poniedziałek, 9 lutego 2015

Wizyta ponętnej kuzynki

Przez niemal całkowicie zasłonięte roletami okna, maleńka strużka światła wpadała do pomieszczenia, wypełniając go delikatnie i powoli budzącym się do życia dniem. W takim ogarniętym półmrokiem pokoju, spałem nie zdając sobie zupełnie sprawy która jest godzina. Obudziłem się słysząc jakieś hałasy w mieszkaniu. Szybko uświadomiłem sobie, że to moja dziewczyna, która miała iść dzisiaj na uczelnię. Pewnie już późno i musiała się szykować, nie chcąc mnie budzić. Ja akurat miałem dzisiaj wolne, ahh jak cudownie.  Zauważyłem swoją ukochaną przy naszej szafie, zamyśloną nad tym, w co się dzisiaj ubrać. Patrzyłem na nią, gdy tak w skupieniu się ubierała. Zakładała właśnie bieliznę, koronkowe, białe majteczki już były na swoim miejscu, dobierała jeszcze stanik. Ileż kobiety muszą poświęcić czasu aby wszystko co na siebie włożą dokładnie przemyśleć? Tyle godzin w swoim życiu poświęcać na pytania w stylu: czy ten stanik nie prześwituje?, czy ramiączka mi nie wystają spod koszulki?, czy majtki się nie przebijają przez te spodnie lub legginsy?, Czy bielizna pasuje do dzisiejszego stroju?, Czy koszulka pasuje do spodni?, Albo spodnie do koszulki? Nie żebym na to narzekał, bo gdy kobieta zada sobie te wszystkie pytania i dobierze do nich strój, w większości efekt powala. Wolę jednak metodę typowego faceta, czyli nie zadawanie sobie tyle trudu przy tak prostych czynnościach i – w większości - zakładanie tego co jest czyste i pod ręką. Zapatrzyłem się w jej subtelne ruchy przy zakładaniu stanika, na dzisiaj wybrała biały w czerwone kropki. 

Widok jej nagich piersi z rana od razu dał mi dużą dawkę pozytywnej energii. Sandra – bo tak miała na imię moja wybranka – jeszcze nie zauważyła, że się przebudziłem i na nią patrzę. Była taka piękna, gdy pochłaniała się bez reszty w przygotowaniach do wyjścia. Kolejny raz złapałem się na myśleniu o tym, jakie to mam szczęście, że jesteśmy razem. Ja, prosty chłopak, student, ani bardzo ładny, ani bogaty, no może trochę bystry, ale też nie tak nadzwyczajnie. Ledwie 1,75 wzrostu, figura taka sobie, no co Ona we mnie widziała? Owszem byłem dla niej dobry, kochałem ją bardzo mocno i zrobiłbym dla niej wszystko, ale gdy się poznaliśmy tego nie wiedziała, a mimo wszystko potrafiła mnie pokochać. Ona.. Taka piękna blondynka, niewiele niższa ode mnie,  z wspaniała figurą, pięknymi oczami, sporym biustem, idealnym tyłeczkiem, po prostu gdzie bym nie spojrzał to mógłbym się zachwycać. Do tego mądra i bardzo zaradna. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się.
-O misiu już nie spisz, to dobrze. Pamiętasz, że dzisiaj przyjeżdża moja kuzynka i masz ją odebrać z dworca?
-O faktycznie, zapomniałem – wyrwałem się z zamyślenia i odparłem z grymasem, bo prawdę mówiąc liczyłem jeszcze na odrobinę snu, po jej wyjściu – w takim razie wstanę i zrobię nam kawę
-Nie dzięki, ja już piłam, a zresztą muszę już lecieć, bo zaraz się spóźnię na zajęcia
-No cóż, to czeka mnie samotny poranek, ale potem chociaż będę miał towarzyszkę, a ty o której dziś kończysz?
-Koło pierwszej, także nie długo będziesz ją musiał zabawiać – odpowiedziała Sandra i wyszła z pokoju.
Przeciągałem się jeszcze chwilę i wstałem dać jej buziaka na odchodne. Gdy wyłoniłem się z pokoju, Sandra szła już w stronę drzwi wyjściowych.
-Bez buziaka nie puszczam – powiedziałem i podszedłem do niej. Pocałowała mnie namiętnie i otworzyła drzwi.
-Na razie Marcinku, do później
-No pa, pa.

