środa, 18 marca 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 2

Dotarliśmy do hotelu późnym popołudniem. Choć słońce było jeszcze dość wysoko, jak to w lecie, czuć było zbliżający się już wieczór. Jako, że były to nasze pierwsze wakacje we dwoje od x lat, wybraliśmy na ten wyjazd duży, luksusowy hotel w małym, turystycznym mieście, blisko mierzei helskiej. Zabraliśmy torby ze sobą i ruszyliśmy do recepcji, odebrać klucze do naszego apartamentu. Oczywiście musieliśmy okazać dowody osobiste, uregulować opłatę i wysłuchać wszystkich regułek recepcjonistki na temat atrakcji czy zachowania w hotelu. Tu sauna, tam basen, tam leżaki, a tam w razie potrzeby pralnia... bla bla bla. Na koniec jej monologu zrobiło się jednak ciekawie.
-Kończąc wśród naszych atrakcji znajduje się jeszcze mini klub dla gości, w którym jest bar z drinkami, parkiet do tańczenia i nasze hostessy, które umilają wieczory naszym gościom
-Hostessy? Czyli co, kelnerki? - zapytała moja żona
-Nie koniecznie, to takie Panie do zabawiania, z resztą jeśli się Państwo wybierzecie do klubu to zobaczycie. Klub jest otwarty codziennie od 19 także możecie Państwo tam zajrzeć kiedy tylko chcecie - wyjaśniła nam Pani z recepcji - i to chyba tyle, co miałam Państwu do przekazania. Są jakieś pytania?
-Nie, nie, już wszystko wiemy - odpowiedziałem i zabrałem kartę do naszego pokoju, złapałem za torby i ruszyliśmy wraz z żoną do naszego pokoju.

-Ahh bosko! - zachwyciła się żona gdy weszliśmy do naszego apartamentu
Musiałem zgodzić się z jej zachwytem, bo naprawdę był wart podziwu. Duży, przestronny apartament z dwoma pokojami. Po prawej za drzwiami znajdował się nieduży pokoik, z wielkim małżeńskim łożem, dużą szafą, wielkimi oknami z widokiem na morze i rzymskimi roletami. Większy pokój, który ukazał się nam od razu po wejściu był naprawdę gustownie urządzony. Również posiadał duże okna oraz wyjście na taras, wszystko oczywiście od strony morza, z cudownie rozlegającym się widokiem. Do tego barek zapełniony napojami wyskokowymi, biała, skórzana kanapa oraz dwa duże, również białe, skórzane fotele przy których stał niewielki stolik i do tego na ścianie na oko 50 calowy telewizor. Cały przemyślany układ psuła jedynie lodówka, stojąca obok barku, ale to akurat była praktyczna kwestia apartamentu. Prawdę mówiąc, choć żyliśmy i zarabialiśmy dość przeciętnie, oboje lekko powyżej średniej krajowej, w tej chwili czułem się jak milioner. Ten apartament wart był każdej złotówki, którą na niego wydaliśmy.
-Choć, zobacz łazienkę - krzyknęła podekscytowana małżonka
Podążyłem za jej wezwaniem i pomaszerowałem do drzwi które znajdowały się w naszej sypialni. Gdy znalazłem się w wejściu zaparło mi dech w piersiach. Łazienka, a w zasadzie łaźnia była równie  luksusowa co reszta apartamentu. Marmurowe wnętrze, prysznic po prawej, ogromna wanna po lewej, do tego oczywiście umywalka z dużym lustrem, wielka szafka na kosmetyki, obok niej wisiały dwa białe szlafroki i dwa duże ręczniki. Nie pomijając niczego  na naprzeciwległej do drzwi ścianie był jeszcze kibelek.
-Chyba jesteśmy w raju - powiedziałem do żony
-Chyba tak - odpowiedziała i pocałowała mnie namiętnie w usta - dziękuję, że mnie tu zabrałeś
-Cała przyjemność po mojej stronie - uśmiechnąłem się i pocałowałem żonę

