sobota, 7 lutego 2015

Wakacje na Maderze cz. 3

Następnego dnia już chwilę po śniadaniu (dość późnym, bo blisko południa) udaliśmy się ponownie na pobliską plażę. Żar dosłownie lał się z nieba, więc musieliśmy to wykorzystać. Znaleźliśmy dość ustronne miejsce na plaży, spory kawałek od pozostałych ludzi i oddawaliśmy się słonecznej kąpieli. Tym razem nie musiałem nawet namawiać Kasi do zdjęcia stanika, sama zanim jeszcze zdążyłem rozłożyć koc i wyjąć olejek już go zrzuciła. Z czasem zaczęło przybywać kolejnych plażowiczów, co niestety spowodowało, że znaleźliśmy się gęsto otoczeni innymi ludźmi. Zrobiło się głośno i mniej przyjemnie, zwłaszcza, że dzisiaj nie było zbyt dużo skłonnych kobiet do opalania się toples i moja Kasia przyciągała uwagę sporej grupki facetów. Nie zrażona tym jednak prężyła się na kocu, niby rozciągając mięśnie od długiego leżenia. 
-Ależ ty chcesz się podobać – zagadnąłem po kolejnym jej „przypadkowym” przeciągnięciu, wypinającym jej piersi, aby były bardziej widoczne dla wszystkich
-Co źle? Sam chciałeś, to teraz się nie czepiaj – odparowała – nie moja wina, że mnie namówiłeś, a mi się to spodobało
-Nie no dobra, nic już nie mówię
-Ale wiesz co? Gorąco jak cholera tak leżeć, może przejdziemy się trochę? Pomoczymy?
-Czemu nie, też już paruję normalnie
Spodobał mi się ten pomysł, bo potrzebowałem jakiegoś ochłodzenia po tej słonecznej kąpieli. Podniosłem się i ruszyłem w stronę morza za moją ukochaną. Teraz to dopiero przyciągała spojrzenia, gdy szliśmy tak wzdłuż rozłożonych innych plażowiczów. Półnaga, młoda, piękna kobieta robiła tutaj niemałe wrażenie. Tym bardziej, że idąc do samej wody, zauważyłem tylko jedną kobietę toples i to niestety dla mojego męskiego oka nie był to cudowny widok, gdyż była koło sześćdziesiątki.  Wskoczyliśmy z Kasią do przyjemnie chłodnej wody. Była idealna po takiej dawce słońca. Rzuciłem się w falę i popłynąłem kilkanaście metrów szybkim tempem, ciesząc się przy tym jak dziecko. Odwróciłem się w poszukiwaniu Kasi, która oczywiście nie mogła sobie darować i pływała przy jakichś facetach. Nie chciałem jej psuć zabawy, a moja obecność mogłaby to zrobić, więc pływałem sobie w pewnej odległości. Widziałem, jak podpływa do trzech stojących facetów i akurat tuż obok nich stanęła, była w wodzie akurat na tyle by wynurzyć swoje piersi, odgarnęła na tył mokre włosy, rozejrzała się chwilę i popłynęła dalej, przy głośnych gwizdach i okrzykach owych panów. Strasznie mnie podniecało, jak działała na samców. 

W końcu znalazła się blisko mnie i przystanęła.
-Jak tam? Wychodzimy czy jeszcze trochę? – zapytała
-Ja tu zostaję, jest bosko – odpowiedziałem – ty chyba też się nie nudzisz?
-No nie, ale wiesz, dziwni ci faceci, stoję obok i totalna cisza, a gdy odpływam dopiero mają odwagę gwizdnąć czy krzyknąć
-No ja bym nie omieszkał cię skomplementować na ich miejscu
-No ty na pewno, ale wiesz, może znajdzie się ktoś bardziej śmiały na tej plaży
-Pewnie tak, ale raczej nie jak będę obok
-Czemu nie? Wczoraj Milanowi nie przeszkadzało
-Haha fakt – zaśmiałem się na wspomnienie wczorajszego dnia i odważnego Holendra, który przy mnie prawił komplementy Kasi, a potem wskoczył za nią do Jacuzzi – dobra, nie ma co tak stać, ja pływam dalej, a ty?
-Zobaczę, na razie pływam, ale jakbym znikła to znaczy, że wróciłam na plażę
-Okej – dałem znak, że zrozumiałem i oddaliłem się od niej płynąc pomału
Po kilku minutach pływania rozejrzałem się za moją ukochaną. Nie mogłem jej nigdzie znaleźć więc stwierdziłem, że pewnie poszła się dalej opalać. Przestałem więc kręcić głową i znów zacząłem pływać. Przepłynąłem jednak kilkadziesiąt metrów i poczułem zmęczenie w mięśniach. Nie chciałem, by złapał mnie jakiś skurcz, więc postanowiłem wyjść z wody.

