wtorek, 10 marca 2015

Zadania po zakładzie jak MŚ

Przepraszam, że musieliście czekać tak długo na to opowiadanie. Trochę zajęło mi napisanie go, ale w końcu jest! Zadania dziewczyn z opowiadania "Zakład jak mistrzostwo świata". Mam nadzieję, że wam się spodoba :)


Pięć dni. Dokładnie tyle musiałem czekać, by Ewa choć wspomniała o sytuacji z niedzieli. Pytając ją o zadania ciągle zbywała mnie, że jeszcze nie czas. Dopiero w piątek oznajmiła mi, że idziemy jutro na miasto z Anią i Tomkiem, spełnić pierwsze, a być może i drugie, zadanie. Oczywiście pytanie o to: gdzie?, jak?, i co to za zadania?, pozostawały niezauważone. Całą sobotę zastanawiałem się nad tym, szczególnie, że moja żona bardzo starannie przygotowywała się do wyjścia. Najpierw zażyła bardzo długiej kąpieli, połączonej z depilacją niemal całego ciała. Później bardzo długo układała fryzurę, jak na jakiś bal. Dobieranie bielizny też zajęło jej nad wyraz dużo czasu, ale to akurat mi nie przeszkadzało, gdyż miałem przy tym świetne widoki. W końcu stanęło na seksownym komplecie – śliczny czarny stanik zakrywał jej biust, kuse czarne stringi znalazły się powyżej jej ud, do tego również czarne pończochy z pasem. Bardzo gustownie i jeszcze bardziej seksownie. A zwieńczeniem wszystkiego okazała się krótka, prześwitująca, czarna sukienka.


Zdziwiłem się widząc ją tak ubraną, gdyż spod sukienki naprawdę sporo było widać. Ewa zbyła mnie jednak i ruszyła wybierać szpilki. Padło na wysokie, seksowne, czerwone szpile na platformie. Wyglądała bardzo seksownie i od tego momentu zacząłem się bać, co też one szykują na wieczór. Kiedy żona kończyła strojenie się, stojąc przed lustrem i dokonując ostatnich poprawek w swoim wyglądzie (czyli makijaż i te sprawy), ruszyłem do pokoju by się ubrać. Założyłem czarne spodnie i szarą koszulę, do tego zabrałem marynarkę i ruszyłem na dół do mojej żony. Wychodząc z pokoju zadzwonił mój telefon. Dzwonił Tomek, mąż Ani. Odebrałem i cofnąłem się do sypialni, zamykając za sobą drzwi.
-Halo, co tam Tomku się stało? – zapytałem
-Słuchaj, wychodzimy dzisiaj razem jakoś niedługo nie?
-No tak
-Czy twoja Ewa też ubrała się bardzo wyzywająco?
-Bardzo, to prawda
-A wiesz co one knują? – zapytał
Nie wiedziałem, czy Tomek wie o zakładzie, więc postanowiłem odpowiedzieć wymijająco.
-Mówiąc szczerze to nie – odpowiedziałem mu po chwili zastanowienia, po czym dodałem – Pytałem Ewę, ale nie chce pisnąć ani słowa
-Moja Ania też – odparł Tomek – mówi tylko, że przegrała z Ewą zakład i dzisiaj musi wykonać zadanie, ale jakie to już nie chce powiedzieć
Czyli Tomek wiedział o zakładzie.
-Chyba nie do końca przegrała, Ewa mówiła, że obie przegrały i obie mają zrobić zadanie –wyjaśniłem mu, przynajmniej częściowo
-Dobra czyli też nic nie wiesz. Muszę kończyć, bo Anka mnie już woła.
-Okej, narka – pożegnałem się i rozłączyłem połączenie

Schodząc na dół pomyślałem, że może to jest pierwsze zadanie? Żeby seksownie się ubrane wyszły na miasto? Trochę łatwe, ale kto wie…
-No jesteś wreszcie, taksówka już czeka! – wyrwała mnie z zamyślenia żona
-Już, już, tylko buty założę – odpowiedziałem
Po chwili siedzieliśmy już w taksówce.
-Teraz już możesz wiedzieć gdzie jedziemy – odezwała się żona – otóż zgodnie z zadaniem Ani, mamy seksownie ubrane wraz z mężami pojechać do klubu ze striptizem, znalazłyśmy więc taki klub i właśnie tam jedziemy
-Niezłe zadanie – odpowiedziałem zaskoczony
-Takie sobie, moje jest ale nie wiem, czy dzisiaj się odważę, o Ani nie wspominając
-Już się boję, co ty wymyśliłaś
-Słusznie skarbie – uśmiechnęła się Ewa – też bym się bała

