piątek, 20 marca 2015

Pikantny urlop nad Bałtykiem cz. 3

Wyszliśmy z wanny kończąc kąpiel i wytarliśmy nawzajem nasze ciała. Karolina została jeszcze w łazience, a ja poszedłem do pokoju, chcąc przygotować nam jakieś drinki. Nie chciało nam się jeszcze spać, tym bardziej po tym, co przeżyliśmy w wannie. Gdy pochyliłem się przy barku i wyciągałem jakieś nieznane mi dotąd trunki usłyszałem pukanie do drzwi. Owinąłem się ręcznikiem w pasie, gdyż do tej pory byłem całkiem nagi i poszedłem otworzyć. Za drzwiami ujrzałem młodego, góra dwudziestopięcioletniego chłopaka w podobnym stroju jak pani z recepcji.
-Witam, obsługa hotelowa, czy czegoś państwu brakuje? – padło pytanie z jego ust gdy stanąłem w drzwiach
-Ni.. nie – odpowiedziałem zaskoczony, bo nigdy dotąd nie miałem styczności z taką obsługą w hotelu – chociaż może, umie pan zrobić z tego jakieś dobre drinki? – zapytałem wskazując na barek, na który zdążyłem już wyjąć kilka butelek kolorowych trunków
-Pewnie, jakie Pan tylko chce – z uśmiechem odparł chłopak i ruszył żwawym krokiem do barku – słodkie czy nie bardzo?
-Raczej niezbyt – odpowiedziałem
-A mocno czy nie?
-Średnio, bardzo mocnych nie chcę
-Się robi – uśmiechnął się ponownie chłopak i zabrał się do wlewania różnych wódek do szejkera

-Mm kochanie boska była ta kąpiel – do pokoju weszła Karolina, zupełnie naga, przecierając sobie włosy ręcznikiem
Zarówno ja jak i Pan z obsługi stanęliśmy jak wryci i patrzyliśmy na piękną nagą kobietę. Ta ciągle idąc w naszą stronę nawet nie obróciła głowy w naszym kierunku, tylko ciągle wycierała włosy, zwrócona twarzą do podłogi. Postanowiłem zareagować, choć stojący obok mnie chłopak i tak zobaczył już wszystko co chciał.
-Kochanie, nie jesteśmy sami – powiedziałem, gdy znalazła się już naprawdę blisko nas
-Jak to? – zaciekawiła się żona i podniosła głowę do góry
Zrobiła wielkie oczy gdy spostrzegła przy barku nie tylko mnie, szybkim ruchem odwróciła się na pięcie i niemal pobiegła do sypialni, nie wydając z siebie nawet jednego dźwięku.
-Śliczna żona – skomplementował młodzian i wrócił do robienia drinków – o już gotowe
-Dzięki i dzięki – odpowiedziałem, dziękując mu zarówno za komplement w stosunku mojej żony jak i przygotowane napoje
-Nie ma sprawy – odpowiedział z uśmiechem i ruszył w stronę drzwi
-Czekaj! Morze dam ci jakiś napiwek? – ogarnąłem się w porę
-Nie trzeba, już dostałem – mrugnął porozumiewawczo i wyszedł z pokoju
Doskonale zrozumiałem o co mu chodzi. Równo z dźwiękiem zamykanych drzwi pojawiła się Karolina, tym razem w szlafroku.
-A gdzie ten młody człowiek? – zapytała szukając go wzrokiem
-Już wyszedł, zrobił nam drinki, siadaj – podałem przygotowane napoje na stolik i usiadłem obok żony na kanapie
-Mogłeś krzyknąć szybciej, a nie przyglądać się razem z nim, jak paraduję nago! – wypaliła żona
Zanim odpowiedziałem wziąłem duży łyk drinka.
-Prawdę mówiąc, mogłem nawet dłużej się wstrzymać – zaśmiałem się – mówiłaś, że jesteś stara i nikt na ciebie nie patrzy, a tu taki młodzian nie mógł oderwać wzroku, szkoda, że tak szybko pozbawiłem go tej przyjemności
-Ohh przestań! Jesteś okropny! – mówiła żona, chcąc udać złość, ale przy ostatnim słowie mimowolnie zaśmiała się
-Wiesz jak mu się spodobałaś? Nawet nie chciał napiwku, powiedział, że już dostał
-Haha – rozbawiłem tym Karolinę, choć po chwili zamyśliła się - no dobra, widzę już pierwszego dnia, że może nie jest ze mną aż tak źle
-A widzisz, a to dopiero początek – pocałowałem ją w usta

Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, racząc się naprawdę dobrymi drinkami przygotowanymi przez niespodziewanego gościa. Czas jednak nieubłaganie biegł dalej, a my po dzisiejszym dniu, w którym najpierw jechaliśmy kawał drogi, a potem przeżyliśmy naprawdę ciekawe przygody, padliśmy ze zmęczenia jak małe dzieci.

