piątek, 30 czerwca 2017

A wszystko to... przez urodziny [cz. 2]

Edyta i Piotr po odsłuchaniu wszystkich ważnych informacji (w zasadzie tylko Edyta je wysłuchała, Piotr poprzestał na pierwszej) udali się do szatni. Osobno Ona, osobno On. Piotr był niepocieszony brakiem koedukacyjnych szatni, co tylko rozbawiło Edytę. Piotr szybko pozbył się ubrań i już po minucie czekał owinięty w ręcznik na swoją ukochaną. Spotkali się na korytarzu, tuż przy wyjściu z szatni na strefę saun. Edyta, tak jak mąż, była owinięta w ręcznik. Z tą różnicą, że nie tylko przepasana w pasie, ale owinięta w taki sposób, by zakryć górne i dolne części ciała, które zazwyczaj okryte są bielizną u kobiety.
-no proszę, jak pięknie wyglądasz – Piotr skomplementował małżonkę, widząc jej zgrabne ciało, zakryte tylko ręczniczkiem, który z łatwością mógłby z niej zedrzeć
-ty też – uśmiechnęła się Edyta – gdzie najpierw?
-ty wybieraj, ja jestem na tyle zaskoczony sytuacją, że nie wiem
-to ja chcę tu – wskazała ręką saunę aromatyczną


Weszli do środka. Tego rodzaju sauna była przeznaczona dla osób początkujących w tym temacie, bądź osób które źle znoszą zbyt wysokie temperatury w klasycznych saunach. W saunie aromatycznej panowała przyjemna dla ciała temperatura w granicach 50 stopni Celsjusza, a wilgotność powietrza była w okolicach 40 %. Dodatkową przyjemność wyzwalał węch, który pobudzały aromatyczne olejki zapachowe – skąd właśnie wzięła się nazwa tego konkretnego pomieszczenia w strefie saun. Piotr rozejrzał się po pomieszczeniu. Nie było nikogo w środku. Sauna była ciemna, wyłożona małymi, niebieskimi płytkami na ścianach. Przyjemny półmrok zapewniały niewielkie, ledowe światła, połyskujące z kilku dosłownie miejsc. Siedzenia, a w zasadzie wyłożone płytkami miejsca, gdzie można było usiąść, rozciągały się przy dwóch ścianach, naprzeciwko siebie. Widać było, że wszystko jest lekko wilgotne i ciepłe. Ruszyli z Edytą pod ścianę po prawej stronie. Piotr usiadł bliżej drzwi, a Edyta, ku wielkiemu zaskoczeniu męża, zrzuciła z siebie ręcznik, ułożyła go wzdłuż na płytkach i położyła się na nim. Szybko wywołała tym wzwód u męża, więc ten wolał pozostać okryty (przynajmniej na razie). Mężczyzna zobaczył też, że jego żona jest zupełnie gładka. Idealnie ogolone nogi, pachy, okolice intymne… Poza jednym paskiem przy jej muszelce. Taki pas startowy na ciele. Nic więcej, żadnych włosków. Od razu zrozumiał dlaczego tyle czasu spędziła w łazience. Efekt był zachwycający. W myślach ucieszył się, że są tu sami, bo jego namiot, nawet skryty ręcznikiem, nie mógłby być niezauważony przez innych użytkowników sauny.

Małżonkowie zamknęli oczy i w ciszy zaczęli oddawać się przyjemności. Wdychali i zachwycali się w duchu wonią olejków zapachowych, użytych do stworzenia klimatu w tej saunie. Relaksowali się z wielką przyjemnością, zapominając o Bożym świecie. Z kompletnego wyłączenia no bodźce zewnętrzne wyrwał ich nagle dźwięk otwieranych drzwi, a później dwa męskie głosy.
-dzień dobry – dwaj mężczyźni, w wieku 35-40 lat weszli do sauny, która kilka chwil wcześniej zdawała się być prywatnym pomieszczeniem Edyty i Piotra
-dzień dobry – odpowiedziało małżeństwo
Piotr od razu zauważył nieco zbyt długo zawieszony wzrok na jego żonie. Ale wcale go to nie zdziwiło. Taki okaz, leżący nago, któż by się oparł? Szybko zobaczył też, że Panowie preferują styl saunowania podobny raczej do jego żony niż jego. Obaj mieli ręczniki, ale w ręku, nie na sobie. Ich miejsca intymne były swobodnie uwolnione. Piotr szybko oceniał, że obaj nie mają się czego wstydzić. Ich sprzęty w zwisie wydawały się większe od jego. Cóż, On nigdy nie miał się za rosłego w tym akurat aspekcie. Raczej stawiał się w kategorii średniaków albo nawet przeciętniaków. Za to Panowie wyraźnie chodzili w wyższej od niego klasie. Coś pomiędzy „powyżej średniej” a „duże okazy”. Nie był w stanie dokładnie tego określić w tej chwili. Musiałyby się podnieść, wtedy byłoby widać dokładniej.

