czwartek, 26 marca 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 6

Kolejnego dnia obudziliśmy się blisko południa, a wyglądając przez okno nasze humory znacznie nam się pogorszyły. Tego dnia padało, było chłodno i pogoda nie zachęcała do wychylenia nosa z hotelu choćby na centymetr. Nie pozostawało nam więc nic innego, jak korzystać z hotelowych zasobów rozrywki, by nie zanudzić się na śmierć. Tak więc postanowiliśmy z żoną udać się na basen, żeby choć trochę poczuć się dziś wakacyjnie. Karolina wskoczyła w swój strój kąpielowy, ja założyłem moje bokserki do pływania i tak przygotowani ruszyliśmy na podbój hotelowego basenu. Jednak i tym razem miny nam zrzedły, gdy wchodząc na basen zobaczyliśmy tłumy ludzi, w tym w większości dzieci i młodzież. Widać nie tylko my nudziliśmy się dzisiaj w hotelu. Ja od razu zrezygnowałem, nie miałem najmniejszej ochoty pływać w tłoku i relaksować się w głośnych krzykach i piskach dzieciarni. Zastanawiałem się tylko, skąd tyle dzieci na basenie w tak drogim hotelu, ale jak dowiedziałem się już pod koniec wyjazdu z tego basenu mógł korzystać każdy, goście hotelu – za darmo, a ludzie z zewnątrz musieli po prostu opłacić wejściówkę. Niemniej jednak ja zrezygnowałem, ale żona postanowiła mimo wszystko zostać.
-To jak chcesz, ja idę na siłownie, może tam jest mniej osób – powiedziałem do niej, gdy podjęła decyzję, że zostaje – jak ci się znudzi to możesz tam przyjść
-Dobra – odpowiedziała i ruszyła w stronę basenu, a ja odwróciłem się na pięcie i pomaszerowałem w zupełnie przeciwnym kierunku


Kiedy dotarłem na siłownie uśmiech zagościł na mojej twarzy. Tak jak się spodziewałem, ta część atrakcji nie była ani trochę popularna, a na dość dużej i dobrze wyposażonej sali było raptem trzech mężczyzn. Dwóch, chyba kolegów, ćwiczyło klatę na atlasie. Byli bardzo, ale to bardzo umięśnieni, mieli z góra trzydzieści lat i sylwetki godne pozazdroszczenia. Trzeci z mężczyzn będących na siłowni jeździł sobie spokojnie na rowerku. Ten był mniej więcej w podobnym do mnie wieku i podobnie jak ja miał zadbaną sylwetkę, ale nie przesadnie umięśnioną. Pomyślałem, że to całkiem niezły pomysł na rozgrzewkę pojeździć rowerkiem, w dodatku Pan siedzący na jednym z nich wydawał się sympatyczny, więc postanowiłem się dosiąść i z nim zagadać. Jak się po chwili okazało, był to błąd. Mężczyzna okazał się bardzo nieprzyjemny, a na moje zagadywanie odpowiadał tylko krótkimi, pojedynczymi słowami. Na szczęście po góra pięciu minutach obrażony na cały świat wyszedł. Ja pojeździłem jeszcze chwilę na rowerku po czym przeniosłem się na inny przyrząd, do ćwiczenia mięśni pleców. Ustawiłem go pod siebie i zacząłem nieśpieszne ćwiczenia. Dawno nie byłem na siłowni, więc nie mogłem od razu forsować sobie tempa i obciążenia.
-Hej, ty, może spróbujesz wycisnąć z nami na klatę? – usłyszałem pytanie od jednego z kolesi przy atlasie
-Hmm raczej nie, przy was wypadnę blado – odpowiedziałem
-Nie przejmuj się, tu nikt się nie ściga – powiedział drugi z mężczyzn – chodź, pomożemy ci
-No dobra – zgodziłem się