Wstaliśmy blisko południa następnego dnia. Karolina zadzwoniła do dzieci, bo wczoraj wyleciało nam to z głowy, a ja zrobiłem szybkie śniadanie. Pogoda była piękna, więc postanowiliśmy iść na plażę, tak jak to wczoraj zaplanowaliśmy. Żona szykowała się dość długo, najpierw golenie nóg, potem okolic bikini, nawet jej brzuszek ucierpiał, bo w okolicach pępka miała kilka włosów, które musiała wyrwać. Następnie wskoczyła w swój neonowy strój kąpielowy, założyła na to prześwitującą tunikę i była gotowa do wyjścia. Ja założyłem spodenki i koszulkę i również mogłem iść na plażę. Zadzwoniliśmy do Stefana, że wychodzimy i ruszyliśmy w stronę jego miejsca pobytu. Gdy doszliśmy już na nas czekał.
-Witajcie – uśmiechnął się na nasz widok - myślałem, że już nie zadzwonicie
-Zeszło nam chwilkę, wiesz jak to jest – mrugnąłem do niego
-Wiem, wiem, jeszcze nie zapomniałem. Mam dla was propozycję, chcecie iść na miejską plażę, która co tu dużo mówić będzie zatłoczona, czy wolicie iść kawałek dalej, ale na niemal bezludną?
-No pewnie, że to drugie – odpowiedziała żona
-Tak też myślałem, no to chodźmy
Ruszyliśmy za Stefanem, który prowadził nas po nieznanych nam zakamarkach kurortu. W pewnej chwili znaleźliśmy się w lesie, na prawie niewidocznej ścieżce. Przeszliśmy nią dobre pół kilometra po czym naszym oczom ukazało się morze, a przed nim piękna, nieduża plaża, praktycznie całkowicie pusta.
-Ale pusto i jak pięknie – zachwyciła się Karolina
-Bo to plaża o której wiedzą praktycznie tylko miejscowi – wyjaśnił Stefan – kiedyś właściciel pensjonatu w którym byliśmy z żoną nam ją pokazał i od tego czasu praktycznie tylko tutaj plażuję
-Warto było cię poznać, najpierw świetna knajpa, teraz pusta plaża – zaśmiałem się
-Cieszę się, że wam się podoba – powiedział z dumą Stefan – to gdzie się rozkładacie?-
-Wy? Jakie wy? Choć z nami, będzie nam bardzo miło – zasugerowała żona
-Przestańcie, nie będę wam przeszkadzać
-Ale o żadnym  przeszkadzaniu nie ma mowy – wtrąciłem się – my szliśmy tu z myślą, że plażujesz z nami
-Dokładnie – zgodziła się z moimi słowami żona
-Ehh no dobra, skoro tak naciskacie – zgodził się wreszcie Stefan – to polecam miejsce tam kawałek dalej, jest tam bardzo przytulnie i zupełnie pusto
-To prowadź – powiedzieliśmy równocześnie oboje i ruszyliśmy ponownie za naszym nowym znajomym

Weszliśmy w otoczoną niskimi skałkami i trawą plażę. Nie widać stąd było zupełnie nikogo, rzecz by można, że była to mała, prywatna plaża nad samym morzem.
-Tu się zawsze rozkładam – jakby na potwierdzenie moich obserwacji powiedział Stefan
-Tak z dala od wszystkich, poza zasięgiem wzroku, fajnie – powiedziałem
-Intymnie, super – dodała Karolina
-Oj nawet nie wiecie jak intymnie – zaśmiał się Stefan – swego czasu nieźle tu z żoną wywijałem
-O proszę, tak na plaży, ładnie, ładnie! – powiedziała z uśmiechem żona –może kochanie też spróbujemy?
-Karola, nie jesteśmy sami
-Skarbie, wyluzuj się trochę – to mówiąc zrzuciła z siebie tunikę i ponagliła mnie bym rozłożył koc – no dalej, chciałbym się już poopalać
Razem ze Stefanem rozłożyliśmy dwa koce plażowe i położyliśmy się na nich. Żona leżała pośrodku nas i z zamkniętymi oczami oddawała się słońcu.
-A bym zapomniała! Nasmaruje mnie ktoś? – powiedziała siadając i wyciągając krem do opalania z naszej torby
-Nie ma sprawy, kładź się – odpowiedziałem i dałem jej znak by znów się położyła
-A w sumie to twoje ręce już znam, tyle razy mnie masowałeś. Może Stefan by mnie natarł?