Mężczyźni obdarowali uśmiechem Edytę i usiedli przy drugiej ścianie, dokładnie naprzeciwko jedynej w pomieszczeniu kobiety. Piotr ucieszył się, że jego żona nie speszyła się ich obecnością i nie zmieniła swojego stylu „saunowania”. Nadal spokojnie leżała na plecach, wystawiając swoje ciało, a szczególnie piękne, duże piersi, na podziw. Jedyne co zmieniła w swojej pozycji to ułożenie nóg. Tę bliższą obcych mężczyzn uniosła, zgięła w kolanie i ustawiła tak, by nie mogli widzieć dokładnie jej kobiecości oraz gustownej „fryzury”. Gdy ułożyła się już wygodnie, ponownie zamknęła oczy i relaksowała się. Piotr tym razem nie mógł się już tak łatwo wyłączyć. Ciągle zerkał na mężczyzn, którzy, jak można się było spodziewać, obserwowali jego małżonkę. Szeptali coś do siebie, wskazywali ruchami głowy, ale nie wiedział o czym mówią. Był zbyt daleko by coś usłyszeć. W dodatku oni mówili bardzo cicho. Czuł jednak, że rozprawiają sobie o jego żonie. Może komplementowali jej ciało? Może mówili o jej dużym biuście? Może zwrócili uwagę na jej gładkie ciało, przyozdobione zmysłową fryzurą poniżej podbrzusza? Te myśli spowodowały ponowny wzwód pod jego ręcznikiem. Położył ręce na ręczniku, zakrywając przed oczami innych to, co działo się z jego ciałem. Ponownie spojrzał na mężczyzn. Tym razem nie mógł nie zauważyć, że uśmiechają się patrząc w stronę Edyty, a ich penisy, podobnie jak jego, zaczynają podnosić się do stanu gotowości. Piotr przyznaje przed sobą w myślach, że bardzo podoba mu się ta sytuacja. Jest dumny, że jego żona tak działa na obcych mężczyzn. Jej ciało było doprawdy piękne, a siedzący naprzeciw Panowie wyraźnie podzielali ten fakt. Nie mieli jak ukryć tego faktu, siedząc zupełnie nago. Był też dumny ze swojej żony, która nie przejmowała się ich obecnością i leżała spokojnie naga, mimo że była jedyną kobietą przy trzech mężczyznach w saunie. Wszystko co piękne, nie może jednak trwać wiecznie. Edyta uniosła się z pozycji leżącej i obróciła do Piotra.
-chyba czas powoli wychodzić – powiedziała
-jeśli tylko chcesz – odpowiedział Piotr, nieco zasmucony myślą, że opuszczą dwóch zapatrzonych w Edytę mężczyzn
-no, wstajemy – zadecydowała kobieta i podniosła się z „leżaczka” – nie przyjechaliśmy leżeć tylko w jedno miejscu
-racja

Piotr podziwiał jak jego żona powoli wstaje, na ile świadomie, na ile nie, prezentuje dokładnie swoje wdzięki, podnosi ręcznik na którym przed chwilą leżała i nieśpiesznym krokiem udaje się do wyjścia. Jeszcze przed drzwiami odwraca głowę w stronę dwóch siedzących Panów, którzy nie odrywali od niej wzroku ani na sekundę, i kiwnęła im głową, dziękując za wspólne saunowanie.  Po wyjściu, nieco zaczerwieniona chwali się Piotrowi, że zrobiła to specjalnie dla niego.
-mam nadzieję, że ci się podobało – powiedziała, zaraz po tym jak Piotr wyszedł i zamknął za sobą drzwi – bo było to specjalnie dla ciebie
-jasne, było super! – odpowiedział zgodnie z prawdą uradowany małżonek
-wiesz, postanowiłam teraz nie zakładać tego ręcznika aż do wyjścia z kompleksu. Co ty na to?
-oczywiście jestem na tak – uśmiechnął się Piotr i dodał żartobliwym tonem - pewnie postanowiłaś to widząc te sterczące na twój widok ogromne penisy?
Edyta nie odpowiada, tylko rusza korytarzem wybrać kolejną saunę. Jej pewny krok idealne współgra z kołyszącymi się biodrami i apetycznie kręcącym się tyłeczkiem. Piotr podziwia przez chwilę swoją żonę od tyłu, po czym rusza jej śladem, nie chcąc przegapić tego, gdzie wejdzie tym razem.