Prawdę mówiąc czekałem na to, aż ktoś inny się pojawi i będę mógł z kimś pogadać, bo samemu w takim miejscu jest dość smutno. Skoro jednak oni pierwsi zagadali, grzech było nie skorzystać. Podszedłem do nich i przedstawiłem się.
-Rafał jestem, a Wy?
-Robert – odpowiedział pierwszy, wyższy, ciemnowłosy i potężniej zbudowany od kolegi
-A ja Marek – przedstawił się drugi, blondyn z lekko mniejszą muskulaturą – to jak, ile wyciśniesz?
-Bo ja wiem, dawno tego nie robiłem – bałem się powiedzieć prawdę, że pewnie  połowę tego co oni, albo i jeszcze mniej
-To masz 40 kg na start, rozgrzej się trochę – zasugerował Robert i założył odpowiednie ciężarki
Akurat tego, że podniosę 40kg byłem pewien, więc bez problemu zacząłem przymierzać się do sztangi. Opuściłem ją sobie na klatę i spokojnie podniosłem.
-No to zrób tak chociaż pięć razy – polecił Marek
Pięć powtórzeń również nie zrobiło na mnie wrażenia i ze spokojem wykonałem ich polecenie. Usiadłem obok, by odsapnąć i patrzyłem jak chłopaki również podnoszą po pięć razy to samo obciążenie. Kątem oka zauważyłem, że ktoś wchodzi na siłownie. Odwróciłem głowę i zobaczyłem, że moja żona w stroju kąpielowym paraduje przez środek sali, zbliżając się w naszą stronę. Uśmiechnąłem się do niej, a ona odwzajemniła uśmiech. Wyglądała bardzo atrakcyjnie w seksownym stroju kąpielowym, jeszcze wilgotnym od niedawnej wizyty na basenie.
-Hej kochanie – przywitała mnie gdy znalazła się już blisko nas – jak tam?
-Spoko – odpowiedziałem – a co z basenem? Już się znudziłaś?
-Straszny harmider, do tego same małolaty, nawet nie ma na kim oka zawiesić, więc postanowiłam ci towarzyszyć – wyjaśniła – miałam też nadzieję, że tutaj znajdę prawdziwych mężczyzn i jak widzę, nie przeliczyłam się – to mówiąc spojrzała na moich dwóch kompanów ćwiczeń
-A i owszem – powiedziałem – to jest Robert – wskazałem na pierwszego z mężczyzn – to Marek – wskazałem na drugiego – a to moja żona, Karolina – przedstawiłem ich sobie
-Miło mi was Panowie poznać – już rozsiewała swój urok żona – widać, że prawdziwi mężczyźni, nie to co ci nastoletni chłopcy na basenie
-Wiadomo, na siłowni zawsze prawdziwi faceci – odezwał się Marek
Widziałem, jak oczy obu kolegów świdrowały moją żonę w górę i w dół, oglądając ją co do centymetra.

-A jak tam chłopcy mój mąż się miewa? Będzie coś jeszcze z niego? – zapytała żona
-Właśnie próbowaliśmy sprawdzić – odpowiedział Robert –jesteśmy w trakcie wyciskania
-Oo super, można popatrzeć? – ucieszyła się Karolina
-Jasne – zgodził się Robert i już zaczął nakładać nowe odważniki – to co, 40 kg za nami, teraz 50?
-Daj 60 od razu, co będziemy się tak bawić – odpowiedział mu Marek ku mojemu niezadowoleniu
Czułem, że nagłe pojawienie się tak pięknej kobiety, jaką niewątpliwie była moja żona, wywołało u chłopaków chęć zaimponowania, a ja w tym wszystkim bądź co bądź musiałem wypaść dość blado. Już 60kg mnie przerażało, ale postanowiłem spróbować i na szczęście mi się udało. Z zaskoczeniem jednak obserwowałem, jak dwaj pozostali nie podnoszą tego ciężaru raz, a znów pięć, robiąc sobie serię. Wiedziałem już, że prędzej czy później polegnę z kretesem i to na oczach żony.
-Ahh chłopcy, cóż za mięśnie – zachwycała się żona, gdy Robert z Markiem wyciskali sztangę – dawno tak wspaniałych sylwetek nie widziałam
-To patrz teraz, maleńka – powiedział Marek i zrzucił swoją koszulkę, przy głośnych zachwytach Karoliny
W ślad za nim poszedł oczywiście Marek, który też miał piękną sylwetkę i również nad jego klatą żona musiała się pozachwycać. Ja byłem gdzieś w tym wszystkim z boku, ale nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Cierpiała za to moja męska duma, gdyż wiedziałem, że kolejne obciążenie może być ponad moje siły. Marek ustalił, że teraz zwiększamy o 10kg, więc do podniesienia było całe 70 kg. Ja oczywiście miałem się z tym zmierzyć jako pierwszy, bo dla chłopaków była to jedynie formalność. Ułożyłem się wygodnie na ławce i złapałem za sztangę. Opuściłem ją na klatę i z wielkim, naprawdę wielkim trudem jakoś ją dźwignąłem. Tym samym każdy zauważył, że następny ciężar będzie dla mnie nie do przejścia, ale chociaż w tą rundę jeszcze mogłem zaliczyć do udanych i usiąść obok żony z podniesioną głową. Chłopcy oczywiście bez trudu podnieśli obciążenia, a Karolina aż wstała, gdy naprężali swoje nagie klaty przy wysiłku. Kiedy Marek dopierał następne obciążenia, żona podeszła do niego.
-A mogę ja spróbować? – zapytała – tylko oczywiście trochę mniej
-Czemu nie – zgodził się – to tak z 20 na początek?
-Aż tyle? No dobra, spróbuję – zgodziła się żona