Zaniemówiłem. Nie poznawałem swojej żony. Poczułem, że od wczoraj musiała to planować, że od wczoraj ma ochotę na Stefana i teraz będzie się z nim zabawiać. Dawać mu sygnały, flirtować, kto wie co jeszcze. Popatrzyłem jej prosto w oczy i zobaczyłem nieznany mi dotąd błysk, błysk pożądania innego faceta. Jakby tego było mało, mnie to wszystko tak bardzo podniecało i nakręcało, że nie miałem nawet sił jej w tym przeszkodzić.
-To jak będzie? – spytała ponownie żona i odwróciła głowę do Stefana
-A Rafał nie ma nic przeciwko? – zapytał, choć już siadał i brał olejek w dłonie, dając mi tym samym sygnał, bym raczej nie miał
-Skądże, śmiało możesz to zrobić – dałem mu pozwolenie – jak Karolina mówiła, ja robiłem to już tyle razy…
Ułożyłem się wygodnie, by mieć dobry widok na ciało żony. Ta uśmiechnięta od ucha do ucha zamknęła oczy i czekała na smarownie przez obcego niemal mężczyznę. Stefan nieśmiało wydusił trochę olejku na swoje dłonie i zaczął smarować brzuch Karoliny. Robił to na początku dość nieśmiało, z czasem coraz pewniejszymi ruchami wysmarował jej cały brzuch i przeniósł się na nogi. Zaczynając od stóp smarował jej śliczne, długie nogi, nie pomijając nawet centymetra. W końcu dotarł do ud i tam masował jakby dłużej i bardziej namiętnie, co widać było podobało się mojej żonie, gdyż zaciskała seksownie usta z podniecenia. Stefan oderwał się od jej nóg i przeniósł ręce dalej, na dekolt mojej żony. Ta jednak wskazała mu, że najpierw ręce. Znajomy od razu zaczął smarować jej lewą dłoń, po czym przesuwał się dalej dochodząc do barku i przeniósł się na drugą rękę. To samo powtórzył z prawą i dochodząc do barku nie przeszedł dalej. Nabrał jeszcze trochę olejku i zaczął smarować szyję Karoliny, po czym przesuwał się niżej i niżej, zatrzymując się dopiero przy kontakcie z materiałem stroju kąpielowego. Cała ta sytuacja spowodowała u mnie wzwód, więc obróciłem lekko, chcąc ukryć to przed Stefanem, który dalej zawzięcie smarował dekolt Karoliny. W zasadzie nie było już nawet skrawka nienasmarowanej skóry, ale skoro żona nie przerywała jego starań, to i ja postanowiłem się nie odzywać. W końcu Karolina uniosła się lekko na rękach i podziękowała za nasmarowanie jej.
-Wspaniale to robiłeś, aż cała drżę – powiedziała do Stefana
-Cieszę się, że ci się podobało – nieśmiało odpowiedział Stefan – masz naprawdę świetne ciało
-Widzę, że ci się podoba – uśmiechnęła się do niego – coś ci mocno sterczy
-Nie da się ukryć – speszył się nasz znajomy – takie ciało to każdego rozpali, a co dopiero samotnego faceta
-Te twoje spodenki to naprawdę jeden z milszych komplementów w moim kierunku w życiu – kokietowała go dalej żona – ale muszę przyznać, robią wrażenie, chyba masz tam potwora
-Bez przesady – znów zawstydził się Stefan – idę umyć ręce po tym smarowaniu, zaraz wracam

Patrzyłem jak wstaje i odchodzi od nas w stronę morza. Faktycznie miał naprawdę spore wybrzuszenie w kroku. Choć ja nie miałem czego się wstydzić, wydawało mi się, że jego namiot jest dwa razy taki.
-Nie gniewasz się na mnie? – zapytała żona gdy Stefan już odszedł
-Skąd, przecież wiesz – uśmiechnąłem się i odwróciłem na plecy, pokazując, że i u mnie wyrósł już spory namiocik
Karolina uśmiechnęła się i złapała mnie za czubek penisa przez spodenki.
-Widziałeś jak mu stał? Musi być wielki nie? – zastanawiała się masując moją pałę przez materiał
-Pewnie tak – przyznałem jej rację – chciałabyś go zobaczyć?
-Bardzo! – niemal krzyknęła żona
-To go poproś, na pewno się zgodzi
-Myślisz?
-Tak mi się zdaje. A jak mu coś w zamian zaproponujesz, to jestem wręcz tego pewien
-A nie będziesz zły?
-Ohh przestań dobra? Wakacje są, szalej póki możesz!
-Dziękuję, kocham cię – powiedziała patrząc mi prosto w oczy – jesteś najwspanialszym mężem pod słońcem
-Też cię kocham – odpowiedziałem i wskazałem jej głową wracającego Stefana
Żona nie przejęła się jego powrotem i dalej masowała przez spodenki moje przyrodzenie.
-Mm robi się ciekawie – powiedział Stefan gdy zastał nas w tej sytuacji
-Że co? Ahh no tak – udawała zakłopotanie żona, choć jej ręka ani na chwilę nie miała ochoty wycofać się z mojego penisa
-Fajnie masz z tą żoną – powiedział Stefan kładąc się z powrotem obok Karoliny – też bym tak chciał
-Nic prostszego – rzuciła krótka żona i drugą ręką powędrowała na spodenki Stefana
-I to się nazywają wakacje – zaśmiał się znajomy
-Mogę być jeszcze lepsze, tylko ściągnij spodenki – zasugerowała Karolina
-Serio?
-Ja w tych sprawach nie żartuję – mrugnęła do niego żona

Jak podoba się wam ta część? Czekacie już na następną? :)

1 komentarz:

  1. Czekamy - nie poprawka: CZEKAMY :))

    OdpowiedzUsuń

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.