałem
-ależ skąd! – emocjonalnie zareagowała Ilona, dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że to był tylko żart
-wejdźcie i rozgośćcie się – zaprosił nas do środka Marek – później pogadamy, pewnie chcecie chwile odetchnąć i się odświeżyć
-chętnie – oboje z żoną przytaknęliśmy

Udaliśmy się do naszego pokoju, który okazał się całkiem dużą sypialnią, z widokiem na jezioro.
-tu jest jak w bajce – zachwyciła się Kasia
-cieszę się, że ci się podoba
-widziałeś tą Ilonę? – zmieniła nagle temat żona – ale szprychę wyrwał Mareczek
-fakt, jest bardzo ładna – zgodziłem się – choć brakuje jej trochę do ciebie
-tak? Niby czego?
-choćby biustu – odpowiedziałem zgodnie z prawdą – Ilona jest ładna, ale bardzo szczupła. Biust i tyłek to nawet nie można porównać do twojego
-niech ci będzie – udała obojętną Kasia, choć widziałem, że była zadowolona z komplementu
-idę pod prysznic, a ty? – zapytałem
-ja po tobie, naszykuję sobie ciuchy
Wzięliśmy prysznic jedno po drugim, po czym ubraliśmy się w luźniejsze ciuszki. Z racji tego, że jechaliśmy prosto z pracy, byliśmy w „roboczych” uniformach. Kasia mogła też wreszcie uwolnić się od stanika i jak to w jej zwyczaju bywa, gdy tylko go zdjęła, oznajmiła mi, że nie ma zamiaru go zakładać aż do powrotu. Ubrała się iście wakacyjnie, ale do tego bardzo, ale to bardzo seksownie. Założyła krótkie spodenki, sandałki na koturnie i białą obcisłą bluzkę. Niby normalny zestaw, ale przez tą bluzkę, która dokładnie przylegała do ciała Kasi i dokładnie odwzorowywała jej piersi, które były bez stanika, wyglądała doprawdy jak milion dolarów. Do tego jej duży biust powodował delikatne naciągnięcie koszulki w miejscu klatki piersiowej, co dawała efekt delikatnej przezroczystości akurat w tych okolicach. Patrząc na nią od razu poczułem napływającą krew w okolice krocza.
-cudownie wyglądasz – powiedziałem, wychodząc razem z nią z pokoju
-dziękuję – uśmiechnęła się zalotnie

Ilona zrobiła lekko zdziwioną minę na nasz widok, ale po chwili wróciła do swojej niezmiennie uśmiechniętej minki
-oh, widzę, że Marek nie kłamał mówiąc o tobie – powiedziała do Kasi, ciągle się uśmiechając
-co masz na myśli? – zapytała żona
-no nie udawaj – zaśmiała się – twój bez stanikowy styl oczywiście
Czuć było lekką zazdrość w głosie Ilony, ale ani miną, ani gestami, starała się tego nie zdradzać.
-ah no tak, dla mnie to już taka normalność, że zapominam o tym, że kogoś może to dziwić – z uśmiechem wyjaśniła Kasia – mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, bo wolałbym nie zakładać tego „więzienia” do końca urlopu
-ależ skąd – skwitowała uśmiechem całą rozmowę Ilona – dołączycie do nas na tarasie? Mamy dobre drinki – zachęciła nas
-chętnie – włączyłem się do rozmowy
Wyszliśmy na taras, gdzie Marek już zabawiał się różnymi alkoholami. Usiedliśmy wszyscy na rozkładanych leżakach i z drinkami w dłoni rozpoczęliśmy nasz urlop.
Dowiedzieliśmy się podczas tego popołudnia, że Ilona to profesjonalna masażystka i - nomen omen – nauczycielka masażu Marka. Jako, że nasz kolega wykazywał ogromne zainteresowanie tą dziedziną, Ilona zgodziła się na dodatkowe, prywatne lekcje, które zakończyły się gorącymi uniesieniami w sypialni. Kasia szybko nawiązała kontakt z nową koleżanką i już po kilku chwilach gawędziły jak najlepsze przyjaciółki. Jako, że była jeszcze dość wczesna, popołudniowa pora, dziewczyny zaproponowały przeniesienie się bliżej jeziora i oddanie się choć na chwilę, przyjemnym promieniom słońca. Nie oponowaliśmy z Markiem, jako że drinki można pić w dowolnym miejscu. Zabraliśmy swoje leżaki, trochę alkoholu i soków w torbę i przeszliśmy do końca działki, rozkładając się na naszej mini plaży.
-tak sobie właśnie wyobrażałam nasz weekend tutaj – powiedziała Ilona, zrzucając zwiewną sukienkę w kwiatki i kładąc się na leżaku w dwuczęściowym stroju kąpielowym
Patrząc na nią stwierdziłem, że może i faktycznie brakuje jej nieco biustu, choć wcale nie miała aż tak bardzo małego, i może delikatnie brakuje jej tyłeczka, ale poza tym ma niesamowite ciało. Wysportowane, smukłe i bardzo podniecające…
-mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko temu, że zrzucę bluzkę do opalania? – wybiła mnie z rozmyślań Kasia, skupiając nagle uwagę wszystkich na sobie – ohh, wy to wiem, że nie – dorzuciła niedbale do mnie i Marka, widząc nasze radosne oczka
-jasne, o ile nie skusisz za bardzo mojego Marka – z nutką ostrzegawczości, zgodziła się na prośbę Kasi Ilona
-oh, bez obaw, już mnie taką widział – wypaliła Kasia