Dochodząc już do miejsca gdzie mieliśmy nasze rzeczy, zauważyłem, że Kasia nie siedzi sama. Obok niej siedział mężczyzna, blondyn, z niezłą muskulaturą. Przyglądał się na nią, gdy ta leżała sobie spokojnie na brzuchu. Nie chciałem go spłoszyć, byłem też ciekaw co tam kombinuje Kasia więc podszedłem dość blisko nich, jakieś pięć-sześć metrów i usiadłem na piasku. Byłem na tyle blisko by słyszeć ich głosy. Rozmawiali po angielsku, ale blondyn mówił z wyraźnym akcentem, takim latynoskim.
-To co nie dasz się namówić by nasmarować ci też przód? Przecież spalisz te plecy, a kolega coś nie wraca – powiedział do niej
-A ty znowu o tym, już tak fajnie się rozmawiało – odpowiedziała oburzona Kasia, choć w gruncie rzeczy widziałem, że wcale nie jest tym oburzona
-No nie mogę wymazać z głowy tego obrazu jak przechodziłaś obok z pięknymi, nagimi piersiami i chciałbym je zobaczyć, dotknąć – nie dawał za wygraną – posmaruję cię i znikam, by ten kolega nie był zazdrosny
-Nie będzie, mówiłam ci i nie kolega tylko mój chłopak
-Co to za chłopak, jak cię nie pilnuje?
-Najlepszy, bo mi ufa i nie musi mnie kontrolować – odpowiedziała mu i spowodowała wielki uśmiech na mojej twarzy, choć nie mogła go widzieć – poza tym jesteśmy na wakacjach i możemy trochę więcej
-No widzisz, to wykorzystaj to i daj się nasmarować! Zrobię to naprawdę namiętnie, nie pożałujesz!
-Mówiłam ci już, że nie – znów stanowczo odpowiedziała do niego choć wyczuwałem, że się łamie.
Obróciła się na bok i spojrzała na jego twarz. Był pewny siebie i zadowolony. A cóż musiał mieć za widoku, żałowałem, że podszedłem i usiadłem nie od tej strony. Szybko wykorzystał okazję i wędrował wzrokiem po jej częściowo odsłoniętym w tej pozycji ciele. Zatrzymał się na dłużej przy widocznych cycuszkach i westchnął.
-Takie piękne ciało, idealne, ale dobra już cię nie namawiam więcej. Uciekam bo koledzy zaraz zaczną mnie szukać – powiedział i zaczął się podnosić
Kasia obróciła się na plecy, ukazując się teraz w całej okazałości i uśmiechnęła się do niego.
-Dobra nacieraj, tak ładnie prosiłeś i tak mnie komplementujesz, że nie mam serca ci odmówić

