niedziela, 15 lutego 2015

Walentynkowy prezencik…

I znów minął 14 luty, czyli wyimaginowane święto wszystkich zakochanych. Co roku nie wiem co kupić swojej ukochanej, co roku zastanawia mnie po co w ogóle to święto istnieje i po co się je obchodzi. Niemniej jednak moja żona podchodziła do tego z wielkim zapałem i rok w rok wymyślała mi jakiś trafiony prezent. W ubiegłym roku sprawiła sobie komplet cudownej bielizny i zrobiła mi niespodziankę, wkładając go i czekając w mieszkaniu pełnym świeczek i płatków róż. Ja do romantyków nie należałem i wszelkie takie pomysły nigdy nie potrafiły trafić na czas do mojej głowy. Kiedy nawet wpadałem na fajny pomysł, to zazwyczaj już z tydzień czy dwa po jakimś święcie, a przed kolejnym już o tym nie pamiętałem. Tym razem postanowiłem jednak dać z siebie wszystko i już od miesiąca planowałem jak choć jeden raz w życiu zaskoczyć moją żonę Patrycję. Chciałem spełnić jej fantazję którą wyznała mi podczas jednego z naszych namiętnych wieczorów. Pati powiedziała mi wtedy, że marzy jej się seks w większym gronie. Początkowo zareagowałem negatywnie, ale gdy przemyślałem to sobie na spokojnie, zdałem sobie sprawę, że mnie również podnieca taka myśl.

Postanowiłam zrobić coś w tym kierunku, by spełnić jej fantazję, lecz nie wiedziałem jak i kiedy się za to zabrać. Zrobiłem konto na kilku niegrzecznych portalach jako para poszukująca kobiety lub mężczyzny do zabaw w większym gronie. Jeśli ktokolwiek bywał na takich portalach i poszukiwał kogoś to wie, że choć kont tam mnóstwo, to po propozycji spotkania 99% nagle przestaje odpisywać. Kiedy miałem już zrezygnować, pojawiło się światełko w tunelu. Mniej więcej w połowie stycznia, znalazłem mężczyznę z naszego miasta. Trzydziestoletni, z kilkoma zdjęciami, określał się jako miły, dyskretny, zadbany, realny facet, szukający kobiety lub pary. Postanowiłem do niego napisać i umówić się na spotkanie. Nie oczekiwałem, że się zgodzi, bo już kilku takich „realnych” ludzi wyszukałem w naszym mieście i nic z tego nie wynikało, ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.  Na drugi dzień mocno zaskoczony przeczytałem na poczcie „chętnie się spotkam, podaj tylko kiedy i gdzie, a i po południe bo w dzień pracuję”. Przeczytałem wiadomość dwa razy, bo wydawało mi się, że śnię. Po drugim razie zrozumiałem, że w końcu ktoś się zgodził naprawdę i że fantazja mojej żony jest coraz bliżej do spełnienia. Napisałem mu, że chciałbym się spotkać w restauracji niedaleko mojej pracy, jutro, gdzieś po 18. Podałem mu też numer telefonu w razie problemów z dojazdem czy trafieniem. Po godzinie odpisał „ok, mi pasuje, do zobaczenia”.

Strasznie się ucieszyłem i nakręciłem na to spotkanie. Nic nie mówiłem żonie, żeby nie zapeszać. Nie wiedziałem przecież, czy nie robi sobie ze mnie żartów i wcale nie zamierza przychodzić, albo czy zamiast trzydziestolatka nie pojawi się starszy facet na emeryturze. Kiedy następnego dnia udałem się do umówionej restauracji w progu naszły mnie wątpliwości. Nie wiedziałem czy nie posuwam się za daleko, czy moja żona nie żartowała mówiąc o takich fantazjach i czy na pewno ja też tego chcę. Pomyślałem jednak, że raz się żyje i wszedłem do środka. Usiadłem przy stoliku i zamówiłem kawę, czekając czy pojawi się zaproszony gość. Po kilku chwilach wszedł mężczyzna mniej więcej w takim wieku jak ten z portalu, rozejrzał się po sali i podszedł do mnie jako, że jedyny siedziałem sam.
Przywitał się ze mną i zapytał, czy to ja pisałem do niego na portalu XXX. Był bardzo przystojny (jak na mój męski gust), zadbany, z lekkim zarostem, czarnymi, ładnie ułożonymi włosami, wysoki, postawny i średniej budowy (nie za chudy, nie za gruby). Pomyślałem, że spodobałby się Patrycji. Potwierdziłem mu, że to ja i poprosiłem by usiadł. Przedstawił się jako Aleks. Bardzo miło nam się rozmawiało. Powiedziałem mu o fantazji żony i o tym, że chciałbym zrobić jej taką niespodziankę spełniając ją. Wtedy z jego ust padło pytanie, z jakiej okazji? Przeleciałem szybko w myślach po kalendarzu i wtedy właśnie zdecydowałem, że to będzie idealny prezent na walentynki. Obgadaliśmy z Alkiem mniej więcej pomysł jak miałoby to wyglądać i stwierdziliśmy, że resztę opiszemy w mailach.