Zostałem więc sam w mieszkaniu, niestety nie na długo. W zasadzie za godzinę musiałem być gotowy, żeby jechać po jej kuzyneczkę Lenę. Lena była siostrą cioteczną Sandry, była od nas rok młodsza, czyli miała 23 lata. Studiowała w Warszawie i kiedy wyeksploatowała sobie niemal tydzień wolnego, postawiła nas odwiedzić, gdyż z Sandrą lubiły się od dziecka. Moja dziewczyna często mi opowiadała, jak razem bawiły jeszcze za młodu, szczególnie, że obie miały starszych braci, z którymi nie miały świetnych kontaktów, a dziewczyna z dziewczyną zawsze dogaduje się bardziej. Mieszkały w blokach obok siebie i do póki nie wyjechaliśmy do innych miast na studia, spotykały się niemal codziennie. Ja znałem ją dużo krócej, bo dopiero odkąd jestem z Sandrą, ale byliśmy już razem cztery lata, także również zdążyłem poznać ją dobrze. Lubiłem Lenę, była bardzo otwarta, sympatyczna i ciągle uśmiechnięta. Wiedziała o naszym związku chyba najwięcej spośród wszystkich innych ludzi na ziemi, z racji jej zażyłości z Sandrą, ale nie przeszkadzało mi to, bo wiedziałem, że jest godna zaufania. Sam nieraz dzwoniłem do niej po radę gdy chciałem coś kupić mojej dziewczynie, albo nie wiedziałem jak się zabrać do przepraszania jej po jakiejś kłótni. Cieszyłem się, że do nas przyjeżdża na te kilka dni, choć zdawałem sobie sprawę, że ciężko będzie ją ugościć porządnie. My tyle wolnego nie mieliśmy i czasem będzie trzeba ją zostawić samą w mieszkaniu na kilka godzin. Całe szczęście sporo zajęć mieliśmy ułożone tak, że albo ja, albo Sandra mieliśmy wolne różne pory dnia. Wkurzało nas to w trakcie roku, ale przy wizycie kuzynki okazało się zaletą.