Podziwialiśmy jeszcze chwilę nasze gniazdko na najbliższy tydzień. W końcu stwierdziliśmy, że czas w końcu na obiad. Zgodziliśmy się, że trzeba pozwiedzać miasteczko i tam coś zjeść.
-Ale kochanie pamiętaj, masz ubierać się wyzywająco - przypomniałem żonie, gdy przebieraliśmy się przed wyjściem
-Oj wiem, wiem
-To się ubieraj, ja idę się pokręcę pod hotelem, popytam gdzie tu w ogóle warto iść
-Ok, dobry pomysł
Zostawiłem ją w pokoju i ruszyłem na dół. Niestety poza recepcjonistką, która rozmawiała przez telefon, nie było zupełnie nikogo z kim mógłbym pogadać. Usiadłem więc na ławce tuż przed hotelem i czekałem na żonę. Po chwili Karolina zjawiła się na schodach i schodziła po nich z gracją. Ubrała się naprawdę seksownie. W zwiewną, krótką, kwiecistą sukienkę z dużym dekoltem, spod którego widać było jej neonowy strój kąpielowy, do tego sandałki na wysokiej koturnie i torebka na ramię. Może nie nadawała się do klubu nocnego, ale wyglądała bardzo seksownie.
-I jak? - zapytała gdy znalazła się tuż obok mnie
-Dla mnie super – odpowiedziałem
-Cieszę się. To co dzisiaj robimy? Gdzie idziemy?
-Dobre pytanie - zamyśliłem się - nie było kogo spytać więc musimy się zdać sami na siebie
-Spokojnie, pewnie znajdą się jacyś ludzie po drodze - pocieszyła mnie żona i ruszyliśmy w stronę centrum
Trzymaliśmy się za ręce jak w okresie narzeczeństwa. Byliśmy znów tak zakochani i wpatrzeni w siebie, choć już z dojrzałą przecież miłością. Karolina idąc prowokacyjnie kręciła swoim zgrabnym tyłeczkiem, prowokując przechodzących nieopodal mężczyzn. Choć nic nie mówiła, widziałem jak się cieszy gdy od czasu do czasu jakiś pan obracał się za nią i gwizdał pod nosem. Szliśmy tak z 10 minut dochodząc do centrum miasteczka. Choć mieszkaliśmy nad samym morzem, to hotel był już delikatnie odsunięty od samej miejscowości. Gdy znaleźliśmy się w długiej uliczce biegnącej na plażę, po obu jej stronach ukazały nam się bary i restauracje, zachęcające zapachem i szyldami do odwiedzin. W końcu musieliśmy wybrać, czy idziemy na chybił trafił czy pytamy się kogoś. Przystanęliśmy na środku uliczki i zastanowiliśmy się.
-To jak? Pytamy kogoś? - zapytałem
-Właśnie nie wiem.. a jak myślisz?
-Może lepiej znaleźć kogoś kto jest tu dłużej i zagadać? Tak na chybił-trafił to możemy kiepsko trafić
-Nom, ale szybko bo robi się wieczór i jestem już strasznie głodna!

Ruszyliśmy przed siebie w poszukiwaniu miłej osoby. Szybko napotkaliśmy idącą z naprzeciwka parę, w wieku około trzydziestu lat. Ci jednak podobnie jak my dopiero przyjechali i nie potrafili nam pomóc.
-Dobra idziemy do pierwszej lepszej, ja już nie wytrzymam! - powiedziała po nieudanej próbie Karolina
-Odradzam - usłyszeliśmy męski głos dobiegający zza naszych pleców - przepraszam, że się wtrącam ale słyszałem jak pytaliście się tamtej pary o dobrą restaurację i mogę wam taką polecić
-Bylibyśmy wdzięczni - odpowiedziała żona patrząc na nieznajomego mężczyznę
Był starszy od nas choć nadal w sile wieku, ciemnowłosy z lekko siwiejącą czupryną, z małym brzuszkiem jak to u panów po czterdziestce i ogólnie chyba nie najbrzydszy.
-To prawie na końcu tej uliczki, znacie już ją mniej więcej? - popatrzył po naszych twarzach, z których dało się wyczytać, że nie specjalnie - W zasadzie to właśnie tam idę na kolację więc możecie iść ze mną
-Dobry pomyśl - przystałem na jego propozycje i ruszyliśmy we trójkę przed siebie
Po drodze dowiedzieliśmy się, że ma na imię Stefan i przyjechał tutaj kilka dni temu. Znał jednak tą miejscowość bo jeździł tutaj od kilku lat, najpierw z żoną, a od dwóch lat, po rozwodzie, już sam.
-To już tutaj – powiedział gdy doszliśmy do jednej z wielu restauracji na tej ulicy
-Przysiądziesz się do nas? – zapytała moja żona
-Nie chcę przeszkadzać
-No coś ty, nie będziesz – powiedziałem i wskazałem miejsce przy czteroosobowym stoliku
Usiedliśmy przy nim, ja z Karoliną po jednej stronie, a Stefan po drugiej. Zamówiliśmy zestawy obiadowe które poleciał nam nowo poznany znajomy i czekaliśmy, aż przyniosą nam posiłki.