Blondyn jakby tylko na to czekał. Szybko z powrotem znalazł się na kocu i wziął do ręki olejek do opalania. Wylał go sporo na swoje ręce i zaczął nacieranie mojej Kasi. Poczułem nutkę zazdrości, zduszoną jednak przez ogromne podniecenie. Mój maluszek już stał twardy jak skała, a ja dopiero zdałem sobie sprawę, że mimowolnie co chwila dotykam się w kroku i go masuję przez bokserki. Do tego wyjazdu nie wiedziałem, że podniecający może być widok swojej dziewczyny adorowanej przez innego. Znów wróciłem do oglądania smarowanej Kasi. Blondasek chyba nie chciał jej wystraszyć swoim napalonym nacieraniem, bo najpierw dokładnie natarł jej kark i ręce, potem dekolt, delikatnie tylko zahaczył i piersi i od razu przeszedł na brzuch. Pomyślałem, że taki był cwany, a co do czego pęka. Jednak gdy wsmarował już krem w jej brzuch nalał sobie jeszcze trochę na ręce i powrócił do ominiętych cycuszków. Okrężnymi ruchami masował jej skarby, dokładnie by nie pominąć choć milimetra. Kilka razy przesuwał się na obrzeża i ponownie zaczynał okrężne ruchy od początku docierając do samych sutków. Kasia mrużyła oczy i delikatnie otworzyła usta. Widziałem, że jest już na granicy i nie dużo jej brakuje by posunąć się dalej. Blondyn chyba stwierdził, że wystarczy już olejku na jej piersiach, ale wyraźnie nie chciał rezygnować z dotykania jej ciała więc wziął kolejną dawkę i przesunął się by nasmarować jej nogi. Najpierw dokładnie natarł jej stópki, później łydki i gdy dotarł do ud, Kasia znów otworzyła seksownie usta i drgnęła. Mężczyzna wyczuł jej podniecenie i bardzo pomału, dokładnie masował jej uda. Moja dziewczyny odpływała, świadomie czy nie, chciała mu ułatwić smarowanie więc rozszerzyła swoje nogi. On chyba tylko na to czekał, od razu zaczął smarować coraz wyżej, niemal ocierając się o jej majtki. W końcu odważył się i dotknął jej krocza. Kasia syknęła tylko nieznacznie, ale nic nie powiedziała. Blondynek chyba poczuł przyzwolenie i odchylił delikatnie kawałek dolnej części jej stroju i dotknął paluszkiem jej cipki. Była strasznie wilgotna, bo w tym słońcu nawet z mojej odległości było widać jej błyszczącą, mokrą skórę którą wyłonił spod majtek. Byłem już tak podniecony, że niemal chciałem krzyknąć by wsadził jej tego palca, którym tak nieśmiało dotykał jej skarbu. Kasia przygryzała tylko wargę nie chcąc wydawać żadnych głośniejszych jęków. Facet wreszcie się nad nią zlitował i włożył jej palca do środka. Delikatnie nim poruszał i dołożył drugiego. Widać było, że Kasia ledwo powstrzymuje się od jęków. Swoją ręką powędrowała na jego pokaźny namiocik i masowała blondynowi penisa przez kąpielówki. On coraz śmielszy w swoich ruchach dołożył trzeciego palca i przyśpieszył zdecydowanie ruchy. Kasia aż drżała, widać było jak męczy się dusząc wszystkie jęki w sobie. Po chwili mocno drgnęła wyginając się w łuk i z cichym westchnieniem wtuliła się w niego.


Głęboko oddychała próbując dojść do siebie. Jednocześnie nie przestawała masować mu penisa przez bokserki. Blondyn naciągnął z powrotem majtki Kasi na swoje miejsce. Narzeczona chyba nie chciała być dłużna za ten wspaniały orgazm. Włożyła rękę pod jego kąpielówki i zaczęła walić mu konia. Po kilku jej ruchach mężczyzna opadł na koc, a na jego kąpielówkach odznaczyła się mokra plama. Uśmiechnął się do niej i złapał jeszcze raz za jej piersi.
-Dzięki, super było – powiedział i mocno ścisnął Kasi cycuszki, po czym wstał i poszedł do swoich kolegów jak gdyby nigdy nic.
Kasia poprawiła swoje majtki i spojrzała w moim kierunku.
-No chodź, przecież wiem, że tu jesteś – krzyknęła do mnie
Ruszyłem w jej stronę z mieszanką podniecenia, zazdrości i wkurzenia w głowie, oraz z pokaźnym namiotem w bokserkach, ukazującym które z tych emocji wygrało…

4 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba. Uwielbiam takie klimaty. Tylko czemu tak krótkie fragmenty wrzucasz :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo mówiąc zupełnie szczerze to po drugiej części miał być początkowo koniec, ale po takim zainteresowaniu i głosach by kontynuować dopisałem ten fragment i chciałem się z nim podzielić.
      Planuję już kolejną część na wieczór, postaram się by była dłuższa ;)

      Usuń
  2. jeszcze ,jeszcze ....

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń

Jeśli opowiadanie przypadło ci do gustu - napisz. Gdy mam pewność, że ludziom podoba się to, co robię, dostaję niesamowitą dawkę motywacji do dalszej pracy i pisania.

Jeśli opowiadanie ci się nie podobało - również napisz. Konstruktywna krytyka jest często lepsza niż pochwały, dlatego również ją doceniam. W dodatku jeśli wytkniesz mi błędy - będę mógł je dostrzec i poprawić w następnych opowiadaniach.

Pozdrawiam i zachęcam do komentowania! - Incognito.