Zbierałem się dość opornie, więc nic dziwnego, że w połączeniu z dość zatłoczonymi drogami ledwo zdążyłem na dworzec przed jej przyjazdem. Poszedłem na peron, na który zaraz miał wjechać jej pociąg i nim zdążyłem sprawdzić o której dokładnie ma przyjechać, już wjeżdżał na stację. Szukałem wzrokiem wśród wysiadających osób Leny, ale nie mogłem jej odnaleźć. Nagle ktoś zakrył mi oczy od tyłu i śmiejącym się głosem zapytał –zgadnij kto to?
-No cześć Lena! – krzyknąłem i odwróciłem się w jej stronę. Objęła mnie i daliśmy sobie po buziaku w policzek – dawno się nie widzieliśmy! Ślicznie wyglądasz! – dodałem z nieskrywanym zachwytem. Faktycznie wyglądała bardzo ładnie. Jej długie, proste, ciemne włosy pasowały do jej ciemniejszej karnacji, uśmiechnięte usta na jej całkiem ładnej twarzy nadawały jej sympatycznego wyrazu, a jej ciało od zawsze mi się podobało. Nic w tym dziwnego, była bardzo podobna do Sandry, szczególnie właśnie z budowy, więc było na co popatrzeć.
-Ty jak zwykle od razu czarujesz Marcinku
-No cóż tak już mam, gdzie twoja torba?
-O tutaj – powiedziała wskazując na plecak, który stał obok niej – niewiele tego, bo przyjechałam do was, a nie na imprezy, więc nie muszę się stroić, wzięłam tylko to, co konieczne
-Słusznie i praktycznie, mniej do noszenia – uśmiechnąłem się i wziąłem go od niej, kierując się w stronę wyjścia na parking.
Pojechaliśmy do mieszkania i rozmawiając ze sobą szybko do niego dotarliśmy.
-Pewnie zechcesz się odświeżyć po podróży? – zapytałem gdy już weszliśmy do środka
-O tak chętnie – z nieukrywaną ulgą odpowiedziała Lena – tylko nie mam ze sobą ręcznika, użyczysz mi jakiś?
-No pewnie, co za retoryczne pytanie – udałem oburzenie i ruszyłem w kierunku szafki gdzie trzymamy ręczniki. Wyjąłem jeden z takich większych, które sam najczęściej używam i podałem gościowi – ten powinien być ok
-Tak, tak, jest dobry, dzięki. To ja lecę pod prysznic i za chwilkę wracam
-Spoko, nie śpiesz się, przygotuję w tym czasie coś do jedzenia, bo pewnie zgłodniałaś
-O taak! Ty to czytasz dziś w moich myślach – rzuciła Lena przez ramię, będąc już w drzwiach naszej łazienki. 
Chwilę potem usłyszałem szum lejącej się wody i dźwięk przesuwanych drzwi od kabiny. Zgodnie z tym co obiecałem, zabrałem się za przygotowanie obiadu. Z produktów jakie mieliśmy, oceniłem, że najlepsze będzie spaghetti. Wziąłem się więc do gotowania, nastawiłem wodę na makaron, wrzuciłem mielone mięso na patelnię i wyciągnąłem z lodówki przecier pomidorowy. Od czasu do czasu uwielbiałem spełniać się w kuchni, szczególnie, gdy mogłem zaskoczyć kogoś moimi zdolnościami. Kiedy więc mniej więcej po kwadransie miałem już prawie wszystko gotowe i czekałem tylko aż sos i makaron się ugotują, usiadłem i czekałem na Lenę. 

Po niedługiej chwili, drzwi od łazienki się otworzyły, a mi kopara opadła chyba do samej podłogi. Lena wyszła z łazienki, owinięta tylko ręcznikiem, który mimo sporych rozmiarów, ledwie co skrywał jej biust i okolice krocza. Tak naprawdę, ręcznik ledwo wystarczał by się zasłoniła, bo gdy zamykała drzwi i stanęła bokiem do mnie, widziałem wystające spod ręcznika pośladki. Ależ miałem widok na jej piękne, długie nogi i kuszące ciało. Szybko jednak musiałem opanować swój wyraz twarzy, żeby nie dać po sobie poznać mojego oniemienia. Lena przyszła do kuchni i popatrzyła w stronę kuchenki.
-O spaghetti, super! – powiedziała uradowana – długo jeszcze?
-Yyy.. góra 5 minut – wybełkotałem
-O to akurat się ubiorę, zaczekasz jeszcze chwilkę prawda?
-Yy no taak, ta…ak – znów mówiłem niewyraźnie.
Nie mogłem się skupić, gdy obok chodziła tak ubrana i pociągająca kobieta. O czym ja w ogóle myślę, przecież to kuzynka mojej dziewczyny. Ogarnij się! – skarciłem się w myślach. Wróciłem myślami na ziemię i odcedziłem makaron który w międzyczasie już doszedł. 