Kobieta szybko zdecydowała, że tym razem postawią na saunę suchą. Chwyciła za drzwi prowadzące do jej wnętrza, szarpnęła je i wypuściła gorące powietrze na zewnątrz. Piotr od razu poczuł różnicę w temperaturze, nawet nie wchodząc jeszcze do środka. Trudno się też mu dziwić. O ile w saunie aromatycznej panowała względnie przyjemna temperatura, nie przekraczająca 50 stopni, tak w saunie suchej temperatura sięgała średnio 70-80 stopni Celsjusza. Różnica znacząca. Do tego wilgotność zdecydowanie mniejsza, przez co temperatura jeszcze bardziej potrafiła „doskwierać”. Weszli jednak do środka, prowadzeni przez pragnącą saunowej relaksacji Edytę. Budowa pomieszczenia sauny suchej była znacząco różniąca się od budowy poprzednio zwiedzonego przez parę pomieszczenia. Teraz ich oczom ukazało się podłużne pomieszczenie, z paleniskiem wzdłuż ściany po prawej stronie i drewnianymi ławkami, ustawionymi w dwóch rzędach (wyższym i niższym) po lewej stronie. Mniej więcej na środku pomieszczenia zauważyli dwie osoby. Najprawdopodobniej małżeństwo, bądź parę, trochę starszych od nic. Pani, szczelnie owinięta ręcznikiem, od razu zlustrowała swoim krytycznym wzrokiem Edytę, paradującą nago. Małżeństwo usiadło w pobliżu saunującej już pary. Piotr usiadł na górnej ławce, a Edyta pod nim, opierając się o jego nogi.

Starszy Pan z wielkim zaangażowaniem przyglądał się nowo przybyłej parze. Szczególnie jej piękniejszej części. Piotr cały czas obserwował, jak mężczyzna obłapia jego żonę swoim pożądliwym wzrokiem. Starsza kobieta zaczynała być wyraźnie zazdrosna. Powiedziała coś do ucha swojemu partnerowi, ten coś jej odpowiedział, a ta tylko wzruszyła ramionami. Zaraz po tym podniosła się, zdjęła z siebie ręcznik, rozłożyła go na niższej ławce i położyła się w stroju Ewy, kładąc głowę na kolanach swojego towarzysza. Ten był wyraźnie zadowolona, a z jej miny można było odczytać coś w stylu „myślałeś, że nie zrobię?”. Piotr po raz pierwszy podczas tego wyjścia mógł zerknąć na ciało innej kobiety. Z uwagi na to, że siedział wyżej niż reszta, przyjrzał się bardzo dokładnie. Szybko uznał, że kształty kobiety nie były tak zmysłowe jak jego żony, ale nie były całkiem najgorsze. Niewiele mniejsze piersi, które jednak były bardziej dotknięte przemijającym nieubłaganie czasem, jeszcze widoczne wcięcie w talii, szerokie, ale nie do przesady, biodra. Nogi nawet szczupłe, pasujące do sylwetki. Jedna tylko rzecz zupełnie mu nie pasowała. Kępa włosów łonowych, znajdująca się pomiędzy nogami kobiety. Była tak zaniedbana, że aż nieco go odstraszała. Nie miał nic przeciwko temu, że kobieta się nie goliła. Ale był raczej zdania, że nawet jeśli się nie goli, to powinna choć trochę o siebie zadbać. Przystrzyc, podgoli, ułożyć. Cokolwiek. Jednak towarzyszowi starszej kobiety chyba taka podobała się najbardziej. Szybko zaczął ją gładzić po ciele, masować jej piersi, brzuch. Za chwilę połączył ich pierwszy, później drugi, a później kolejny, coraz gorętszy pocałunek. Piotr popatrzył na Edytę, która niespecjalnie upajała się tym widokiem. Zobaczył w jej wyrazie twarzy to, co sam odczuwał. Nie podobało im się. Ani w saunie, w której było zbyt gorąco, ani z parą, która tu z nimi przebywała. Nachylił się do ukochanej.
-wychodzimy?
-tak, chyba już czas – ochoczo zgodziła się Edyta i podniosła się na ławce
Obdarzyli jeszcze spojrzeniem pozostawioną w samotności starszą parę i wyszli z sauny suchej, nie specjalnie mając ochotę na powrót do niej.