Podjechaliśmy pod kamienicę, gdzie według Ewy w piwnicy mieścił się spory klub „gogo”. Zapłaciłem za taksówkę i ruszyliśmy do bramy. Przywitał nas ochroniarz, pobierając opłatę za wstęp. Oczywiście jak to w takich miejscach bywa, moja Pani weszła za darmo, a ja jako facet musiałem zapłacić krocie. Nie speszyło nas to i ruszyliśmy po schodach do piwnicy. Po wejściu byłem nieco zaskoczony. Klub prezentował się całkiem ładnie, widać było, że ktoś sporo w niego zainwestował. Duża przestronna sala z wzniesieniem na środku, coś na kształt sceny, oczywiście z rurą do tańczenia. Było też kilka mniejszych scen w około, z rurami i klatkami. Dla gości przygotowano loże, takie na maksymalnie sześć osób, z wygodnymi siedzeniami i sporym stolikiem. Niestety klub chyba nie był mocno znany, bo oprócz nas w środku było tylko trzech innych mężczyzn, siedzących w loży, obok małej sceny, gdzie w klatce prężyła się dla nich jakaś tancerka. My usiedliśmy niemal na drugim końcu, by nie mogli nas widzieć, ani my ich. Po chwili dotarli Ania z Tomkiem. Wtedy mogłem zobaczyć, jak wyzywająco potrafiła się ubierać Ania. Miała na sobie granatową sukienkę z naprawdę okazałym dekoltem. Musiała być bez stanika mając tak odsłonięte piersi. Do tego czarne pończochy i czarne szpileczki. Prezentowała się bardzo seksownie! Poczułem, jak krew napływa mi w okolicę krocza.
-Witajcie – powiedziała do nas na przywitanie Ania
-Cześć – odpowiedziałem ciągle zauroczony jej wyglądem
-No hej – z entuzjazmem przywitała ich Ewa – siadajcie, jest mało ludzi, ale klub fajnie nie?
-Pewnie – zgodziła się Ania
-Fajny? Fajny to musiał być ten wasz zakład – wtrącił się Tomek – i niezłe zadanie Aniu, nie spodziewałem się tego po tobie

Pośmieliśmy się chwilę z ich zwariowanego pomysłu, zamówiliśmy po drinku i podziwialiśmy taniec brunetki na małej scenie blisko naszej loży. Główna scena cały czas była pusta, pewnie dlatego, że było raptem siedem osób w całym lokalu. Zauważyliśmy dwóch kelnerów zbliżających się w naszą stronę. Stanęli przy naszym stoliku i popatrzyli na Anie i Ewę.
-Serdecznie witamy w naszym klubie – powiedział jeden z nich
-Pani Anna i Pani Ewa, to Panie prawda? – dodał drugi
-Tak – odpowiedziały zgodnie nasze żony
-A więc zgodnie z umową, zapraszamy Panie tutaj – znów mówił ten pierwszy i zaprosił nasze kobiety na krzesła, które postawili jakieś dwa metry od stolika
Ewa z Ania wstały i usiadła w wyznaczonych miejscach. Moja żona mrugnęła do mnie porozumiewawczo, a Ania szepnęła, że to właśnie zadanie Ewy. Kiedy spokojnie już siedziały, panowie przystąpili do akcji. Zaczęli tańczyć bardzo zmysłowo, okrążali przy tym nasze żonę. Zatrzymywali się bardzo blisko Pań, dotykając niemal się ciałami, kręcili seksownie biodrami i wypinali swoje krocza w ich stronę. Po chwili pozbyli się koszul, zostając w spodniach i muszkach. Dziewczyny śmiały się i pożądliwym wzrokiem obserwowały ich ruchy. Ewa nawet klepnęła striptizera w tyłek, gdy ten wypinał go w jej stronę. Cała scenka była dla mnie bardzo dziwna, ale podnieciłem się tym widokiem. „Kelnerzy” tańczyli dalej. Zgrabnym i szybkim ruchem zerwali z siebie spodnie, zostając w odważnych, męskich stringach. Dziewczyny pisnęły zaskoczone. Miały teraz widok na dwa bardzo sztywne i spore namiociki. Chłopaki bawili się dalej, prężąc się i wypinając przy naszych żonach. Jeden stanął przed moją Ewą, postawił nogę na jej krzesełku i przystawił swój sprzęt bardzo blisko jej twarzy. Ta zaśmiała się i złapała dłonią za jego namiot. Pomasowała chwilę przez materiał i puściła go. W tym samym czasie drugi tancerz stał przed Anią i dotykał jej biustu przez materiał sukienki. Odruchowo pomacałem się po kroczu, bo coraz bardziej nakręcałem się tą sytuacją. Popatrzyłem na Tomka, który tak jak ja nie mógł oderwać wzroku od tego przedstawienia. Jego ręka znajdowała się już pomiędzy udami i masowała penisa przez materiał spodni.