Kiedy Lena wróciła już ubrana w dresik, odzyskałem panowanie nad sobą i mogłem normalnie się odezwać. Kiedy nałożyłem nam porcję, akurat do mieszkania weszła Sandra.
-Ale trafiłaś kochanie, akurat zrobiłem obiad – powiedziałem na dzień dobry
-Bardzo dobrze, bo umieram z głodu – odpowiedziała i dosiadła się do mojego talerza.
Wziąłem z szafki jeszcze jeden talerz i nałożyłem sobie kolejną porcję, bo pierwsza, już znikała pochłaniana w ekspresowym tempie przez Sandrę.
Popołudnie i wieczór zleciały w ekspresowym tempie, nawet nie wiem kiedy. Dziewczyny miały ze sobą wiele do omówienia, potem w obieg poszły drinki więc rozmowy kręciły się jeszcze szybciej i zacieklej, aż nie wiadomo kiedy złapała nas północ i z nieukrywanym żalem poszliśmy spać. Mieliśmy mieszkanie dwupokojowe, także Lena spała w naszym „salonie”, a my, wiadomo, u siebie.

Położyliśmy się do łóżka i zgodnie stwierdziliśmy, że czas już spać. Jednak gdy Sandra zgasiła lampkę, ja zamiast spać zacząłem przypominać sobie sytuację z kuchni z Leną. Znów przed oczami miałem jej sylwetkę, owiniętą wyłącznie w ręcznik. Ahh co to było za piękne ciało, należące to tak fajnej kobiety. Gdy w głowie zaczynały układać mi się fantazje, poczułem znajome uczucie twardniejącego w moich bokserkach penisa. Kretynie, masz obok miłość swojego życia, a myślisz o jej kuzynce za ścianą! – upomniałem się w myślach i przybliżyłem do Sandry. Pocałowałem ją w szyję i szeptem zapytałem,
-śpisz?
-Jeszcze nie, a co? – odpowiedziała
-A nic, po prostu nie chciałem cię przestraszyć, ale skoro nie śpisz to… - przerwałem i pocałowałem ją namiętnie. Przyssałem się bardzo mocno, jednocześnie rękami wędrując już po jej ciele. 
Uwielbiałem ją dotykać dosłownie wszędzie. Gładziłem po brzuszku, plecach, pośladkach. Uniosłem jej koszulkę, zachęcając ją do zdjęcia jej. Zrozumiała szybko o co mi chodzi i pozbyła się koszulki oraz spodki od pidżamy, zostając w samych majtkach. 
-Ale ci się zebrało – wyszeptała
-Ciiii – uciszyłem ją pocałunkiem

Całowaliśmy się mocno, wsuwając sobie głęboko języki i muskając się nimi o siebie. Byłem strasznie podniecony, postanowiłem działać dalej i szybciej. Zjeżdżałem ustami coraz niżej, dochodząc do biustu. Oblizałem i wyssałem łapczywie każdy z cycuszków mojej lubej, po czym kontynuowałem wędrówkę. Gdy doszedłem do jej krocza, zsunąłem z niej majtki i mocno przywarłem do jej mokrego łona. Najpierw kilka wolniejszych ruchów, jakbym witał się z jej skarbem, liżąc delikatnie całe okolice cipki. Następnie przeszedłem do szybszych ruchów językiem, jednocześnie skupiając się głownie na jej czułym miejscu. Sandra jęczała już naprawdę głośno. Nie potrafiłem dłużej wytrzymać, przerwałem pieszczoty i dałem sygnał by się odwróciła. Wszedłem w nią z impetem na pieska, co spowodowało kolejną falę jej jęków. Kilka wolniejszych ruchów z mojej strony dla rozluźnienia jej cipki wystarczyło, bym mógł przyśpieszyć i posuwać ją z całej siły. Przymknąłem oczy z podniecenia. Znów oczami wyobraźni zobaczyłem Lenę, owiniętą w ten cholerny ręcznik. To jej piękne ciało, te cudowne nogi… Poczułem, że niedługo dojdę. Sandra jęczała naprawdę głośno. Otworzyłem oczy i wystrzeliłem w jej cipkę potężna salwę spermy, doprowadzając ją jednocześnie do orgazmu. Wypięła się jeszcze mocniej i skręcała swoje ciało z rozkoszy, jęcząc przy tym nieziemsko. To był naprawdę cudowny seks…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.