Szybko po tych słowach zrobiła się cała czerwona, jakby nagle dotarło do niej, co powiedziała.
 -w sumie racja, znacie się tak długo, na pewno już się wspólnie opalaliście – Ilona nie przejęła się jednak słowami mojej małżonki
-dokładnie tak – Marek opanował ostatecznie sytuację, potwierdzając słowa Ilony
Kasia uspokoiła się i odzyskawszy swoje kolory przystąpiła wreszcie do ściągania bluzki. Już po chwili oczom całej naszej trójki ukazały się jej piękne, kształtne piersi. Żona nie robiąc sobie nic z naszego wzroku, spokojnie ułożyła się na leżaku i zaczęła jak gdyby nigdy nic rozmawiać z Iloną. Dziewczyna Marka choć z początku wydawała się nieco zawstydzona, po jakimś czasie przywykła do widoku Kasi topless i rozmawiała z nią z takim samym luzem jak wcześniej na tarasie. Ja co chwila zerkałem za to na Marka, który nie mógł się napatrzeć na biust mojej ukochanej. Starał się to robić tak, by Ilona nie widziała jego wzroku, ale o tym, że ja go obserwuję, wyraźnie zapomniał. Dzięki temu widziałem jak pożera wzrokiem Kasię i jak jej widok powoduje wybrzuszenie na jego spodenkach.

Z racji pory nasze opalanie nie mogła jednak trwać zbyt długo. Słońce szybko zaczęło znikać za horyzontem,  przez co wieczór zaczął robić się nieco chłodniejszy.
-chyba czas się zbierać – moja żona jako pierwsza powiedziała to, co wszyscy już od jakiegoś czasu mieli w głowach
-chyba tak – zgodziła się Ilona, a ja z Markiem powtórzyliśmy za nią
Podnieśliśmy się z leżaków i zaczęliśmy szykować się do powrotu do domku. Gdy Kasia zakładała swoją białą bluzkę, Ilona patrzyła na nią przez chwilę, po czym wypaliła:
-zazdroszczę ci tego biustu, jest naprawdę piękny
-oh – zmieszała się Kasia, nie spodziewając się takiego komplementu ze strony innej kobiety – twój też jest okej, tylko… nieco mniejszy
-taa, nieco – wywróciła oczami Ilona
-tylko troszkę – wtrącił się Marek – poza tym i tak go uwielbiam, jest najlepszy – dodał i pocałował swoją partnerkę w czoło
-jasne i właśnie dlatego przez ostatnią godzinę gapiłeś się na Kasię – z lekkim wyrzutem odpowiedziała mu Ilona – tak, zauważyłam - dodała
-oj kochanie – zaczął wykręcać się Marek
-dobrze, rozumiem, są ładne i musiałeś się napatrzeć, ale nie wciskaj mi potem takiego kitu – spokojnie przerwała wykręt swojego lubego blondynka
-o kurczę, ale znalazłeś wyrozumiałą kobietę – wtrąciłem się do rozmowy
-przecież ja ci na Ilonę też nie zabraniam patrzeć – zareagowała Kasia – patrz ile chcesz, też jestem wyrozumiała
-no wiem, kochanie – dałem żonie całusa w czółko – wracajmy – dodałem, mobilizując wszystkich do powrotu