Tak pokrótce przedstawiała się historia prezentu na walentynki, który teraz miał się zrealizować…

Czekałem na żonę która za moment miała wrócić z pracy. Specjalnie wyszedłem wcześniej i przygotowałem kolację przy świecach. Miała nas wprawić w dobry nastrój przed resztą wieczoru. Wyczekiwałem z mocno bijącym sercem kiedy drzwi w końcu się otworzą i stanie w nich Patrycja. Na dworze zrobiło się już ciemno gdy usłyszałem przekręcający się zamek w drzwiach i wchodzącą żonę z torbą zakupów.
-Witaj skarbie – przywitałem ją i odebrałem torbę – czekałem na ciebie
-Ojej ty już w domu? – zdziwiła się Patrycja – a chciałam ci zrobić kola… - urwała gdy weszła do kuchni i zobaczyła przygotowaną przeze mnie kolację i zapalone świece
-Kolację? Tym razem to ja ciebie zaskoczyłem – powiedziałem z radością patrząc na jej zaskoczoną minę – Pewnie twoja byłaby lepsza, ale też się starałem, siadaj proszę
Podsunąłem jej krzesło gdy siadała i nałożyłem przygotowaną pieczeń z sosem kurkowym. Nalałem po lampce wina i usiadłem naprzeciwko.
-No to za nas, moja walentynko! – wzniosłem toast i stuknąłem w kieliszek Patrycji. Wypiliśmy po łyczku czerwonego, półsłodkiego wina, takiego jak lubiliśmy najbardziej – a teraz jedzmy póki wszystko ciepłe, smacznego
-Smacznego kochanie – odpowiedziała małżonka

Zjedliśmy w ciszy delektując się smakiem przygotowanej potrawy. Kiedy porcje na talerzach zaczynały się kończyć pod pretekstem skorzystania z toalety wyszedłem z kuchni i wysłałem do Aleksa smsa, żeby niedługo się pojawił. Wróciłem do żony i dokończyliśmy posiłek.
-Pyszne to zrobiłeś, naprawdę – pochwaliła mnie Patrycja – i jak się dobrze ukryłeś z tą kolacją, nic nie podejrzewałam
-A widzisz, też czasem potrafię – odpowiedziałem zadowolony z siebie
-A co planujesz na dalszą część wieczoru? – zapytała
-Same ciekawe rzeczy – stwierdziłem zagadkowo – proponuję abyś poszła pod prysznic, bo na pewno jesteś zmęczona po pracy i jeśli nie masz nic przeciwko, to chciałbym byś założyła tą seksowną bieliznę sprzed roku
-O tak, prysznic mi się przyda – z ciężkim westchnięciem zgodziła się żona - a bieliznę jeśli znajdę to oczywiście założę
-Świetnie, ja w tym czasie trochę tu posprzątam – ucieszyłem się
Zabrałem się za znoszenie talerzy i wkładanie ich do zmywarki. Usłyszałem po chwili uradowany głos żony „Oooo tu jest moja zguba, bielizna się znalazła to idę pod prysznic!”. Przerwałem od razu sprzątanie i wyszedłem po cichu z mieszkania. Tak jak się umawialiśmy na klatce czekał już Aleks.
-Dobra, to tak jak się umawialiśmy, wchodź za mną tylko bardzo cicho – poinstruowałem go
-Okej
Weszliśmy do mieszkania gdzie ciągle słychać było szum wody z prysznica. Poprowadziłem gościa do sypialni, zamknąłem drzwi i zapaliłem przygotowane świeczki. Tak jak się umówiliśmy, Alek zdjął wszystko z siebie zostając w samych bokserkach i położył się na łóżku. Dałem mu jedną czerwoną różę, którą dla niego przygotowałem. Wyglądał bardzo podniecająco leżąc tak na łóżku. Musiałem szczerze przyznać, że miał lepsze ciało od mojego i mógł się jeszcze podobać. Mimo, że byliśmy niemal w tym samym wieku, trochę się już zapuściłem i nie byłem już tak atrakcyjny. Zostawiłem go tak w pokoju i wyszedłem z sypialni zamykając za sobą drzwi. Zatrzymałem się obok łazienki i czekałem na żonę.