Po wyjściu Edyta rozejrzała się po kompleksie. Fascynował ją ten spokój jaki tu panował. Może to przez tą cicho grającą, nastrojową muzykę, może to przez delikatnie przyciemnione światła, a może po prostu samo miejsce, plus panująca intymność (żeby nie powiedzieć nagość) powodowała takie odczucia. Piotr wskazał ręką drzwi w końcu korytarza.
-może po tym gorącu, strefa chłodu? – rzucił
-o tak, chłodny, orzeźwiający prysznic nie zaszkodzi – zgodziła się Edyta i ruszyli w tamtym kierunku
Po wejściu do wnętrza tejże strefy, znaleźli się ponownie w korytarzu, tylko mniejszym. Rozchodziły się tu drzwi do czterech pomieszczeń. Piotr przejrzał tabliczki i nie chcąc kombinować wskazał, że wybiera po prostu prysznic. Edyta tylko uśmiechem skwitowała jego wybór i wskazała na „pokój deszczowy”.
-ja chyba to wybiorę – zdecydowała
-to miłego deszczu – pożyczył jej Piotr i poszedł pod wybrany już wcześniej prysznic

Nowy, duży kompleks, zaskakiwał go niemal na każdym kroku. Nawet tu, w zwykłych prysznicach, można zrobić coś ciekawego. Nie dość, że było przyjemnie ciemno, coś na wzór sauny aromatycznej, to jeszcze prysznice były dość duże, a ich rząd liczył chyba z 10 osobnych kabin. Mężczyzna nie zastanawiał się specjalnie długo nad wyborem i wszedł do pierwszej z brzegu. Odłożył ręcznik na wieszaku przy kabinie i puścił wodę. Oblał się dokładnie najpierw ciepłą, później letnią, a na końcu zimną wodą. Chłód spowodował, że emocje z jego ciała gdzieś opadły, a jego penis, pierwszy raz tak naprawdę, w całości, opadł.
-no nie masz lekko dzisiaj, odpocznij sobie – zażartował sobie pod nosem Piotr
Oddawał się jeszcze chwilę przyjemnemu chłodowi, po czym wyszedł, przetarł się ręcznikiem i wrócił na korytarz. Trzymał ręcznik w dłoni, bo spodziewał się, że Edyty jeszcze na korytarzu nie spotka, więc wejdzie do niej do pokoju deszczowego. Rozejrzał się po niedużym korytarzu i tak jak myślał, Edyty jeszcze nie było. Ruszył do drzwi prowadzące do pokoju, który wybrała jego żona. Otworzył je i wszedł do środka. Najpierw znalazł się w malutkim pomieszczeniu, gdzie można było zostawić ręcznik, klapki i ogólnie zbędne rzeczy. Naprzeciwko drzwi którymi wszedł znajdowały się kolejne drzwi, szklane, zrobione jednak ze szkła przypominającego mleczną poświatę. Dzięki temu nie można było zobaczyć tego, co w środku. Zrobił dwa kroki, odwiesił swój ręcznik i zdjął klapki. Ustawiając je pod ścianą zdał sobie dopiero sprawę, że oprócz klapek jego żony, stoją tutaj jeszcze dwie pary większych, męskich klapek. Od razu krew zaczęła szybciej krążyć po jego ciele. Czym prędzej chwycił za klamkę szklanych drzwi i wszedł do środka.