Resztę wieczoru spędziliśmy na tarasie, pijąc drinki, jedząc kolację i rozmawiając na różne tematy. Ustalaliśmy plan na najbliższe dni, gdzie oczywiście głównym punktem każdego dnia miało być opalanie, pływanie i drinkowanie. Dziewczyny zaproponowały też w sobotę wspólne wyjście do jakiegoś klubu, o ile takowy się w tym miasteczku znajdzie. Kasia umówiła się też z Iloną na jakiś ciekawy masaż, jeśli tylko będą miały obydwie chęci i wolny czas. Tak żarliwie przegadany czas minął nam na tyle szybko, że nim się spostrzegliśmy, wybiła północ i zdecydowaliśmy się położyć spać. Udaliśmy się do swoich pokoi i pożyczyliśmy sobie dobrej nocy. Z żoną szybko wskoczyliśmy do łóżka, chcąc jeszcze chwilę porozmawiać o dzisiejszym dniu. Nim jednak wypowiedzieliśmy pierwszy myśli, dobiegły nas z pokoju obok głośne jęki Ilony.
-ojj, ktoś tu chyba był bardzo napalony – zaśmiała się Kasia
-nic dziwnego, Mareczek się napatrzył, to musi odreagować
-weź przestań!
-no co, taka prawda – droczyłem się z żoną
-a ty nie potrzebujesz odreagować? – Kasia popatrzyła na mnie wzrokiem, który zawsze oznaczał tylko jedno
-czemu nie – uśmiechnąłem się i przywarłem swoimi ustami do jej rozgrzanych ust
Nie przerywając pocałunku szybko rozebraliśmy się, zrzucając z siebie swoje ciuchy. U mnie nie było tego wiele, ledwie bokserki, od żony natomiast na podłodze wylądowało jej seksowne białe body. Zaraz po zdjęciu ubrań, mój twardy penis wsuwał się w cipkę mojej ukochanej. Towarzyszyły temu nie tylko westchnięcia mojej żony, ale również coraz głośniejsze krzyki zza ściany. Zacząłem powolne ruchy w pozycji misjonarskiej. Każde swoje pchnięcie wykonywałem z maksymalną precyzją, wysuwając niemal całego penisa z coraz wilgotniejszej muszelki Kasi i wsuwając go coraz głębiej, aż w końcu zmieścił się cały. Żona szeptem prosiła, bym ją dzisiaj porządnie przeleciał. Ja jednak planowałem rozegrać to nieco wolniej, aż będzie na granicy obłędu i dopiero wtedy zacząć szybką jazdę. Dalej więc nie przyśpieszałem swoich posuwistych ruchów. Zacząłem jednak całować żonę. Najpierw w usta, później w szyję, aż doszedłem do jej biustu. Krzyki zza ściany zdawały się osiągać swój szczyt. Kasia również była coraz bardziej niecierpliwa. Gestem pomogłem jej zmienić pozycję. Ustawiliśmy się teraz w pozycji na pieska. Znów powolutku zagłębiłem się w jej cipkę, mokrą, rozgrzaną i tylko czekającą już na ostre rżnięcie.

Zza ściany dobiegł nas przeciągnięty krzyk, zwiastujący najprawdopodobniej orgazm Ilony i głośny jęk Marka, oznaczający zapewne jego strzał.
-teraz nasza kolej na krzyki – powiedziałem do żony i w tej samej chwili przyśpieszyłem znacznie swoje ruchy
Kasia zaczęła jęczeć, najpierw cicho, nie dając się ponieść emocjom. Z czasem jednak nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć, penetrowana szybkimi i mocnymi ruchami przez moją pałę. Wiedziałem, że Ilona z Markiem muszą nas teraz słyszeć. Taki był właśnie mój plan. O ile to możliwe zacząłem starać się jeszcze bardziej wchodzić w cipkę Kasi. Moje jądra z każdym pchnięciem dobijały do rozgrzanego ciała ukochanej. Jej głośne okrzyki musiały być słyszalne w całym domu.
-taaak!! Tak!! Rżnij mnie! Jeszcze! Jeszcze! Taaaaaaaaak!
Nieskoordynowana sekwencja wydobywała się z jej ust niczym strumień. W końcu poczułem jak jej muszelka zaczyna pulsować i robić się coraz ciaśniejsza. Podziałało to na mnie stymulująco i już po chwili również czułem nadchodzący orgazm. Napiąłem jeszcze na chwilę wszystkie mięśnie, powstrzymując o kilka chwil to, co nieuchronnie nadchodziło. W końcu wbiłem się najmocniej jak umiałem i wystrzeliłem cały swój ładunek w ukochaną. Kasia wydarła się wniebogłosy i również osiągnęła orgazm, w tym samym czasie co ja. Zmęczeni, położyliśmy się nago obok siebie i już bez rozmów zasnęliśmy…

2 komentarze:

  1. Coraz ciekawiej.
    Pisz, pisz dalej...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.