Kiedy wyszła w swojej seksownej bieliźnie nie mogłem oderwać od niej oczu. Mimo trzydziestki na karku ciągle miała bardzo seksowne ciało, długie blond włosy, szczupła sylwetka, duży biust zakryty koronkowym, czerwonym stanikiem. Jędrny, apetyczny tyłeczek z cieniutkim paskiem od stringów po środku i nogi za którymi szalałem od zawsze. Uśmiechnęła się do mnie gdy zobaczyła mój świdrujący wzrok.
-Co tam Pawełku? Zaniemówiłeś? – zapytała z wyraźną satysfakcją w głosie
-Owszem – odpowiedziałem – Bo wyglądasz zjawiskowo
-A dziękuję, dziękuję. Chcesz tu tak stać i mnie podziwiać?
-Mógłbym ale mam inne plany – odparłem – chodźmy do sypialni, ale zamknij oczy ok? I nie podglądaj!
-Dobra już dobra, mój romantyku – śmiała się żona
Poprowadziłem ją do sypialni, otworzyłem drzwi i ostrożnie wprowadziłem do środka. Skierowałem ją twarzą do łóżka i odszedłem kilka kroków.
-A teraz otwórz oczy
Żona posłusznie otworzyła swoje oczy i aż krzyknęła. Zlustrowała Aleksa od góry do dołu i popatrzyła na mnie.
-Kto to? I co tu robi? – zapytała zdziwiona
-To jest Aleks i jest prezentem dla ciebie z okazji Walentynek. Mówiłaś mi, że chciałabyś spróbować czegoś nowego w łóżku, w większym gronie, więc postanowiłem ci to zorganizować. Dzisiaj masz w sypialni dwóch napalonych na ciebie facetów i wykorzystaj to jak tylko chcesz.
Nim skończyłem mówić Alek wstał i podszedł do Patrycji. Wręczył jej róże i pocałował w dłoń.
-Być pani prezentem to tak, jakby dawać prezent samemu sobie – powiedział prosto w jej oczy – Niech pani tylko powie czego oczekuje, a postaram się by ta noc, była najlepsza w pani życiu
Gdy skończył mówić podniósł ją jak pannę młodą i położył na łóżku. Widać było, że Patrycja zrobiła na nim wrażenie. Jego mocno napięte bokserki zdradzały to aż za bardzo. Pocałował ją namiętnie w usta. Bałem się, czy żona jest gotowa na coś takiego, ale odwzajemniła pocałunek. Alek nie próżnował i rękami błądził po gorącym ciele Patrycji. Stojąc z boku miałem świetny widok na ich ruchy. Nie chciałem się jeszcze dołączać, sam obraz mojej żony w objęciach z innym szalenie mnie podniecał. Poczułem ucisk w kroku i pobawiłem się swoim małym przez spodnie. Obserwowałem co będzie dalej. Patrycja chyba się ośmieliła i również zaczęła namiętnie dotykać Alka. Gładziła jego plecy i ramiona, dociskając go do siebie.

W końcu nasz gość oderwał się od ust swojej kochanki, ale tylko po to by unieść ją lekko i rozpiąć stanik. Szybko się go pozbył i powrócił do namiętnego lizania się z Patrycją. Rączkami szybko zawędrował na oswobodzony przed chwilą biust. Miętosił go bardzo starannie, jakby chciał poczuć pod palcami każdy centymetr tych uroczych, dużych piersi. Znów oderwał się od pocałunku i przesunął się w dół, lądując ustami na prawym sutku. Drażnił się z nim chwile, possał go i przesunął głowę nad lewy. Wykonał dokładnie te same czynności po czym wycałował cały biust. Żona oddychała już bardzo głęboko, czuć było jej podniecenie. Kochanek całując ją zniżał się coraz bardziej aż dotarł do jej stringów. Podrażnił językiem jej muszelkę przez materiał, po czym z pomocą żony zsunął ostatnią jej część garderoby. Patrycja popatrzyła na mnie, jakby przypomniała sobie o mojej obecności.
-No chodź, co tak stoisz – powiedziała w moim kierunku
Przyłączyłem się do zabawy. Podszedłem do żony i pocałowałem ją namiętnie. Była taka rozpalona, czuć było bijący od niej żar podniecenia. Alek nie próżnował, już językiem bawił się z jej cipką i sądząc po jękach robił wspaniałą minetę. Pati dorwała się do moich spodni i rozsunęła mi rozporek. Zsunęła mi spodnie i uwolniła stojącego już bardzo mocno penisa. Odsunąłem się i zdjąłem całkiem spodnie i bokserki, po czym uklęknąłem blisko żony podając jej moją pałę do ust. Bez chwili namysłu skorzystała z okazji i wessała ją, połykając ją niemal całą. Nigdy aż tak głęboko nie robiła mi loda, ale widać kolega podziałał na nią i nie mogła się powstrzymać. Jej jęki, stłumione moim penisem, połączyły się już z falowaniem ciała. Czułem, jak żona nie wytrzymuje z podniecenia. Pomyślałem, że naprawdę dobrze musi się Alek sprawować pomiędzy jej nogami. Nagle jęki ustały. Odwróciłem się w stronę gościa i zobaczyłem, że przestał bawić się językiem z jej muszelką. Ściągał właśnie spodnie i szykował się do spenetrowania jej dziurki swoim całkiem dużym penisem. Żona na widok tak dużej i mocno stojącej pały aż wyprężyła się z podniecenia i jeszcze szybciej zaczęła mi obciągać.