-Śliczną jesteście parą, szczególnie ty Karolino – powiedział Stefan przerywając chwilową ciszę po odejściu kelnerki – aż ci Rafale zazdroszczę tak pięknej żony
-Dziękuję, jesteś bardzo miły – zarumieniła się żona – ty również jesteś przystojnym facetem, na pewno nie masz problemu z kobietami
-Prawdę mówiąc to mam. Od rozwodu nie miałem ani odwagi ani ochoty spotykać się z rządną kobietą
-Dwa lata nic? Zupełnie nic? – zapytała z niedowierzaniem moja żona
-Jeśli masz na myśli te sprawy, to owszem, nic – odpowiedział z nutką rozżalenia w głosie Stefan
-Przepraszam, wyszłam na wścibską, ale bardzo mnie zdziwiłeś – tłumaczyła się z zakłopotaniem żona
-No wiesz, tak wyszło, nie miałem ochoty na stały związek, a w tym wieku znaleźć kogoś na raz to nie tak łatwo jak dwudziestolatkowi
-E tam, na pewno by ci się udało – pocieszała go Karolina – taki przystojniak
Zobaczyłem jak puszcza do niego oczko i poczułem delikatne ukłucie zazdrości. Flirtowała z nim, na moich oczach. Z drugiej jednak strony podobało mi się to, jak Stefan nie może od niej oderwać wzroku, a żona podsyca go jeszcze tymi swoimi tekstami. Poczułem nawet lekkie podniecenie, objawiające się podnoszącym się penisem.
-O idą już nasze dania – przerwał flirt Stefan, kierując wzrok na kelnerkę z tacą idącą w naszym kierunku
-Świetnie, bo umieram z głodu! – rzuciła moja żona
Zjedliśmy w ciszy zamówione dania i popiliśmy wszystko zimnym piwkiem. Od czasu do czasu widziałem jak Stefan zerka ukradkiem na Karolinę, a ona nie zostaje mu dłużna. W trakcie picia piwka wróciliśmy do rozmów, ale już bez flirtowania ze strony mojej żony. Wieczór mijał nam naprawdę bardzo przyjemnie, a z nowo poznanym znajomym rozmawiało nam się jak ze starym, dobrym kumplem. Po trzecim z kolei piwie stwierdziliśmy, że czas pomału wracać. Zapłaciliśmy rachunek i ruszyliśmy w stronę hotelu. Stefan mieszkał w mniejszym kurorcie, oddalonym o kilkaset metrów od naszego, dlatego większą część drogi spędziliśmy razem. Kiedy doszliśmy do budynku w którym mieszkał, wymieniliśmy się numerami telefonów i zgodnie stwierdziliśmy, że koniecznie jutro musimy się spotkać i poznać się bliżej. Moja żona nalegała nawet, by jeszcze dzisiaj Stefan poszedł z nami na małe piwko do hotelowego baru, ale nie dał się namówić. W końcu stanęło na tym, że jutro przed południem zadzwonimy do niego i razem udamy się na plażowanie, jeśli oczywiście pogoda na to pozwoli.