Marek nałożył po jednym, małym ciężarku na każdą stronę i pomógł Karolinie opuścić ciężar na klatkę piersiową. Żona z nadmiernie eksponowanym trudem podniosła ciężar. Chciała odłożyć go na stojak, ale wtedy Robert zatrzymał jej ruch i powiedział, żeby powtórzyła to pięć razy. Oczywiście Karolina bez słowa sprzeciwu zaczęła wykonywać pięć powtórzeń. Przy czwartym jednak razie jej lewa ręka nie wytrzymała i poddała się pod ciężarem, niebezpiecznie przechylając sztangę w bok. Marek, który stał nad żoną i przez cały czas ją asekurował, szybko złapał za ciężar i zabrał go z jej rąk. Karolina odetchnęła z ulgą. Podniosła się by usiąść, ale zakręciło się jej w głowie i ponownie opadła na ławkę do ćwiczeń. Podniosłem się szybko i stanąłem blisko niej, w razie gdyby potrzebowała pomocy.
-Ojj, chyba przeholowałam – wymamrotała
-Poleż chwilę, zaraz ci przejdzie – poleciłem jej
-Duszno tu
-To ja otworzę okno – zaproponowałem i ruszyłem do okna
-Masz napij się – powiedział Marek i podał jej butelkę z wodą, którą mieli ze sobą
-Dziękuję - wypiła kilka łyków żona – muszę rozpiąć stanik, strasznie mnie dusi, nie mogę oddychać – dodała i korzystając z przedniego zapięcia w stroju kąpielowym powolnym ruchem rozpięła swój stanik

Pod naporem jej dużych piersi oraz głębokiego oddechu, który właśnie wzięła, miseczki od stanika rozsunęły się i opadły na ławkę, odkrywając całkowicie biust mojej żony. Mężczyźni patrzyli zaskoczeni, a ja przeczuwałem już podstęp mojej małżonki, choć nie byłem jeszcze pewny co kombinuje.
-Też masz śliczną klatę – powiedział po chwili milczenia Marek
-O tak, nic jej nie brak – dodał ośmielony postawą kolegi Robert – można zobaczyć, czy twarde mięśnie? – zapytał, hihocząc pod nosem
-Które mięśnie? – zapytała, nie rozumiejąc, bądź nie chcąc zrozumieć podtekstu żona
-No te – wyciągnął rękę Robert i złapał ją za pierś, zadowolony, że Karolina dała się złapać w jego pułapkę
Szybko dołożył drugą rękę i masował przez chwilę jej piersi. Odsunął się po wykonaniu kilku okrężnych, dokładnych ruchów.
-Nawet fajnie – powiedział śmiejąc się
-To i ja muszę sprawdzić – wparował Marek i również złapał w dłonie piersi Karoliny
Miętosił je chwilę, powodując przyśpieszony oddech u mojej żony. Czułem, że jest już na cienkiej granicy i zaraz może posunąć tą sytuację dużo dalej.