Aleks ułożył się nad nią i chwilę dotykał swoim mokrym już narządem okolice intymne naszej wspólnej kochanki. Kiedy ta, całym swoim ciałem domagała się już by włożył ten wspaniały sprzęt do środka, odnalazł drogę do jej dziurki i pomału wbił się cały, przy akompaniamencie głośnych jęków. Kiedy znalazł się w środku, żona mocno zacisnęła usta na moim penisie. Poczułem jak drży przy każdym jego ruchu. Oczy wywracały jej się z podniecenia, a ciało podporządkowało się całkowicie ruchom Aleksa. Pieprzył ją bardzo mocno i dokładnie. Wykonywał pełne ruchy, w jednej chwili jego penis wychodził z dziurki, aż pokazywała się jego główka, by w mgnieniu oka znaleźć się cały w środku z głośnym klaśnięciem ciało o ciało. Widok ten był dla mnie bardzo podniecający, co trochę mnie zaskoczyło. Obawiałem się, że będę zły, a cieszyłem się i podniecałem razem z żoną. Ta nie wytrzymując już dłużej wypuściła z ust mój sprzęt i głośno krzyczała, nie mogąc dłużej dusić w sobie emocji. Nie pozostawiła mnie jednak samemu sobie i ręką obciągała mi dalej. W końcu mocny skurcz przeszedł jej ciało i z krzykiem na ustach wygięła ciało w łuk przeżywając fantastyczny orgazm. Rękę bardzo mocno zacisnęła na moim penisie i zastygła na chwilę w takiej pozycji. Alek jednak nie miał zamiaru już rezygnować i pieprzył ją dalej. Patrycja odzyskała siły po dosłownie minucie i znów głośno jęczała zadowolona z posuwania przez dużą pałę naszego gościa. Jej ruszające się ciało z każdym kolejnym pchnięciem było dla mnie strasznie seksowne. Żona ciągle ręką bawiła się moim penisem i poczułem, że niedługo wystrzelę. Zanim jednak zdążyłem dojść, Alek z głośnym jękiem wbił się w Patrycję i zalał jej cipkę porcją gorącego, białego płynu. Tego było dla mnie za wiele, nie dość, że moja żona przeżyła przed chwilą jeden z najlepszych orgazmów jakie u niej widziałem, to jeszcze obcy mężczyzna wystrzelił właśnie prosto w jej dziurkę. Moje podniecenie sięgnęło zenitu i wystrzeliłem swoją spermę prosto na twarz i dekolt żony.
-Dziękuję za prezent skarbie, bardzo udany – wysapała żona
-Cala przyjemność po mojej stronie – odpowiedziałem
-Chciałem przypomnieć, że noc się dopiero zaczyna i to nie koniec atrakcji – wtrącił Alek i zaczął całować ciało Patrycji.

Tej nocy kochaliśmy się jeszcze ładnych kilka razy, zasypiając dopiero przy wschodzie słońca. Wymęczyliśmy wszystkie dziurki żony, a i Ona nam nie była dłużna i pierwszy raz zgodziła się nawet pieścić językiem okolice męskiego tyłka. Nie byłem nawet zły, że przełamała się do tego najpierw u Alka. Z naszym gościem bawiliśmy się naprawdę udanie i rano zgodnie stwierdziliśmy, że to nie ostatnie nasze spotkanie.


A wy, jak spędziliście walentynki? Może podobnie jak bohaterowie opowiadania? J

2 komentarze:

  1. Szczerze podziwiam Twoją płodność (literacką :)). Pisz, pisz tak dalej. Brawa!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dwa dni bez opowiadania????? Ejjjjjjjj :( Jak to się człowiek łatwo do dobrego przyzwyczaja...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.