Wróciliśmy do hotelu i zaraz po wejściu do naszego apartamentu ruszyliśmy do wanny, by zażyć kąpieli. Jej wymiary pozwalały na to, żeby wejść do niej we dwoje, dlatego bez zastanowienia znaleźliśmy się w niej razem z żoną w dosłownie minutę. Leżeliśmy naprzeciwko siebie, wypoczywając w przyjemnie letniej wodzie po całym dzisiejszym dniu.
-Fajny ten Stefan, którego dzisiaj poznaliśmy prawda? – zagadnąłem, ciekawy opinii żony na temat poznanego dzisiaj mężczyzny
-Fajny, fajny – wymruczała żona – wiesz, zaimponował mi, dwa lata bez kobiety, ależ musi być spragniony
-No pewnie musi, choć kto wie, czy sam sobie nie radził – zaśmiałem się
-Dobrze wiesz, że to nie to samo – zgasiła mnie Karolina – nie mogłam zebrać myśli po tym, jak to powiedział. Ciągle zastanawiałam się, jak mocno musi być napalony taki mężczyzna i w końcu nie wytrzymałam!
-Jak to? – zdziwiłem się jej opowiadaniem
-Kiedy jedliśmy zdjęłam jeden bucik i gołą stópką pogładziłam go najpierw po nodze, a później gdy się nie sprzeciwiał wyżej i wyżej, aż dotarłam do krocza. I wiesz co? On był już całkiem twardy! Wyczułam przez spodnie, że jest dosyć duży i bardzo, ale to bardzo twardy z podniecenia, choć tylko pogładziłam go nogą. Nie wiem co mną owładnęło, że miałam odwagę robić takie rzeczy, ale po prostu to było silniejsze ode mnie. Nie gniewasz się?
-Ja yy.. nie wiem – powiedziałem zaskoczony tym całym wyznaniem
-Kochanie, nie wiem co się ze mną działo, ale musiałam to zrobić, chciałam sprawdzić nie tylko czy jest stęskniony za pieszczotami, ale też czy działałam na niego. Sam mówiłeś, żebym w wakacje to sprawdziła i sprawdziłam! Aż do tej pory robię się mokra jak o tym pomyślę.
Gdy mówiła mi to wszystko mój penis stał już na baczność, choć ja miałem mętlik myśli w głowie.  Z jednej strony strasznie podniecało mnie to jej opowiadanie, a z drugiej byłem trochę zazdrosny, że tak zachowywała się moja żona. Wyczułem jej rękę zaciskającą się na moim twardym penisie.
-Oo widzę, że nie jesteś zły, a nawet wręcz przeciwnie – popatrzyła mi w oczy żona i zacisnęła rękę na mojej pale – podnieca cię to, że flirtuję z innym tak? Że się innym podobam? Stąd ten pomysł na odważniejsze stroje w trakcie wakacji. I stąd ta twoja ciekawość mojego snu, a później mówienie o tym, że można to spełnić. Ty zboczuszku mój!

Po tych słowach rzuciłem się na żonę z namiętnym pocałunkiem. Nabrzmiałym penisem szybko odnalazłem drogę do jej wilgotnej muszelki i wbiłem się w nią bardzo głęboko. Żona głośno jęczała gdy mój mały wchodził w nią, zagłębiając się po same jajka. W końcu nie wytrzymałem i wystrzeliłem w nią całą falę mojego nasienia. Karolina w tym samym momencie zaczęła jęczeć jeszcze głośniej i wić się w wannie, powodując głośne chlupanie wody. Przeżyliśmy silny orgazm i położyliśmy się obok siebie.
-Nieźle się zaczyna ten urlop – wydyszała żona
-Oj tak – odpowiedziałem i pocałowałem ją jeszcze raz, bardzo namiętnie w rozpalone usta.


Niebawem dalsza część tej serii, a jak ta przypadła wam do gustu? - Incognito

1 komentarz:

  1. Generalnie Twoje opowiadania mają wysoki poziom (jestem cholernie wrażliwy min. na przezroczystość stylu) i to nie wyróżnia się na minus - tak trzymać!
    Zdrawim

    OdpowiedzUsuń

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.