 Nie myliłem się. Karolina przekroczyła niewidzialną dla wszystkich pozostałych granicę i postanowiła brnąć dalej. Uśmiechnęła się do Marka i z błyskiem w oku patrzyła na niego przez chwilę.
-No panowie, co byście chcieli? – zapytała bez ogródek
-Mm suczko, a co proponujesz? – odpowiedział pytaniem na pytanie Marek
-Po lodziku i się rozchodzimy? – to mówiąc złapała już marka za wypukłość w kroczu i zacisnęła dłoń
-Pewnie – zgodzili się obaj jednocześnie
Karolina już z pozwoleniem zsunęła spodenki Marka i uwolniła jego męskość. Robert podszedł z boku, również pozbawiony już swojej garderoby. Popatrzyłem na ich przyrodzenia i uśmiechnąłem się pod nosem. Chociaż w tym aspekcie nie mogli się ze mną równać. Mieli sporo mniejsze od mojego penisy, Marek miał góra czternastocentymetrowego, a Roberta był niewiele większy. Żona chyba też się lekko rozczarowała, ale starała się nie dać tego po sobie poznać. Włożyła sobie do buzi najpierw narząd Marka, a penisem Roberta zajmowała się ręką. Po chwili zamieniła ich rolami i w ustach znikał skarb Roberta. Chwilę pieściła ich tak na zmianę po czym odwróciła się do mnie.
-No chodź, mam dwie ręce i usta, dawaj też swojego – powiedziała do mnie
Nie widziałem przeszkód, też byłem już bardzo podniecony. Dumnie wyciągnąłem swojego przyjęcia, powodując przez chwilę niezbyt szczęśliwy miny u chłopaków. Żona od razu zajęła się nim ręką. Penisy chłopaków znikały co raz w jej ustach w całości. Bez problemu mieściła je aż do samego końca. Mojego nie brała do ust, musiałem się zadowolić jej zwinną ręką. Robert i Marek sapali głośno, dając do zrozumienia Karolinie, że sprawuje się świetnie. Ja podniecałem się samym widokiem, po raz kolejny dając się tak zaskoczyć i napalić dzięki mojej małżonce. W końcu Marek nie wytrzymał dłużej tych pieszczot i przytrzymał głowę żony, wciskając jej mocno swojego penisa i ładując w jej gardło dawkę spermy. Karolina nie uroniła ani kropli jego spermy. Po chwili Marek rozluźnił uścisk i żona zabrała się za dokańczanie orgazmu u drugiego z kolegów. Robert również już długo nie wytrzymał i wytrysnął w usta żony potężny ładunek. Tym razem kilka kropli pociekło po brodzie żony, spływając na jej biust. Karolina nie przejęła się tym jednak i odwróciła się w moją stronę, po raz pierwszy wkładając sobie do ust mojego penisa. Ja też byłem już bardzo bliski dojścia, więc zaledwie kilka ruchów jej głową wystarczyła, by dostała jeszcze jedną dawkę nasienia do połknięcia. Mojego również nie uroniła ani kropli ze swoich ślicznych ust.

Żona jak gdyby nigdy nic usiadła i zaczęła zakładać swój stanik, kiedy jednak zauważyła krople spermy na ciele, rozsmarowała je sobie po biuście i założyła górną część stroju. My również po chwili dochodząc do siebie zaczęliśmy się ubierać.
-Dzięki chłopaki, miło było – powiedziała na koniec żona, gdy mieliśmy już odchodzić
-Nam bardziej – odpowiedział jej Robert
-Jak coś polecamy się na przyszłość – dodał Marek – jesteśmy tutaj codziennie o tej porze jeszcze przez 5 dni
-Będę pamiętać –uśmiechnęła się żona i puściła im oczko przez ramię, po czym krok w krok ze mną udała się do pokoju.

1 komentarz:

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.