Pomieszczenie okazało się dość duże. Zmieściłoby się tutaj spokojnie z 10 osób i nie wpadaliby na siebie ani nie czuliby się skrępowani. Tuż przy drzwiach Piotr zauważył panel, którym wybierało się deszcz. W tej chwili widniał na nim napis „tropikalne przyjemności”. Faktycznie, deszcz, który czuł na swoim ciele był ciepły i przyjemny. Spojrzał w głąb i szybko zawiesił wzrok na swojej małżonce. W zasadzie nie tylko na niej, bo w odległości metra, maksymalnie półtora, stali dwaj mężczyźni, których zdążył już dzisiaj zobaczyć w saunie aromatycznej. Stali i przyglądali się Edycie, która niby to oblewając się wodą i obmywając ciało, prężyła się przed nimi. Wykonywała pół obroty, gładziła pośladki, piersi, brzuch… Dosłownie jakby grała w reklamie jakiegoś żelu pod prysznic. Choć w tym wypadku musiałby to być raczej niewidzialny żel. Piotr podszedł do trójki przebywających wewnątrz osób. Stanął jednak w pewnej odległości od żony, podobnie jak dwaj pozostali mężczyźni. Pochwycił spojrzenia mężczyzn, zauważył też ich sterczące w deszczu penisy, które przy jego sprzęcie wyglądały jak „starsi bracia”. Nie przejął się tym. Nie było tak naprawdę czym. To nie jego wina, tylko matki natury. Odwrócił wzrok i znów zajął się podziwianiem swojej żony. Edyta już dawno go zauważyła, ale nie przerywała swojego „tańca w deszczu”. Piotr był zachwycony. Czuł, jak jego dusza rogacza zaczyna się ujawniać. Jak podoba mu się to, gdy Edyta pręży się dla innych facetów, jak ich podnieca, jak oni jej pragną… Niestety, wszystko co piękne, zazwyczaj trwa krótko. Deszcze nagle przestał lecieć, co zwiastowało koniec programu. Edyta podeszła do Piotra, chcąc udać się z nim do wyjścia. Jeden z mężczyzn wstrzymał ją jednak, wyciągając rękę przed siebie i imitując policyjny sygnał „STOP”.
-czekaj, jeszcze chwilę.. – powiedział i poszedł, a raczej pobiegł, do panelu przy wejściu
Wdusił przycisk i spojrzał z uśmiechem w stronę swojego kolegi.
-patrz teraz

 Już po chwili wszyscy usłyszeli głos automatycznego lektora dobiegający z głośników i oznajmiający załączony teraz program, noszący nazwę „arktyczny deszcz”. Zaraz po tych słowach pojawiła się najpierw chłodna, przyjemna mgiełka, a po krótkiej chwili lodowate wręcz krople deszczu. Popatrzyłem na Edytę, której ciało zareagowało w jedyny możliwy sposób. Seksowna, gęsia skórka momentalnie pojawiła się na całym jej ciele, a jej sutki zrobiły się twarde i cudownie seksownie sterczały. Chłopaki zaczęli cieszyć się do siebie. Piotr przyznał w myślach, że dobrze to wymyślili. Widok był naprawdę wspaniały. Miał nawet wrażenie, że nie tylko sutki małżonki zrobiły się twarde i sterczące, ale od chłodu całe piersi jakby się uniosły i ujędrniły. Sylwetka iście bogini i to tej z czasów starożytnych, gdzie nie podziwiano jeszcze kościstych desek, tylko piękne, mające zaokrąglone kształty, kobiety. Nic tylko cieszyć oczy. Edyta stanęła z aktorsko udawaną wkurzoną miną i pokiwała groźnie palcem. Piotr wiedział, że udaje, a dwaj mężczyźni albo też to wyczuli, albo po prostu się tym nie przejęli. Uśmiechali się cały czas i podziwiali swoje „dzieło”. Kobieta podeszła do swojego męża, chwyciła go za rękę i pociągnęła do wyjścia. Piotr nieco żałował, że drugi raz uciekają od tych Panów, ale i tak był zachwycony tym, co działo się dzisiejszego popołudnia…

6 komentarzy:

  1. Super, tylko szkoda że trzeba czekać tydzień na kolejną część.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadza się. Fajnie byłoby żebyś pisał znacznie częściej.
    Opowiadania super!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie ;) najlepiej jakby pojawiło się opowiadanie już dzisiaj :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że tydzień to i tak niezły czas. Widzę po innych stronach, że nawet tam, gdzie jest kilku autorów, czasem trzeba czekać dużo dłużej na nowe opowiadanie. Także chyba nie jest najgorzej z moim tempem pisania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak jest dobre opowiadanie to wiadomo że wszyscy chcą aby opowiadanie bylo częściej :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.