Wróciłem wzrokiem do naszych pań, a tam znów jeden z tancerzy przystawiał swój stojący sprzęt do Ewy. Tym razem moja żona nie masowała go ręką, tylko pocałowała jego majtki i podrażniła go chwilę ustami. Striptizer ośmielony jej zachowaniem odchylił przód swoich stringów i pozwolił Ewie zajrzeć do środka. Ta chyba tylko na to czekała, bo uśmiechnęła się i pociągnęła w dół jego majtki, pokazując wszystkim sporych rozmiarów penisa. Nie krępując się niczym zaczęła walić mu konia blisko swojej twarzy. Nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Moja żona bawiła się pałą obcego faceta i to na środku klubu! Oderwałem się od tego widoku i przeniosłem wzrok na Anię. Tam również działy się niesamowite rzeczy. Żona Tomka masowała ręką przez majtki penisa drugiego z tancerzy, a ten odwdzięczał się jej pieszczeniem jej biustu. Masował ho swoimi rękami naprawdę zawzięcie, zsuwając niemal z niej sukienkę. Akurat gdy na nich patrzyłem jego ręce przeniosły się wyżej, zsunęły na bok ramiączka od sukienki Ani i zwinnym ruchem zsunął z niej sukienkę do okolic pasa. Oczywiście tak jak przypuszczałem, nie miała stanika. Tancerzowi bardzo się to spodobało, z wielkim zapałem zabrał się do ugniatania jędrnego biustu Ani. Ta chyba chcąc się zrewanżować za rozebranie jej, zsunęła stringi striptizera i zaczęła masować jego penisa już bez przeszkody z materiału. Popatrzyłem znów na moją żonę i kolejny raz nie potrafiłem ukryć zaskoczenia. Ewa widocznie znudziła się zabawianiem penisa ręką, więc wzięła go do buzi i robiła tancerzowi loda. Patrzyłem jak zahipnotyzowany, gdy w jej ustach znikał cały, nabrzmiały sprzęt obcego faceta. Po chwili takich działań, tancerz przytrzymał jej głowę i jęknął, sygnalizując nam, że właśnie wlał w usta mojej żony swoją spermę. Ewa oblizała jego sprzęt, uśmiechnęła się do mnie i ruszyła w stronę toalety. Spojrzałem na Anię, która ciągle waliła konia drugiemu striptizerowi. Ten masował łapczywie jej biust i oddawał się jej pieszczotom. W końcu mężczyzna nie krytykował i wystrzelił swój życiodajny nektar prosto na nagi biust Ani. Widać było zadowolenie na twarzy żony Tomka. Pierwszy z tancerzy, który zdążył się już ubrać po zabawie z moją żoną, podał im serwetki z naszego stołu. Powycierali się trochę i Ania nie naciągając sukienki ruszyła do łazienki. Warto zauważyć, że toalety były dosyć blisko miejsca, w którym siedzieli trzej pozostali goście klubu. Po drodze minęła się z moją Ewą.

Żona wróciła do nas, podeszłą do faceta z którym przed chwilą tak dobrze się bawiła i zagadała coś do niego. Uścisnęli sobie ręce i dali sobie po buziaku, po czym Ewa usiadła przy naszym stoliku.
-Musimy tu częściej przychodzić – powiedziała, gdy usiadła obok mnie
-Chyba nie mam nic przeciwko – odpowiedziałem
-A wiesz, jak uściskałam rękę temu tancerzowi, to oddałam mu swoje stringi, żeby miał trofeum ze mnie
-Serio? Wariatka! – zaśmiałem się
-O idzie i moja wariatka – wtrącił się Tomek i kiwnął głową wskazując nam Anie, która wracała w naszą stronę już normalnie ubrana. Wypiliśmy jeszcze po drinku na koniec tej fantastycznej wyprawy i wróciliśmy do swoich domów, z wykonanymi zadaniami przez nasze żony.

1 komentarz:

  1. dalej dalej :) Nie każ nam tyle czekać :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.